Boskie ukąszenie Lily Allen

Marek Świrkowicz
23-letnia gwiazda regularnie wylatywała ze szkoły za "pijaństwo i robienie laski", utrzymywała się ze sprzedaży ecstasy i nawoływała do linczu na Paris Hilton, ale Brytyjczycy i tak ją kochają
23-letnia gwiazda regularnie wylatywała ze szkoły za "pijaństwo i robienie laski", utrzymywała się ze sprzedaży ecstasy i nawoływała do linczu na Paris Hilton, ale Brytyjczycy i tak ją kochają Materiały prasowe
Pije jak syberyjski drwal, choć walczy z tym za pomocą hipnozy. Lubi sobie od czasu do czasu wciągnąć kreskę, choć w piosenkach wmawia dzieciakom, że koka jest be. 23-letnia Lily Allen powraca z nowym albumem

Z lubością rozpowiada o swoich tytanicznych łóżkowych maratonach, choć rozsądnie gustuje w dżentelmenach dojrzałych i odpowiednio majętnych, no i nie potrafi wytrzymać minuty bez rzucania mięsem - choć nikt od Czukotki do Los Angeles nie wymawia słówka "fuck" z tak jaśniepanieńskim wdziękiem.

Ale to nie są jedyne uzależnienia 23-letniej Lily Allen. Parę dni temu posiadaczka najbardziej niewyparzonej buzi po drugiej stronie kanału La Manche przyznała, że wpada w panikę, gdy przez więcej niż dwa tygodnie nie piszą o niej w gazetach. A że nie chcemy przysparzać cierpień jędrnej damie, z największą przyjemnością czynimy ją dzisiejszą bohaterką naszej kulturalnej przejażdżki. Tym bardziej że właśnie dziś do sklepów trafia jej najnowszy album "It's Not Me, It's You".

Niejeden miłośnik Lily Allen szczerze powątpiewał, że pochłonięta bez reszty kolejnymi romansami, obrażaniem kolegów po fachu, kupowaniem po pijaku karaibskich wysp i innymi urokami żywota celebrytki kiedykolwiek znajdzie czas na nagranie następcy rewelacyjnego debiutu "Allright, Still" z 2006 r. (ponad 2,5 mln sprzedanych egzemplarzy). A nawet jeśli jakimś cudem uda jej się zarejestrować nowe piosenki, nie ma najmniejszych szans, aby przebiły beztroską, cwaniacką przebojowość hitów pokroju "Smile" czy "LDN".

Dlatego trudno się dziwić, że panna Allen - przy całym szacunku dla jej zasług w dziedzinie indie feminizmu (mało która szansonistka przed nią odważyła się być równie bezpośrednia) - szybko czmychnęła z rubryczki "muzyka" do tej z napisem "bujne życie gwiazd". Firmy fonograficzne natychmiast zaczęły nas bombardować setkami "nowych Lily Allen". Przypomnijcie sobie choćby Kate Nash czy Katy Perry, którą nasza bohaterka, w swoim charakterystycznym stylu, nazwała "prostacką wersją mnie" i od razu zapisała się do grupy dyskusyjnej "Nienawidzę Katy Perry i jej głupkowatych piosenek" w serwisie Facebook.

Bo Lily jest tylko jedna. I swoją nową płytą raz na zawsze zamyka buzie wszystkim złośliwcom i niedowiarkom wątpiącym w jakość oryginału. Mogą sobie bowiem młode aspirantki pozować na popowe zdziry i prowokować słodko-ostrymi kąskami, ale żadna z nich nie zaśpiewa o udrękach przedwczesnego wytrysku, trudach pijackich eskapad czy urokach wcinania chińszczyzny i oglądania telewizji z tak naturalną, bezczelną dosadnością, jak Brytyjka na "It's Not Me, It's You".

Nie spodziewajcie się jednak powtórki z "Allright, Still". Lily postanowiła bowiem pójść naprzód i udowodnić, że czuje się świetnie nie tylko w rozbujanych rytmach retro. Dlatego pożegnała się ze starym kumplem Markiem Ronsonem i zaangażowała na cały etat odpowiedzialnego za brzmienie płyt m.in. Becka, Kylie Minogue i Britney Spears Grega Kurstina.

Efekt tej współpracy to szalony miks syntetycznych pasaży, tanecznego electro, britpopu, swingu, piosenki "eurowizyjnej", a nawet country i cygańskiego punku w stylu Gogol Bordello. Już od pierwszych nut słychać jednak, że to wciąż ta sama pyskata dama z talentem do układania fantastycznych melodii i wiernego kserowania codzienności w tekstach. I dopóki tak będzie, niech sobie bezwstydnica kupuje te swoje wyspy i nazywa sir Boba Geldofa "cipą".

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie