Borussia - Bayern 1:0. Aubameyang lepszy od Lewandowskiego

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Tym razem Piszczek był lepszy od Lewandowskiego
Tym razem Piszczek był lepszy od Lewandowskiego Sascha Schuermann
W sobotnim pojedynku dwóch najlepszych napastników Bundesligi ostatnich lat Pierre-Emerick Aubameyang okazał się lepszy od Roberta Lewandowskiego. Reprezentant Gabonu zdobył jedyną bramkę w meczu Borussii z Bayernem. Dzięki wygranej zespół Thomasa Tuchela traci w tabeli do największych rywali już tylko trzy punkty. Bawarczycy stracili też pozycję lidera Bundesligi na rzecz RB Lipsk.

W Polsce mecze Borussii z Bayernem są przedstawiane jako rywalizacja Łukasza Piszczka z Robertem Lewandowskim. W Niemczech "Lewy" też jest w centrum zainteresowania, ale wszyscy porównują go do Pierre'a-Emericka Aubameyanga. W sobotę temat do granic możliwości wałkowała każda sportowa telewizja. Gabończyk w tym sezonie imponuje formą, po dziesięciu kolejkach Bundesligi miał na koncie 11 bramek. Lewandowski siedem, ale w ostatnich siedmiu kolejkach strzelił tylko dwa gole.

W sobotnim meczu - teoretycznie - łatwiej mieli Bawarczycy. "Lewy" doskonale zna wielu zawodników z Borussii, podobnie jak Mats Hummels. Z kolei o graczach Bayernu sporo w szatni mógł opowiedzieć Mario Gotze, który spędził tam trzy ostatnie sezony. Przewagę fanatycznych kibiców i kapitalnej atmosfery na Signal Iduna Park miała jednak Borussia.

- Wyżej stoją akcje Bayernu, ale na Signal Iduna Park nigdy nic nie wiadomo. Prawie 82 tysiące kibiców zawsze pchają Borussię do przodu. We wrześniowym meczu Ligi Mistrzów z Realem Niemcy zremisowali 2:2, a rywale momentami desperacko się bronili. Kibice są groźną bronią Borussii - podkreślał przed meczem ekspert i komentator Eurosportu Tomasz Hajto.

Trudno odmówić mu racji. A drużyna z Westfalii szybko zresztą wykorzystała przewagę własnego terenu. Już w 11. minucie nie kto inny jak Aubameyang po składnej akcji dał gospodarzom prowadzenie. 12 bramka w 11 kolejce - każdy klub może pozazdrościć takiego snajpera. Dzięki Gabończykowi kibice Borusii nie tęsknią już za "Lewym". Większość traktuje go jak każdego rywala, na trybunach udało nam się namierzyć tylko jednego fana (a raczej antyfana), który do tej pory nie wybaczył Polakowi odejścia do Monachium i głośno gwizdał przy każdym jego kontakcie z piłką. Tych w pierwszej połowie nie było szczególnie dużo. Lewandowski szarpał, próbował, ale przy mocno zagęszczonej obronie BVB nic z tego nie wychodziło.

Solidnie zagrał jedyny zawodnik tria Błaszczykowski-Lewandowski-Piszczek, który został w Dortmundzie, czyli ten ostatni. Dobrze się ustawiał, asekurował kolegów, włączał się też do akcji ofensywnych. Teoretycznie miał grać nieco wyżej niż zwykle, jako łącznik obrony z pomocą. Po szybkim objęciu prowadzenia skupiał się jednak głównie na zabezpieczeniu tyłów.

Druga połowa rozpoczęła się od odważnych ataków gości. Piłkę do siatki efektownym strzałem piętą posłał nawet Franck Ribery, ale sędzia liniowy dopatrzył się pozycji spalonej i bramki nie bramki nie uznał. Kilka minut później o włos od szczęścia był Xabi Alonso, lecz jego strzał z dystansu trafił tylko w poprzeczkę. Niedługo później Hiszpan znów był o krok, ale od... wypracowania drugiej bramki rywalom. Jego niedokładne podanie przechwycił Aubameyang i popędził na bramkę Manuela Neuera. Niemiec wyszedł jednak z tej opresji górą.

Tym razem było odwrotnie niż w pierwszym meczu odwiecznych rywali w tym sezonie, w Superpucharze Niemiec. To Bayern o wiele dłużej posiadał piłkę i nią grał. Borussia się broniła, ale była skuteczniejsza i udało się jej zwyciężyć. W końcówce niezłą sytuację miał jeszcze Lewandowski, ale nie udało mu się jej wykorzystać. To dla niego czwarty "Der Klassiker" z rzędu bez bramki.

W kontekście walki o mistrzostwo Niemiec mogą być to kluczowe trzy punkty dla Borussii. Drużyna Tuchela traci już do Bayernu tylko trzy. Bawarczycy z kolei stracili pozycję lidera na rzecz RB Lipsk. W czołówce tabeli zrobiło się naprawdę ciasno, są tam też Kolonia, Hertha i Hoffenheim. Walka o tytuł zapowiada się smakowicie. A karty rozdają w niej drużyny Lewandowskiego i Piszczka.

Tomasz Dębek, Dortmund
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie