Boruc: W sukces trzeba uwierzyć

Redakcja
Arturowi Borucowi, bramkarzowi Celticu Glasgow, w tym sezonie dopisywało, na razie w lidze, spore szczęście


Przyjechał Pan na kadrę w szampańskim nastroju?

Tak. Wygraliśmy z Celtikiem ligę trzeci raz z rzędu i bardzo się z tego cieszę.

Zmrużył Pan oko w nocy po zdobyciu mistrzostwa Szkocji przynajmniej przez godzinę?
Tak, spałem. Po meczu przyjechałem do domu i starałem się odpocząć, jak tylko mogłem. Oczywiście na celebrowanie tego mistrzostwa, mam nadzieję, przyjedzie czas po mistrzostwach Europy.

Wierzył Pan, że zdobędziecie to mistrzostwo? Odrobiliście 10 pkt straty do Rangers.
To było konieczne. Każdy z nas wierzył w to wszystko, co zdarzyło się na koniec ligi. Powiem szczerze, że końcówka była trochę dziwna. Ale mimo wszystko trzeba było wierzyć, choć szanse matematyczne i praktyczne były dość niewielkie. I fajnie, że tak wyszło jak wyszło.

Była to chyba najbardziej dramatyczna końcówka sezonu w Pańskiej karierze?
Tak, na pewno. Ale super, że zakończyła się właśnie tak.

W ostatnim, decydującym o mistrzostwie Szkocji meczu, Pański dawny kolega z Legii Łukasz Załuska z Dundee United bronił znakomicie. Napsuł Wam trochę nerwów.
Dobrze dla niego. Fajnie, że pokazał się w takim meczu. Być może coś się ruszy w jego karierze. Zobaczymy?

Ten mecz był jednak pełen napięcia. Kosztował was sporo nerwów?
Musiał taki być, bo przecież graliśmy o mistrzostwo Szkocji.

A wiedzieliście co się dzieje w drugim ważnym meczu: Rangersów z Aberdeen?
Nie chcieliśmy do tego tak podchodzić, żeby interesować się meczem rywali. Ale nie dało się. Bo jednak kibice reagowali większą owacją na gole Aberdeen niż na nasze.

Ile autografów na lotnisku w Glasgow musiał Pan rozdać przed wylotem na zgrupowanie kadry?
Nie liczyłem. Było tego trochę. Ale to przyjemne, zwłaszcza po zdobyciu mistrzostwa.

Teraz będzie Pan musiał przełożyć te pozytywne emocje na to, co się dzieje na zgrupowaniu kadry.
Rozgrywki w Szkocji już się skończyły. Teraz zaczynam normalną pracę z reprezentacją. I nie widzę tu żadnego problemu. Na pewno euforia po zdobyciu mistrzostwa nie będzie oddziaływać na mnie negatywnie.

Co powiedział Panu trener Celtiku Glasgow Gordon Strachan na pożegnanie po sezonie?
Niewiele, minęliśmy się w drzwiach. Każdy poszedł w swoją stronę.

Nie powiedział: "Artur, spotykamy się po mistrzostwach"?
Musi go Pan sam zapytać. Ja naprawdę nie pamiętam co mówił.

Ale czy Pan zamierza wrócić po Euro do Glasgow? Czy jednak zdecyduje się Pan na Mediolan lub Monachium?
Do Glasgow na pewno wrócę. I tyle. Nie wiem na jak długo.

A ma Pan jakieś konkretne propozycje z innych klubów?
Panowie dziennikarze powinni wiedzieć najlepiej, bo jednak to wy to wszystko kreujecie.

Stęsknił się Pan za kolegami z reprezentacji?
Jak najbardziej. Nie widzieliśmy się przecież z zespołem dosyć długo. Uściskamy się mocno po raz kolejny.

Liczy Pan na jakiś jeden wolny dzień na obozie?
Nie mam pojęcia. Trener prawdopodobnie przygotował coś dla mnie, ale co, dowiem się jak się z nim zobaczę.

Czy to dobrze, że pierwszy mecz w Euro zagramy z Niemcami?
Nie wiem czy dobrze. Okaże się zapewne po meczu. Musimy podejść do niego jak do każdego innego spotkania. Zmobilizowani, zmotywowani na 100 procent. I tak naprawdę nieważne z kim gramy, najważniejszy jest wynik. Miejmy nadzieję, że w końcu jakoś wyjdziemy z twarzą z tych pojedynków.

Mamy szansę wyjść z tej grupy? Maciej Żurawski powiedział, że przejdziemy do historii.
Czy mamy szansę? Na pewno mamy. Tylko musimy po prostu zagrać dobre mecze i to powinno wystarczyć. Jesteśmy dobrym zespołem i to powinno przesądzić o naszym historycznym wyniku.

Nastawia się Pan szczególnie na mecz z Niemcami i możliwość rewanżu za ostatni mundial?
Z Niemcami to właściwie zawsze gramy jakiś rewanż. Zobaczymy. Ja myślę, że podejdziemy do tego meczu zupełnie spokojnie i miejmy nadzieję, że będzie dobrze.

Czy nasza grupa w Euro 2008 jest według Pana łatwa, czy raczej jest trudniejsza niż ta, którą mieliśmy w mundialu 2006?
Ciężko cokolwiek powiedzieć. Mądrzejsi będziemy na pewno po zawodach. Każdy w dwóch poprzednich mistrzostwach świata mówił, że te grupy są dosyć łatwe i można z nich wyjść. Ale okazało się, że nie podołaliśmy. Nie będę próbował teraz wyrokować. Pożyjemy, zobaczymy czy ta grupa była łatwa czy nie, czy damy sobie radę.

A co z Pańskim urlopem? Kiedy musi Pan wrócić do Glasgow?

Jeszcze o tym nie rozmawiałem z trenerem. Dobrze by było odpocząć po sezonie, dziesięciu miesiącach treningu.

Koledzy z Celtiku jakoś specjalnie Pan pożegnali przed wyjazdem na Euro?
Rozstaliśmy się tak jak po każdym kolejnym meczu. Wszyscy wsiedli w swoje samochody i pojechali do domów.

Czyli po mistrzostwie było spokojnie?
Niezupełnie. Pewnie wielu z nas świętowało. Ci co mieli czas i ochotę gdzieś pewnie fetowali. A ja musiałem już myśleć o przygotowaniach do występu w Euro.

A czy gra Pan w golfa, bo wokół hotelu w Donaueschingen jest wielkie, znane nie tylko w Niemczech pole golfowe.
Nie, nigdy nie próbowałem.

To może gra Pan w tenisa, bo są również korty w hotelu?
Jak tenis, to tylko na Playstation.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie