Bokserski "piłkarski" poker

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
Nie wiem, czy to pod wpływem oglądanego niedawno powtórnie słynnego obrazu Janusza Zaorskiego pt. "Piłkarski poker" , czy tylko z powodu w wielu obowiązków związanych z organizacją gali Gołota - Saleta zaczęło mi się ostatnio wydawać, że choroba toczy nie tylko futbol, ale cały polski sport na wszystkich poziomach. Każdy każdego chce ograć i na stole, i pod stołem. Na nic zasady fair play, dobre obyczaje.

Czasem dochodzi do sytuacji kuriozalnych jak ostatnio w meczu Superligi w piłce ręcznej mężczyzn pomiędzy Wisłą Płock a Piotrkowianinem. Otóż do hali Orlenu w Płocku nie dojechała na czas karetka, bez której regulaminowo zawody odbyć się nie mogą. To znaczy dojechała , ale 37 sekund po dozwolonym tym samym regulaminem kwadransie. Formalnie oznaczało to walkower dla drużyny z Piotrkowa i punkty, które na boisku byłoby im bardzo trudno zdobyć. No i co? No i pomimo zaklęć miejscowych działaczy goście na boisko nie wyszli. Przecież nie frajerzy, a regulamin rozgrywek to regulamin. Przestrzegać trzeba. Kto wie, czy na końcu rozgrywek punkty zdobyte w ten sposób nie będą bezcenne.

Przykład nr 2. We wspomnianej wyżej gali przed Gołotą i Saletą, w starciu z Krzysztofem Zimnochem, miał wystąpić znany z krewkiego charakteru i efektownego zwycięstwa z Mikiem Mollo Artur Szpilka. Kiedy kontraktowano jego udział w gdańskiej gali, promotorzy Artura wiedzieli już, że trzy tygodnie wcześniej wystawią go do Mollo. Kiedy organizatorzy gdańskiego wieczoru zwracali uwagę na realne niebezpieczeństwo takiego kroku, zacni promotorzy Artura dawali słowo honoru, że żadnego kłopotu nie przewidują. Zaakceptowali finanse i polecieli do USA. Jak się cała sprawa skończyła, to wiadomo. Ponoć poturbowany Arturek (dwa razy zaliczył deski) przebadany na miejscu przez specjalistów otrzymał nakaz odpoczynku przez co najmniej cztery tygodnie. Promotorzy przysłali w związku z tym specjalne wyjaśnienie, w którym zgłaszają chęć doprowadzenia do walki z Zimnochem w drugiej połowie kwietnia, ale już na gali organizowanej przez siebie. I nic w tym dziwnego. Wszak stara to prawda, pecunia non olet. Żeby było śmieszniej, Artur w ramach rekonwalescencji wyjechał na wakacje.

Przytaczam te dwa, zupełnie inne przypadki, żeby pokazać, że nie tylko w sporcie, i nie tylko w sprawach dużych czy małych nad starą łacińską maksymą o pieniądzach zawsze będzie miało przewagę nasze, polskie sędziwe przysłowie: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fan
Panie Kmita zastanawiam się kto z was kłamie ? czy wasilewski czy Pan ..wasilewski w dzisiejszym wywiadzie mówi,że kontaktował się z Panem i niema w ogóle rozmowy na temat walki Zimnoch vs szpilka w najbliższym terminie,więc niech Pan jasno i klarownie wyjaśni wszystkim fanom boksu czy to Pan jest kłamcą co sugeruje wywiad z wasilewskim czy to może on kłamie,proszę być poważnym człowiekiem bo takie zagrywki nie są dobre ani dla Pana ani dla Polskiego boksu,pozdrawiam.
e
em
Pan Kmita tak narzeka ale chyba nikt nie przystawiał Wam (Polsatowi) pistoletu do głowy gdy podpisywaliście kontrakt z Wasylem. Dlaczego tak mało interesujecie się karierą np. Masternaka, Wilczewskiego, Cendrowskiego to goście nie kalkulujący tak jak pieski Wasyla, przypominam walki o EBU, chęć stoczenia walki o pas z DrewnoWłodarem, walki w stanach. Z tarczą albo na tarczy ale chęć walki zawsze w ich przypadku przeważa szale.

W obozie Wasyla mamy zahukane szczeniaki, kalkulujące jak najmniejszym kosztem zarobić jak najwięcej pieniędzy. Teraz jesteście, z własnej winy, w ciemnej uliczce, bo dobrze wiedzieliście jakie pieniądze wpłyną ze sprzedaży PPV jeśli Szpilka zawalczy z Zimnochem. Mam nadzieje, że zarząd wyciągnie wnioski i przestanie puszczać tych nudziarzy w TV tak jak zrobiło ZDF w przypadku Universum. Już o wiele ciekawsze było by stworzenie ligi amatorskiej i pokazywanie ich walk w sobotni wieczór czy niedzielne popołudnie. I nie bać się walk Polaków ze sobą. Słabszy odpadnie zostanie silniejszy ale to wcale polskiego boksu nie osłabi tylko wzmocni, przykład anglików czy HW w USA na przełomie dziesięcioleci. Musicie to zrozumieć, przeciętny kibic jest już znudzony tymi "szalonym" zrywami przesrasznego Krzysia, zadającego na rundę 10 ciosów, pora na unik i kontrę. Powodzenia.
k
kibic
chciałbym zobaczyć Grzesia Proksę w jednej walce niż 3 gale Wojaka.
b
bimber
Zgadzam się z tobą poza jednym. Idea Polsat Boxing Night to walki polaków z polakami.
K
Ktosiek
Może więc w końcu Polsat mając prawie monopol w pokazywaniu boksu wyciągnie wnioski i przestanie pokazywać walki, w których z góry wiadomo kto zwycięży. Tak oto liga WSB, która zrzesza w rzeczywistości gorszych zawodników od drużyny pana W. prezentuje walki na znacznie ciekawszym poziomie. Bo czasem lepiej zobaczyć Malujdę bijącego się niczym o życie z pewnym Argentyńczykiem, niż faceta z rekordem 50-0, obijającego kolejnego "kelnera"

Polsat Boxing Night to dobra inicjatywa, tylko brak w niej konsekwencji. Wolałbym obejrzeć takągalę4 razy w roku, ale gdy Polsat narzucałby Polakom pewnych rywali, niż 10 gal z walkami bez żadnej historii. Polsat musiałby zatrudnić JEDNEGO "matchmakera", zaufać mu i nie wchodzić w jego kompetencje, a ten na pewno potrafiłby przy większym budżecie (jakość zamiast ilości) zrobić naprawdę super 4 gale do roku. I tego bym oczekiwał od Pana Kmity.
Dodaj ogłoszenie