Bohater roku 2013 - polski złoty. Nasza waluta powinna się umocnić

Agaton Koziński
Piotr Krzyżanowski/Polskapresse
Już dawno złoty nie przykuwał tyle uwagi. Najpierw "Financial Times" uznał go (obok forinta) za walutę roku 2012, później pojawiły się informacje, jakoby NBP rozważał wycofanie z obiegu monet o niskich nominałach. Bez względu jednak na to, czy w tym roku będziemy używać jednogroszówek, czy nie, wszystko wskazuje na to, że rok 2013 będzie znów dobrym rokiem dla złotego.

- Sytuacja na świecie jest mocno niepewna, więc wszystkie prognozy obarczone są dużym ryzykiem. Ale generalny trend widać. W 2012 r. złoty zbudował sobie opinię waluty bezpiecznej i w tym roku powinien ją utrzymać - mówi "Polsce" Piotr Kuczyński, główny ekonomista firmy Xelion. Doradcy Finansowi. - Złoty w tym roku prawdopodobnie się umocni, kurs może spaść nawet poniżej 4 zł za 1 euro. To dobry moment, żeby rozpocząć procedurę wchodzenia do strefy euro - podkreśla w rozmowie z "Polską" prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, były wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska.

Według wyliczeń "Financial Times" wartość złotego i forinta wzrosła w ubiegłym roku o 11 proc. Był to unikalny wynik w 2012 r. w skali świata, dlatego też prestiżowy dziennik ekonomiczny wyróżnił waluty polską i węgierską. Jednym z powodów, dla których obie waluty tak mocno zyskały, są wysokie stopy procentowe. Na Węgrzech wynosi ona 5,75 proc., a w Polsce 4,25 proc. (dla porównania w Czechach wynosi ona 0,05 proc., a w strefie euro 0,75 proc.). Poza tym węgierskiej i polskiej walucie pomogły spekulacje o możliwym rozpadzie unii walutowej - inwestorzy, obawiając się negatywnych konsekwencji takiego wydarzenia, szukali bezpiecznej, ale jednocześnie zyskownej przystani. Trudno było taką znaleźć w Europie Zachodniej, gdyż Szwajcaria i Wielka Brytania (kraje silne gospodarczo, które nie wprowadziły u siebie euro) od dawna utrzymują bardzo niskie stopy procentowe, co sprawia, że obracanie ich walutami jest mało opłacalne. Z kolei inne kraje, na przykład Rosja czy Rumunia, nie dawały wystarczających gwarancji bezpieczeństwa i stabilizacji.

Co czeka złotego w tym roku? Wszystko wskazuje na to, że doczekamy się decyzji Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu stóp procentowych. - Słychać głosy mówiące o obniżce rzędu 1-1,5 punktu procentowego, ale dla mnie są one mało prawdopodobne. RPP jest zbyt mocno podzielona wewnętrznie, aby tak duża redukcja stóp była możliwa. Spodziewam się, że pójdą one w dół o 0,5, maksymalnie o 0,75 punktu procentowego - zaznacza Piotr Kuczyński.

Obniżka stóp procentowych przez RPP może osłabić złotego, ale raczej nie należy się spodziewać, by załamanie trwało dłużej niż kilka tygodni. Tym bardziej że najprawdopodobniej obniżać stopy procentowe będzie także Europejski Bank Centralny, co niejako zrównoważy decyzję RPP. - Złoty przyzwyczaił nas do tego, że jego kurs dość szybko pływa od jednego brzegu do drugiego. Ale wszystkie skrajne zmiany będą krótkotrwałe, a na koniec roku pewnie będzie na tym samym poziomie co dziś - tłumaczy Kuczyński.

Gomułka: Na koniec tego roku za jedno euro będziemy prawdopodobnie płacić 3,90-4,02 zł

Większym optymistą jest prof. Gomułka. Podkreśla wprawdzie, że polska gospodarka w tym roku będzie się wolniej rozwijać, co prawdopodobnie zmusi rząd do nowelizacji budżetu (i wpisania do niego niższych dochodów). Jednak spowolnienie ekonomiczne nie odbije się negatywnie na złotym. Wolniej rosnący PKB przełoży się na niższą inflację, poza tym słaba kondycja gospodarcza krajów strefy euro sprawi, że Polska na ich tle i tak będzie się wyróżniać. To sprawi, że wzrośnie wiarygodność Polski jako dłużnika, być może w ciągu kilku miesięcy poprawi się rating Polski, a to przełoży się na niższe oprocentowanie naszych obligacji na rynkach zagranicznych i obniży koszt obsługi długu publicznego. Poza tym powinna zmaleć nadwyżka importu nad eksportem, w niektórych miesiącach może pojawić się dodatni bilans handlowy.
- Jeśli jeszcze uda się dość szybko zamknąć negocjacje nad unijnym budżetem na lata 2014-2020, to złoty będzie w naprawdę dobrej sytuacji. Spodziewam się, że na koniec roku jego kurs znajdzie się w przedziale 3,9-4,02 zł za 1 euro - podkreśla główny ekonomista BCC.

Profesor Gomułka jest przekonany, że w sytuacji, gdy rzeczywiście złoty będzie zachowywać się stabilnie w tym roku, to w 2014 r. należy wprowadzić go do korytarza ERM2. Ten mechanizm stworzono po to, by zredukować wahania kursowe walut państw członkowskich - każdy kraj, który chce dołączyć do strefy euro, musi w nim przebywać przez minimum dwa lata, by w ten sposób dowieść, że jego waluta jest odporna na wahania.

- Największy sukces roku 2012 to fakt, że znacznie zmniejszyło się ryzyko rozpadu strefy euro. Jeśli rząd zdoła obniżyć deficyt sektora finansowego, to Polska będzie spełniała wszystkie kryteria wymagane przy wchodzeniu do strefy euro. Byłoby bezpiecznie wejść do ERM2 na początku roku 2014, co otworzyłoby możliwość dołączenia do unii walutowej na początku roku 2017 - uważa prof. Gomułka.

Jego opinii nie podziela jednak większość Polaków. Jak wykazał najnowszy sondaż TNS OBOP, 58 proc. Polaków uważa, że wejście naszego kraju do strefy euro będzie dla nas niekorzystne. Jedynie 13 proc. twierdzi, że byłoby to dla nas opłacalne. Także prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, były wiceprezes NBP, twierdzi, że Polska nie powinna dołączać do unii walutowej. "Nadchodzi wiele wydarzeń w Polsce, które potrząsną zagranicznymi inwestorami: rewizja budżetu, polski klif fiskalny na horyzoncie, recesja lub stagnacja, która doprowadzi do szybkiego wzrostu długu publicznego. Polska będzie postrzegana jak Hiszpania lub Portugalia (i słusznie, bo jesteśmy kolejnym krajem, który wpadł w pułapkę łatwych unijnych pieniędzy), a nie jak Niemcy czy Szwecja" - pisze Rybiński na swoim blogu, podkreślając, że czekają nas trzy ciężkie gospodarczo lata.

Donald Tusk zapowiada, że w tym roku będzie chciał zachęcić Polaków do dyskusji o tym, czy nasz kraj powinien dołączyć do strefy euro. Premier zdaje się zwolennikiem wprowadzenia nas do unii walutowej. Pozostaje liczyć, że zdoła przekonać do tego większość Polaków - bez wprowadzenia euro Polska może bowiem na trwałe utknąć na peryferiach Europy.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
radek
szkoda gadać, i co z tego? skoro wcale nie jest lepiej z mocnym złotym? mnie te cyrki doprowadziły do długów, ale na szczęście już wychodzę na prostą z kredytem gotówkowym z getinu. chociaż czasem się zastanawiam czy jest sens siedzieć w tym naszym kraju.
31 węzłowy Burke.
Pewien amplituner zacnej marki kosztuje w USA 700 $. W Polsce 4799zł.Czyli 1$ = 6,8 zł ( a oficjalny kurs = 3 zł). Pewien gramofon zacnej firmy kosztuje w USA 99 %. W Polsce = 699 zł. Czyli 1$ = 7 zł. Galon benzyny nad Wielkimi Jeziorami : ok. 3.8 litra kosztuje ok. 3,8 $. Czyli 1 l kosztuje 1$ czyli po oficjalnym kursie ok. 3 zł. ( A W Polsce 5,6 zł/l.). A wg. w/w wymienionej faktycznej siły nabywczej to ( w przybliżeniu )ok. 1,4 zł za 1 litr. Gaz : 1000 metrów sześciennych gazu to tam 70$, w Polsce 500 $. Dla porównania : w/w amplituner na przykład za Odrą kosztuje 799 E czyli oficjalnie 3200 zł. Tak więc Panie Agatonie po raz kolejny wypisuje Pan brednie . Możliwości widzę dwie : albo jest Pan kompletnym kretynem jeśli chodzi o analizę ekonomiczną albo, wprost przeciwnie, inteligentnym funkcjonariuszem aparatu propagandowego reżimu ciemniaków. Czyli jednym z tych co za Gierka udowadniali że PRL to 10 potęga ekonomiczna świata ( finał znamy ). Dobija Pan fakt POdpierania się niesprawdzalnymi danymi z Der Times . To tak jakby się podpierać Prawdą. A wystarczy , Panie Agatonie, sprawić sobie duży kalendarz książkowy i zapisywać pewne rzeczy. I potem porównać rok do roku na przykład. Czyli , Panie Agatonie, POniósł Pan kolejną klęskę w służbie reżimu ciemniaków. A tak na marginesie : jak Pan patrzy w lustro to co Pan widzi ? Mimo wszystko pozdrawiam i życzę Panu : mniej POstytucji, więcej szacunku dla siebie. Ale za ten szacunek trzeba nieraz zapłacić... I ja na ten temat coś wiem. Ale yybór należy do Pana .
Dodaj ogłoszenie