18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Bogowie też kopali piłkę

Redakcja
Aztekowie traktowali grę w piłkę z wielką powagą - jako ofiarę składaną bogom. Zawodnicy, który dryżyna przegrała, byli patroszeni żywcem. fot. aztecTenochtitlan
Nie wiadomo, kto ją pierwszy wymyślił, ale jedno wydaje się całkiem pewne. Człowiek, gdy tylko zszedł z drzewa i stanął wreszcie na dwóch nogach, zrobił krok, a potem... coś kopnął. Piłkę nożną trzeba było tylko nazwać - pisze Łukasz Słapek

Chiny, Egipt, Japonia, a może któraś z dawnych cywilizacji obu Ameryk? Spór trwa nadal, ale jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto pierwszy i gdzie wymyślił futbol, jak nie było, tak nie ma. Kopaniem, na przykład wypchanego kawałka pozszywanej bydlęcej skóry, umilali sobie czas starożytni Grecy i Rzymianie.

Sam Cyceron opisuje nawet casus pewnego człowieka, który przypadkiem zginął, gdy kopnięta przez kogoś piłka wpadła do pomieszczenia, w którym - pech chciał - akurat poddawano go goleniu. Zapewne uderzyła ona człowieka, który trzymał w ręce ostrą brzytwę i poderżnął niechcący gardło nieszczęśnikowi.

Wiadomo, że rzymska gra przypominająca współczesną piłkę nożną nosiła nazwę harpastum i najprawdopodobniej była niczym innym jak przyniesioną z Grecji grą znaną jako episkyros. Dyscyplina ta powstała prawdopodobnie dwa tysiące lat przed naszą erą. Polegała ona na tym, że dwie drużyny nagich Greków uganiały się za kawałkiem lnianej piłki przenoszonej w rękach na pole przeciwnika. Z biegiem czasu gra jednak ewoluowała i piłkę zaczęto też kopać. Co ciekawe, dyscyplina ta była uprawiana także przez kobiety.

Wiele starożytnych dokumentów odnalezionych w Chinach sugeruje, że poza prochem strzelniczym i sztukami walki naród ten wynalazł również najpopularniejszą obecnie na świecie dyscyplinę sportu. Popularna rozrywka nosiła nazwę cuju, co znaczy ni mniej, ni więcej, jak piłka kopana. Samo cuju dzieliło się zaś na dwa style: zhu qiu oraz bai da.

Ten pierwszy przypominał współczesną piłkę nożną, ale w nieco bardziej prymitywnej wersji. Dwie drużyny, składające się z 12 do 16 graczy, za pomocą nóg za wszelką cenę starały się kopnąć piłkę przez dziurę w zawieszonym nad ziemią kawałku jedwabnego materiału. Rozgrywki zazwyczaj miały miejsce przy okazji urodzin cesarza bądź ważnych wydarzeń dyplomatycznych.

Bai da było już trochę bardziej skomplikowane i w efekcie przypominać mogło nieco film kung-fu, którego akcja toczy się na starożytnym boisku. Kopnięcia można było wykonywać metodą na Chucka Norrisa, czyli z półobrotu, a najlepiej z pełnego obrotu. O zwycięstwie zaś decydowała... liczba fauli.

Wygrywała drużyna, która zdołała wykluczyć z gry większą liczbę zawodników strony przeciwnej. Niewątpliwa widowiskowość i zdecydowanie większe emocje towarzyszące tej grze sprawiły, że stopniowo zaczęła ona wypierać swoją bardziej pokojową kuzynkę.

Radości grania w podobną dyscyplinę oddawano się także w dawnej Japonii. W Kraju Kwitnącej Wiśni te zawody nosiły nazwę kemari. Po stoczonych pojedynkach i wyczerpującym, acz robiącym wrażenie machaniu mieczem samurajowie z chęcią zrzucali zbroję i kopali między sobą włochatą piłkę mari. Tę ostatnią robiono ze zwierzęcej skóry, którą szczelnie wypełniała sierść. Zazwyczaj tego samego zwierzaka, które posłużyło do zrobienia samej piłki.

Powszechnie uważa się, że prawdziwą ojczyzną piłki nożnej mogły być pradawne ludy zamieszkujące Amerykę Południową, np. Inkowie, Majowie lub Aztekowie. Z zachowanych opisów wynika jednak, że gry te swoją formą bardziej przypominały piłkę ręczną czy nawet koszykówkę niż popularną nogę.

Aztekowie dla przykładu uwielbiali swoją wersję piłki, która nosiła nazwę ullamaliztli. Gra podobna była do współczesnej siatkówki. Tyle tylko, że była bardziej brutalna i przez to bardziej niebezpieczna. A to dlatego, że używano ciężkiej, ważącej kilka kilogramów kauczukowej kuli. W grze chodziło o odbijanie jej za pomocą bioder lub ud na połowę przeciwnika. Rywale zaś starali się, by nie opuściła boiska. Uderzenie taką piłką było bardzo bolesne, a odbijanie główką nie wchodziło w grę. Złe odebranie podania w skrajnych wypadkach mogło nawet doprowadzić do złamań kości i ciężkich obrażeń ciała.

Aztekowie traktowali więc grę jako ofiarę składaną bogom. Często finał był taki, że przegrana drużyna szła, krótko mówiąc, na rzeź. Jej zawodnicy byli bowiem żywcem patroszeni z wnętrzności. Te żywe ofiary miały zaspokoić któreś z bóstw łaknących krwi.

Bardziej cywilizowana wersja tej gry, już bez składania ofiar, do dzisiaj jest uprawiana w Meksyku pod nazwą ullamalitzi. Archeolodzy znaleźli w tym kraju ślady świadczące o tym, iż była ona znana grubo przed nasza erą. Najstarsze boisko, które wykopano w północnym Meksyku, ma ponad trzy i pół tysiąca lat.

Niewiele jednak brakowało, a sport ten wyginąłby bezpowrotnie. To za sprawą hiszpańskich konkwistadorów. A dokładniej przybyłych wraz z nimi księży, którzy nie tylko nawracali siłą dzikie - ich zdaniem - ludy, ale i traktowali grę jako element pogańskich rytuałów, które za wszelką cenę trzeba było wyplenić ogniem i mieczem.

Kolejnym dowodem na to, że wszędzie tam, gdzie było coś, co nadawało się do kopania, powstawała dyscyplina przypominająca piłkę nożną, było wydarzenie z roku 1586. Wtedy to niejaki John Davis, odkrywca i podróżnik, dotarł ze swoją dzielną załogą do wybrzeży Grenlandii. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy odkrył, że Eskimosi pomimo mrozu emocjonują się rozgrywkami w dyscyplinie, którą nazywali aqsaqtuk.

Tłumaczenie tego słowa nie pozostawia wątpliwości co do zasad, znaczy bowiem dokładnie "piłka na lodzie". Być może to właśnie aqsaqtuk jest najstarszą dyscypliną - podania i legendy o niej od setek, a może nawet tysięcy lat przekazywane są wśród Eskimosów z pokolenia na pokolenie.
Swój futbol mieli nawet Aborygeni. Tyle tylko, że nazywał się marn grook, a drużyny liczyły podobno nawet po 50 zawodników.

Coś podobnego do współczesnego futbolu zrodziło się w głowach Brytyjczyków w XII wieku. Pierwszy zabawę nazwaną football opisał William Fitz Stephen w roku 1174. Odbyła się ona ku uciesze tłumów z okazji... tłustego czwartku. Wyspiarska flegma jednak znów dała o sobie znać. Wyspiarze potrzebowali bowiem aż 728 lat, by wymyślić Manchester United.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie