Bochniarz o problemach rządu z komunikacją, Migalski o poczuciu humoru... [BLOGI POLITYKÓW]

Anita Czupryn
Wojciech Barczyński/Polskapresse
Henryka Bochniarz o problemach rządu z komunikacją, Jan Filip Libicki o prof. Glińskim i Leszku Millerze, Marek Migalski o niebezpiecznym humorze polityków, Wanda Nowicka o warszawskich eksmisjach, a Janusz Wojciechowski o sukcesie wileńskich Polaków. Polityczne blogi przegląda Anita Czupryn.

Nie ustaje dyskusja na temat piątkowego wystąpienia premiera Donalda Tuska. Z jego "drugim exposé" rozprawia się też Henryka Bochniarz, kiedyś kandydatka na prezydenta RP, dziś prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Jej zdaniem, szef rządu nie przekonał szerokiej publiczności kolejnymi obietnicami i deklaracjami. Lepiej byłoby, gdyby rozliczył się z tego, co zapowiadał wcześniej. Ale nie dziwi to, że ludzie są sceptyczni. Powodem tego sceptycyzmu jest brak komunikacji rządu. "Przemówienie w sejmie raz na rok to nie jest dobra metoda na komunikację ze społeczeństwem. Szczególnie w trudnych czasach oraz w epoce Internetu i powszechnego twittowania. Tymczasem, od słynnego autobusu, nie zauważam, by premier starał się przekonywać ludzi do swoich racji" - pisze na swoim blogu Henryka Bochniarz. Stąd też, wobec braku komunikacji ze strony rządu, przestrzeń komunikacyjną zagarnęły opozycja i związki zawodowe.

Prezydent PKPP "Lewiatan" zastanawia się nad pomysłem funduszu inwestycyjnego, o którym powiedział Donald Tusk. No bo w jakiej mierze państwo jest odpowiedzialne za kreowanie inwestycji? Bochniarz nie ukrywa, że ma wątpliwości co do zdolności i skuteczności państwowych struktur, wystarczy spojrzeć na "wybitne" osiągnięcia projektów realizowanych przez rząd, zwłaszcza w budowie autostrad. W wystąpieniu szefa rządu wiele jest znaków zapytania, więc nie można o nim dyskutować poważnie. Przykład pierwszy z brzegu - roczne urlopy macierzyńskie. Czy nie obrócą się one przeciwko samym kobietom, skoro dzisiaj, po półrocznym urlopie mają ogromny kłopot z powrotem na rynek pracy? Trudno jednak propozycje premiera oceniać, jeśli nie zobaczymy szczegółowych zapisów na ten temat. "Boję się tylko, czy aby nie powstaje kolejny instrument wspomagający tezę, że zadaniem kobiety jest rodzenie i wychowywanie dzieci, a praca to rzecz dodatkowa i głównie dla mężczyzn" - kończy Henryka Bochniarz.

Senator PO Jan Filip Libicki przypomina swój pomysł, o którym pisał kilka dni wcześniej, aby premier przejął najważniejszy punkt z programu pisowskiego "rywala" i ogłosił go jako własny, bo wtedy korzystne dla opozycji sondaże spadną. No i tak, jego zdaniem, się stało. Donald Tusk ogłaszając szeroki pakiet wspierania rodziny, "wyjął" jeden z najważniejszych segmentów programowych kandydata PiS. Ale na tym nie koniec, bo szef rządu poszedł jeszcze dalej i bezlitośnie "ubił" profesora Glińskiego, kandydata na premiera z ramienia PiS. Bo takim właśnie politycznym zabójstwem był wniosek Donalda Tuska o wotum zaufania dla rządu i otrzymanie go od Sejmu. A to miał przecież robić prof. Gliński - spacerować po Sejmie i zbierać sejmową, partyjną większość przeciw Donaldowi Tuskowi. Trudno wyobrazić sobie jak to w tydzień po sejmowym głosowaniu zasłużony ekolog szuka większości przeciw obecnemu Prezesowi Rady Ministrów. "Jeśli profesor Gliński zacznie to robić, to trudno będzie uznać to nawet za kabaret. To będzie raczej parodia kabaretu!" - pisze Libicki. Inną sprawą jest to, że propozycje premiera muszą być natychmiast wprowadzone w życie, by każdy wyborca szybko odczuł je na własnej skórze.
Na koniec senator Libicki skupił się na Leszku Millerze, który powiedział o tym, że ludzie dziś aby się utrzymać, grzebią w śmietnikach, a matki wyrzucają tam swoje nienarodzone dzieci, co Donald Tusk nazwał przekroczeniem dopuszczalnych granic. Libicki z nieukrywaną ironią zastanawia się, skąd u szefa Sojuszu taka znajomość śmietnikowej problematyki. Dochodzi do wniosku, że to po prostu suma doświadczeń, jakie Leszkowi Millerowi uzbierały się na przestrzeni ostatniego roku, kiedy to 9 października wyborcy zwyczajnie wskazali jemu i jego formacji miejsce na śmietniku. Politycznym śmietniku. Śmietniku historii - dodaje senator PO. I jego zdaniem ta sytuacjaq się nie zmieni, więc czasu na studiowanie śmietnikowej tematyki będzie miał premier Miller i jego koledzy aż nadto.
Marek Migalski, europoseł PJN wysmażył na blogu mini traktat o politycznym poczuciu humoru. I o tym, że on nie popłaca. A przecież politycy, to jedni z najbardziej dowcipnych ludzi. Tylko nie przed kamerami. "Przed wejściem do studia tryskają dowcipami i skojarzeniami, od których można pęknąć, ale po wejściu na antenę stają się poważni i stateczni. Zastanawiałem się przez jakiś czas dlaczego tak się dzieje. I teraz już wiem - bo humor jest niebezpieczny " - pisze Migalski, podając liczne przykłady żartów, które zaszkodziły politykom ze wszystkich formacji. Ostatnio to samo przydarzyło się Janowi Hartmanowi, który na twitterze zażądał od Donalda Tuska zrobienia czegokolwiek, na przykład rozdania ludziom lodów, by tylko odwrócić negatywne tendencje sondażowe dla PO. I co się stało? Na autora posypały się gromy, jakby ogłosił, że jest pedofilem. Wszystko przez to, że żarty brane są śmiertelnie poważnie i z powagą rozpatrywane. Migalski też tego doświadczał i doświadczył znów niedawno. Oto, jak pisze "dwóch funkcjonariuszy" Gazety Wyborczej wykazało się wobec niego takim własnie sucharowym poczuciem humoru, bo wywiad z prof. Glińskim zaczęli od pytaniua, czy nie boi się, że "skończy jak Marek Migalski, który w ostatniej kampanii rozmawiał z kotami?". Dziennikarze nawiązali tym do spotu PJN, w którym Migalski wystąpił ze swoimi dwiema kotkami i przedstawił program pomocy rodzinom poprzez przekazanie im po 400 złotych na dziecko.

Europoseł tłumaczy, że na nakręcenie 18 filmików miał tylko 15 tysiecy zł. To, w porównaniu z kasą, jaką wydaje PO lub PiS tyle co nic. "Ich produkcje, finansowane z Państwa kieszeni, kosztują setki tysięcy" - ujawnia Migalski. No, ale dla Gazety Wyborczej to oznacza skończenie jak Migalski. Jaki z tego wniosek? Nie wolno żartować, bo politryka i media żartów nie wybaczają i udają, że ich nie rozumieją. Ale polityk PJN nie ma zamiaru się do tego stosować. Nadal będzie żartować w polityce, śmiać się z żartów innych polityków, bo bez tego ten świat byłby nie do wytrzymania.

Wanda Nowicka alarmuje, że 4,8 tys, warszawiaków i warszawianek dotyka problem eksmisji. A miasto nie ma dla nich lokali zastępczych. Z kolei komornik, jeśli nie otrzyma w ciągu sześciu miesięcy od dzielnicy tymczasowego pomieszczenia dla eksmitowanych, może eksmitować ich wprost do nozlegowni. Są przypadki, że takie eksmisje próbuje się wykonać na rodzinie z małym dzieckiem. Ponad 450 lokatorów zostało eksmitowanych wprost do noclegowni lub schroniska. Warszawa dysponuje 500 miejscami noclegowymi, a w całeym mieście pomieszczeń tymczasowych jest jedynie ok. 120 i dyskusyjne są ich warunki. Na ich wynajem czeka ponad 1,6 tys. rodzin. Nowicka przypomina, że obowiązkiem gminy jest zapewnienie schronienia lub mieszkania osobom potrzebującym. No, ale wymaga to jednak aktywnej polityki gmin, czym warszawskie władze nie są zainteresowane.

Janusz Wojciechowski europoseł PiS z zadowoleniem pisze o Akcji Wyborczej Polaków, która wprowadzi do litewskiego Sejmu może nawet kilkunastu posłów. "Aspiracje wileńskich Polaków są w Warszawie niewygodne, bo to w Unii Europejskiej podobno obciach o narodowe interesy się upominać. Dla Polaków obciach, bo dla Węgrów już nie, niech by któremu Węgrowi w Rumunii czy Słowacji włos spadł z głowy! My zaś w Warszawie uważamy, że Litwie należy nadstawić drugi policzek, bo jest mała. Z kolei Rosji należy nadstawić oba policzki i oba pośladki, bo jest duża. Ale Wilniucy ani policzków, ani pośladków nie nadstawiali, tylko się zjednoczyli, i wygrali. A to dzięki liderowi, Waldemarowi Tomaszewskiemu, koledze z Europarlamentu, który jest z PiS w jednej frakcji. Gość twardy i równy, przeszedł twardą szkołę przeżycia w Związku Radzieckim. Wojciechowski gratuluje, cieszy się z sukcesów wileńskich Polaków, bo sam też jest z Wileńszczyzny, choć tylko w połowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie