Bliski współpracownik Clintonów w Warszawie

    Bliski współpracownik Clintonów w Warszawie

    Anna Gwozdowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Hillary Rodham Clinton, amerykańska sekretarz stanu, dopięła swego. Przeforsowała nominację Lee A. Feinsteina, swojego lojalnego współpracownika, na ambasadora w Polsce, mimo że w kręgach waszyngtońskich placówki dyplomatyczne uchodzą za strefę wpływów prezydenta Obamy.
    23 września senat USA zatwierdził nominację Feinsteina. Pogłoski o tym, że to właśnie on zostanie następcą Victora Ashe’a rozeszły się w Waszyngtonie już w kwietniu. Dziennik "The Washington Post" napisał wtedy, że wreszcie jakiś "Clintonite", czyli wierny pretorianin małżeństwa Clintonów dostał jakąś ambasadę. Ten zgryźliwy komentarz uzupełniono jeszcze uwagą, że wprawdzie to tylko Warszawa, ale zawsze Polska, czyli ważna placówka. No właśnie, wcześniej Feinsteina wymieniano wśród kandydatów na ambasadora USA m.in. w Pradze.

    Feinstein jest świetnie wykształconym prawnikiem, specjalizującym się w prawie międzynarodowym, ekspertem polityki zagranicznej. Był głównym doradcą Hillary Clinton ds. bezpieczeństwa narodowego podczas jej kampanii prezydenckiej, w której o Biały Dom walczyła z Barackiem Obamą. W czasach kiedy prezydentem był Bill Clinton, Feinstein należał do "stajni" sekretarz stanu Madelaine Albright. Był jej doradcą ds. kontroli zbrojeń. Feinstein: Polska odegrała kluczową rolę w zakończeniu zimnej wojny

    Jednak jego nominację przyjęto w Waszyngtonie z zaskoczeniem, bo Biały Dom odrzucił już wcześniej kilka ambasadorskich kandydatur wysuniętych przez Hillary Clinton. Jeszcze w lutym 2009 roku portal Foreign Policy wymieniał kandydaturę Marka Brzezińskiego, syna Zbigniewa Brzezińskiego, byłego doradcy ds. bezpieczeństwa prezydenta Jimmy’ego Cartera. Podkreślano m.in. dobrą znajomość języka polskiego Brzezińskiego. Przede wszystkim jednak był kojarzony z otoczeniem prezydenta Obamy.

    O lojalności Feinsteina wobec Hillary Clinton najlepiej świadczy jego wystąpienie z 15 września przed komisją spraw zagranicznych senatu USA, w którym wielokrotnie powoływał się na słowa sekretarz stanu, Obamę pomijając. Podkreślał jednak równocześnie, że potrafi współpracować ze wszystkimi, niezależnie od reprezentowanych przez nich barw partyjnych. Przypomniał, że był doradcą komisji kongresu ds. reformy ONZ, której przewodniczył m.in. znany republikanin Newt Gingrich.

    Feinstein ma 50 lat. Urodził się na Long Island. Ukończył prawo na uniwersytecie Georgetown i nauki polityczne na City University of New York. Jego żona Elaine Margaret Monaghan, Szkotka z pochodzenia, jest dziennikarką. Mają dwójkę dzieci: Jacka i Carę. Feinstein ma również polskie korzenie, o czym mówił zresztą w czasie przesłuchania przed senacką komisją. Jego babka ze strony ojca urodziła się na Litwie, a właściwie, jeśli wziąć pod uwagę przedwojenne granice, w Polsce. Dziś, jak podkreśla, te tereny należą do Ukrainy. Według prof. Krzysztofa Michałka, amerykanisty, to dobry punkt wyjścia do budowania ciepłych stosunków polsko-amerykańskich i litewsko-amerykańskich. - Idealny ambasador USA w Polsce powinien być kompetentny w sprawach polskich i środkowo-europejskich - mówi prof. Michałek. Czy Feinstein to właściwy wybór?

    Wprawdzie ustępujący ambasador Victor Ashe, były republikański burmistrz Knoxville, który w Polsce spędził ponad 5 lat, jest przekonany, że Obama oddaje warszawską placówkę w dobre ręce, życiorys Feinsteina każe sądzić, że to tylko urzędowy optymizm. Wiele wskazuje na to, że jest zwolennikiem ciepłych stosunków Ameryki z Rosją. Czy za wszelką cenę? W 1980 roku studiował w Moskwie. Ma certyfikat znajomości rosyjskiego zdobyty w Instytucie Puszkina. Polskę zna zaledwie z kilku podróży. Czy takie doświadczenie wystarczy w sytuacji, kiedy Polacy coraz bardziej nieufnie patrzą na zmiany, jakie w polityce zagranicznej wprowadza prezydent Obama?

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No to POLACY maja przechlapane. Ten namiestnik Izraela i USA jest

    brzeszczot (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

    zajadłym zwolennikiem egzekucji żydowskich roszczeń i odszkodowań za "zbrodnie" popełnione
    na Żydach przez Polaków. Przypominam, że chodzi o 65 mld dolarów.
    Oto co już pisze żydowski portal...rozwiń całość

    zajadłym zwolennikiem egzekucji żydowskich roszczeń i odszkodowań za "zbrodnie" popełnione
    na Żydach przez Polaków. Przypominam, że chodzi o 65 mld dolarów.
    Oto co już pisze żydowski portal internetowy:
    "Nie bez znaczenia mogą być także żydowskie korzenie ambasadora sięgające Europy Środkowo-Wschodniej. Pisząc o Feinsteinie, prasa zwraca uwagę, że jest on zarówno zwolennikiem bezpieczeństwa Izraela, jak też wrogiem wszelkich przejawów antysemityzmu. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że opowiada się także za szybkim rozwiązaniem bolesnego problemu zadośćuczynienia za zrabowane przez władze komunistyczne mienie ich obywateli".

    https://forum.jewish.org.pl/viewtopic.php?p=107347&sid=b952dcc5a59f96d534fdef1e0e24d0e5
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo