Bliski Wschód się rozpada

Redakcja
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Europa jest ciągle pełna nacjonalizmu - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei.

Austin, USA
Unia Europejska starała się wejść w erę post-narodową. Ale kryzys przywrócił dawne napięcia między krajami - twierdzi George Friedman, szef ośrodka analitycznego Stratfor.

Według Friedmana, jednego z najbardziej cenionych na świecie znawców geopolityki, obecny kryzys gospodarczy w strefie euro uwypukla zjawisko, które wcześniej było skutecznie maskowane: fałszywe fundamenty, na jakich wylano koncepcję integracji europejskiej. Ojcowie założyciele Wspólnoty uznali, że uda się zatrzeć tradycyjne narodowe podziały na kontynencie, wprowadzając nową, szerszą pojęciową kategorię myślenia w duchu europejskim. Podłożem tej koncepcji było założenie bliskiej współpracy Niemiec i Francji - w sytuacji, gdy te kraje blisko ze sobą kooperują, w Europie nie może wybuchnąć konflikt, którego nie da się kontrolować. Elementem tej strategii było wprowadzenie euro - wspólna waluta miała nałożyć na objęte nią państwa jednolite reguły, które ostatecznie zepchnęłyby na plan dalszy podziały narodowe.

Kraje BRIC zablokowały rezolucję potępiającą Syrię. W ten sposób utrudniają stworzenie systemu gwarantującego ład na świecie - twierdzi Javier Solana

Tak się jednak nie stało. Friedman twierdzi, że najlepiej widać to na przykładzie Grecji i Niemiec. Berlin zarzuca Atenom, że nie przestrzegały dyscypliny finansowej, co doprowadziło je do kłopotów. Grecy odrzucają jednak te argumenty, twierdząc, że strefa euro została stworzona głównie po to, by Niemcom łatwiej było eksportować własne produkty do innych europejskich państw. W ten sposób kryzys gospodarczy przerodził się w konflikt o charakterze narodowym - uważa analityk.

I to zjawisko będzie się nasilać. "Europa przez następne pokolenia będzie szukać sposobu na przezwyciężenie siły nacjonalizmu tkwiącej w poszczególnych krajach. Nie wiadomo jeszcze, jak ostatecznie zakończy się ten konflikt, choć wątpię, by udało się go zażegnać. Pytanie brzmi: jak głęboko Europa pozostanie podzielona" - pyta Friedman w konkluzjach swej analizy umieszczonej na stronie internetowej Stratfor.

Kair, Egipt
Rewolty w Afryce Północnej zmieniają sens terminu "Bliski Wschód" - zaznacza orientalista Arshin Adib-Moghaddam na łamach "Daily News Egypt".

Orientalista wraca do XIX-wiecznego znaczenia określenia "Bliski Wschód". Zostało ono ukute przez Amerykanów, którzy za punkt odniesienia przyjęli Europę Zachodnią. Tyle że, jak twierdzi Adib-Moghaddam, terminy adekwatne w czasach kolonialnych nie sprawdzają się teraz. A o Bliskim Wschodzie jako o jednolitym obszarze geograficznym obejmującym Iran, Izrael oraz kraje arabskie w Azji i Afryce nie można mówić od czasu wojny w Iraku w 2003 r. Ten konflikt dowiódł bowiem, że w tym regionie nie można niczego osiągnąć siłą. A z kolei zrywy w Tunezji i Egipcie pokazały, w jaki sposób należy w nich postępować - podkreśla orientalista.

Agaton Koziński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie