"Błądzenie jest rzeczą ludzką". O. Zięba odpowiada prof. Mikołejce ws. Madzi z Sosnowca

Redakcja
O. Maciej Zięba
O. Maciej Zięba Bartek Syta/Polskapresse
"Katastrofą etyczną" jest imputowanie młodej matce określonych czynów i poglądów. Do "katastrofy" trzeba także zaliczyć cyniczny spektakl reżyserowany przez (pozbawionego licencji) detektywa oraz tabloidy i stacje telewizyjne łamiące ludzką intymność i ferujące powierzchowne oceny. To, że w tym gronie znajdują się osoby posiadające autorytet naukowy, dodaje rangi temu zjawisku - odpowiada profesorowi Mikołejce teolog i filozof, dominikanin o. Maciej Zięba

Niniejszy tekst jest polemiką z opiniami prof. Zbigniewa Mikołejko sformułowanymi w wywiadzie pt. Sprawa Magdy z Sosnowca to produkt fikcji. Grzeszy nasz system kulturowy.
O sprawie śmierci półrocznej Madzi o. Maciej Zięba mówił w wywiadzie pt. Quasi-naukowcy wykorzystują tragedię w Sosnowcu. To katastrofa etyczna.
Do zarzutów o. Zięby prof. Mikołejko odniósł się z kolei w tekście pt. Prof. Mikołejko: Polska w oparach katastrofy etycznej.

Pyta Pan Profesor, czy zabłądził? Tak sądzę. Błądzenie jednak jest rzeczą ludzką, bo nikt nie jest nieomylny. Jeżeli jednak jesteśmy otwarci na racjonalne argumenty, to przybliżamy się do prawdy. I na taką właśnie otwartość Pana Profesora bardzo liczę. Dlatego pozwolę sobie na doprecyzowanie mych poglądów.

Ojciec Zięba: Do "katastrofy" trzeba zaliczyć cyniczny spektakl reżyserowany przez (pozbawionego licencji) detektywa oraz tabloidy

1. Nie uważam Pana i p. prof. Środy za sprawców "katastrofy etycznej". Są Państwo częścią szerszego zjawiska imputowania młodej matce czynów i poglądów, które w wersji bardziej prymitywnej dokonuje się też w internecie, czy przez nagłaśnianie agresji ludzi przepytywanych przez media. Do "katastrofy" trzeba także zaliczyć cyniczny spektakl reżyserowany przez (pozbawionego licencji) detektywa oraz tabloidy i stacje telewizyjne łamiące ludzką intymność i ferujące powierzchowne oceny.
To, że w tym gronie znajdują się osoby posiadające autorytet naukowy, dodaje rangi temu zjawisku. Nie występuje Pan bowiem jako zwykły, szary obywatel. Zawsze jest Pan przedstawiany jako filozof religii i profesor, który właśnie z tego powodu jest zapraszany do mediów.

2. Nie jest też prawdą, że zareagowałem na Pana wypowiedzi, gdyż zagrożone zostało "święte dobro mojego hierarchicznego urzędu". Po pierwsze, nie piastuję żadnego urzędu. Jestem zwykłym zakonnikiem. A znawcy religii powinni wiedzieć, że zakony nie podlegają jurysdykcji biskupów. Słowo "hierarchiczny" jest więc nie na miejscu. Tym bardziej, że my, dominikanie, jesteśmy najstarszą, posiadającą ciągłość, demokracją świata (od 1216 r. demokratycznie wybieramy wszystkich przełożonych na maksimum dwie kadencje). Po drugie, powody dla którego zabrałem głos publicznie wyłożyłem w wywiadzie dla "Polski": "wciąż mało wiemy o tej sprawie, dlatego lepiej nie domyślać się za dużo. Trzeba zaczekać, aż psychologowie, eksperci i prokuratorzy ustalą, co się naprawdę wydarzyło". Dlatego też uważam za okrutne atakowanie matki Magdy, bo "obrzydliwie łatwo jest ją potępiać tym, którzy nie doświadczyli podobnego bólu i przerażenia."

3. Wedle opinii Pana Profesora i Pani Profesorki "wypadki z Sosnowca w znacznej mierze nadkruszyły mit i model *porządnej katolickiej rodziny polskiej*". Albowiem - wedle scenariusza p. Środy - młodzi "są bardzo religijni, nie używali zapewne środków antykoncepcyjnych, nie mieli pojęcia o edukacji seksualnej, zaszli w nieplanowaną ciążę, bali się aborcji. Ksiądz, rodzina, najbliżsi potępią aborcję jako największe przestępstwo. Jak ich nie słuchać?". Wedle Pana wersji: U Katarzyny "koncepcja macierzyństwa jest skrojona na wzór maryjny tandetnie wyobrażony. Nie ma tu miejsca na dojrzałe macierzyństwo, ale tylko na to ze słodkich obrazków. Jej strasznie młody mąż i ona są związani z ruchem katolickim Tebah. W podobnych środowiskach mówi się o rodzeniu, ale już nie o biologiczności kobiety ani o jej potrzebach emocjonalnych." I dodaje Pan: "Dlatego Katarzyna W. odgrywała rolę Madonny z Dzieciątkiem i rolę Mater Dolorosa".

To już nie jest science fiction, tylko czysta fiction. Coś Państwo usłyszeli o "katolickim ruchu Tebah" i popuścili wodze fantazji, aby "w znacznej mierze nadkruszyć mit i model *porządnej katolickiej rodziny polskiej*". Nie mnie oceniać poziom katolickości czy polskości, a także porządności danej rodziny. Wiem jednak, że ten "katolicki ruch" to tylko zwyczajna parafialna wspólnota zbierająca się co tydzień na modlitwie. Twierdzenie, że mówi się w niej o "rodzeniu, ale już nie o biologiczności kobiety ani o jej potrzebach emocjonalnych" ma tyle samo sensu co posądzanie grupy praktykującą jogę, czy medytację zen, że "mówi się w nich o rodzeniu, ale nie o potrzebach emocjonalnych kobiety". W tych grupach nie mówi się ani o rodzeniu, ani o biologiczności kobiety, bo te grupy zajmują się czymś innym. To są grupy medytacyjne, modlitewne.
Katarzyna W., wedle Państwa fantazji, ma "koncepcję macierzyństwa, która jest skrojona na wzór maryjny tandetnie wyobrażony" (Pan Profesor), a jako głęboko religijna nie miała żadnej edukacji seksualnej, natomiast podlegała straszliwej presji rodziny i księży (Pani Profesorka). Prawda jednak - o ile wiem - wygląda zgoła inaczej. Katarzyna W. przez wiele lat zachowywała dystans do Kościoła, później bywała - zazwyczaj krótko - w paru wspólnotach modlitewnych, a razem z ojcem Magdy zawarli związek cywilny, nie biorąc ślubu kościelnego.

Nie znam obojga młodych, a nigdy bez poznania ludzi nie wypowiadam się na temat danej sytuacji i zawsze staram się to robić taktownie. Nie poruszałbym więc tego problemu, gdyby nie Państwa spekulacje. Otóż, Pani Profesor, jeżeli to młode małżeństwo nie związało się sakramentem małżeństwa, to Pani teza o uleganiu presji księży i rodziny jest nic niewarta. Podobnie jak Profesorska teza o przeżywaniu macierzyństwa wedle tandetnych teologicznych wzorców.

4. Na podobnie spekulacyjnych podstawach opiera się Państwa wizja o katolickim stereotypie kobiety i przygotowaniu do małżeństwa. Oczywiście, wiele tu można znaleźć przykładów z historii, gdy Kościół (dotyczy to jednak co najmniej w tym samym stopniu protestantów, prawosławnych, a także żydów, wyznawców islamu i innych wielkich tradycji, nie wyłączając deistów i ateistów) zanurzony w kulturę swego czasu mówił o kobiecie jako podległej mężczyźnie. Choć z chęcią zrobiłbym wykład o tym, jak katolicyzm w średniowieczu promował pozycję kobiety i dopiero nowożytne świeckie państwo znów uczyniło z niej "dodatek do męża".

Przynajmniej jednak od półwiecza, od Soboru Watykańskiego II (a w częstej praktyce Kościoła znacznie wcześniej) teza o pełnej równości mężczyzny i kobiety oraz o tej samej godności jest nauczana powszechnie.

Powinienem tu przytoczyć wiele dokumentów, ale ograniczę się do dwóch cytatów z "Listu do Kobiet" Jana Pawła II. Rozpoczyna on swój list od podziękowań. M.in. pisze:

"Dziękujemy ci, kobieto pracująca zawodowo, zaangażowana we wszystkich dziedzinach życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego, artystycznego, politycznego, za niezastąpiony wkład, jaki wnosisz w kształtowanie kultury zdolnej połączyć rozum i uczucie, w życie zawsze otwarte na zmysł »tajemnicy«, w budowanie bardziej ludzkich struktur ekonomicznych i politycznych … Ale - jak wiemy - samo podziękowanie nie wystarczy. Jesteśmy, niestety, spadkobiercami dziejów pełnych uwarunkowań, które we wszystkich czasach i na każdej szerokości geograficznej utrudniały życiową drogę kobiety, zapoznanej w swej godności, pomijanej i niedocenianej, nierzadko spychanej na margines, a wreszcie sprowadzanej do roli niewolnicy… Jeśli, zwłaszcza w określonych kontekstach historycznych, obiektywną odpowiedzialność ponieśli również liczni synowie Kościoła, szczerze nad tym ubolewam. Niech to ubolewanie stanie się w całym Kościele bodźcem do odnowy wierności wobec ducha Ewangelii." A potem pisze Jan Paweł II: "Cóż powiedzieć można o przeszkodach, które w tylu częściach świata nadal nie pozwalają kobietom włączyć się w pełni w życie społeczne, polityczne i gospodarcze? Wystarczy pomyśleć, w jak trudnej sytuacji stawia często kobiety dar macierzyństwa, któremu ludzkość zawdzięcza swoje przetrwanie i który powinien być odpowiednio doceniany. Z pewnością pozostaje wciąż jeszcze wiele do zrobienia, aby kobieta i matka nie była dyskryminowana. Sprawą naglącą jest uzyskanie we wszystkich krajach rzeczywistej równości praw osób, a więc równej płacy za tę samą pracę, opieki nad pracującą matką, możliwości awansu zawodowego, równości małżonków z punktu widzenia prawa rodzinnego, oraz uznania tego wszystkiego, co wiąże się z prawami i obowiązkami obywateli w ustroju demokratycznym."

Czytaj też:
* Prof. Zbigniew Mikołejko: Sprawa Magdy z Sosnowca to produkt fikcji. Grzeszy nasz system kulturowy
* O. Maciej Zięba: Quasi-naukowcy wykorzystują tragedię w Sosnowcu. To katastrofa etyczna
* Prof. Zbigniew Mikołejko: Polska w oparach katastrofy etycznej

Czy jest to nauczanie wyznaczające kobiecie "domową, przykładną i pokorną, a nierzadko cierpiętniczą, rolę matki i karmicielki"? Dla dopełnienia obrazu dodajmy, że w Polsce przy niemal każdej parafii istnieje bezpłatna poradnia dla narzeczonych i małżeństw (głównie świecka), w której mówi się o kobiecie w duchu nauczania Jana Pawła II, a także, i to wiele, o zaspokajaniu potrzeb fizycznych, psychicznych i duchowych obojga małżonków. Rzecz jasna, są poradnie lepsze i gorsze, ale to samo dotyczy lekcji WOS czy programów ruchów feministycznych

9. Oczywiście, i tu się, niestety, zgadzamy, istnieje swego rodzaju "przepaść" między nauczaniem Ewangelii, a życiową praktyką wierzących. Kościół składa się w 100% z grzeszników. Staramy się żyć ewangelicznymi ideałami, wierzymy, że są prawdziwe, wiemy, że są piękne, ale wiemy zarazem, że do nich nie dostajemy. To problem wszystkich uczniów Chrystusa, także zakonników i księży, wśród nich niżej podpisanego. Dlatego stale się próbujemy nawracać, cieszymy się, gdy bardziej jesteśmy wierni Ewangelii, a - potykając się - ufamy miłosierdziu Bożemu.

10. Ma Pan też rację, Panie Profesorze, gdy pisze Pan o obrzydliwości wszelkich inwektyw i wyzwisk kierowanych pod Pana i Pani Środy adresem. Nie wiem, kto jest ich autorem, publicznie je potępiłem w wywiadzie dla "Polski", a teraz głośno powtarzam, że jest to całkowicie niezgodne z nauczaniem Chrystusa.
Mogę Pana jedynie pocieszyć, że ja również nałykałem się pomówień i obelg.Jest to chyba - zwłaszcza w internecie - nieuchronna konsekwencja zabierania głosu w sprawach publicznych.

11. I jeszcze jedna rzecz, w której w pełni się zgadzam z Panem Profesorem. Obaj cieszymy się z tego, że to nie Pan "modeluje katolickie nauczanie w Polsce".

Czytaj też:
* Prof. Zbigniew Mikołejko: Sprawa Magdy z Sosnowca to produkt fikcji. Grzeszy nasz system kulturowy
* O. Maciej Zięba: Quasi-naukowcy wykorzystują tragedię w Sosnowcu. To katastrofa etyczna
* Prof. Zbigniew Mikołejko: Polska w oparach katastrofy etycznej

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tes
Więc trzeba przerwać to błądzenie
T
TERESA
Ziemba to alkoholik we łbie ma przewrócone. Sam się do tego przyznał w telewizji.Opowiada bzdury tak jak każdy klecha.Jeżeli redaktorzy jakielkolwiek gazety przedstawiają durne poglądy klechów, to rozumiem, że się od nich niczym nie różnią, a co najgorsze, nie mają własnego zdania! Amen !
J
JK
No właśnie! Czy Pan uważa, że tylko Pan ma jedyną słuszną rację?
a
a10
"Przyganiał kocioł ..."- Ojcze Filozofie, ten show medialny wokół TRAGEDII z Sosnowca został wcześnie przećwiczony , w trakcie WIELKIEGO UMIERANIA ! A wówczas o. Zięba odgrywał rolę ... Rutkowskiego. No cóż, dziś o. TEOLOG i Filozof Zięba jest BENEFICJENTEM realu, z bezrobotnymi i bezdomnymi, wyrzucanymi - nie z własnej woli - na bruk, i tych, których nie stać na lekarstwa czy na leczenie - bez wielomiesięcznego oczekiwania - także w szpitalach prowadzonych przez ... Kościół. TAK, pomnikowy KOŚCIÓŁ Pod Wezwaniem ... , budowany przez "ojców Ziębów" , z interpretacją ZASAD naszej WIARY, pozwalającej - wbrew NAUCZANIU MISTRZA z NAZARETU - na wylewanie dzieci z kąpielą i WYKREŚLANIE niektórych (choćby "SIÓDMEGO") przykazań z DEKALOGU ...
z
z innej epoki
To my i nasze rówieśnicy wychowaliśmy to pokolenie.
Oni nie pamiętają trudów.
Miało być przecież coraz lepiej w wolnej Polsce. Jest coraz gorzej. 25% młodych nie ma pracy. Byłoby więcej, gdyby nie studia, które jak wiemy dzisiaj nic nie dają.
Nie zahartowaliśmy ich.
W życiu publicznym brak wartości, promuje się oportunizm.
s
sosnowiczanka
Mam nadzieję, że czas pomoże ukoić rodzicom i rodzinie ból. I doda sił by żyć dalej.
Zapewniam, że w Sosnowcu jest wiele osób, które współczują głęboko rodzicom, nie potępiają i nie oceniają. Od tego jest sprawiedliwy sąd na ziemi i Bóg w niebie.
Źle, ze media nagłośniają i rejestrują tylko głosy ciemnogrodu, potomków inkwizycji czy zacofanych bohaterów "Chłopów" Reymonta.

Każda kobieta już w ciąży powinna być objęta wsparciem. Ja w socjalizmie "przeszłam" szkoły rodzenia przy każdym dziecku. Potem potrzebna jest wnikliwa obserwacja i pomoc położnej, a nie jedna krótka wizyta. A młode matki potrzebują wsparcia. Właściwie wystarczyłoby miejsce, gdzie mogłyby się spotykać wraz z dziećmi i wymieniać radami i troskami. Przedszkola, szkoły, sale gimnastyczne stoją puste w weekendy, popołudniami. W małych miejscowościach często są centrami życia, a w dużych miastach stoją ciepłe niewykorzystane miejsca.
Ale to wymaga wysiłku, dodatkowych środków władz miast. A w Sosnowcu od ponad 20 lat jest ten sam prezydent. Pisałam 20 lat temu, aby zrobili zjazd na wózki ze "ślimaka", którym chodziła też P. Katarzyna. Targać stamtąd wózek z dzieckiem to mordęga. Odpisano, że przy remoncie wiaduktu. Było już kilka remontów, ja niedługo będę mieć wnuka, a wózek nadal trzeba dźwigać. Może media zaczęłyby wskazywać władzom, co można zrobić, aby żyło się lżej? Pomyślcie, działajcie...
g
gdzie jest sprawiedliwość?
Dwa oszustwa:

Kopacz, która z zimna krwią kłamała w oczy rodzinom katastrofy smoleńskiej oraz wszystkim Polakom o przesiewaniu ziemi na metr, o udziale polskich lekarzy przy sekcjach, "ukarano" mianowaniem na marszałka Sejmu. Drugą osobę w państwie.

P. Katarzyna, kobieta której w nieszczęśliwym wypadku umarło dziecko, kłamała w bólu, szoku, strachu przed otoczeniem, jak widać słusznym, to chcecie ukamienować.
k
kobieta
To nieszczęśliwy wypadek. Tragedia. Wina - to działanie w szoku po śmierci dziecka.
Zamiast chodzić ze zniczem na miejsce znalezienia dziecka, lub pisać tu wyzwiska niech wszyscy się zastanowią jak można pomóc takim zagubionym matkom. Może wystarczy zacząć od prostych rzeczy. Uśmiech, pomoc np. z wózkiem.
Władze Sosnowca zamiast zamykać kolejne szkoły,
katolickie Centrum Kultury i Młodzieży Kana w Sosnowcu,
feministyczne stowarzyszenie Aktywne Kobiety, domy kultury, pomoc społeczna, media powinny pomyśleć jak można edukować, pomagać, integrować kobiety, które nie otrzymują wsparcia w rodzinie.
Jedni walczą, żeby rodzić dzieci, drudzy żeby usuwać ciąże, a nikt nie pomaga wychować.

Według amerykańskich naukowców często codzienny stres młodej matki jest największy, porównywalny tylko ze stresem komandosa w czasie akcji.
Bardzo współczuję Pani Katarzynie. To mogło spotkać każdą z nas. Nie wiemy jak byśmy się wtedy zachowali. Kobieta mogła być w depresji poporodowej stresie, szoku, z takim obciążeniem rodzinnym, bez wsparcia.
Ci co głośno Ją potępiają, jakie swoje winy chcą zagłuszyć? Jakie mają prawo wydawać wyroki? Znając tylko wrzutki w mediach i głosy pseudo naukowców.
k
kobieta
To nieszczęśliwy wypadek. Tragedia. Wina - to działanie w szoku po śmierci dziecka.
Zamiast chodzić ze zniczem na miejsce znalezienia dziecka, lub pisać tu wyzwiska niech wszyscy się zastanowią jak można pomóc takim zagubionym matkom. Może wystarczy zacząć od prostych rzeczy. Uśmiech, pomoc np. z wózkiem.
Władze Sosnowca zamiast zamykać kolejne szkoły,
katolickie Centrum Kultury i Młodzieży Kana w Sosnowcu,
feministyczne stowarzyszenie Aktywne Kobiety, domy kultury, pomoc społeczna, media powinny pomyśleć jak można edukować, pomagać, integrować kobiety, które nie otrzymują wsparcia w rodzinie.
Jedni walczą, żeby rodzić dzieci, drudzy żeby usuwać ciąże, a nikt nie pomaga wychować.

Według amerykańskich naukowców często codzienny stres młodej matki jest największy, porównywalny tylko ze stresem komandosa w czasie akcji.
Bardzo współczuję Pani Katarzynie. To mogło spotkać każdą z nas. Nie wiemy jak byśmy się wtedy zachowali. Kobieta mogła być w depresji poporodowej stresie, szoku, z takim obciążeniem rodzinnym, bez wsparcia.
Ci co głośno Ją potępiają, jakie swoje winy chcą zagłuszyć? Jakie mają prawo wydawać wyroki? Znając tylko wrzutki w mediach i głosy pseudo naukowców.
k
kobieta
To nieszczęśliwy wypadek. Tragedia. Wina - to działanie w szoku po śmierci dziecka.
Zamiast chodzić ze zniczem na miejsce znalezienia dziecka, lub pisać tu wyzwiska niech wszyscy się zastanowią jak można pomóc takim zagubionym matkom. Może wystarczy zacząć od prostych rzeczy. Uśmiech, pomoc np. z wózkiem.
Władze Sosnowca zamiast zamykać kolejne szkoły,
katolickie Centrum Kultury i Młodzieży Kana w Sosnowcu,
feministyczne stowarzyszenie Aktywne Kobiety, domy kultury, pomoc społeczna, media powinny pomyśleć jak można edukować, pomagać, integrować kobiety, które nie otrzymują wsparcia w rodzinie.
Jedni walczą, żeby rodzić dzieci, drudzy żeby usuwać ciąże, a nikt nie pomaga wychować.

Według amerykańskich naukowców często codzienny stres młodej matki jest największy, porównywalny tylko ze stresem komandosa w czasie akcji.
Bardzo współczuję Pani Katarzynie. To mogło spotkać każdą z nas. Nie wiemy jak byśmy się wtedy zachowali. Kobieta mogła być w depresji poporodowej stresie, szoku, z takim obciążeniem rodzinnym, bez wsparcia.
Ci co głośno Ją potępiają, jakie swoje winy chcą zagłuszyć? Jakie mają prawo wydawać wyroki? Znając tylko wrzutki w mediach i głosy pseudo naukowców.
G
Gabriel
A czy Pani Prof. Środzie nie wolno się wypowiadać, równie
dobrze jak Panu ?
G
Gabriel
Licencjami zajmować powinna się władza państwowa. Internauci
oceniają zdarzenia, nie mamy dostępu do dokumentów, czasami
ci co są bez licencji są lepsi niż z kilkoma dyplomami.Pewien inżynier,
który jeździł Syreną 1o6 opowiadał jak mu wyciekł olej z silnika.
i
internautka50+
tego okropnego wydarzenia a i tak wiedzą swoje. "Uczeni" nie mogą odpuścić co dowodzi że sprawa nie jest taka prosta. Ale i tak wiadomo że Nie szkiełko mędrca i oko ...( A Mickiewicz)
G
Gazda z Diabelnej
Ja w całym tym zamieszaniu nie rozumiem jednej rzeczy a no tej że zabierają głos ludzie do tego wcale nie uprawnieni. Jakim prawem p Profesor Środa wypowiada się autorytatywnie i oskarża o całe zamieszanie kościół. Przysłowia są mądrością narodu a tu aż ciśnie się takie że Złego to knajpa nie naprawi a dobrego to kościół nie zepsuje. Tą sprawą winni się zajmować policjanci prokuratorzy i psycholodzy a dorabianie na siłę jakiejś teorii jest po prostu błędem. Mamy tu do czynienia jak się wydaje ze zwykłym nieszczęściem ludzkim nieszczęśliwa kobieta straciła córkę czy to był jej wina czy nie tym zajmą się policjanci i prokuratorzy a jej zachowaniem po tym fakcie na pewno zachowaniem irracjonalnym winni zająć się psycholodzy a robienie z tego faktu show jest tylko tańczeniem na trumnie tego dziecka i robieniem sobie bezpłatnej reklamy.
G
Gabriel
Imienne wycieczki O. Zięby nie aprobuję. Czytałem adwersarzy
i wydaje mi się, że mają rację. Było powszechne oburzenie na to co się stało. Duchowni na temat dzieci powinni ostrożnie się wypowiadać z racji, że życiowo nie dotknęli problemu.
Na temat tego zdarzenia w Sosnowcu każdy ma swoje odczucie
i do tego ma pewne prawo. Czytałem na ten temat mnóstwo wypowiedzi internautów. Obrońców matki jest nie wielu.Sytuacja
byłaby diametralnie inna gdyby Matka od razu uczciwie powiedziało jak do tego doszło, bez zbytecznych ceremonii i kłamstwa. Społeczność potrafi zrozumieć różne sytuacje. Oburzenie jest tym większe, że rzecz miała miejsce w religijnej
rodzinie. Z religijnością też bywa różnie. Znam przypadki kierowców którzy mają zawieszony różaniec na wewnętrznym lusterku samochodu, a są to bezczelni łobuzie i ordynarni piraci drogowi.
Dodaj ogłoszenie