Björn Lomborg: Więcej ekorozsądku

    Björn Lomborg: Więcej ekorozsądku

    Rozmawia Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Agaton Koziński rozmawia z Björnem Lomborgiem o tym, jak świat zabrnął w ślepą uliczkę w walce z globalnym ociepleniem.
    O rozpoczęcie zielonej rewolucji apelują największe autorytety, z Thomasem L. Friedmanem na czele. Pan tymczasem twierdzi, że to "zielona pseudorewolucja". Czemu jest Pan tak sceptyczny wobec tego pomysłu?
    Odnoszę wrażenie, że ludzie, którzy wzywają do zielonej rewolucji, tak naprawdę niewiele robią dla środowiska. Obecny system jego ochrony jest źle skonstruowany. Opiera się on na przyznawaniu subsydiów na działania oparte na starych technologiach.
    Tymczasem są one nieskuteczne i wydawanie na nie funduszy to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Proszę zresztą posłuchać argumentacji zwolenników zielonej rewolucji. Często szermują oni hasłami, że dzięki niej uda się stworzyć nowe miejsca pracy. Ale przecież nowe miejsca pracy powstaną w każdej dziedzinie, w którą wpompuje się miliony euro. Czemu więc używać tego argumentu w debacie o sposobach ochrony środowiska? Tworzeniem miejsce pracy nie zatrzymamy rosnącej temperatury na świecie.

    Jak ją obniżyć?

    Obecnie inwestuje się miliony euro w alternatywne źródła pozyskiwania energii. Wszędzie powstają tysiące turbin wiatrowych i paneli słonecznych. Ale one kosztują krocie i są bardzo mało wydajne. Na pewno za ich pomocą nie uporamy się z problemem globalnego ocieplenia. Uda nam się dopiero wtedy, gdy znajdziemy tani i wydajny sposób pozyskiwania energii, który zastąpi dziś stosowane rozwiązania.

    A jeśli lepszych technologii od już istniejących zwyczajnie nie uda nam się wynaleźć?
    Nawet jeśli tak będzie, to nie warto wydawać pieniędzy na te, z których obecnie korzystamy. Bierzemy prąd z elektrowni wiatrowych tylko dlatego, że rządy i Unia Europejska dopłacają do niego - inaczej byłby on tak drogi, że nikogo nie byłoby na niego stać. Dokładnie tak samo wygląda sytuacja z bateriami słonecznymi. Elektryczność przez nie wytworzona kosztuje dużo więcej niż na przykład uzyskana ze spalania węgla. W Niemczech powstało najwięcej baterii słonecznych na świecie, rząd wydał na nie 120 mld dolarów. Dzięki nim do końca wieku uda się opóźnić efekt globalnego ocieplenia o jedną godzinę. Warto było wydawać tak gigantyczną sumę dla tak mizernego efektu? Uważam, że nie. Niemcy te pieniądze powinni przeznaczyć na badania w poszukiwaniu nowych, efektywnych technologii wykorzystujących energię słońca. To byłoby dużo korzystniejsze i dla środowiska, i dla ludzkości.

    Według Pana jak ważną rolę w motywowaniu ekologów do energicznych działań prośrodowiskowych odgrywają wszelkiego rodzaju zielone dotacje hojną ręką udzielane przez Unię i wiele krajów?

    Ludzie mają różne powody, by walczyć o czyste środowisko. Nie wątpię, że jest na świecie mnóstwo osób, którzy chcą dla ziemi jak najlepiej. Ale nie można nie zauważać faktu, że wiele firm pod płaszczykiem zielonej rewolucji zwyczajnie wyciąga ręce po pieniądze. Ich argumentacja jest prosta: dajcie nam fundusze, a my wam zbudujemy wiatraki. Tylko po co je budować, skoro są potwornie drogie i mało wydajne? Świetnie pokazały to niedawne badania Duńskiej Rady Gospodarczej, która analizowała koszty, jakie niosą turbiny wiatrowe, i zyski, jakie przynoszą. Po odjęciu wartości dotacji do tego sposobu pozyskiwania prądu okazało się, że nic na nim się nie zarabia - rachunek ekonomiczny jest poniżej zera. Ale w tym samym czasie duńska firma produkująca turbiny wiatrowe finansuje kampanię telewizyjną pokazującą straszliwe skutki globalnego ocieplenia. W ten sposób wywiera presję na ludzi, by ci zmusili swe rządy do zamówienia większej ilości wiatraków. Tylko że te reklamy są de facto kupowane za pieniądze z państwowych dotacji - bo przecież wyliczenia wykazały, że te firmy nie przynoszą realnych zysków. To najlepiej dowodzi, że jeśli potrzeba nam dziś rewolucji, to przede wszystkim w systemie finansowania walki z globalnym ociepleniem.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo