18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Bikini, czyli także ty możesz być królową plaży [GALERIA]

Lucjan Strzyga
Historia dwóch skąpych kawałków materiału, które od dziesięcioleci królują latem na plażach świata, to tak naprawdę historia ludzkich obyczajów, w której idzie o to, by nareszcie zobaczyć kobiety w pełnej krasie. Lucjan Strzyga pisze o kultowym stroju kąpielowym

Ta opowieść powinna zacząć się poważnie, na przykład od jakiejś daty. Zatem zacznijmy tak: wczoraj, 5 lipca (imieniny obchodzili m.in. Bartłomiej, Filomena, Kariliana i Przybywój) świętowały wszystkie elegantki świata, oczywiście te lepiej zbudowane. A to dlatego, że właśnie wczoraj swoje 66. urodziny obchodziło bikini, najsłynniejszy strój kąpielowy ludzkości składający się z dwóch szmatek, które co prawda niczego nie zakrywają, ale za to rozpalają wyobraźnię do temperatury rozgrzanego słońcem plażowego piasku.

Bikini narodziło się bardzo efektownie, ale nie obyło się bez momentów dramatycznych. Zwykle tak jest przy przełomowych wydarzeniach w historii. Twórcą kostiumu był francuski inżynier mechanik Louis Réard, który - jak widać - bardziej interesował się kwestią damskiego przyodziewku niż stukami w silniku swojego peugeota. Świat ujrzał bikini na pokazie mody na terenie publicznego paryskiego basenu Piscine Molitor, ale do ostatniej chwili prezentacja stała pod znakiem zapytania.

Powód był prozaiczny: wszystkie modelki odmówiły włożenia czegoś tak niemoralnego, na basenie pojawiła się policja zaalarmowana przez oburzonych odzieżową obsceną organizatorów, a sam Réard - zagrożony wizją kompromitacji - o mało nie padł rażony apopleksją. Refleksem popisał się jego asystent, który posłał do pobliskiego kabaretu Lido po jedną z tancerek. Nazywała się Micheline Bernardini i bez oporów wyszła w nowym ciuszku na scenę. To właśnie ona powinna być patronką wszystkich plażowiczek świata. Los ją sowicie wynagrodził - "Le Monde" donosił, że w ciągu kilku tygodni po pokazie otrzymała 50 tys. propozycji małżeństwa. Czy skorzystała - nie wiadomo.

Skąd nazwa "bikini"? Od atolu Wysp Marshalla, gdzie Amerykanie przeprowadzali wcześniej próbne wybuchy jądrowe. U progu zimnej wojny atom władał ludzką wyobraźnią nie mniej niż dzisiaj internet. Wspomnijmy więc tylko, że plażowy wynalazek Réarda miał początkowo nazywać się: atom. Taką nazwę lansował Jacques Heim, współpracownik pomysłowego inżyniera, który nigdy nie wybaczył mu wykolegowania z interesu. Obaj dżentelmeni kłócili się o prawa do bikini do końca swych dni.

Ich spór mogliby pomóc rozwiązać dzisiejsi archeologowie. Kilkanaście lat temu na Sycylii odkryli oni rysunki z III w. n.e. przedstawiające kąpiące się niewiasty. I mające na sobie dwuczęściowe kostiumy, podobne do tych, które rzekomo wymyślił Réard. Starożytności nie krępowały, jak widać, okowy moralności, które współcześni z takim trudem kruszą. Więcej, niektórzy naukowcy dopatrują się pierwowzorów bikini na rysunkach naskalnych powstałych w Egipcie w czasach faraonów. Znaczyło by to, że XX w. odkrył to, co nasi praszczurowie dawno już wymyślili.

Prawdą jest również to, że dopóki Michelina Bernardini nie pokazała się na wybiegu, kobiety zmuszone były ubierać się w rzeczy tak zdumiewające, że aż budzące śmiech. Choć badacze obyczaju twierdzą, że o właściwej historii kostiumu kąpielowego można mówić dopiero pod koniec XIX w. Wcześniej nie istniał po prostu zwyczaj plażowania, a zatem także problem, w co się na taką plażę odziać.
Ponoć najdziwniejszy strój do kąpieli widziano na piaskach w Połągi ok. 1870 r. Matrona, która go przywdziała, obciążyła swoją grubą, sięgającą kolan suknię obciążnikami, by - broń Boże - nie uniósł jej wiatr. Na nogach musiała mieć obowiązkowe pantalony do kostek, w ręku parasol, na głowie kapelusz z imponującym rondem. Dalej: wiktoriańska etykieta nie zezwalała niewieście na wejście do morza dalej niż kilka metrów. O pływaniu nie było mowy, skądinąd słusznie, bo w takim rynsztunku jego nieszczęsna właścicielka natychmiast poszłaby na dno.

Zdjęcia z plaży z Sopotu na początku XX w. pokazują już stroje bardziej humanitarne, przypominające beciki dla niemowląt, z identyczną czapeczką chroniącą od słońca. Zakaz moczenia trwał nadal, ale strach przed wodą został przełamany. Paradoksalnie przyczynił się do tego sport, konkretnie pierwsza nowożytna olimpiada w 1896 r., gdzie propagowano sporty wodne. Na razie tylko dla mężczyzn, ale przełom stał się faktem.

Liberalizacja damskiego stroju plażowego nastąpiła gwałtownie po I wojnie światowej. Kobiety zaczęły pracować, głosić idee równouprawnienia, zyskały prawo wyborcze. Kartka do głosowania niczym czarodziejska różdżka wprowadziła nowy fason na plażę: oddzielnie stanik na ramiączkach, oddzielnie majtki, a właściwie spodenki. Dla bardziej wstydliwych istniały stroje z koszulką zasłaniającą brzuch i plecy. Hitem sezonu 1920 był gustowny kostiumik zdobny w poprzeczne niebieskie pasy, dokładnie takie same, jakie nosili zrewoltowani marynarze w Rosji.

Strój do kąpieli z lat 20. przypominał bardzo skomplikowaną konstrukcję. Jego głównym zadaniem wcale nie była wygoda, lecz korygowanie damskiej sylwetki i nadawanie jej krągłych, bardziej pociągających kształtów. W pantaloniki wszywano więc fiszbiny, w biustonosze wciągano druty, a dominującym wzorem były figury geometryczne. Zniknęły rękawy, pojawiły się dekolty, słowem strój kąpielowy znacznie "wykobieciał".

Początek lat 40. to okres panowania Lany Turner, hollywoodzkiej gwiazdy z zamiłowaniami do plaż Malibu. To właśnie Lana wylansowała ówczesną modę: solidne majtasy, półpancerny stanik kryjący godny podziwu biust. Aktorka uważała się za symbol seksu i milionom wielbicieli zaszczepiła wyobrażenie o damskiej sylwetce. W późniejszych latach ów kanon przejęła Ava Gardner, także aktorka i podobnie jak Turner właścicielka bujnej cielesności. W erze przed bikini w wylansowane przez nią stroje kąpielowe skryć się mogły niewiasty z lekką nadwagą. Czego o bikini nie można powiedzieć - to strój dla kobiet o figurze nienagannej.

Może to właśnie sprawiło, że pomysł inżyniera Réarda nie został przyjęty przez kobiety z należytym entuzjazmem. Co więcej, na pełną akceptację stroju trzeba było czekać kilka lat. I o ile w Europie nastąpiła ona szybciej, za oceanem przełamanie estetycznego wizerunku Avy Gardner trwało znacznie dłużej. "Bikini jest okrutne. Nie toleruje niedoskonałości" - napisał w jednym z felietonów Truman Capote. Przypomina to apele ówczesnych feministek, które uznały skąpy strój na plażę za jednego ze swoich najważniejszych wrogów redukującego kobietę jedynie do obiektu erotycznych męskich podniet.
Ale w kwestiach mody świat raczej nie słucha feministek. Gdy w 1957 r. Brigitte Bardot pojawiła się w bikini w "I Bóg stworzył kobietę", piękniejsza połowa ludzkości oszalała. Ruszyły szwalnie, plaże zapełniły się dziewojami w skąpych szmatkach, a sklepy nie nadążały z dostarczaniem towaru. Rozpoczęła się era bezpruderyjnego odkrywania kobiecego ciała, obyczajowa rewolucja, która niedługo potem zaowocowała rewolucją seksualną.

Szał na bikini był tak wielki, że zaniepokojony Watykan przestrzegał przed skutkami "niemoralności" królującej w miejscach publicznych. Do kontrofensywy ruszyła konserwatywna jeszcze wtedy Hiszpania. Generalissimus Franco zakazał nawet noszenia bikini na plażach swojego kraju. Ale cóż mogą watykańscy purpuraci i prawicowcy, gdy w awangardzie nowej mody maszerują Brigitte Bardot, Ursula Andress, Marilyn Monroe kusząco przegina się w świetle fleszy, a Sophia Loren publicznie oświadcza, że bikini czyni ją spełnioną? Mogą jedynie skapitulować.

Kilka kawałków kolorowego materiału fikuśnie połączonych na kobiecym ciele ma bowiem siłę, której trudno się oprzeć. Znawcy mody stworzyli nawet 15-punktowy kanon prawdziwego bikini. Nie może nadmiernie zakrywać, ale też nadmiernie odsłaniać. Punkt siódmy, kluczowy, mówi o tym, że górny brzeg fig musi znajdować się dokładnie cal pod pępkiem. Jeśli zobaczycie kiedyś na plaży facetów z linijką, nie bądźcie zdziwieni.

Przez dziesięciolecia bikini przyjmowało różną formę. Niemiecki projektant Rudi Gemreich lansował w latach 60. tzw. monokini, czyli toples, dekadę później furorę przeżyła lycra, z której szyto kostiumy, a w latach 80. figi zastąpiły stringi. Narodziły się też nowe gwiazdy: kto oglądał wampowatą Sabrinę, jak kusząco pławiła się w basenie, śpiewając "Boys, Boys, Boys", wie, że nawet po kilku dekadach trudno jej dorównać.

Można zatem ze sporą pewnością prorokować, że bikini będzie towarzyszyć ludzkości jeszcze bardzo długo. Kusząc, prowokując, czasem bawiąc. W czasie zakończonego niedawno Euro Chińczycy ubrali swoje telewizyjne dziennikarki w wyjątkowo skąpe bikini. Dziewczyny komentowały rozgrywane mecze, a oglądalność skoczyła do nienotowanych dotychczas szczytów. Badaczom ludzkich obyczajów zostawmy zastanawianie się nad tym, czy przyczyną był futbol, czy powab pięknych dziewcząt w legendarnych plażowych ciuszkach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie