Białoruś kontra reszta świata. Konflikt prawdziwie asymetryczny

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Polskapresse
Udostępnij:
Wygląda to trochę tak, jakby Aleksander Łukaszenka, białoruski dyktator, pozazdrościł swemu koledze z Iranu. I tak jak Mahmud Ahmadinedżad, który w odpowiedzi na sankcje Unii Europejskiej odciął dostawy taniej ropy dla Grecji, tak białoruski batiuszka postanowił wziąć odwet na zgniłym Zachodzie, który zabronił prawa wjazdu do krajów UE kolejnym funkcjonariuszom reżimu.

W rzeczywistości jednak Łukaszenka miał do dyspozycji znacznie słabsze środki nacisku niż Ahmadinedżad. Iran, który ogłosił wstrzymanie tankowców płynących do Grecji, uderzył w podbrzusze Europy - pogrążony w kryzysie kraj kupował dotąd bowiem od Irańczyków ropę po cenie niższej niż rynkowa. Wstrzymanie dostaw akurat Atenom jest więc całkiem celnym posunięciem Teheranu - każdy kolejny problem gospodarczy Grecji jest przecież zarazem kolejnym problemem politycznym Unii.

Łukaszenka władający lawirującym na granicy ekonomicznego bankructwa postkomunistycznym skansenem nie ma natomiast w rękawie żadnego potencjalnego atutu w konfrontacji z Unią. Stać go - i to dosłownie - tylko na operetkowe gesty. I być może dlatego może mu zależeć na przeniesieniu całego konfliktu Łukaszenka - Europa właśnie w wymiar operetki.

CZYTAJ TEŻ: Białoruś wyrzuciła ambasadorów Polski i UE. Reżim reaguje na sankcje

Łukaszenkę stać już tylko na gesty z operetki. Pomyślmy więc, czy chcemy w niej wystąpić

Powiedzmy sobie bowiem jasno - i Unia, i Polska przeżyłyby spokojnie bez ambasadorów w Mińsku, a tym bardziej bez przedstawicieli Białorusi w Warszawie i Brukseli. Może dlatego także reakcja pozostałych krajów UE była zdecydowana - pierwszy ogłosił decyzję szef MSZ Niemiec Guido Westerwelle, następni byli Francuzi, nie minęło kilka godzin i okazało się, że Białoruś opuszczają ambasadorowie wszystkich krajów Unii Europejskiej. Tak naprawdę nikogo nie kosztuje to wiele, odwołanie ambasadorów nie jest też żadnym naprawdę drastycznym posunięciem w relacjach międzypaństwowych. Do zerwania czy zamrożenia stosunków dyplomatycznych droga jest jeszcze daleka, a stały kontakt z reżimem Łukaszenki żadnemu z krajów Europy nie jest na szczęście żywotnie niezbędny.

Z perspektywy Mińska wygląda to natomiast znacznie poważniej, a wyzwanie rzucone Europie przez Łukaszenkę jawi się jako szczególnie desperackie, gdy weźmiemy pod uwagę, że to eksportem do Unii Europejskiej Białoruś wyrabia sobie jedyne większe dodatnie kwoty w swoim generalnie ujemnym bilansie handlu zagranicznego. Gdyby nie to, Białoruś byłaby w jeszcze większym stopniu uzależniona gospodarczo od Rosji.

Podczas gdy Łukaszenka może więc już tylko pokrzykiwać i wymachiwać cepem - jak na dyrektora kołchozu przystało - Unia ma jeszcze spory zapas możliwych instrumentów nacisku na dyktatora.

Tyle tylko, że zanim ich użyjemy, biorąc tym samym udział w operetce według libretta rozpisanego przez białoruskiego prezydenta z osiemnastoletnim stażem, pamiętajmy o jednym. Choć i nam, i pozostałym krajom Unii Łukaszenka nie może zrobić literalnie nic, jest całkiem spora grupa osób, którym eskalacja konfliktu może realnie zaszkodzić. A to nie kto inny, tylko mieszkańcy dziesięciomilionowego kołchozu Aleksandra Łukaszenki.

Witold Głowacki

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciej43
Batia a nie batiuszka. Jeszcze się - póki ci - Łukasznka nie ogłosił duchownym...
A
Aleksander Łukaszenka
doker13: (bez tytułu)
03.03.2012, 01:40
stabilny związek z reżimem Łukaszenki na którymkolwiek z krajów Europy, nie jest, na szczęście, jest to niezwykle konieczne.
Szkoda. To byłoby za, avno oglądać wszystkie Euro-bohaterów Old Man by lizał tyłek. Więcej i wpakować do miejsca bliżej centrum.
odpowiedzieć

Dragoon: Witold Głowacki - słabo poinformowany! Poza to, co on walił propindosskoy propagandę, że nie widzi ...
03.03.2012, 02:48
"Białoruskie towary tworzą trzecią obrotów łotewskich portów. Wartość białoruskich szlaków komunikacyjnych tranzytowych łotewski wyższe. Napełnianie budżet Łotwy przez co najmniej kwartału, bezpośrednio lub pośrednio przez białoruskiego tranzytu. Dla łotewskiej gospodarki, ta zależność jest teraz krytyczna. To dzięki współpracy z Białorusi, Łotwy przywiązany do realnej gospodarki, a może liczyć na złagodzenie bardzo bolesne dla niej konsekwencje globalnego kryzysu ".
Tak samo można powiedzieć o Litwie ... Jeśli chodzi o Polskę: jeśli Białoruś, na przykład zakazać tranzytu przez ich terytorium polskich przewoźników (lub polskie towary), to po tygodniu w Polsce będzie inny rząd.
I istnieje wiele faktów! Po prostu "zombie" nie wiem ... oni nie mają o tym wiedzieć! Sikorsky, ale dać medal w Londynie (lub Waszyngtonie) - cennego pracownika!
Dodaj ogłoszenie