Biała księga PRL-u

Wiesław Kot, publicysta
Waldemar Wylegalski/POLSKA
Lata 70. to nie tylko dekada katastrofalnego zadłużania się Polski, to także okres europeizacji kraju. Z tym że z Zachodem wiązał nas bardziej teatr Tadeusza Kantora niż Huta Katowice.

Rolnictwo. Kombajn superstar
W latach 70. na jeden hektar wysiewano dwa razy więcej nawozu niż w latach 60. Na polach pracowało przeszło pół miliona traktorów. Rewelacją żniw okazał się bizon, kombajn, który prasa nazwała "rolls-royce'em polskiego rolnictwa". Na wsi wzniesiono przeszło milion nowych budynków. Wieś z drewnianej stała się murowana. Nie zmieniało to faktu, ze produkcja rolna od połowy dekady stała się zupełnie nieopłacalna. Zwłaszcza w sektorze prywatnym. Za tucznika, którego trzeba było hodować osiem miesięcy, rolnik dostawał w skupie 300 złotych. Tyle mógł łatwo zarobić np. przy rozładowywaniu wagonów.

Sport. Dookoła globu

Sport lat 70. to dekada polskich sukcesów. W meczu z Brazylią w 1974 r. zyskaliśmy III miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Z kolei Wojciech Fortuna zdobył złoty medal w skokach narciarskich podczas igrzysk olimpijskich w Sapporo w 1972 r. Krzysztof Baranowski w czasie samotnego rejsu opłynął kulę ziemską. Tego samego dokonała Krystyna Chojnowska--Liskiewicz. Z kolei Wanda Rutkiewicz stanęła na Mount Everest jako pierwsza Polka, pierwsza Europejka i trzecia kobieta na świecie. Wojciech Fibak, nasza najlepsza rakieta, został dwukrotnym mistrzem świata w grze podwójnej i był zaliczany do międzynarodowej czołówki tej dyscypliny sportu. Do tego grona nie sposób nie zaliczyć sprinterki Ireny Szewińskiej, wielokrotnej mistrzyni świata, Europy i olimpijskiej.

Telewizja. Dziennik czterdziestolatka
Telewizja - na fali propagandy przeżywała swoje wielkie dni. "Dość szybko przekonałem się, że w takim systemie, jaki wówczas panował w Polsce, telewizja - podobnie jak policja czy wojsko - stanowi jeden z instrumentów władzy" - mówił po latach prezes Maciej Szczepański. Pod jego kierownictwem telewizja stała się medium pełnym propagandowego rozmachu. Przodował w niej "Dziennik telewizyjny". "Jak coś powiedziano w »Dzienniku«, to ludzie z góry w to nie wierzyli" - wspominał publicysta Zbigniew Domarańczyk. Wielkimi propagandowymi widowiskami publicystycznymi były telewizyjne turnieje, np. "Bank miast", które miały pokazać rozwój kraju pod światłym kierownictwem partii. Publiczności podobały się także seriale, zwłaszcza
"Czterdziestolatek", pokazujący karierę młodego inżyniera, polskiego odpowiednika zachodniego menedżera. Telewizja wylansowała także wybitne indywidualności, należał do nich krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński oraz prof. Wiktor Zin, który przed kamerami wykonał aż 10 tys. rysunków

Kultura popularna. "Tygrys" wygrywa wojnę
Był to okres pomyślny dla kultury popularnej. Kwitła tzw. powieść milicyjna, czyli kryminały, które pokazywały, jak milicja radzi sobie ze światem przestępczym. Tu największą popularnością cieszyły się zeszyty powieściowe "Ewa wzywa 07", najbardziej poczytne kryminały dekady. Na ich tle wyróżniała się twórczość Macieja Słomczyńskiego, znakomitego tłumacza, ale też twórcy postaci detektywa Joe Alexa. Ogromnym wzięciem cieszył się komiks milicyjny z kapitanem Żbikiem. Łącznie sprzedano 4 mln zeszytów z jego rysowanymi przygodami. Duże powodzenie miały ciągle książeczki ze znakiem tygrysa, relacjonujące epizody i kampanie II wojny światowej. Ich nakład sięgał 250 tys. egzemplarzy.

Muzyka poważna. Etiuda w domu kultury
Muzyka utrzymywała kontakt z dokonaniami światowymi, dzieła naszych mistrzów wykonywały orkiestry całego świata. Na Warszawskiej Jesieni co roku prezentowano premierowe wykonania utworów naszych najwybitniejszych kompozytorów. Gwiazdą IX Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 1975 r. stał się Krystian Zimmerman, który zdobył I nagrodę. Była to przepustka do światowej kariery, ale Zimmerman równie chętnie jak w słynnych salach koncertował w domach kultury na prowincji.

Teatr. Arcydzieło na hondach
Polskie osiągnięcia teatralne były szeroko podziwiane w świecie. "Wszyscy włóczymy za sobą trupa naszych młodych lat" - pisała krytyka po premierze "Umarłej klasy" Tadeusza Kantora. Biedne galicyjskie dzieciństwo autora stało się przebojem eksportowym polskiego teatru na całą Europę. Jednym z takich spektakli była "Replika" Józefa Szajny z 1973 r., w którym autor, były więzień KL Auschwitz, przypominał własne przeżycia w obozie zagłady. Z kolei największy sukces u publiczności miała "Balladyna" wyreżyserowana przez Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym w 1974 r. Spektakl bił wszelkie rekordy popularności, zwłaszcza wśród młodzieży, której bardzo podobały się japońskie motocykle na scenie.

Plastyka. Ludzie z betoniarką

Lata 70. to rozwój wielkich indywidualności. Jerzy Duda-Gracz wyspecjalizował się w malowaniu Polski powiatowej. Na jednym z jego obrazów trzech robotników ciągnie betoniarkę. Autor zatytułował go przekornie "Trójka". Z kolei Władysław Hasior kontynuował materializowanie swoich okrutnych wizji w zwykłych przedmiotach. Jego "Niobe" jest ulepiona z mydła i przywiązana do krzesła. Z głowy i twarzy kapią jej krople wosku. Natomiast Zdzisław Beksiński zyskał światową popularność, malując demoniczne pejzaże, w których królowały symbole śmierci. Sztuka miała szanse docierać do największego grona odbiorców. Wystawę "Romantyzm i romantyczność w sztuce polskiej XIX i XX wieku" odwiedziło przeszło milion zwiedzających.

Film. Kmicice i Misie
Kino dekady gierkowskiej obfitowało w wielkie hity ekranowe i znaczące dokonania artystyczne. Jednym z największych obrazów epoki był "Człowiek z marmuru" (1976) Andrzeja Wajdy. Na kanwie losu byłego przodownika pracy pokazywał system zakłamania panujący w PRL-u. W tej epoce powstawało zresztą wiele dziel o podobnym rozmachu. "Ziemię obiecaną" także Andrzeja Wajdy kręciły aż dwie ekipy filmowe. Na planie "Potopu" Jerzego Hoffmana (1974) znalazło się aż 400 aktorów, kilka tysięcy statystów i pułk kawalerii radzieckiej wytwórni Mosfilm. Potop zyskał nominację do Oscara, podobnie jak "Ziemia obiecana" oraz "Noce i dnie" Jerzego Antczaka. Jednocześnie powstawały filmy, które w krzywym zwierciadle pokazywały życie w PRL-u, jak "Miś" Stanisława Barei czy "Rejs" Marka Piwowskiego. Ich prawdziwa popularność nadeszła dopiero wtedy, kiedy skończył się komunizm.

Wiesław Kot - publicysta, wykładowca akademicki. Doktor nauk humanistycznych w zakresie literatury współczesnej. Autor książki "PRL - jak cudnie się żyło!"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie