Bhutan, Suazi, Brunei... Zaginione królestwa istnieją we współczesnym świecie

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Mieszkają w pałacach o tysiącach pokoi, wydają miliony na luksusowe auta, a żony wybierają sobie spośród tysięcy nagich dziewic. Absolutni władcy egzotycznych królestw nie znają umiaru - pisze Anna J. Dudek.

W książce "Zaginione królestwa" Norman Davies z typowym dla siebie epickim rozmachem opisuje światy, które, niegdyś potężne i, zdawałoby się, wieczne, dawno już zostały zapomniane nawet przez historyków. Pisze o Tolosie, państwie Ostrogotów, Borussi w rejonie Bałtyku i Aragonii na Półwyspie Iberyjskim, pokazując, jak ulotna może być potęga, a historia - bezlitosna w swojej niepamięci.

Czytaj także: Królewski ślub jak z bajki: Władca Bhutanu poślubił dziewczynę z ludu

Ale takich królestw, jakby zagubionych w czasie i do współczesnego świata nie bardzo pasujących, nie brakuje i dzisiaj. Maleńkie afrykańskie królestwa bardziej przypominają plemiona z władcami - satrapami niczym z "Cesarza", himalajskie królestwo Bhutanu wciąż żyje nie dynamicznym rytmem pędzącego XXI w., ale raczej poprzednich stuleci, starannie kultywując staroświeckie tradycje i broniąc się przed zalewem nowoczesności, a w Japonii dopiero kilkadziesiąt lat temu uznano, że cesarz nie jest bogiem, lecz zwykłym, choć uprzywilejowanym człowiekiem. Te zaginione światy, bastiony wielowiekowych tradycji, w których panują wywołujące zdumienie prawa i obowiązują surrealistyczne, z punktu widzenia człowieka Zachodu, zasady, trwają, nic nie robiąc sobie z krytyki reszty świata, pławiąc się w swoim monarchistycznym dziwactwie.

Państwo to ja - mawiał francuski Król Słońce Ludwik XIV. Dziś to samo mogliby powiedzieć królowie Suazi, Arabii Saudyjskiej i sułtan Brunei

Życie sułtana Brunei Haji Hassanal Bolkiah Mu'izzaddin Waddaulah, który jest 29. władcą kraju z dynastii, której początki sięgają XV w., bardziej przypomina baśń z klimatem jak z "Opowieści tysiąca i jednej nocy" niż opowieść o współczesnym przywódcy politycznym. Bajecznie bogaty sułtan skupiający pełnię władzy ustawodawczej i wykonawczej (przy czym jest i głową państwa, i szefem rządu) uwielbia wystawne przyjęcia i luksusowe (przy czym jego pojęcie luksusu znacznie odbiega od tego, co ma na myśli przeciętny człowiek, mówiąc "luksus") auta. Jego ośmioosobowa rodzina mieszka w kapiącym od złota pałacu, o którym mówi się, że jest największą tego typu budowlą na świecie. Istana Nurul Iman, bo tak nazywa się rezydencja sułtana, ma trzy czwarte kilometra długości i pół kilometra szerokości oraz prawie 1800 pokoi. Poza najbliższymi sułtana w bajecznej budowli mieszka 600 służących, którzy dbają o to, by władca i jego rodzina nie musieli tracić czasu na żadne normalne zajęcia. Garaż sułtana, w którym trzyma setki swoich samochodów (w poszczególnych skrzydłach stoją modele konkretnych marek, żeby nie marnować czasu na szukanie, dajmy na to, maserati wśród mercedesów), bardziej przypomina hangar lotniczy niż miejsce, gdzie parkuje się samochód. Jego Wysokość, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, ma w swojej kolekcji rolls-royce'y, maserati, lamborghini, ferrari, bentleye, aston martiny i jaguary. Wszystko to, oczywiście, poza "zwykłymi" samochodami, jak volvo czy mercedesy. Większość aut, które sprowadza sułtan, jest specjalnie dla niego przerobiona. Nie może przecież jeździć dokładnie takim samym rolls-royce'em jak ktoś inny na świecie. Tego by nie zniósł, bo sułtan, który w swoim malutkim królestwie na wyspie Borneo sprawuje władzę niepodzielną, dzielić się nie lubi.

Czytaj także: Władca pierścieni w wodzie pełnej przeciwności losu

Podobnie zresztą jak rządząca Arabią Saudyjską dynastia Saudów, która od XVIII w. jest obecna w tym w naftowym raju i pełnym represji piekle zarazem. Więzy w rodzinie króla Abdullah bin Abdulaziz al-Saud, oparte tyleż na pokrewieństwie, co koneksjach finansowych i chęci zysku, determinują politykę i gospodarkę - to Saudowie kontrolują największe przedsiębiorstwa, skrupulatnie licząc petrodolary. Podobnie jak sułtan Brunei król Arabii Saudyjskiej odgrywa także ważną rolę religijną - władca Brunei ma własny meczet i stoi na straży surowego prawa koranicznego, a król Arabii Saudyjskiej uważany jest za protektora dwóch najświętszych miejsc islamu - Mekki i Medyny, które znajdują się w jego kraju. Sułtan Brunei finansuje swoim poddanym jedną pielgrzymkę do Mekki w życiu, ale to saudyjski król ma legitymację, która daleko przekracza granice jego państwa, bo rozciąga się na cały muzułmański świat.
Podobną pozycję wszechwładcy ma w afrykańskim królestwie Suazi jego władca. Mswati III, król kraju, w którym niemal połowa populacji jest zarażona wirusem HIV, co z kolei sprawia, że w mikroskopijnym afrykańskim królestwie jest najmniejsza oczekiwana długość życia na świecie, ma wszystko. Jego poddani - prawie nic. Chłopi są bezbronni. Król lubi szybkie samochody i prywatne odrzutowce. Co roku spośród tysięcy nagich dziewic wybiera sobie kolejną żonę (na razie ma ich 13). Cieszy się także nietykalnością prawną. Jest niemal niemożliwe, aby spór o ziemię skierować do sądu i wygrać sprawę, nie krytykując króla, co samo w sobie jest przestępstwem kryminalnym.

Czytaj także: Królewski ślub jak z bajki: Władca Bhutanu poślubił dziewczynę z ludu

Kraj o populacji 1,2 mln mieszkańców pozostaje praktycznie bez pieniędzy. Służba zdrowia i szkolnictwo są w ruinie, a reżim spóźnia się z opłacaniem urzędników. Jednak król i jego poplecznicy żyją we wspaniałych pałacach, a 13 żon króla jeździ wraz ze służbą na zakupy do Dubaju i innych tego typu miejsc. Afryka Południowa przyznała królowi pożyczkę w wysokości 24 mln funtów, lecz król odmówił spełnienia warunków: zezwolenia na działalność partii opozycyjnych, wolność prasy i dialog na temat zmian konstytucyjnych. Bank Światowy i Africa Development Bank także odmówiły królowi wsparcia z powodu jego odmowy wprowadzenia reform podatkowych.

"Thai" znaczy po tajsku "wolny", jednak w Tajlandii wolność słowa chociażby jest ściśle reglamentowana. Jeśli mówi się o królu Ramie IX Bhumibolu Adulyadeju, który na tronie zasiada od 1946 r., najlepiej mówić dobrze. Nie grzeszyć myślą, zaniedbaniem ani uczynkiem, bo jeśli ktokolwiek w jakikolwiek sposób obrazi króla, może trafić do więzienia nawet na 20 lat. Jak Ampon Tangnoppakul, którego sąd w Bangkoku skazał za wysyłanie wiadomości, które miały obrażać monarchę, chronionego najsurowszym na świecie prawem dotyczącym obrazy majestatu. Mniej restrykcyjne prawo panuje w górskim królestwie Bhutanu, które wciąż przypomina bardziej kraj znany z "Małego Buddy" Bertolucciego aniżeli nowoczesne państwo. Kiedy na tron wstąpił król Jigme Khesar Namgyel Wangchuck, wiele się zmieniło, jednak to wciąż kraj, w którym telewizja była zupełnie nieznana do 1995 r., a pierwsza gazeta zaczęła się ukazywać dopiero w latach 60. ubiegłego wieku. Izolowane niemal do końca XX w. Królestwo Smoka wciąż kształci swoją młodzież w klasztorach, kultywuje stare tradycje i gardzi zachodnim konsumpcjonizmem - w kraju obowiązuje surowa polityka antykonsumpcyjna, która dotyczy także króla. Monarcha lata samolotami rejsowymi i nie mieszka w pałacu, bo byłoby to złamaniem obowiązujących zasad.

Czytaj także: Władca pierścieni w wodzie pełnej przeciwności losu

To zwycięzcy piszą historię. Dlatego niektóre wielkie królestwa, które przegrały wojny, mają miejsca tylko na kartach historycznych ksiąg. Dlatego o wielu maleńkich księstwach sprzed lat nie pamięta już nikt poza garstką pasjonatów. Czas pokaże, jaki los spotka współczesne królestwa i ich władców. Czy napiszą historię, czy zostaną przez nią wyrzuceni w gęsto już zapełnionych kąt z napisem "zapomniane", gdzie ich fanaberie nie będą już miały najmniejszego znaczenia.

Anna J. Dudek

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sz.A.
Oglądałam raz film o Zaginionym Królestwie on był na Domino i Bloom chciała się do wiedzieć o swojej rodzinie Oliter i Marion.
Dodaj ogłoszenie