Bezpieczna opieka nad seniorami w czasie epidemii

Michał Szczygielski
Seniorzy, w dobie koronawirusa, są jedną z najbardziej zagrożonych grup społecznych. To problem, z którym szczególnie mierzą się pracownicy i pensjonariusze domów pomocy społecznej. Wiele z nich, wraz personelem i pacjentami, zostało odciętych od świata. Rozmawiamy z Marcinem Wyszomierskim, który zarządza ośrodkiem opieki nad osobami starszymi na Pomorzu.

Jak państwo radziliście sobie w tym okresie?
Nasz zespół podzielił się na dwie grupy, które dobrowolnie zamieszkały z pensjonariuszami w turach dwutygodniowych, tak by w ramach kwarantanny prewencyjnej dać mieszkańcomnaszego ośrodka Erania jak największe bezpieczeństwo. Wprawdzie wirus dla nas wszystkich nadal stanowi jakieś zagrożenie, ale możemy powiedzieć, że przez najtrudniejszy miesiąc nasi pensjonariusze mogli żyć naprawdę bezpiecznie i spokojnie.
To jedyne zmiany, które wprowadziliście ze względu na epidemię?W naszym ośrodku przebywa ponad 100 pensjonariuszy w różnym stanie zdrowia. Dla każdego oznaczało to coś innego. Osoby sprawne musiały zrezygnować z wycieczek czy wyjazdów na zakupy do Kołobrzegu. Inni nasi goście musieli ograniczyć liczbę osób z jaką się kontaktują. Było też więcej procedur kontrolnych. Częściej mierzyliśmy temperaturę, regularnie sprawdzaliśmy czy seniorzy nie mają kłopotów z oddychaniem.
Jak wygląda codzienna opieka nad seniorami?To praca całodobowa. Pracują z nami opiekunowie, którzy towarzyszą seniorom na spacerach, zachęcają ich do różnych aktywności, poprawiają codzienny życiowy komfort. Z kolei pielęgniarki współpracują z naszymi podopiecznymi, gdy konieczna jest wiedza medyczna. Podają leki, pamiętają o ich regularnym dawkowaniu, jeżeli trzeba robią zastrzyki, pobierają krew, na bieżąco kontrolują stan zdrowia. Na stałe pracuje dla nas także lekarz, profesjonalni rehabilitanci, terapeuci i podolog.
Prawie jak w szpitalu?Tak, choć szpitalem nie jesteśmy. Koncentrujemy się na opiece, a w jej ramach dbamy o to, by leczenie lub terapia każdego pensjonariusza były realizowane wg zaleceń lekarskich. Jeżeli zajdzie taka potrzeba hospitalizujemy naszego rezydenta, a gdy tylko jego stan się poprawia, pacjent wraca do nas.
Kim są wasi pensjonariusze?Naszych gości moglibyśmy podzielić na dwie grupy. Przybywają do nas osoby, które nie mogą się samodzielnie poruszać. Przebyli udar, są po poważnych urazach, jak chociażby złamanie biodra. Druga grupa, to osoby najczęściej sprawne fizycznie, ale cierpiące na demencję. Opieka nad nimi ma zupełnie inny charakter. Mimo, że fizycznie sprawni, wskutek zaburzeń pamięci lub świadomości seniorzy mogą stworzyć zagrożenie dla siebie lub swojej rodziny. Od pewnego momentu wymaga to towarzyszenia im przez cały czas, co w wielu sytuacjach rodzinnych często staje się po prostu niemożliwe, nie tylko z braku czasu, ale również i sił opiekuna.
A co z bliskimi? W jaki sposób pensjonariusze mogą kontaktować się z rodziną?W Eranii cały czas zachęcamy rodziny do odwiedzin. Nie usiłujemy zastąpić domu. Większość z nas najlepiej wspomina lata swojego dzieciństwa i młodości, dlatego staramy się to ożywiać m.in. przez kontakt z bliskimi. Z naszej strony staramy się, by stan zdrowia dokuczał jak najmniej, a organizacja dnia codziennego dawała przestrzeń indywidualnym upodobaniom. Każdy dojrzały człowiek ma już przecież swój bagaż życiowy. Obserwujemy to również w Eranii. Wydaje się, że całe życie się zmieniło. A przecież tak nie jest. Rodzina cały czas nas kocha i pamięta o nas. Zmiana polega na tym, że mamy teraz profesjonalną opiekę. Nasze życie weszło w nowy etap. Wizyty rodziny pomagają w adaptacji w naszym domu. Niestety obecnie, w czasieepidemii, wizyty musiały zostać zawieszone jeszcze na jakiś czas.
To prawda, że ośrodek ma charakter międzynarodowy?Tak. Mieszkają u nas Polacy i Niemcy. Obie grupy znakomicie się integrują i nawzajem poznają. Mamy zajęcia z języka polskiego dla gości z Niemiec i zajęcia z niemieckiego dla Polaków. Dobrym przykładem mogą być chociażby nabożeństwa i msze św. w naszej kaplicy. Choć kaplica jest ustanowiona dla katolików, chętnie odwiedzają ją także niemieccy protestanci. Przenikanie kultur widać także podczas świąt, gdzie nawzajem uczymy się obyczajów, kultur i potraw.

Dania nie chce szczepionki AstraZeneca

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie