Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

    red.

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?
    Rzuć palenie, daj zarobić polskim plantatorom i całej polskiej gospodarce – jeszcze niedawno hasło takie wydawało się absurdalne, wewnętrznie sprzeczne. Ale to się zmieniło wraz z bezdymną rewolucją, czyli wprowadzeniem na rynek nowatorskich produktów tytoniowych, które zawierają średnio 90-95 proc. mniej szkodliwych substancji niż papierosy.
    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

    Z jednej strony są one wielką szansą dla tradycyjnych palaczy na radykalne ograniczenie negatywnych skutków nałogu na zdrowie, a z drugiej zaś – pozwalają optymistycznie patrzeć na dochody ponad pół miliona Polaków związane ściśle z rozwojem branży tytoniowej. I to dochody czerpane tym razem nie ze standardowych wyrobów, lecz z produktów wysoce innowacyjnych, opartych na globalnych badaniach naukowych, w których polscy uczeni mieli i mają znaczący udział.

    Więcej niż na 500 plus

    Blisko 25 miliardów złotych – tyle wynoszą ostatnio roczne wpływy państwa polskiego z produkcji i konsumpcji wyrobów tytoniowych. To prawie 9 proc. dochodów państwa ogółem. Wato zauważyć, że jest to kwota większa, niż przeznaczamy co roku na arcyważny program społeczny Rodzina 500 plus.

    Raport „Wpływ produkcji wyrobów tytoniowych na polską gospodarkę”, opublikowany przez niezależne Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), wskazuje na wielkie znaczenie tej branży nie tylko dla dochodów kraju, ale i różnych sektorów gospodarki, w tym rolnictwa.

    „Roczne zbiory suszu tytoniowego w Polsce po 2009 r. osiągały poziom około 30 tys. ton. Polska jest drugim największym producentem wyrobów tytoniowych w Unii Europejskiej pod względem wartości produkcji (około 33–35 mld zł w 2016 r.). Wartość legalnego rynku wyrobów tytoniowych według szacunków CASE wyniosła około 27–29 mld zł w 2016 r., zaś wartość eksportu - 8,77 mld zł. Trzy na cztery papierosy wyprodukowane w Polsce trafiają na eksport” – czytamy w raporcie CASE. Z kolei według raportu Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wartość eksportu wyrobów tytoniowych w 2017 r. wyniosła 3 mld euro.

    - Aż 560 tys. miejsc pracy w Polsce jest całkowicie lub częściowo związanych z łańcuchem wartości dodanej wyrobów tytoniowych. Około 50 tys. osób pracuje przy uprawie tytoniu, a 10 tys. przy produkcji wyrobów tytoniowych. Z kolei handlem tymi produktami trudni się około 500 tys. osób – wylicza Grzegorz Poniatowski, dyrektor naukowy ds. polityki fiskalnej CASE, współautor raportu.

    Podkreśla, że to, czy ten ważny dla gospodarki sektor będzie się rozwijał, czy przeżyje załamanie, zależy w ogromnej mierze od zachowania państwa, zwłaszcza prowadzonej przez rząd i parlament polityki podatkowej oraz walki z szarą strefą. Nierozważne decyzje w tym zakresie mogą kosztować sam tylko budżet państwa 17 miliardów zł w ciągu jednej tylko dekady. Polska może przy tym stracić szansę na wcielenie się w rolę jednego z liderów prawdziwej naukowo-technologicznej i jednocześnie cywilizacyjno-kulturowej rewolucji XXI wieku.

    Doskonale rozumie to Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, która w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” podkreśliła, że całe rolnictwo ma ogromny potencjał dla Przemysłu 4.0 oraz zaawansowanego przetwórstwa.
    - Polska powinna eksportować już nie tylko same borówki czy porzeczki, ale jak najwięcej produktów przetworzonych. Co do tytoniu - jestem przeciwniczką palenia i chciałabym Polski bez papierosa. Jednak zdaję sobie sprawę, że to nierealne. Przemysł tytoniowy jednak się zmienia, produkuje nowoczesne i według badań naukowych mniej szkodliwe wyroby. Jestem za tym, aby mógł o nich informować. A na rewolucji technologicznej powinni skorzystać nasi plantatorzy, tak jak i cała nasza gospodarka – powiedziała minister.

    Przyszłość bez dymu, ale…

    Jeszcze niedawno polscy plantatorzy tytoniu żyli w strachu o przyszłość. - Nadzieję przywrócił nam wyrób o tajemniczej początkowo dla nas nazwie IQOS, którą miłośnicy nowinek od razu rozwinęli w: „I Quit Ordinary Smoking”, czyli „Rzucam zwyczajne palenie”. Jest to jeden z nowatorskich produktów koncernu Philip Morris – mówi dyrektor Przemysław Noworyta z Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu.

    Podkreśla, że koncern zatrudnił do prac nad przełomowym wyrobem 430 naukowców z 40 krajów, w tym Polski. Jednocześnie różne zespoły naukowców badają, jak używanie produktu wpływa na organizm. Część badań prowadzona jest także w Polsce, m.in. przez grupę badaczy z Polskiej Akademii Nauk.

    - W nowatorskich produktach tytoń nie pali się, lecz podgrzewa. Z wiarygodnych już analiz naukowych prowadzonych na całym świecie wynika, że dzięki temu do organizmu użytkownika przedostaje się ponad 90 proc. mniej szkodliwych substancji niż w trakcie tradycyjnego palenia papierosów dobrej jakości. W przypadku papierosów niewiadomego pochodzenia, powszechnie stosowanych m.in., w południowej i wschodniej Polsce, różnica na korzyść nowatorskich wyrobów tytoniowych jest nawet… jeszcze większa – opisuje Przemysław Noworyta.

    Jakie to ma znaczenie dla polskich plantatorów?
    - Wszystkim nam zależy na zdrowiu ludzi. Przy tym zdajemy sobie sprawę, że duży odsetek tradycyjnych palaczy nie zamierza zrezygnować z nikotyny. Nowatorskie produkty są dla nich atrakcyjną alternatywą. Nas, plantatorów, cieszy, że jest to produkt oparty na tytoniu. Użytkowników cieszy, że używa się go jak tradycyjnych papierosów, ma taki sam smak. To idealny produkt dla tych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez nikotyny, ale zarazem pragną, by jej używanie tak nie szkodziło ich zdrowiu – wyjaśnia dyrektor PZPT.

    Jego zdaniem, trudno polemizować z tezą, że zdecydowanie lepiej będzie, jeśli konsumenci używać będą produktów niepomiernie mniej szkodliwych dla zdrowia. Trzeba pamiętać, że także dla budżetu państwa wpływy z akcyzy i innych podatków od sprzedaży wyrobów tytoniowych są bardzo istotne, pozwalają realizować wiele pożytecznych działań, w tym programów społecznych.
    Plantatorzy mogą liczyć na wsparcie polskiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jego szef, Jan Krzysztof Ardanowski, mówił podczas wrześniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy: - Trzeba iść w kierunku tego rodzaju produktów, dążyć do zwiększania świadomości palaczy.

    …z rzetelną informacją

    Tradycyjne palenie zabija. Co roku około 60 tys. Polaków umiera na nowotwory, niewydolność płuc, choroby serca... Blisko 9 mln z nas jest uzależnionych od papierosów. Państwowe programy prozdrowotne nastawione są na motywowanie palaczy do rzucenia nałogu. A ściślej – zmuszanie, czemu służą coraz ostrzejsze regulacje.

    - My ich nie negujemy, ale z drugiej strony z naukowych badań wynika, że znaczny odsetek palaczy nie chce i nie zamierza rezygnować z nałogu, nawet mimo nasilania restrykcji. Same zakazy są więc w ich wypadku nieskuteczne. I jest to opinia najwybitniejszych specjalistów pomagających od lat zwalczać nałóg – podkreśla Przemysław Noworyta.

    Nie tylko jego zdaniem, w tej sytuacji najlepszym orężem w walce z nałogiem powinna być rzetelna informacja o alternatywnych, nowatorskich wyrobach tytoniowych. W niektórych krajach rządy pozwoliły na jej rozpowszechnianie – z dobrym skutkiem zarówno dla zdrowia konsumentów, jak i dla gospodarki.

    - Apelujemy do ministra zdrowia o udostępnienie informacji konsumentom o wynikach badań na temat mniejszej szkodliwości nowatorskich wyrobów tytoniowych. Na razie Polacy są pozbawieni prawa do takiej informacji i to jest, w naszej opinii, niezrozumiałe i szkodliwe – tłumaczy Przemysław Naworyta.

    Na razie nowatorskie produkty podlegają w Polsce identycznym regulacjom jak tradycyjne papierosy. Zdaniem ekspertów – to duży błąd.

    – Jeśli mamy dostęp do rzetelnych badań naukowych na temat mniejszej szkodliwości alternatywnych wyrobów tytoniowych, to nie możemy ich ukrywać. Konsumenci mają prawo dokonać wyboru. Ci, którzy nie potrafią zerwać z nałogiem, muszą mieć świadomość, że mogą sobie mniej szkodzić – kwituje dr Dawid Piekarz z Instytutu Staszica.

    Wskazuje, że o mniej ryzykownych alternatywach dla papierosów od lat informuje np. amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA). Brytyjski Instytut Zdrowia Publicznego uznał nowatorskie produkty tytoniowe za środek ograniczający epidemię tytoniową. Informowanie o nowatorskich produktach jest możliwe w Austrii, Portugalii i we Włoszech oraz w Czechach.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo