Bez siłowni jądrowej gospodarka stanie

dr Mirosław Duda
Z dr Mirosławem Dudą, ekspertem Agencji Rynku Energii, rozmawia Henryk Sadowski. - Jeśli nie skorzystamy z energii atomowej, ceny prądu poszybują w górę - ostrzega Duda.

Rząd planuje, że pierwszy prąd z polskiej elektrowni atomowej popłynie dopiero w 2020-2021 roku. Czy w perspektywie kilkunastu lat Polska obejdzie się bez elektrowni atomowej?
Należy się spodziewać, że zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło w tempie kilku procent rocznie. Musimy pamiętać, że mieszkaniec Polski zużywa o połowę mniej prądu niż np. obywatel Niemiec. Oznacza to, że jeśli chcemy się rozwijać, to musimy i będziemy zużywać więcej prądu.

Skąd go brać?
Oczywiście najlepszym wyjściem jest stopniowa wymiana klasycznych elektrowni węglowych na elektrownie atomowe. Tym bardziej że w ogóle nie emitują CO2, a do 2020 r. musimy się liczyć z konsekwencjami rosnących wymagań ekologicznych ze strony Unii Europejskiej. Przede wszystkim dotyczą one limitów emisji dwutlenku węgla. Niestety, siłownie atomowe w Polsce szybko nie powstaną. Przygotowanie do budowy trwa mniej więcej tyle samo co budowa. W sumie cały proces od rozpoczęcia przygotowań do popłynięcia pierwszego prądu może trwać nawet 15 lat.

Aby powstanie elektrowni atomowej w 2020 r. było realne, jej budowa powinna się więc rozpocząć już teraz?
Oczywiście i potrzebne są nie tylko hasła, ale konkretne działania.

Decyzja o budowie może się okazać mało popularna. Czy politycy zarzucą ten pomysł w obawie przed niechęcią swojego elektoratu?
Energetyka jądrowa nie jest jedynym panaceum na brak energii. Bez niej można się obejść. Ale pod warunkiem, że zgodzimy się na bardzo drastyczny wzrost cen energii elektrycznej lub na ograniczenie tempa rozwoju naszego kraju. Mam nadzieję, że politycy nie chcą ani jednego, ani drugiego.

Co nas czeka w czasie tych 12 lat oczekiwania na elektrownię atomową, biorąc pod uwagę to, że zapotrzebowanie na prąd będzie rosło?

Nie mamy wielkiego wyboru. Owszem, część potrzeb rynkowych, ale naprawdę bardzo znikomą, możemy zaspokoić ze źródeł odnawialnych. Racjonalne zasoby energetyki wodnej zostały już w większości wykorzystane. Ich bardziej intensywne wykorzystywanie, poprzez spiętrzenia największych naszych rzek, wymagałoby ogromnych nakładów. Byłyby potrzebne np. kaskady na Wiśle, a to jest niezwykle kosztowne. Dlatego możemy liczyć przede wszystkim na energetykę wiatrową i spalanie biomasy. Ale to nam i tak nie wystarczy.

To bardzo pesymistyczny scenariusz...

Bo jesteśmy pod ścianą. Po pierwsze, musimy wymieniać przestarzałe elektrownie węglowe na nowsze. Będą działać podobnie, ale już bardziej ekologicznie, emitując mniej dwutlenku węgla. A i tak musimy się liczyć z tym, że będziemy płacić za dodatkowe uprawnienia do emisji CO2.

A jeśli producent będzie dodatkowo płacił za emisję gazów cieplarnianych, to przerzuci te koszty na klientów.
Tak. Czekają nas wyższe rachunki za energię elektryczną. Chyba że uda się przekonać Komisję Europejską i jej inne ciała, żeby te niezwykle drastyczne wymogi Unii zostały złagodzone.

Jakich podwyżek cen prądu możemy się spodziewać?
Ze wstępnych szacunków, biorąc pod uwagę wzrost zapotrzebowania i kary za dodatkową emisję CO2, po 2013 r. prąd może być dwa razy droższy niż obecnie.

Czyja to wina? Czy nie można było przewidzieć tych problemów?
Daleki jestem od obwiniania kogokolwiek, chociaż aby zapobiec podwyżkom, trzeba było działać już wcześniej. Niestety, w Polsce ważne decyzje podejmuje się co cztery lata, zaraz po zmianie kolejnej ekipy rządzącej. Tymczasem potrzebujemy długofalowych planów, znacznie przekraczających długość życia gabinetów politycznych.

A jak przekonać społeczeństwo do budowy elektrowni atomowej. Osiemnaście lat temu przeciwko budowie takiej siłowni w Żarnowcu było aż 88 proc. mieszkańców województwa gdańskiego.
Myślę, że od tamtej pory nastawienie ludzi się zmieniło. Ostatnie kilkadziesiąt lat, mimo że zdarzyła się katastrofa w Czarnobylu, wskazuje, że ta energetyka jest bezpieczna. I, co nie mniej ważne, znacznie tańsza od energetyki węglowej i gazowej. A jeśli weźmiemy pod uwagę także ostatnie wzrosty cen ropy naftowej, to energetyka jądrowa jawi się jako bardzo poważna alternatywa. Dlatego wydaje mi się, że opór społeczny raczej nie będzie duży i z roku na rok będzie malał. Trzeba po prostu nie tyle głosić propagandę, ile spokojnie wyjaśniać społeczeństwu konieczność rozwoju energetyki jądrowej.

Ludzie obawiają się jednak odpadów radioaktywnych, które produkuje elektrownia.
W tej chwili odpady, poza wysokoaktywnymi, nie stanowią już problemu. Ale technologia jest już tak zaawansowana, że niebawem odpady wysokoaktywne nie będą już odpadami, lecz paliwem dla kolejnych elektrowni w procesie tzw. powielania. To wydłuży czas korzystania z energetyki jądrowej na bardzo długi okres.

Jaki procent energii elektrycznej powinniśmy pozyskiwać z elektrowni atomowych?
Liderem w energetyce atomowej jest Francja, która w ten sposób pozyskuje około 80 proc. zużywanej energii. Myślę, że dobrze byłoby osiągnąć średnią Unii Europejskiej, która wynosi obecnie ponad 30 proc. i z pewnością będzie rosła.

***

Mirosław Duda, ekspert Agencji Rynku Energii, współpracuje ze Światową Radą Energetyczną, były wiceprzewodniczący Grupy ds. Inwestycji Europejskiej Karty Energetycznej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie