Berlusconi w sądzie idzie w zaparte: "Nie miałem stosunków z Ruby", "Twierdziła, że ma 24 lata"

Anna J. Dudek
Były premier Włoch Silvio Berlusconi pojawił się w sądzie w Mediolanie, gdzie odczytał przygotowane wcześniej oświadczenie, w którym odniósł się do oskarżeń w procesie dotyczącym korzystania z usług nieletnich prostytutek.

Proces to skutek afery bunga-bunga, która wybuchła we Włoszech po zatrzymaniu 18-letniej wówczas Marokanki Karimy el-Mahroug. Jej zeznania uruchomiły całą lawinę podobnych historii dotyczących przyjęć w domu Berlusconiego i relacji, jakie go łączyły z zapraszanymi na nie młodymi (także nieletnimi) kobietami.

- Mogę zapewnić z całą stanowczością, że nigdy nie było żadnych scen seksualnych w moim domu - przekonywał były premier, cytowany przez "Corriere della Sera" i inne włoskie media. Wiele mówił o słynnych kolacjach i przyjęciach w swoim domu w Arcore pod Mediolanem, utrzymując jednak, że podczas spotkań wszyscy jedli razem przy muzyce Mariana Apicelli i innych muzyków, późnej zaś odbywały się "spektakle, które nie miały w sobie nic wulgarnego".

To, że prokuratorzy zdecydowali się założyć podsłuchy, uważa za "inwazję na prywatność obywatela, która nie ma precedensu".

Berlusconi przypominał też okoliczności swego pierwszego spotkania z Ruby Rubacuori. Mówił, że zwrócił na nią uwagę, ponieważ mówiła, że jest Egipcjanką, córką piosenkarki i krewną ówczesnego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka.

Przypomniał sobie także, że przedstawiając się, nie mówiła, że jest niepełnoletnia, lecz że ma 24 lata. Wzruszyła go, opowiadając o ojcu, który z powodu zmiany przez nią religii wyrzucił ją z domu (co akurat jest w historii Ruby, w pewnej mierze, prawdą).

Stosunki intymne z Ruby? - Nigdy nie miały miejsca, pożyczyłem jej tylko pieniądze na założenie salonu piękności - mówił były premier.

Z egipską tożsamością Ruby wiązał się też telefon na posterunek policji w 2010 roku, kiedy miał nakazać policjantom zwolnienie oskarżonej o kradzież dziewczyny.

Nie miałem nigdy intymnych stosunków z Ruby (...). Mówiła, że ma 24 lata - mówił Berlusconi w sądzie

- Nie chciałem spowodować incydentu dyplomatycznego - mówił Il Cavaliere. Dodał jednak, że nie nadużył urzędu (o co jest oskarżany), lecz ograniczył się do zasięgnięcia informacji.

Konsekwentnie kontynuował swoją linię obrony, uznając, iż cały proces ma na celu zniesławienie jego i jego przyjaciółek. - Żadna z goszczących w moim domu kobiet nie była, wedle mojej wiedzy, prostytutką - dodał. - Mam wrażenie, że już mnie skazaliście, mam jednak nadzieję, że tak nie będzie, ponieważ byłoby to barbarzyństwem i oznaczałoby, że we Włoszech nie ma demokracji - zakończył.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie