Benzema uratował Real Madryt, choć ten stracił w Lizbonie Bale'a. Ronaldo otrzymał złotą kartę

Tomasz Biliński
"Viva La France!", czyli niech żyje Francja, podsumował wtorkowy mecz w Lizbonie Sportingu z Realem Madryt jeden z dziennikarzy na pomeczowej konferencji. Trener Królewskich Zinedine Zidane uśmiechnął się, ale radosny mimo wygranej 2:1 być nie może. Głównie dlatego, że kontuzjowany jest Gareth Bale.

"Viva La France!" było trafne. Real wygrał po golach Francuzów - Raphaela Varane'a i Karima Benzemy. Ten drugi bramkę zdobył w 87. min, gdy w głowach piłkarzy z Madrytu czas leciał coraz szybciej. "Benzema nadszedł na ratunek" - napisał na okładce hiszpański dziennik "AS".

- To świetnie, że Raphael i Karim strzelili gole, jednak docenić należy całą drużynę - podsumował Zidane, jakby zapomniał o zachowaniu Fabio Ceoentrao na 10 minut przed końcem spotkania. Portugalczyk we własnym polu karnym zachował się jak bramkarz piłki ręcznej. Zrobił "pajacyka", dotykając piłki ręką. Z rzutu karnego wyrównał Adrien Silva.

- Nigdy nie oceniałem kolegów z drużyny i nie zamierzam zmieniać swoich przyzwyczajeń. Jeżeli popełnił błąd, to jest on całej drużyny, a nie tylko Fabio. Poza tym nikogo nie zabił, wygraliśmy mecz i wciąż pozostajemy w grze o pierwszej miejsce w grupie - stwierdził obrońca Realu Sergio Ramos.

Media w Hiszpanii zagranie Coentrao nazywają dziwacznym, kuriozalnym, śmiesznym. Takim, przez który o mały włos Real nie stracił punktów w Lidze Mistrzów. Drugi raz z rzędu, bo przecież w poprzedniej kolejce zremisował 3:3 w Warszawie z Legią. A przecież jakby tego było mało goście grali od 64. min z przewagą jednego zawodnika, bo czerwoną kartkę otrzymał Joao Pereira. - To skandal. Mateo Kovacić sprowokował Pereirę i sam nie został w żaden sposób ukarany - ocenił trener klubu z Lizbony Jorge Jesus.

- To tylko pokazuje, jak wymagającymi rozgrywkami jest Liga Mistrzów. Nie graliśmy źle, co więcej, w kolejnym meczu nie poddaliśmy się i walczyliśmy do końca. Dzięki temu mamy tak wspaniałą passę. Jednak gdy gra się co trzy dni, w niektórych meczach zdarzają się słabsze chwile - podsumował Zidane, którego zespół nie przegrał 30 oficjalnych meczów z rzędu.

"Słabsze chwile" to nie jedyne zmartwienie. W 58. min. boisko z powodu urazu opuścił Gareth Bale. To konsekwencja starcia z Sebastianem Coatesem na początku drugiej połowy. Niepokojące tym bardziej, że w następną sobotę Królewscy zagrają w lidze hiszpańskiej z FC Barcelona.

- Bale ma problem ze stawem skokowym. Na razie trudno cokolwiek wyrokować. Więcej będziemy wiedzieć po badaniach - poinformował Zidane. - Jest OK - rzucił Bale do dziennikarzy w strefie wywiadów, unosząc do góry kciuk. Stadion opuszczał jednak kuśtykając i z opuchlizną.

W ostatniej kolejce Ligi Mistrzów Real zagra u siebie z Borussią. Musi wygrać, jeśli chce wygrać grupę i być rozstawionym w 1/8 finału. Natomiast Sporting przyjedzie do Warszawy. Tu jeśli Legia zwycięży, wiosną będzie grać w Lidze Europy.

Dodajmy, że we wtorkowym meczu uhonorowany został Cristiano Ronaldo. Gracz Realu grał w Sportingu jako junior i w nim rozpoczął seniorską karierę. UEFA nie zgodziła się jednak, by docenić Portugalczyka przed spotkaniem. Dopiero po nim prezydent lizbońskiego klubu Bruno de Carvalho wręczył mu pamiątkową złotą kartę. Natomiast w trakcie meczu fani prezentowali różne transparenty na cześć CR7, natomiast w przerwach od gry przypominano występy mistrza Europy w biało-zielonych barwach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie