Bella: Chcemy znaleźć nowe źródło dochodu dla gazet, żeby mogły ochronić jakość

Barbara Dziedzic
Udostępnij:
Na Słowacji projekt PIANO działa od roku i się sprawdza. Jest szansa na to, że podobnie stanie się również w Polsce - mówi Tomas Bella, jeden z szefów projektu PIANO, w rozmowie z Barbarą Dziedzic.

Czego w związku z zamykaniem treści internetowych oczekuje Pan od polskiego rynku?
Próbujemy znaleźć nowe źródło dochodu dla gazet. Tak, aby były w stanie ochronić jakość poziomu, który reprezentują teraz. Ich funkcjonowanie nie jest dłużej możliwe wyłącznie z dochodu, które przynoszą reklamy. W przeciągu pięciu lat spodziewamy się, że na stronie zarejestruje się od 5 proc. do 15 proc. użytkowników. Już ta liczba będzie dużą pomocą dla wydawców. Wprowadzanie płatnych treści jest jednak długotrwałym procesem, który potrwa kilka, a nawet kilkanaście lat. Pojawia się jednak nadzieja na ocalenie gazet.

Przez wiele lat wiadomości na stronach można było czytać bezpłatnie, więc czytelnikom trudno oswoić się z myślą, że nagle będą musieli je kupić. To spóźnione rozwiązanie?
Byłem dziennikarzem przez 10-15 lat, jeszcze na początku zeszłego roku pracowałem w gazecie. Próbowaliśmy w mojej słowackiej redakcji przeprowadzić podobny projekt już około siedmiu lat temu. Okazał się absolutną porażką. Wielu ludzi, w tym Rupert Murdoch, twierdzi, że błąd popełniono w latach 90. Nie zgadzam się z tą opinią. W tamtym czasie nikt nie mógł przewidzieć, jak rozwinie się rynek medialny. Ponadto takie rozwiązanie nie mogło się pojawić chociażby dlatego, że nie było zbyt wielu możliwości płatności online, a przede wszystkim nie było zbyt wielu takich czytelników. Nawet jeśli to był błąd, nie wiem, w jaki sposób ktokolwiek mógł mu zapobiec. Zamiast zastanawiać się, co by było gdyby, zacznijmy na nowo tłumaczyć czytelnikom, dlaczego muszą płacić.

No właśnie, dlaczego?
Bo lepiej dla nich jest mieć więcej pewnych, sprawdzonych, rzetelnych źródeł informacji.

Internauci są gotowi na taką zmianę?
Niektórzy są, inni nie. Pytanie brzmi, jak duża jest grupa, która chce płacić za wartościowe treści w internecie. Mówimy rzetelnie: To jest dobry biznes, płacicie jedną cenę za dostęp do 27 dobrych serwisów, do tysięcy tekstów. Kosztuje to tylko 19 zł. Dostęp do pojedynczych stron jest bardziej kosztowny. To się po prostu opłaca i jestem przekonany o tym, że użytkownicy to rozumieją.

Czy oczekuje Pan, że projekt jest początkiem nowej ery dziennikarstwa, w której wydania papierowe potrafią efektywnie współpracować ze stronami gazet online?
Oczywiście, to prawda, że dziennikarstwo i media ekstremalnie się zmieniają i za pięć, dziesięć lat będą wyglądały zupełnie inaczej niż teraz. To bardzo interesujący czas. Nikt nie wie, jak te zmiany się zakończą. Na razie wiemy, że w Polsce, na Słowacji, w całej Europie Wschodniej i nie tylko gazety są zmuszone do dużych cięć kosztów i szukają sposobów na to, jak się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Wiemy też, że zmienia się sposób pracy dziennikarzy, którzy zaczynają zdawać sobie sprawę, że muszą uczyć się nowych technik i istnieć w sieci.

Na Słowacji PIANO działa od roku. Sprawdziło się?
Populacja Słowacji jest siedem razy mniejsza, rynek medialny nawet jeszcze więcej. Jednak problemem jest podobny: mamy do czynienia z trwałym, wieloletnim spadkiem sprzedaży prasy drukowanej. Podobnie jak w Polsce na Słowacji działają dwie największe gazety o liniach politycznych zbliżonych do "Rzeczpospolitej" i "Gazety Wyborczej". Możemy zatem powiedzieć, że nasze rynki medialne są bardzo podobne. Tyle że ten słowacki jest mniejszy. Na podstawie porównań można więc pokusić się o analizy, które być może będą zaskakująco trafne ze względu na analogie między naszymi krajami.

Rezultaty słowackie są zadowalające?
Słowacja i Słowenia były rynkami testowymi. Eksperyment się udał, dlatego możemy zaproponować nasz projekt w Niemczech, Wielkiej Brytanii, może nawet w Stanach Zjednoczonych, przedstawiając konkretne wyniki. Liczby potwierdzają zadowolenie wydawców.

Jakie to liczby?
Nie mogę tego zdradzić, bo ich jawność zależy od woli wydawców. W Polsce pierwsze statystyki przedstawimy w październiku. Mogę jedynie zapewnić, że zainteresowanie projektem jest duże, mamy coraz więcej próśb o współpracę. To znaczy, że wydawcy naprawdę wierzą w nasz projekt.

Czuje się Pan Markiem Zuckerbergiem prasy online?
Na razie jeszcze nie uratowaliśmy branży. Jeśli uda nam się wejść na 20-30 rynków i im pomóc, będę szczęśliwy. Na razie jednak należy kalkulować na chłodno, bo wciąż jesteśmy w fazie eksperymentalnej.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bury
Odebrano dzienikarzom 50% uzysku to szukaja nowych pieniedzy oczywiscie kosztem spolecenstwa
M
Marek Miller
Znasz instytucję Gemius? Mówią Ci coś bazujące na nim wyniki Megapanelu? Jeżeli poruszasz kwestię "szpiegowania" to gratuluję, wygrałeś internet.

W jaki sposób myślisz wydawcy chwalą się popularnością swoich serwisów? Z własnych danych? Wiedza o użytkownikach jest olbrzymia - nie tylko ile czasu spędzają na stronie i gdzie klikają, ale nawet jak długo i w którym miejscu strony trzymają kursor.

Sorry, ale jeśli to przeszkadza Ci w Piano, to jeszcze raz gratuluję znajomości tematu :)
M
Marek Miller
A może jednak jest w drugą stronę? Może dziennikarze nie informują w sposób rzetelny, ponieważ we wcześniejszym modelu bazującym wyłącznie na reklamie byli popędzani by jak najszybciej i jak najwięcej wrzucać do sieci?

Daję Piano szansę z nadzieją, że wpłynie to na jakość dziennikarstwa w Polsce. Jak kupuję towar, mam prawo mieć pretensje, że nie spełnia on moich oczekiwań. Zawsze mogę zrezygnować.
I
Inek
A gdzie sa pensje dla tych co zapalaja i gaszaj swiatlo
p
piotr
Nikt nie kupuje artykulu, wiec dziekujemy dziennikarzom. Tak powinno być.
Brawo!!! Moze wreszcie pojawi sie prawdziwe dziennikarstwo, a zniknie nachalna propaganda.
k
krakauer
Co innego jest bowiem kliknąć i rzucić okiem na artykuł,
a co innego ocenić go na tyle dobrze, aby być gotowym zań zapłacić.
Niestety, doświadczenie uczy, że co najmniej w 95%, prezentowanych artykułów
nie wnosi żadnych interesujących treści.
b
bg
... a nie wypociny pprzetykane reklamami. Jesli rekalmy znikna - fair enough.
I jest jeszcze inna kwestia. Model rozliczania piano o ile pamietam polega na placeniu wydawcom ile kto czasu spedza na stronie konkretnego dziennika. Tym samym PIANO szpieguje cie za twoje wlasne pieniadze. Kto oprocz PIANO bedzie mial dostep do tych danych... To juz tylko oni wiedza.
Jestem gotow zaplacic, prenumeruje online Polityka i Uwazamrze, ale Piano nie dostanie ode mnieani grosza. Wielki Brat Patrzy.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Bella: Chcemy znaleźć nowe źródło dochodu dla gazet, żeby mogły ochronić jakość
M
Marek
Najgorsze jest to, że dziennikarze wcale rzetelnie nie informują i zadają opłat za propagandę i artykuły sponsorowane. Uczciwiej informują sami internauci, a dziennikarze jako wyznawcy Pinokia przechodzą na śmietnik.
Dodaj ogłoszenie