Beenhakker i Listkiewicz muszą teraz odejść

Paweł Zarzeczny, Rafał Musioł, Piotr Wierzbicki, Rafał Romaniuk
Roger był najlepszym obok Artura Boruca zawodnikiem polskiej reprezentacji. To za mało, by wygrywać mecze. Grzegorz Jakubowski
Wczoraj ograli nas rezerwowi piłkarze Chorwacji. Normalnie po takiej klęsce każdy trener podaje się do dymisji. Nie Leo.

Mieliśmy być najlepszą drużyną Euro. Byliśmy najgorszą.

Fakty są bezlitosne: mamy 27. miejsce na świecie, 16. w Europie, a najlepszy polski piłkarz to Brazylijczyk... Jeśli na Euro 2012, które odbędzie się w Polsce i na Ukrainie, chcemy oglądać zwycięstwa naszych, a nie kompromitację, w piłce musi się zmienić wszystko.

Przede wszystkim odejść musi prezes PZPN Michał Listkiewicz, który utrzymuje piłkarski skansen. Miliony złotych zamiast na pensje dla bossów i pseudozawodowych piłkarzy muszą iść na szkolenie dzieci. Nie wystarczą też same boiska, które buduje rząd. Trzeba opracować system wyszukiwania i szkolenia młodych talentów. Zamiast transferów marnych obcokrajowców, więcej
miejsc w klubach muszą zająć Polacy. Tylko w ten sposób możemy odbić się od dna.

Nie było cudów ani w Klagenfurcie, ani w Wiedniu. Nie pomógł telefon Mariusza Lewandowskiego do klubowego kolegi z Szachtara Donieck Darijo Srny ani pogawędka Łukasza Piszczka z przyjacielem z Herthy Berlin Josipem Simuniciem.

W łeb wzięły spekulacje i przypuszczenia, że Chorwaci odpuszczą sobie to spotkanie, bo im bardziej zależy, by do ćwierćfinału awansowała Polska. Nie dlatego, że nas lubią, ale żeby z turniejem pożegnali się Niemcy. Nie pomogły kolejne roszady Leo Beenhakkera w składzie. Po słabej grze przegraliśmy ostatni mecz turnieju 0:1 i wracamy do domu.

Po zachowaniu niektórych piłkarzy, a także ich wypowiedziach po spotkaniu z Austrią można było wyczuć, że Leo zechce wstrząsnąć drużyną. Ale że aż tak? Biało-czerwoni wybiegli na boisko bez dwóch kluczowych graczy eliminacji Euro:

najskuteczniejszego piłkarza i jednocześnie strzelca zwycięskiego gola w ostatnim towarzyskim spotkaniu z Chorwacją Ebiego Smolarka oraz Jacka Bąka (opaskę kapitana przejął Michał Żewłakow). Faktem jest, że obaj w poprzednich meczach grali słabo, ale wydawało się, że wśród rezerwowych nie ma graczy, którzy mogą ich zastąpić.

Innego zdania był Leo. W miejsce Bąka na środek obrony cofnął ze środka pomocy Dariusza Dudkę. A w to miejsce wstawił Rafała Murawskiego. Zaskoczeniem nie powinna być obecność Marka Saganowskiego, który pokazał się z dobrej strony w meczu z Austrią (zaliczył asystę przy golu Rogera), mimo iż grał na nietypowej dla siebie pozycji - prawej pomocy.

Tym razem "Sagan" zaczął mecz na szpicy. Na lewej obronie Beenhakker dał w końcu szansę Jakubowi Wawrzyniakowi. Mniej zaskakujący był wyjściowy skład Chorwatów, chociaż pojawili się w nim niemal sami rezerwowi. Trener Chorwatów Slaven Bilić dał odpocząć aż siedmiu piłkarzom z podstawowej jedenastki.

Na ławce rezerwowych usiedli m.in. Robert Kovač, Josip Simunić, Darijo Srna, Luka Modrić, Ivica Olić, a nawet bramkarz Stipe Pletikosa. Bilić mógł sobie pozwolić na taki luksus, bo jego podopieczni awans do ćwierćfinału mieli zapewniony już po dwóch kolejkach, po wygranych z Austrią (1:0) i Niemcami (2:1).

A Polacy? Nawet grając przeciwko rezerwom - może poza pierwszymi 10 min - wyglądaliśmy źle. To my jako pierwsi stworzyliśmy dwie groźne sytuacje: najpierw szczupakiem w polu karnym rzucił się do piłki Jacek Krzynówek, ale zabrakło mu kilku centymetrów.

Chwilę potem głową uderzał, niecelnie, Dudka. Serca nam zadrżały, gdy w podobnej sytuacji minimalnie spudłował Hrvoje Vejić. Chwilę później uratował nas Boruc, najpierw broniąc w sytuacji sam na sam z Ivanem Klasniciem, a potem blokując dośrodkowanie Ivana Rakiticia.

Podopieczni Beenhakkera mieli kłopoty z utrzymaniem piłki. Mylił się Dudka. Zagubiony był Murawski, w żółwim tempie zbierał się do podań i wślizgów (kolejna żółta kartka) Lewandowski, a Krzynówek znów potykał się o piłkę i własne nogi. Bezradny był Roger.

Najjaśniejszym punktem polskiej drużyny był znów Boruc, który uratował nas w tym turnieju przed kompromitacją. 10 mln funtów - taka była jego cena przed pierwszym meczem Euro. Wydawało się, że lekko przesadzona, ale dziś za taką kwotę Celtic z pewnością go nigdzie nie puści.

Boruc w końcu jednak skapitulował. Po przerwie na boisko wszedł Adam Kokoszka. To m.in. po błędzie obrońcy Wisły Kraków Boruca pokonał Klasnić, zawodnik, który kilkanaście tygodni temu wstał ze szpitalnego łoża po transplantacji nerki.

Nam nie pomogło wpuszczenie Smolarka ani Zahorskiego (zmarnował 100-procentową okazję w ostatnich minutach). A Chorwaci czuli się coraz pewniej. Wymieniali między sobą po kilkanaście podań. Polacy zaś biegali bez ładu i składu.

Na trybunach stadionu w Klagenfurcie fani znad Wisły po raz pierwszy w tych mistrzostwach byli w mniejszości (mniej więcej w stosunku 10 tys. Polaków do 20 tys. Chorwatów), chociaż jeszcze kilka minut przed pierwszym gwizdkiem można było kupić bilet.

Oczywiście od koników, którzy stali niemal na każdym kroku. Ceny spadały z każdą godziną. Gdy dotarliśmy pod stadion około południa, za jedną wejściówkę żądano 300 euro, dwie godziny przed spotkaniem już o 100 euro mniej, a tuż przed rozpoczęciem meczu nawet poniżej setki. Sprzedawali głównie Polacy, ale Chorwaci woleli trzymać pieniądze na ćwierćfinały i oglądać spotkanie na telebimach w fan zonach lub klagenfurckich knajpach. Od samego rana na ulicach tego 90-tysięcznego miasta dominowały biało-czerwone barwy chorwackich szachownic.

Hasła "Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie!", które można było usłyszeć gdzieniegdzie, odbierane były raczej jako żart. - Na ulicach na dziesięciu kibiców, dziewięciu przyjechało z Zagrzebia i innych miast chorwackich - powiedział "Polsce" rzecznik prasowy polskiej policji w Austrii Paweł Międlar. - Jest bardzo spokojnie, nie mamy prawie nic do roboty - dodał. Tym razem służby porządkowe miały znacznie mniej pracy niż przed pierwszym meczem podopiecznych Beenhakkera z Niemcami.

Kibice obu drużyn byli do siebie przyjaźnie nastawieni, pozdrawiali się wzajemnie, wymieniali uprzejmości, od czasu do czasu stoczyli "bój" na przyśpiewki. Czasem jednoczyli się i skandowali razem: "Auf wiedersehen, auf wiedersehen, Deutschland!" (Niemcy, do widzenia!). Życzenie to nie spełniło się. Niemcy awansowali do ćwierćfinału.

Na jednym z sektorów zajmowanych przez polskich kibiców, którzy przybyli do Austrii z Wysp Brytyjskich, wisiała flaga z napisem "It's not over, until it's over" (to nie jest koniec, dopóki to nie koniec). Niestety, to jest już koniec naszego udziału w Euro. Można śmiało powiedzieć: byliśmy najsłabszą drużyną turnieju. Były przebłyski dobrej gry, ale bardzo nieliczne. Kończymy mistrzostwa z gorszym dorobkiem punktowym niż podczas mundialu w Korei i Japonii oraz Niemczech. W tamtych turniejach udało nam się wygrać choć po jednym meczu. Tutaj nie potrafiliśmy pokonać nawet drużyny grającej w rezerwowym składzie.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibicka

Według mnie Leo powinien zostac i dalej trenowac Naszych, ale musi się do tego ostro przyłożyc, żeby efekty były widoczne w 2012r... Mam nadzieję, że Roger będzie z Nami i że Artur też z Nami zostanie...
Jesteście Mistrzami! Przynajmniej dla mnie.! Prawdziwy kibic zawsze wierzy w Swoich, zawsze ma nadzieję.! Pozdrawiam PRAWDZIWYCH kibiców Polski...
A co do tych stadionów to rzeczywiście, trzeba się wziąc za ulepszanie boisk za wyszukiwanie młodych talentów...

y
yaro

całkowicie nie zgadzam się z autorami tego artykułu
zajmują się od lat komentowaniem polskiego sportu a chyba zapomnieli o podstawowych prawdach, że drużyny nie buduje się na szybko, na jeden turniej; szczególnie z takimi wykonawcami jakich mamy do dyspozycji - czy nowy trener (szczególnie reprezentujący "polską myśl szkoleniową") dostanie nagle zupełnie nowych graczy?
podoba mi się to co powiedział Piechniczek (choć z wieloma jego komentarzami się nie zgadzam) - wielu grających za granicą Polaków to minimaliści, im wystarczy tylko większa niż w polskich klubach kasa i po co się męczyć na treningach, po co dążyć do doskonałości - czyżby nawet tutaj polska mentalność zwyciężała w ich głowach? - obawiam się niestety, że tak

k
kocham Leo

Polska the times [usunięte przez moderatora] ledwie weszli na Polski rynek i już nas krytykują nigdy w życiu już nie kupie tego [usunięte przez moderatora]. Jak się nie znacie na rzeczy to nie piszcie. Nie mogliśmy być lepsi skoro nie grał Żurawski i Błaszczykowski. Polskiej piłki nie można zmienić w kilka lat!
Gdyby grała cała nasza reprezentacja to na pewno wszystkie mecze wyglądałyby tek jak w eliminacjach.
Teraz jedynie co możecie zrobić to przeprosić Leo i poprosić o dalszą pracę!!!!!!!!

m
mm

Leo musi zostać, durnie pseudodziennikarze muszą odejść

b
bartek

Zgadzam sie że u nas nie ma nacisku na wyszukiwanie młodych chłopaków mających talent do grania. Już napewno nie w mniejszych miejscowościach!! Jest to przykre i bolesne, ale taki pózniej jest efekt jaki mamy na euro. Najlepszy nasz piłkarz - brazyliczyk. Sam musiałem stanąc przed podobnym dylematem - i przez to ze mam blisko sąsiadów - posłałem siedmioletniego syna - do klubu za granicą. Dlaczego ? dlatego ze u nas nie chcieli sie nim zając bo był za mały - a tam ?? z miłą chęcią go przyjęli i trenuje już ponad rok!!

~~

Po co chcecie wyrzucić Leo przecierz jest dobry. Z pustego i Salomon nie zapelni. Blaby to równie beznadziejnia sytuacja jak wyzuczenie Engela. A potem co bylo Boniek który nic nie zrobil a nastepnie skapitulowal. A terza jdynie się modruje.

l
l.

to pilkarze powinni odejsc...

m
molim te hrvatska

i kto nas poprowadzi? jan III sobieski? piechniczek jest lepszy niz leo? a moze werner liczka nauczy ich kopać piłkę? pseudo piłkarze i pseudo dziennikarze. ci grają jak debile a ci analizują jak debile.

Dodaj ogłoszenie