Barbara Skrzypek odchodzi, „pani Basia”, najbliższa współpracownica Jarosława Kaczyńskiego idzie na emeryturę. Stała przy nim od 30 lat

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Barbara Skrzypek (od lewej), obok Jarosława Kaczyńskiego na premierze filmu „Smoleńsk"
Barbara Skrzypek (od lewej), obok Jarosława Kaczyńskiego na premierze filmu „Smoleńsk" fot. Michal Dyjuk
W szeregach Prawa i Sprawiedliwości lekka konsternacja, bo trudno sobie wyobrazić Nowogrodzką bez Barbary Skrzypek, czyli słynnej pani Basi. To ona pilnowała kalendarza spotkań Jarosława Kaczyńskiego, papierów, interesantów i przez lata strzegła drzwi do gabinetu prezesa.

To koniec pewnej epoki - mówią przy Nowogrodzkiej. Barbara Skrzypek, znana jako „pani Basia”, najbliższa współpracownica prezesa PiS i jedna z najbardziej zaufanych osób w otoczeniu Kaczyńskiego odchodzi na emeryturę.

- To rzeczowa, a jednocześnie bardzo przychylna innym osoba - powiedziała „Faktowi” europosłanka i była minister rodziny Elżbieta Rafalska. - Jest pomostem między prezesem a nami. Profesjonalistka, ale pilnująca, by prezes nie siedział codziennie do nocy w pracy. Nowogrodzka będzie bez niej inna -podkreśla była minister dodając, że jest zaskoczona, bo „pani Basia” to osoba w świetnej formie fizycznej. Tyle tylko, że ponoć jest już zmęczona.

W szeregach Prawa i Sprawiedliwości lekka konsternacja, bo trudno sobie wyobrazić Nowogrodzką bez Barbary Skrzypek. To ona pilnowała kalendarza spotkań Jarosława Kaczyńskiego, papierów, interesantów i strzegła drzwi do gabinetu prezesa. Obdzwaniała współpracowników lidera PiS-u, bo sam Kaczyński robić tego nie lubił.

„Do pracy w centrum stolicy szefa PiS przywozi z warszawskiego Żoliborza zaufany kierowca. W strzeżonych przez domofon drzwiach na pierwszym piętrze biurowca wita go Barbara Skrzypek. Rocznik 1959, przy prezesie od zawsze. „Ona zwraca się do niego szefie, on do niej Basieńko” - opowiada jeden ze współpracowników Kaczyńskiego. W sprawach organizacyjnych prezes ufa jej bezgranicznie. Na Nowogrodzkiej mówią, że jak do niej trafi jakiś dokument, to nigdy nie zginie. To ona ma prawo wejść do gabinetu szefa i przerwać nawet najważniejsze spotkanie tylko dlatego, że się przedłuża. Inni pracownicy przed oblicze prezesa wzywani są tylko wtedy, gdy „Basieńka” jest poza biurem” - pisała swego czasu „Polityka.”

O tym, jak ważną osobą w otoczeniu prezesa jest Barbara Skrzypek, świadczy chociażby fakt, że została jedną z głównych bohaterek satyrycznego miniserialu lidera Kabaretu Moralnego Niepokoju Roberta Górskiego „Ucha Prezesa”. Jego akcja toczy się w gabinecie prezesa, w postać Kaczyńskiego wciela się Robert Górski, w Barbarę Skrzypek - Izabela Dąbrowska.

„Nie wiedziałam, że taka postać istnieje naprawdę, więc stworzyłam ją na podstawie scenariusza i zgodnie z sugestiami reżysera i scenarzysty, dodając troszeczkę od siebie. Mam nadzieję, że nie przysporzyłam bólu głowy prawdziwej pani Basi” - przyznała sama aktorka.

Barbara Skrzypek naprawdę istnieje, co widać zwłaszcza 4 grudnia, w dniu św. Barbary. Na Nowogrodzką ciągną tego dnia pielgrzymki polityków, samorządowców, prezesów spółek Skarbu Państwa. Każdy z wielkim, imieninowym bukietem kwiatów. Fotoreporterzy mają używanie.

Jarosław Kaczyński, tak przynajmniej twierdzą jego znajomi, w góle bardzo dobrze traktuje asystentów, sekretarki, kierowców, w każdym razie niektórzy podkreślają, że jest dla nich życzliwszy niż dla polityków. Zawsze na przykład dba, aby kierowcy nie czekali na niego godzinami i robi wszystko, aby nie być dla nich uciążliwym. Wydaje się, że są dla niego nie tyle podwładnymi, co bliskimi znajomymi. Piotr Zaremba, publicysta i komentator polityczny, tak w „Alfabecie Prawa i Sprawiedliwości” pisał o siedzibie przy Nowogrodzkiej: „Prezes nie lubi przebywać w Sejmie. Cały swój czas spędza w skromnym biurze, gdzie popijając herbatkę, za pan brat z sekretarkami i kierowcami, z którymi jest na ty, przyjmuje interesantów i raczy ich dygresjami. Miejscem tym zarządza ciepła Pani Basia, czyli Barbara Skrzypek, sekretarka Kaczyńskiego od początku lat 90., teraz szefowa biura. To ona dba o wszystko - od kalendarza prezesa po jego posiłki”.

Cóż, trudno się dziwić pozycji Barbary Skrzypek, bo zawsze była tuż obok prezesa, i w czasach jego sukcesów i porażek. Nie zawsze przecież Jarosław Kaczyński był najważniejszą, przynajmniej politycznie, osobą w państwie.

Jego przeciwnicy mówią, że dla Kaczyńskiego ten, kto nie jest z nim, jest przeciwko niemu. Jest białe i czarne - i tak też pojmuje politykę. Ale żeby obraz był pełen, trzeba dodać: on sam też bywał atakowany niezwykle brutalnie. I właściwie od zawsze część elit odmawiała mu nie tylko racji, ale też prawa do uczestnictwa w polityce, demokracji, odmawiała zasług opozycyjnych.

Terasa Torańska w 1994 r. wydała zapis rozmów, jakie przeprowadziła z Jarosławem Kaczyńskim. Opowiadał jej o tym, czym jest dla niego polityka i jaką ma jej wizję. W 1989 r., już po wyborach czerwcowych, uważał, że porozumienia Okrągłego Stołu straciły swoją historyczną legitymację, że należy rozbić stare układy, zdekomunizować Polskę, Wojciecha Jaruzelskiego ukarać. Dokończyć rewolucję solidarnościową. Właśnie te hasła przyświecały Porozumieniu Centrum, które stworzył w 1990 r.

Kiedy w 1993 r. PC się rozpadało, wielu postawiło na Kaczyńskim krzyżyk. W siedzibie PC wyłączono telefony, członkowie składali legitymacje, a on z kamienną twarzą mówił, że nie da się robić polityki abstrakcyjnie, nie wdając się przy tym w realne spory. W 1997 r. Kaczyński wszedł do Sejmu z list Ruchu Odbudowy Polski, bo kontestował kolesiostwo w AWS, padły wówczas jego słynne słowa pod adresem Akcji Wyborczej Solidarność, iż dominuje w niej opcja „Teraz k... my”. Jego bliski wówczas współpracownik Ludwik Dorn wszedł wtedy do Sejmu z list AWS. Po wyborach Kaczyński opuścił Ruchu Odbudowy Polski, a Dorn - AWS, i działali w Sejmie jako polityczny duet. Sam Kaczyński był jednak coraz bardziej sfrustrowany polską polityką, w której ewidentnie nie mógł znaleźć miejsca. Udzielał nawet wywiadów, w których zapowiadał wycofanie się z niej. Ale wbrew tym zapowiedziom czekał, a kiedy przyszedł odpowiedni moment, wyszedł z cienia. Wykorzystał popularność swojego brata Lecha, który jako minister sprawiedliwości zyskał sympatię Polaków, i na jej bazie stworzył Prawo i Sprawiedliwość, którego kośćcem było Porozumienie Centrum. A kiedy afera Rywina potwierdziła w oczach Polaków dużą część jego diagnoz, PiS zyskało poważną popularność.

To taki homo politicus, zatopiony, skoncentrowany wyłączenie na polityce. Inni używają określenia: polityczne zwierzę. Jedna z osób, która współpracowała z Jarosławem Kaczyńskim, opowiada, że czasami prezes PiS omawiał z nią zachodnią politykę i komentował, kto jaką prowadzi grę i co chce tym osiągnąć. - Śledził politykę, jakby to była najbardziej ekscytująca rzecz na świecie. Widać było, że tym żyje, a polityka jest dla niego walką, w której przegrywa słabszy - mówi nasz rozmówca.

W PiS otoczony jest szacunkiem, czasami czcią. - Ma wśród członków partii autentyczny autorytet, który nie wynika z jego pozycji, ale cech charakteru. Jarek ma charyzmę i cechy lidera, przywódcy - mówił mi swego czasu Adam Lipiński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Przeprowadził partię przez naprawdę trudne momenty, przez osiem porażek wyborczych - cały ten czas wejścia do jego gabinetu strzegła Barbara Skrzypek.

Jarosław Kaczyński poznał ją w czasach, kiedy został szefem kancelarii prezydenta Wałęsy, prawie 30 lat temu.

„Pojechaliśmy do Kancelarii Prezydenta na Wiejską i tam zastaliśmy już za biurkiem panią Barbarę Skrzypek, która była sekretarką u poprzedniego szefa Kancelarii Prezydenta, chyba to był generał Janiszewski jak się nie mylę” - wspominał Tadeusz Kopczyński, były osobisty kierowca Jarosława Kaczyńskiego w programie „Czarno na białym” w TVN24.

Barbara Skrzypek została sekretarką jeszcze za czasów prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy szefem jego kancelarii był generał Michał Janiszewski. Wcześniej pracowała w sekretariacie przedostatniego komunistycznego premiera Zbigniewa Messnera.

„Mnie to z początku też ciekawiło i byłem zdziwiony. Ale widząc, jak ona jest sprawną sekretarką, no nikt z takim wdziękiem jak pani Basia nie potrafił wyrzucić, przepraszam, odprawić nieproszonego gościa, to tylko pani Basia tak potrafiła” - opowiadał dziennikarzom Kopczyński.

Swego czasu Krzysztof Brejza, polityk Platformy, w piśmie skierowanym do Kancelarii Premiera poprosił o wymienienie funkcji i stanowisk, jakie pełniła w ówczesnym Urzędzie Rady Ministrów pani Skrzypek. Jak wynika z odpowiedzi, Skrzypek pracowała w URM od 16 września 1980 roku do 10 września 1989 r. W okresie zatrudnienia wykonywała pracę: stażysty w Wydziale Ogólnym - Archiwum, referenta w Wydziale Ogólnym, starszego referenta w Kancelarii Tajnej, starszego referenta w Gabinecie Prezesa Rady Ministrów, starszego statystyka w Gabinecie Prezesa Rady Ministrów. Ponoć nie była zatrudniona w Komitecie Obrony Kraju ani w jednostkach obsługujących Radę Państwa bądź Przewodniczącego Radę Państwa. Nie była członkiem PZPR ani ZSMP.

Media sprawdziły te informacje i okazało się, że pani Basia pracowała w Kancelarii Tajnej w URM, miała więc dostęp do tajnych i poufnych pism rządowych oraz najważniejszych tajemnic państwowych. Zarówno tych dotyczących obronności kraju, jak i bezpieczeństwa. Jej wiedza była więc ogromna i niesłychanie cenna.

Może dlatego znalazła się w Kancelarii Prezydenta Wałęsy, a może dlatego, że znała się na swojej robocie.

W swojej książce „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC” Jarosław Kaczyński wspomina, że w tamtym czasie Wałęsa często pojawiał się w Kancelarii wczesnym rankiem, co nie podobało się jego sekretarce. On sam siedział po nocach i lubił się wyspać.

- Mam wrażenie, że pani Basia trochę „matkowała” prezesowi, wprowadzała go w ministerialne obowiązki, tłumaczyła świat, którego Kaczyński jeszcze wtedy nie znał - mówi nam jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Ten był mocno zaskoczony, kiedy Skrzypek zdecydowała się razem z nim opuścić Wiejską.

„Ważną dla mnie osobiście sprawą była decyzja mojej sekretarki Barbary Skrzypek, która zapytała, czy może odejść razem ze mną. Byłem zaskoczony, ale się zgodziłem. Została jeszcze parę tygodni, bo tak nakazywało prawo, później przeszła do pracy w partii. Miałem ogromne szczęście, bo pracujemy razem do dziś” - pisał Jarosław Kaczyński.

Wspomina też czas Zarządu Głównego PC przy ul. Zawojskiej w Warszawie, gdy „prócz Barbary Skrzypek i mnie nikt nie chciał tam pracować”.

Barbara Skrzypek prowadziła też biuro poselskie Jarosława Kaczyńskiego. Miała pracować świetnie: „Jej zawdzięczam w dużej mierze wzorowe działanie biura” - pisał prezes. Porządek w papierach, „ogarnięty” kalendarz spotkań, trzymanie się rozkładu dnia - to ponoć znaki rozpoznawcze Barbary Skrzypek.

Kiedy w grudniu 2019 roku, prezes PiS, który jest zadeklarowanym przeciwnikiem polowań, poparł zmianę wprowadzającą zakaz blokowania polowań, z którą sam wcześniej walczył, co niektórzy zadawali sobie pytanie, co właściwie się stało.

I tak z informacji „Rzeczpospolitej” miało wynikać, że wszystkiemu winna ... pani Basia, a raczej jej chwilowa nieobecność przy Nowogrodzkiej. To ona, jak to określa dziennik, jest „jednym z głównych kanałów komunikacji, gdy trzeba uczulić prezesa na ważne sprawy z zakresu ochrony zwierząt”. „W takich przypadkach jeden z wysoko postawionych sympatyków PiS o poglądach prozwierzęcych wysyła mejle do Barbary Skrzypek, sekretarki prezesa. Ta je drukuje i zanosi na biurko Kaczyńskiego. Tym kanałem udało się np. zachęcić prezesa w 2017 r. do interwencji ws. wprowadzonego przez ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszkę moratorium na odstrzał łosi. Dzięki Kaczyńskiemu moratorium wycofano” - czytamy w „Rzeczpospolitej”. Informator gazety twierdzi, że przed ostatnimi głosowaniami mejl poszedł jak zwykle do pani Basi, tyle że nie było jej w pracy.

W 2017 roku Barbara Skrzypek na liście pięćdziesięciu najbardziej wpływowych Polek tygodnika „Wprost” zajęła siódme miejsce! „Najbardziej tajemnicza na liście wpływowych Polek. O jej istnieniu wielu dowiedziało się z satyrycznego programu „Ucho prezesa”. Mało kto wie, że „Pani Basia z sekretariatu” nie jest osobą fikcyjną. Jej oficjalna funkcja to dyrektor biura prezydialnego Prawa i Sprawiedliwości. W książce „Alfabet braci Kaczyńskich” Jarosław Kaczyński mówi o niej: „Wytrwała przy mnie w najtrudniejszych czasach”. Jest nie tylko współpracownicą, ale też przyjaciółką domu, towarzyszyła Jarosławowi Kaczyńskiemu w najtrudniejszych chwilach - m.in. po Smoleńsku i po śmierci matki.

Odpowiada za kalendarz prezesa, to od niej zależy, czy interesant wejdzie, czy nie do Jarosława Kaczyńskiego. Podobno pomogła w karierze Joachimowi Brudzińskiemu i Tomaszowi Porębie. Co ciekawe, w czasach PRL była sekretarką premiera Zbigniewa Messnera, pracowała też u prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego.” - pisał tygodnik.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią tak:„Wśród kobiet PiS-u ona jest absolutnie najważniejsza. Nie ma ambicji politycznych, ambicji sterowania, w związku z tym jest osobą najwyższego zaufania. Jarosław Kaczyński znacznie bardziej ufa pani Basi niż jakiemukolwiek politykowi”.

- To bardzo kulturalna, skromna, ale i „ogarnięta” kobieta - opowiada nam jeden z polityków prawicy. - Idealnie skrojona pod Jarosława Kaczyńskiego w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze darzył ją sympatią, odnosił się do niej z atencją - podkreśla nasz rozmówca.

Ponoć Barbara Skrzypek miała też zawsze żelazną zasadę: nie wtrącała się do polityki, co w bardzo rozpolitykowanym otoczeniu prezesa, w jego oczach uchodzi pewnie za zaletę.

Może dlatego, póki co, Barbara Skrzypek jest szefową kancelarii prezesa PiS i biura prezydialnego partii rządzącej. Zasiada w radzie nadzorczej spółki Forum jest od 2012 roku. To ta spółka jest wydawcą „Gazety Polskiej”. W Srebrnej, która zawiaduje nieruchomościami PiS, też zasiada w radzie nadzorczej. Zastąpiła na tym stanowisku Jolantę Szczy-pińską. Byłą zresztą jedną z bohaterek „taśm Kaczyńskiego”. Jej imię pada tam kilkakrotnie w kontekście różnego rodzaju dokumentów spółki Srebrna.

Ale ta kobieta jest dla prezesa czymś znacznie więcej niż tylko sekretarką.

„Kiedy Jarosław Kaczyński trafił do szpitala, pani Basieńka nie zostawiła go na pastwę losu. Gdy tylko mogła na chwilę opuścić biuro, to nad którym od lat trzyma pieczę, pojechała w odwiedziny do szefa. Wraz z nią w szpitalu pojawił się inny zaufany człowiek prezesa - Jacek Rudziński. Gdy ta dwójka jest w pobliżu Jarosław Kaczyński z pewnością czuje się pewniej, o ile... da się czuć jeszcze pewniej” - pisał w 2018 roku „Fakt”

- Na pewno jest mu jedną z najbliższych osób, pomaga mu nie tylko w biurze, ale w codziennych sprawach, bo ma na pewno większy kontakt z rzeczywistością niż prezes - mówi nam jeden z polityków prawicy.

Kiedy pojawiły się informacje o emeryturze Barbary Skrzypek, natychmiast zaczęły się spekulacje, kto zastąpi ją przy Nowogrodzkiej. Musi to być osoba zaufana, sprawna, świetnie zorganizowana - bo niełatwo będzie zastąpić osławioną panią Basię.

Czy będą kolejne bankructwa przez rządowe decyzje?

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
14 lutego, 09:53, Gość:

jarek do piachu i pozamiatane

14 lutego, 14:34, sbeckie nasienie:

Zaraz po tobie

16 lutego, 09:29, Gość:

pociągnęła twoja stara robiąc loda...

twoim ryjem

G
Gość
14 lutego, 09:53, Gość:

jarek do piachu i pozamiatane

14 lutego, 14:34, sbeckie nasienie:

Zaraz po tobie

pociągnęła twoja stara robiąc loda...

G
Gość

ktoś jej rękę poda,ustąpi miejsca?chyba podstawi nogę jak i reszcie za kratami

p
podatnik

Pani Basiu pora rozwiązać zagadkę z najnowszej historii PRL'u . Bo ja po przeczytaniu dwóch książek "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego" oraz Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC nadal nie wiem czy wujowie Jarosława Kaczyńskiego - Henryk i Wilhelm Świątkowscy zwani komunistycznymi katami(Wilhelm był prezesem Naczelnego Sądu Wojskowego w okresie największego apogeum stalinowskich czystek na Polakach (1950-1954), Henryk, był ministrem "sprawiedliwości" nieprzerwanie w latach 1945-1956 ) mieli wpływ na karierę polityczną kuzyna Jarosława czy nie mieli?

m
moim zdaniem

Piękna laurka dla Pani Barbary, ale zapominacie, że wiele kobiet się przykładało do pracy przez całe życie a potem odchodziły na emeryturę, ale nikt o nich nie pisał takich artykułów bo jak pracowały w jakimś biurze w niezbyt popularnej branży to cisza, ale polityka zawsze jest na świeczniku, mimo, że więcej z niej szkody niz pożytku.

j
ja

Co ciekawe, w czasach PRL była sekretarką premiera Zbigniewa Messnera, pracowała też u prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego - ciekawe jest to jak duże powiązania ma kaczyński z PZPR

B
Basia Basia

Rozumiem ze długość tego artykułu ma zniechęcić do Pisu ?

G
Gość
14 lutego, 10:22, Gość:

Nareszcie, początek końca

14 lutego, 12:42, Gość:

i co znowu złodzieje z PO wrócą ? czy SLD i lewactwo ?

zapomnij !

Ty zapamiętaj

Bo twoje brunatne towarzystwo kradnie chochlami

G
Gość
14 lutego, 09:53, Gość:

jarek do piachu i pozamiatane

14 lutego, 14:34, sbeckie nasienie:

Zaraz po tobie

Leczą go ministry,poco,?

G
Gość

A jemu nie stał...

s
sbeckie nasienie
14 lutego, 09:53, Gość:

jarek do piachu i pozamiatane

Zaraz po tobie

G
Gość
14 lutego, 11:29, Gość:

W tytule zapomniejliście? dodać , że odchodzi na emeryturę !

Dokładnie

k
kandydatka wpadka

A może derkurier napiszecie o wpadce Kidawy w Pucku ?

G
Gość

Kto to qurwa czyta?

G
Gość
14 lutego, 10:22, Gość:

Nareszcie, początek końca

14 lutego, 12:42, Gość:

i co znowu złodzieje z PO wrócą ? czy SLD i lewactwo ?

zapomnij !

Na pewno nikt gorszy niż piSS się znowu nam nie trafi. Takiego chamstwa jak nam prezentuje piSS nie ma nigdzie indziej. Acz faktem jest że gdzieś tam w sejmie się pobili...