Balazs: Tusk otoczył się lizusami. Numerem dwa w Platformie jest Gowin

Redakcja
Artur Balazs
Artur Balazs Bartek Syta/Polskapresse
Udostępnij:
- Tusk otoczył się w rządzie lizusami. Dobierał gabinet według selekcji negatywnej. Kaczyński zaś, nie jest realną alternatywą, bo nie wygra już wyborów - mówi Artur Balazs, były polityk SKL.

Istotą rządzenia Donalda Tuska nie jest zarządzanie instytucjami a panowanie nad ludźmi - powiedział w tygodniku "Uważam rze" Jan Maria Rokita. Czym w pana odczuciu kieruje się w polityce premier?
Utrzymaniem władzy. A to osiąga personalnymi rozgrywkami i marketingiem politycznym.

Wchodząc w psyche Tuska, jak bardzo zmienił się od czasów, gdy Platforma dopiero się rodziła?
Wtedy było trzech tenorów teraz został sam, a po drodze zepchnął ze sceny wielu znanych polityków. A druga część, która pozostała w PO o dużym potencjalne została przez niego zmarginalizowana. Nawet przy konstrukcji rządu, zarówno tego pierwszego, jak i drugiego nie kierował się kompetencjami, formatem, wiedzą kandydatów. Dobrym przykładem jest tu Bogdan Zdrojewski, minister kultury. Jego wizja i pomysł na armię, obronność, wiedza w tej sprawie kwalifikowałaby go na resort obrony. Tymczasem został ministrem kultury. Jest człowiekiem dużego formatu. Donald Tusk postanowił jednak na ważne stanowiska rządowe dobierać ludzi miernej proweniencji, nie najwyższych lotów aby mieć poczucie bezpieczeństwa i lojalności. Tu dokonała się selekcja negatywna. Premier wie, że mu nie zagrożą. Otoczył się lizusami.

Którzy to są ci lizusi?
Myślę, że pani potrafi ich dokładnie wymienić.

To wewnętrzny układ w Platformie nakazał nominować na ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, postrzeganego jako członek frakcji Schetyny.

Jarosław Kaczyński może mieć plan stworzenia autorskiego rządu eskpertów, gdzie nie on będzie premierem. Będzie jedynie wspierał gabinet

Krzywdzi pani Gowina kwalifikując go do frakcji Schetyny. Uważam go za polityka autonomicznego. Myślę, że Tusk uważając go za głównego kontestatora liczył na to, że Gowin w tym trudnym ministerstwie sobie nie poradzi. On jest teraz numerem dwa w Platformie.

Może być przyszłym premierem?
Nie chce mu szkodzić (śmiech). Gowin wyrósł ponad przeciętność. Jest alternatywą dla Tuska, i dla tej części Platformy, która utożsami się z jego poglądami.

Czym dla instytucji państwa grozi nominacja na stanowiska ministerialne osób z selekcji negatywne?
Taka selekcja dla instytucji państwa jest bardzo szkodliwa. Ona nie może trwać zawsze. Jest jakiś kres, granica zużycia się tego pomysłu. Kiedy na to nałoży się obawa przed konsekwencjami reformowania państwa, podejmowania trudnych wyzwań, rozwiązywania kontrowersyjnych problemów to taki sposób sprawowania władzy staje się elementem patologii. W tym czasie premier zajmował się trwaniem przy władzy i doskonaleniem marketingu politycznego. Gdyby była taka dziedzina jak marketing posiadania władzy, to Tusk byłby pewnie mistrzem świata. W kolejnej kadencji to nie wystarczy.

CZYTAJ TEŻ:
* Dziwne dźwięki w Platformie. Kto pójdzie w ślady Gibały?
* Nitras ma uratować wizerunek PO. Ale do kraju może sprowadzić go tylko propozycja z rządu
* Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność
* Era frakcji w Platformie przeminęła. Baronowie mogą już tylko wspominać swoją potęgę
* Schetyna został sam. Gowin i Grupiński są zbyt zajęci, by spiskować przeciwko Tuskowi
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być tak jak na Węgrzech

Widać, że marketing się skończył. Internauci wyśmiewają się już z rządu, coraz więcej ludzi protestuje i wychodzi na ulice.
Teraz następuje weryfikacja wiarygodności dotycząca składanych publicznie obietnic. Wypełniania i dotrzymywania zobowiązań. W polityce nic nie dzieje się od razu, ad hoc, z godziny na godzinę. To jest pewien proces. Trzeba pamiętać o tym, że wyborcy Tuska żyją pewną nadzieją. Stale uważają, że te terminy się przesuwają, że trochę czasu potrzeba, że to jest trudne. Ale też, że duża część zobowiązań zostanie spełniona. Nie chcą uwierzyć i pogodzić się z tym, że jest to tylko mistyfikacja polityczna. Weksel, który na dzisiaj wykupili chcą przedłużyć. Trzeba już naprawdę nabrać, żeby zrozumieli, że to była tylko gra wyborcza. Jak widać część z wyborców przedłużyła weksel Platformy, ale wydaje mi się, ze po raz ostatni. Dalej jest już ściana. W tej chwili nie da się już nic nie robić. Dzisiejsza rzeczywistość staje się dla Donalda Tuska niezmiernie trudna. Jest olbrzymim wyzwaniem.

A co jest pierwszym symptomem odważnych decyzji?
Jarosław Gowin, lider skrzydła konserwatywnego Platformy, który podjął się deregulacji zawodów. Historyczny zapis, który będzie dotyczył obecnych elit jest jeszcze otwarty. Niekoniecznie Donald Tusk musi skończyć jako człowiek, który trwał przy władzy i niczego dobrego nie zrobił. Może okazać prawdziwą determinację w reformowaniu państwa.

Jarosław Kaczyński nie jest tą alternatywą?
Jarosław Kaczyński nie jest tą alternatywą realną, ponieważ nie wydaje mi się by mógł wygrać wybory parlamentarne. Jarosław Kaczyński i PiS mają małą zdolność koalicyjną.

A jak pan odczytuje chęć postawienia Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu przez PO?
Pomysł jest dość kuriozalny. Trzeba mieć poczucie wagi i wartości. Jakby dziś ktoś chciał Jarosława Kaczyńskiego stawiać przed Trybunałem Stanu, to kolejka polityków, która powinna być przed nim jest bardzo długa. To nie jest zadanie odpowiedzialnej partii rządzącej.

Jak pan porównuje rządy PiS i PO?
Jarosław Kaczyński był dobrym premierem. Warto przypomnieć, że w sprawach gospodarczych, w stosunku do których traktuje się go jako ignoranta, dokonał rzeczy niezmiernie ważnych. W czasie rządów PiS-owskich obniżono podatki, o prawdopodobnie było niezmiernie istotnym elementem rozwoju gospodarczego. I chyba nikt nie zaprzeczy, że tak jest i że dystans Jarosława Kaczyńskiego do wejścia do strefy euro uratował nas przed wielkimi nieszczęściami. Patrząc na czas jego rządu warto o tym pamiętać. Rząd Jarosława Kaczyńskiego trwał zbyt krótko, by porównywać go z rządem Donalda Tuska. Udało mi się w czasie tych dwóch lat nakreślić perspektywy działania. Przecież początek uwolnienia zawodów to działania rządu PiS. A przede wszystkim determinacja w walce z korupcją.

CZYTAJ TEŻ:
* Dziwne dźwięki w Platformie. Kto pójdzie w ślady Gibały?
* Nitras ma uratować wizerunek PO. Ale do kraju może sprowadzić go tylko propozycja z rządu
* Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność
* Era frakcji w Platformie przeminęła. Baronowie mogą już tylko wspominać swoją potęgę
* Schetyna został sam. Gowin i Grupiński są zbyt zajęci, by spiskować przeciwko Tuskowi
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być tak jak na Węgrzech

W takim razie czemu Jarosław Kaczyński nie chciał się spotkać w tej sprawie z Donaldem Tuskiem?
Wydaje mi się, że w sprawie deregulacji warto jest działać, a nie mówić. Deklaracja Kaczyńskiego w tej sprawie jest jednoznaczna, że wszystko to co dopuszcza do zawodów i nie burzy niepotrzebnie rzeczywistości będzie miało akceptację.

Zdaniem Kaczyńskiego nie warto rozmawiać?
Myślę, że Jarosław Kaczyński nie chce firmować działań rządu Donalda Tuska. I doprowadzić do sytuacji, w której premier mógłby powiedzieć, że nawet Jarosław Kaczyński przejrzał na oczy i chce z rządem współpracować. Nie chce dawać powodu do nierzeczywistej oceny sytuacji.

Może pełnić, ale sam pan mówi, że według pana już pełnić nie będzie. Tygodnik "Wprost" powołując się na anonimowych informatorów, napisał, że prezesowi PiS nie chce się już walczyć, że nie chce zostać znów premierem.
Autorski pomysł Jarosława Kaczyńskiego o utworzeniu rządu fachowców może o tym świadczyć. Wtedy partia nie uczestniczyłaby w realnym rządzeniu, a jedynie wsparła gabinet. Poparcie PiS jednak nie wystarczyłoby. Patrząc na model zawłaszczania państwa przez PO, wątpliwe jest czy Platforma chciałaby przyzwolić i wesprzeć powstanie rządu eksperckiego.

Kto zostałby premierem w rządzie popartym przez PiS?
Kwestia jest w sferze dywagacji. Jest otwarta.

Patrząc na Jarosława Kaczyńskiego, kogo pan widzi? Jest zmęczony zarządzaniem partii, a tylko otoczenie podtrzymuje go w politycznym życiu?
W każdej z teorii jest trochę prawdy. Długo z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiałem w październiku. Wydaje mi się, że dla niego dzisiaj najważniejszą rzeczą, niepisanym zobowiązaniem jest wyjaśnienie wszelkich przyczyn dotyczących katastrofy smoleńskiej. To jest największe wyzwanie w życiu Kaczyńskiego, by stworzyć klimat polityczny, w którym ta sprawa obiektywnie zostałby wyjaśniona. Trudno się z nim nie zgodzić. Dla Polski, państwa, instytucji przyczyny katastrofy i sposób ich wyjaśniania jest bardzo ważny. W tej sprawie bardzo źle by się stało, gdybyśmy zostawili historykom białą kartę. Donald Tusk również musi się uporać z problemem katastrofy smoleńskiej.

Co powinien w tej sprawie zrobić Donald Tusk?
Musi mieć odwagę, by wszelkie wątpliwości wyjaśnić. Warto, aby Donald Tusk odpowiedział na pytanie, dlaczego tak się stało, że sugestie przywódcy wielkiego mocarstwa, jakim jest Rosja w sprawie rozdziału wizyt zostały przez stronę polską zaakceptowane i zrealizowane. TU odpowiedź dla ludzi, takich jak ja, który z dystansu patrzą na politykę jest bardzo ważna. Chcę szczerej odpowiedzi Donalda Tuska. Warto, aby przyznał się do błędu. Na tym polega format polityka, ze bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, nawet te najbardziej kontrowersyjne. Wiara w obiektywizm Rosjan w sprawie śledztwa smoleńskiego była dużym błędem i została brutalnie zweryfikowana prze raport MAK na ten temat. Jest wątpliwe czy to był jedyny możliwy scenariusz.

CZYTAJ TEŻ:
* Dziwne dźwięki w Platformie. Kto pójdzie w ślady Gibały?
* Nitras ma uratować wizerunek PO. Ale do kraju może sprowadzić go tylko propozycja z rządu
* Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność
* Era frakcji w Platformie przeminęła. Baronowie mogą już tylko wspominać swoją potęgę
* Schetyna został sam. Gowin i Grupiński są zbyt zajęci, by spiskować przeciwko Tuskowi
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być tak jak na Węgrzech

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
przeciętniaczka
Nie wyobrażam sobie Platformy z Gowinem. Chyba,że utworzy skrajnie prawicowe skrzydło z Pisem. Wtedy prawdopodobnie przestanie istnieć Platforma a będzie PIS bis.
a
arek
Tylko zamieszki na ulicach mogą zmobilizować polityków do zmian na lepsze. Na państwie dorabiamy się wszyscy o ile to Państwa jest dobrze rządzone. No ale od 20lat Polacy wybierają do władzy tych polityków którzy zapewnią im to, że będą okradani przez duży biznes Rosji, Niemiec i reszty świata i tak "wybrali" Tuska. Czas na wybijanie szyb w urzędach polityków bo gadanie nie ma sensu. Jak górnicy wybili trochę szyb w Warszawie - to rząd ich kopalni Niemcom nie sprzedał...
E
Emeryt
Człowieku, czy ludzie mają krótką pamięć? Przecież pamiętamy twoje "osiągnięcia". Jak się napasłeś na państwowych posadach. Lepiej by było, gdybyś nie przypominał o swoim istnieniu.
Z
Zuzanna
Srałeś pan na wiele rządów w których pan się nie mieścił to i ten raz nie jest dziwny
n
n
n
N
Nasz_Dziennik
Czwartek, 8.03.2012 r.
Nasz "przekaz dnia" z okazji Dnia Kobiet był perfekcyjny. Nagrałem bardzo fajną reklamówkę z bukietem tulipanów w rękach. Mówiłem, że całym sercem jestem po stronie pań, które nie chcą później iść na emeryturę, ale równość nie może być wybiórcza. Jeśli taka sama praca, to taka sama płaca i taka sama emerytura. Nie można tolerować jakiejkolwiek dyskryminacji kobiet, nawet gdyby same kobiety chciały być dyskryminowane!

Piątek, 9.03.2012 r.
Polska zawetowała unijny plan walki ze zmianami klimatycznymi! Komisja Europejska chciała, żebyśmy płacili po kilka miliardów rocznie za emisję dwutlenku węgla. Jan-Antony, czyli nasz "Jacek" z Ministerstwa Finansów, mówi, że Manuel z Brukseli ma rację. Rzeczywiście, byłoby nas stać na taki gest. Moglibyśmy płacić, ale przecież nie ma nic za darmo. Poczekam, aż Manuel zaproponuje, żebym za dwa lata zajął jego stanowisko... Na razie wetujemy.

Sobota, 10.03.2012 r.
Ministerstwo Finansów ma plan ratunkowy dla przyszłych emerytów. Podniesienie wieku emerytalnego nawet o 7 lat nie powinno być dla nikogo problemem. To, czy będziemy w stanie pracować do 67. roku życia, w dużej mierze zależy od nas. Trzeba namówić ludzi, żeby dbali o zdrowie! Wystarczy nałożyć dodatkowy podatek na chipsy i batoniki, a od razu poprawi się nie tylko sytuacja budżetowa państwa, ale i zdrowie emerytów. Parówki z tą niezdrową solą też warto by opodatkować...

Niedziela, 11.03.2012 r.
Dzwoniła Angela. Gratulowała mi klimatycznego weta. Dla europejskiej demokracji to żaden problem, a ja zdobyłem parę dodatkowych punktów w sondażach. Za to w Niemczech dzieje się źle. Christian, były prezydent, w czasie ceremonii pożegnania został przez ludzi wygwizdany! Angela żaliła się, że na nią wyborcy też wylewają swoje żale. Niedawno została nawet oblana kilkoma piwami przez jakiegoś kelnera. Dziki kraj, dzicy ludzie, dzikie obyczaje.

Poniedziałek, 12.03.2012 r.
Joasia robi porządki w ministerstwie sportu. Okazało się, że po blisko dwóch miesiącach harówki jej fryzjer nie chce już być zastępcą szefa Centralnego Ośrodka Sportu. Ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska, a nawet z premii za budowę stadionów. Przełożony dokuczał mu, że niby jest niekompetentny i że rozbił służbowy samochód... Jutro Joasia zwolni konfliktowego szefa COS. W nowym konkursie na to stanowisko fryzjer powinien mieć spore szanse na wygraną.

Wtorek, 13.03.2012 r.
To był bardzo fajny pomysł chłopaków od pijaru. Zaprosiliśmy opozycję do współpracy oraz złożymy wniosek o... postawienie jej przywódców przed Trybunałem Stanu! Jakby tego było mało, użyliśmy jeszcze naszej broni ciężkiego kalibru, czyli Stefana. "Trzeba wyeliminować tych szkodników! Ci ludzie dokonali zamachu na demokrację! Oni podpalają Polskę" - pohukiwał w mediach Stefan, a opozycja znów odmówiła współpracy.

Środa, 14.03.2012 r.
Działacze PiS są bezczelni. Przyszli pod moją kancelarię i agitowali. Przynieśli ze sobą czerwone kartki i namawiali wyborców, żeby takie same kartki pokazywali całej naszej drużynie. Machali kartkami przed kamerami tak, że nawet w najbardziej zaprzyjaźnionej telewizji było je widać. "Ale czemu kartki dla nas mają być czerwone?" - spytała niespodziewanie Joasia. Po chwili zawołała: "Już wiem! Pewnie według nich jesteśmy komunistami...".

Piotr Tomczyk
G
Gość
Kwestia czasu...
O
Oto jest pytanie
POdlizywać się czy POdmywać ?
d
dobrapamięć
Specu od zawłaszczania wyspy Wolin, byle jaki polityk, relikt po fatalnych rządach AWSu. "Polska times" lub wyciągać polityczne trupy. Najpierw ten pampers Walendziak, teraz Balazs. Kto następny ? Może Maryjan Krzaklewski albo "miss" AWS Tomaszewska ? A może Wiktorow, która mówiła, że emerycie są na śmietnik ? "NiezłY" byłyby też filozof Rybicki, "działac" związkowy. Uff, dużo tej menażerii historia spuściła z wodą. Szkoda, że przyszli tacy sami.
a
anoda
nie pokazujcie chociaż tej postury bo obrzydzenie aż od monitora odrzuca
c
caro
Bo jeśli to mądry, taktowny, moralny sobie ludzik, to taki mnie wcale nie wadzi. Zresztą lizusów i lizuski mamy wszędzie, dlatego ich nie da się już wytępić. Trzeba po prostu wziąć szczepionkę olewającą i takich obchodzić z daleka, np. nie podając im ręki. Wtedy ma się z nimi święty spokój!
Dodaj ogłoszenie