Bądźcie ostrożni z dokumentami

Peter Schweizer
Archiwum prywatne
Książka Instytutu Pamięci Narodowej na temat dokumentów komunistycznej tajnej policji, w których pojawia się nazwisko Lecha Wałęsy, budzi dziś wielkie emocje. Jednak moim zdaniem za pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat ten temat nie ostygnie. Dotyczy bowiem upadku komunizmu.

Na Zachodzie jesteśmy przekonani o ważnej roli, jaką odegrał ruch Solidarność wraz z jej ówczesnym przywódcą. Nie wolno nie doceniać roli, jaką odegrał Lech Wałęsa. Jestem przekonany, że przez wiele kolejnych lat historycy będą zajmować się różnymi aspektami zimnej wojny, w tym także przemian w Polsce.

Jednak trzeba powiedzieć o kilku ważnych zasadach, które obowiązują w pracy na dokumentach historycznych, zwłaszcza tych niejawnych. Bardzo często zdarza się, że mogą one nie dawać pełnego obrazu tego, co rzeczywiście miało miejsce. Musimy pamiętać, że niemal nigdy nie będziemy w stanie odtworzyć zdarzeń do takiego stopnia, żeby uzyskać ich pełny obraz.

Efektem pracy historyka jest przybliżenie jakiegoś aspektu dziejów. W przypadku dokumentów warto pamiętać, że historyk przy ich analizie napotyka na wiele przeszkód. Do najpoważniejszych według mnie należą przesada w przedstawianiu faktów albo ich przemilczenie. Kiedy mam jakiś dokument w ręku, zadaję sobie pytanie, jakie autor mógł mieć intencje, żeby w ten sposób opisać zdarzenia.

Staram się też wykluczyć, na ile to jest możliwe, przez dokładne badania, że nie istnieją inne oficjalne dokumenty, które im przeczą. Trzeba uwzględnić też jego zwykłą ludzką pomyłkę. W każdym przypadku uważam, że sama analiza dokumentów nie jest wystarczająca dla poznania prawdy historycznej.

Każdy badacz ma swój warsztat. Dla mnie krytycznym momentem przy przeprowadzaniu badań jest konfrontacja źródeł. Na czym to polega? Zbieram informacje od świadków, z publicznych oświadczeń, materiałów medialnych, istniejących opracowań literatury dotyczącej danego przedmiotu. W zależności od tego, czy badam jakiś aspekt historii Solidarności, czy opracowuję biografię prezydenta Stanów Zjednoczonych, muszę opierać się na wielu różnorodnych źródłach.

Opieranie się na samych dokumentach uważam za niewystarczające do podjęcia jakiegoś ważnego sądu historycznego. Poza tym jeśli opisuję jakąś postać, to muszę wziąć pod uwagę wszystkie informacje dotyczące zarówno sukcesów, jak i porażek. Tylko zestawienie informacji uzyskanych z dokumentów w szerszym kontekście może dać nam prawo do stwierdzenia, że najprawdopodobniej taka była historia.

Dziś w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza w mediach, dziennikarze, opierając się na jakiejś jednej czy dwu informacjach, wyciągają daleko idące wnioski. Można kogoś w ten sposób skrzywdzić. Powtórzę więc, że zakreślanie obrazu historycznego na podstawie tylko dokumentów jest poważnym błędem.

Gdybyśmy nawet po wielu latach opierali się na dokumentach "Pentagon papers" dotyczących wojny wietnamskiej, uzyskalibyśmy bardzo skrzywiony obraz tego, co się naprawdę działo. Nawet te 47 tomów, które zawierają blisko siedem tysięcy tajnych, specjalnego znaczenia dokumentów, nie może być dla historyka, który pisze o prezydencie Stanów Zjednoczonych Lyndonie Johnsonie, wystarczające.

Dziś te dokumenty w USA nie są gorącym tematem. Jednak historia Polski z okresu zimnej wojny, podobnie jak dzieje NRD, Jugosławii czy Czechosłowacji, będzie długo jeszcze fascynować.

Ostatnio z podobnym problemem zmierzył się historyk Paul Kengor. W książce "Ronald Reagan i obalenie komunizmu" napisał o związkach senatora Teda Kennedy?ego z KGB. Dokument mówił, że Kennedy w czasie wyborów prezydenckich w 1980 r. zaoferował pomoc Związkowi Sowieckiemu, żeby uniemożliwić wybór prezydenta Ronalda Reagana.

W tym przypadku mieliśmy już jednak ujawnioną przez byłego archiwistę KGB Wasilija Mitrochina korespondencję Kennedy?ego z KGB. Mieliśmy też informacje w pamiętnikach polityków. Dostępne są wypowiedzi Kennedy?ego z tamtego okresu.

Te wszystkie materiały po krytycznej analizie pozwalają moim zdaniem na napisanie, że Ted Kennedy kolaborował z KGB. Nie jest to więc tylko raport o kimś, w którym z przesadą się o nim pisze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie