Azja jest nową Europą dla USA

Redakcja
Weszliśmy w epokę ludzkości w wersji 2.0 - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei.

Waszyngton, USA
Stany Zjednoczone muszą umocnić swoje światowe przywództwo także w regionie Azji i Pacyfiku - pisze Hillary Clinton, amerykańska sekretarz stanu, na łamach magazynu "Foreign Policy".

Prezydent Barack Obama na początku listopada weźmie udział - po raz pierwszy w historii - w Szczycie Azji Wschodniej, który odbędzie się w Indonezji. Z tej okazji szefowa jego dyplomacji opublikowała artykuł, w którym nakreśliła wizję relacji Stanów Zjednoczonych z tym regionem świata. Clinton nie ma wątpliwości, że właśnie on odegra kluczową rolę w XXI w. "W okresie po zakończeniu II wojny światowej Ameryka skupiła się na budowaniu silnych więzi transatlantyckich i instytucji, które je umacniają. To przyniosło rezultat. Dlatego teraz czas, by wykonać podobny ruch w kierunku Azji Wschodniej" - podkreśla sekretarz stanu.

Clinton podkreśla znaczenie najważniejszych partnerów w tym regionie. Siłą rzeczy w artykule najwięcej miejsca poświęca Chinom i Indiom. Ale jednocześnie dodaje, że USA chcą współpracować ze wszystkimi państwami zrzeszonymi w Stowarzyszeniu Narodowym Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) i Wspólnocie Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC). Jest to niezbędne - choćby po to, by Ameryka była w stanie przystosować się do wymagań, jakie stawia przed nią XXI w.

Ludzie coraz bardziej integrują się z komputerami. Niedługo standardem będą operacje plastyczne mózgu poprawiające jego sprawność. Czas mówić o ludzkości 2.0 - pisze Steve Fuller

Jak Hillary Clinton definiuje te wymagania? Jako opozycję wobec starej epoki, którą definiuje jako okres od wybuchu zimnej wojny do wycofania wojsk amerykańskich z Iraku i Afganistanu. - Teraz musimy szukać sposobu na odnowienie naszego przywództwa na świecie - zaznacza. Podkreśla, że Europa cały czas pozostaje partnerem numer 1 dla USA, kontynentem, który z Ameryką łączy to samo spojrzenie na globalne wyzwania. Ale jednocześnie kraje azjatyckie wytyczają nowe szlaki - i USA nie mogą tego nie widzieć. - Wytyczanie tych szlaków to jedno z najważniejszych wyzwań dla naszej dyplomacji we współczesnym świecie - twierdzi Clinton.

Dżakarta, Indonezja
Do Indonezji przyjedzie Barack Obama. Nie idealista, który kiedyś porwał serca Amerykanów, lecz mały chłopiec załamany bezrobociem i fatalnym stanem amerykańskiej gospodarki - pisze Jamil Maidan Flores, indonezyjski pisarz i publicysta, na łamach "Jakarta Globe".

Flores jest przede wszystkim pisarzem i eseistą, który jednak blisko współpracuje z indonezyjskim ministerstwem spraw zagranicznych - od 1992 r. pisze przemówienia dla szefów tamtejszej dyplomacji. W swoim artykule zajął się on Barackiem Obamą, który przyjedzie do jego ojczyzny na szczyt ASEAN i APEC. Podkreśla on ważną cechę amerykańskiej polityki. O ile każdy prezydent USA odgrywa ważną rolę na scenie międzynarodowej, o tyle osiągnięcia na niej dla wyborców są mniej istotne - dla nich liczy się przede wszystkim stan gospodarki. Świetnie rozumiał to Bill Clinton, który przywiązywał do niej dużą wagę, przestrzegając maksymy: Gospodarka, głupku.

Agaton Koziński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie