Awantura o niemiecki napis

Roman Kościelniak
Andrzej Abraham przy starej tablicy na murze szkoły podstawowej w Żarnowcu
Andrzej Abraham przy starej tablicy na murze szkoły podstawowej w Żarnowcu Roman Koscielniak
Zaczęło się od remontu dachu szkoły podstawowej. W trakcie prac odsłonięto betonową tablicę, w której został odciśnięty napis: "Anno 1909 Gemeindeschule". To wywołało prawdziwą burzę wśród mieszkańców. Spora grupa zaczęła domagać się usunięcia napisu.

- Na budynku użyteczności publicznej nie powinno być napisu w języku obcym - argumentuje Józef Radziejewski, radny gminny z Żarnowca. - Zwłaszcza takiego, który przypomina bolesne czasy germanizacji naszego narodu. Jest to napis pruski, pojawił się świeżo po strajku uczniów we Wrześni.
W wolnej już Polsce tablicy nie zlikwidowano, tylko ją zasłonięto. Stało się to około roku 1920. W takim stanie napis przetrwał do chwili obecnej. Teraz część mieszkańców wioski uważa, że napis powinien być niewidoczny.

- Jak musi boleć starszych ludzi wspomnienie lat drugiej wojny światowej - mówi Józef Radziejewski. - Gdy uczęszczali do tej szkoły, nie wolno im było mówić w języku ojców. Napis przypomina im dni, gdy za mówienie po polsku bito.

Przeciwnicy usuwania tablicy twierdzą, że trzeba zostawić dla potomnych ślad historii.
- Nie zmienimy tego, że w tamtych latach byliśmy pod zaborem pruskim - oponuje Aleksandra Obszyńska, dyrektorka szkoły w Żarnowcu. - Usuwanie tablicy przypomina działanie talibów, którzy zburzyli olbrzymie posągi Buddy. Jakie możemy mieć moralne prawo do dopominania się o renowację polskich cmentarzy w Wilnie czy we Lwowie, jeśli sami wymazujemy ślady bytności Prusaków na naszym terenie?

Dyrektor Obszyńska przypomina, że od wielu lat Krokowa współpracuje z niemiecką gminą Schweich. I to mimo bolesnej historii.

Nad sprawą tablicy debatowali podczas ostatniej sesji radni gminy Krokowa.
- Dyskusja była bardzo emocjonalna - przyznaje Marek Tylicki, przewodniczący Rady Gminy Krokowa. - Zwolennicy zasłonięcia napisu uważali, że jednoznacznie kojarzy się on z próbą wynarodowienia Polaków przez władze pruskie. Tablica nie przedstawia żadnych wartości artystycznych, napis odciśnięto w betonie. Dlatego radni jednogłośnie zobowiązali wójta do podjęcia działań zmierzających do zasłonięcia jej.

Z tym jednak może być kłopot. Powiatowy konserwator zabytków Kinga Czachor napisała do wójta, że: "Budynek Szkoły Podstawowej jest jednym z nielicznych o znacznej wartości dla krajobrazu kulturowego wsi ze względu na formę oraz usytuowanie w przestrzeni historycznej". A zgłoszony został postulat o umieszczenie gmachu w ewidencji obiektów zabytkowych. Ponieważ owa tablica, zdaniem powiatowego konserwatora, jest pamiątkowa, więc winna być zachowana w niezmienionej formie.

- To tylko notatka służbowa, a nie opinia - twierdzi Marek Tylicki. - Zresztą, jeśli jest mowa o zachowaniu w niezmienionej formie, to trzeba ją zasłonić, tak jak zrobiono to przed laty.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z KASZUBSKIEJ ZIEMI

Pan Radziejewski mówi, że napis przypomina dni drugiej wojny światowej, gdy za mówienie po polsku bito. Czy dlatego trzeba usunąć napis sporządzony na szkole w 1909 roku, gdy o Hitlerze nikt nie słyszał i za mówienie po polsku w tej szkole nikogo nie bito? Bo wtedy w Żarnowcu językiem ojców był język kaszubski. I czy z tego powodu, że w polskiej szkole zaraz po tej wojnie bito uczniów po rękach liniałem albo drewnianym piórnikiem, targano za uszy i obniżano oceny za mówienie w tej szkole w języku kaszubskim, należałoby zabiegać o usuwanie w Żarnowcu tablic w języku polskim?

Dodaj ogłoszenie