Autonomia regionów może blokować rozwój

    Autonomia regionów może blokować rozwój

    Klaus Bachmann

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Niemiecki system administracyjny, w którym landy dysponują dużą samodzielnością, ma uniemożliwić powrót totalitaryzmu - twierdzi politolog i publicysta
    Nie mam wątpliwości, że większość polityków niemieckich działających na szczeblu federalnym często, ale skrycie zazdrości Nicolasowi Sarkozy’emu albo Gordonowi Brownowi.

    Bo w przeciwieństwie do Angeli Merkel i innych polityków tworzących koalicje rządowe w Berlinie Sarkozy i Brown mogą naprawdę rządzić i nie muszą nieustannie konsultować, sondować, koordynować, uwzględniać racji prowincjonalnych liderów swojej partii (lub partnera koalicyjnego) albo przed podjęciem decyzji zamawiać ekspertyzy prawników o tym, jak się potem do tej decyzji ustosunkuje Trybunał Konstytucyjny.

    Rządzenie w Berlinie to jak nieustanny bieg z przeszkodami.
    A za te przeszkody w dużej mierze niemieccy politycy w ogóle nie odpowiadają: postawili je bowiem jeszcze zachodni alianci, zakładając, że skrajna decentralizacja władzy i maksymalna liczba przeszkód dla kogoś, kto chce opanować całe państwo, to najlepsza gwarancja przed powrotem totalitarnej dyktatury.

    I faktycznie: wprowadzenie dyktatury w RFN na mocy odziedziczonej po aliantach i Radzie Konstytucyjnej Ustawy Zasadniczej - to byłaby droga przez mękę. Trzeba by opanować rządy i parlamenty 16 krajów związkowych (każdy z własną konstytucją, policją, sądownictwem, własnymi podatkami, rządem i parlamentem), obie izby parlamentu federalnego, armię, która w stu procentach podlega dowództwu NATO, policję federalną… Nawet cenzury nie da się wprowadzić odgórnie - trzeba by zmienić 16 ustaw związkowych, bo sprawy mediów podlegają landom.

    Taki stan rzeczy ma też swoje zalety w polityce zagranicznej. Kiedy rząd federalny czegoś nie chce, zrzuca winę na Trybunał Konstytucyjny albo na Izbę Landów (Bundesrat). Co z tego, że rząd ustąpi w negocjacjach w UE, jeśli potem Bundesrat albo Trybunał to obalą?

    Lepiej od razu Niemcom iść na rękę tak, aby to nie wzbudziło oporu w ich kraju. Zdecentralizowany ustrój RFN w dużej mierze odpowiada za to, że Niemcy są bardzo częstymi i bardzo skutecznymi hamulcami reform w UE - i bardzo skutecznymi negocjatorami w polityce międzynarodowej tam, gdzie chodzi o to, aby coś zablokować.

    Niestety, ten sam mechanizm działa na ich niekorzyść tam, gdzie rząd federalny chce przeforsować własny pomysł albo cokolwiek reformować: wtedy bowiem zaczyna się wspomniany już bieg z przeszkodami. RFN ma 16 landów, a to znaczy, że przy czteroletnich kadencjach lokalnych parlamentów rocznie w RFN wybory odbywają się przynajmniej czterokrotnie.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo