Australian Open. Novak Djoković po raz ósmy królem Melbourne. Sofia Kenin po raz pierwszy

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
SAEED KHAN/AFP/East News
Tenis. Novak Djoković pokonał Dominika Thiema w niedzielnym finale Australian Open, zdobywając swój ósmy tytuł w Melbourne. Dzień wcześniej swój pierwszy wywalczyła Sofia Kenin.

- Dwa razy grałem w finale z królem Paryża, teraz trafiłem na króla Melbourne. Zawsze trafiam w finale na króla - mówił przed finałem Austriak, który w 2018 i 2019 roku bez powodzenia walczył o tytuł na kortach im. Rolanda Garrosa (za każdym razem przegrywał z Hiszpanem Rafaelem Nadalem). - Muszę zagrać na maksa i mieć nadzieję, że to wystarczy - dodał, już poważnie i niewiele brakowało, by spełnił swoje zapowiedzi.

W pierwszym secie dominował co prawda Djoković. Serb był praktycznie bezbłędny i bez przerwy wywierał presję na rywalu. W efekcie prowadził 3:0, potem 4:1. Thiem zdołał co prawda wyrównać, ale ostatecznie górą był obrońca tytułu.

Austriak nie dawał jednak za wygraną i w drugiej partii to on podkręcił tempo, czym najwyraźniej nieco zaskoczył rywala. Swoje zrobiła scysja z sędzią, który najpierw udzielił Djokoviciovi ostrzeżenia, za przekroczenie czasu przed serwisem (zawodnik ma na to 25 sekund), a następnie odebrał mu pierwsze podanie. Sytuacja była o tyle ważna, że miała miejsce przy break poincie dla Thiema, który w efekcie zdobył punkt i kluczowe przełamanie w secie.

Serb był wściekły. Do tego stopnia, że schodząc chwilę później na przerwę między gemami poklepał sędziego Damiena Dumusoisa po... butach. - Dobra robota, właśnie stałeś się sławny - powiedział...

Cała sytuacja zdekoncentrowała go jednak na tyle, że przegrał również kolejnego seta i zrobiło się 2:1 dla pretendenta. Zapachniało niespodzianką, bo we wcześniejszych siedmiu (zwycięskich) finałach Australian Open Djoković jeszcze nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji.

Serb zdołał się jednak w końcu opanować. Wyrównał, a w piątym secie znów pokazał klasę i wygrał ostatecznie 6:4, 4:6, 2:6, 6:3, 6:4. - Gratulacje Dominic, nie było łatwo dziś cię pokonać - zwrócił się po ostatniej piłce do rywala. - Byłeś bardzo blisko, a jesteś młodszy, a masz jeszcze sporo czasu. Jestem pewien, że już niebawem zdobędziesz swoje wielkoszlemowe trofeum i nie będzie to pojedynczy sukces - dodał Serb, dla którego był to ósmy w karierze triumf w Melbourne i 17. zwycięstwo w turniejach Wielkiego Szlema. Djoković wróci w poniedziałek na pozycję numer 1 w rankingu ATP.

- Zacząć chciałbym oczywiście od gratulacji dla Novaka i jeszcze dwóch innych gości (na myśli miał rzecz jasna Nadala i Rogera Federera - red.), którzy wznieśli tenis na zupełnie inny poziom - zaczął swoją przemowę Thiem. - Cieszę się, że mogę z nimi rywalizować i mam nadzieję, że niebawem uda mi się zrewanżuję - dodał.

W sobotę ze swojego pierwszego w karierze wielkoszlemowego tytułu cieszyła się z kolei Sofia Kenin. Dość nieoczekiwanie, bo zarówno eksperci, jak i bukmacherzy więcej szans na końcowy sukces dawali jej finałowej rywalce. - Garbine (Muguruza - red.) ma już doświadczenie w meczach o najwyższą stawkę, a w dorobku dwa wielkoszlemowe tytuły (w 2016 r. wygrała Roland Garros, a rok później Wimbledon - red.). Amerykanka to na tym poziomie absolutna debiutantka - zapowiadał w studiu Eurosportu słynny John McEnroe. To jednak jego rodaczka cieszyła się ostatecznie ze zwycięstwa (4:6, 6:2, 6:2).

Wygrać rywalizacji juniorek nie zdołała niestety Weronika Baszak. Wrocławianka przegrała w finale 7:5, 2:6, 2:6 z 14-letnią rewelacją turnieju, Victorią Jimenez Kasintsevą z Andory.

Sofia Kenin wygrała Australian Open. Amerykanka po raz pierwszy w karierze wygrała turniej Wielkiego Szlema

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Australian Open. Novak Djoković po raz ósmy królem Melbourne. Sofia Kenin po raz pierwszy - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie