Attali: Zwycięstwo Hollande'a nic nie zmieni. Niemcy i Francja pozostaną motorem Unii

Redakcja
Udostępnij:
- Bez względu na to, kto zwycięży w wyborach, francuska polityka się nie zmieni. Dziś nagminnie używa się terminu "Merkozy", tymczasem on tak naprawdę nic nie znaczy. Francja i Niemcy współpracują ze sobą od bardzo dawna, są od siebie współzależne - mówi Jacques Attali, ekonomista i były doradca prezydenta François Mitterranda, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Czy zwycięstwo François Hollande'a w wyborach prezydenckich zmieni politykę Francji w Europie?
Nie. Bez względu na to, kto zwycięży w wyborach 6 maja, francuska polityka się nie zmieni. Dziś nagminnie używa się terminu "Merkozy", tymczasem on tak naprawdę nic nie znaczy. Francja i Niemcy współpracują ze sobą od bardzo dawna, są od siebie współzależne. Pozostaną więc motorem napędowym Unii Europejskiej bez względu na decyzje wyborców. Choć też wysiłki tych dwóch państw nie wystarczą, by przełamać kryzys, w jakim dziś Europa się znajduje. Unia nie ma wyboru - jeśli chce się rozwijać, musi zastępować obecną współpracę na poziomie rządów strukturą bardziej federalną, na przykład federalnym rządem europejskim.

Pan właśnie ogłosił manifest eurofederalizmu. Dlaczego to jedyny właściwy kierunek rozwoju Europy?
Bo sposób, w jaki teraz współpracują państwa w ramach Unii Europejskiej, nie daje gwarancji trwałego rozwiązania problemów z zadłużeniem, które teraz mamy. Jeśli Europa ponownie ma wejść na ścieżkę wzrostu, musi pójść dalej, niż tylko ustalić wspólne zasady polityki fiskalnej. Dlatego potrzebujemy federalizmu. Podobnie jak USA Europa musi mieć własny budżet, własne zyski z podatków, możliwość inwestowania. Terminu "Stany Zjednoczone Europy" jako pierwsi użyli polski naukowiec Wojciech Jastrzębowski i francuski pisarz 150 lat temu. Najwyższy czas wcielić go w życie.

Pana wizja eurofederalizmu stoi w sprzeczności z tradycyjną koncepcją Europy narodów, którą sformułował jeszcze Charles de Gaulle.
Ale on tę wizję zaproponował 50 lat temu. Wtedy znajdowaliśmy się w całkowicie innej rzeczywistości politycznej i gospodarczej. Świat się zmienia i trzeba się do tego dostosowywać. Zresztą koncepcja eurofederalizmu nie stoi w sprzeczności z terminem "naród". Podobnie zresztą jak z tradycyjnie rozumianym państwem. W swoim manifeście eurofederalizmu zaproponowałem powołanie europejskiego Senatu, w którym zasiadaliby przedstawiciele poszczególnych państw członkowskich.

W Pana koncepcji Europy dużo większą niż obecnie rolę ma odgrywać europarlament. Czy rzeczywiście to najlepszy pomysł wzmacniać ten organ?
Ja wcale nie chcę go wzmacniać - zależy mi tylko na tym, żeby uporządkować europejskie instytucje. Teraz władza rozkłada się między PE, Komisję Europejską i Radę Europejską. To bardzo złożony system, dlatego proponuję, by go uprościć. Należy powołać do życia dwuizbowy Kongres Unii. W niższej izbie zasiadaliby deputowani wybierani w wyborach powszechnych, natomiast w wyższej - senatorowie delegowani przez państwa członkowskie. Następnie kongres wybierałby prezydenta Unii. Taki system byłby czytelny i podobny do tego, jaki istnieje w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście, warto też rozważyć pomysł, by takiego prezydenta wybierać w wyborach powszechnych.

Czytaj także:
* Wybory po francusku: Bez billboardów i spotów, ale z wielką frekwencją
* Sondaż prezydencki po debacie: Maleje przewaga Hollande'a nad Sarkozym
* "Jest pan małym oszczercą". Pojedynek na słowa między Sarkozym a Hollande'em

Czy stworzenie eurofederacji byłoby sposobem na rozwiązanie obecnych problemów finansowych UE? Czy może najpierw trzeba je rozwiązać, a dopiero potem można zacząć budowę federacji?
Te kwestie są ze sobą ściśle powiązane. Obecny system nie daje nam narzędzi, które pozwalają zapobiegać problemom. Jeśli więc nie zaczniemy tworzyć trwałych rozwiązań, będziemy skazani tylko na doraźne metody, które są niczym innym jak przyklejaniem plastra na ropiejącą ranę.

Nazywa Pan tym plastrem pakt stabilizacyjny?
Pakt stabilizacyjny proponuje kilka sensownych rozwiązań, na przykład ogranicza wielkość deficytu budżetowego, a jednocześnie nie ogranicza możliwości inwestycyjnych poszczególnych krajów. Ale na pewno nie można go uznać za wizjonerski. A Unia takiej wizji potrzebuje. I uważam, że byłaby nią eurofederacja. Ona wzmocniłaby całą konstrukcję europejską i pozwoliłaby się Unii rozwijać we wszystkich kierunkach - nie tylko gospodarczo, ale także politycznie. Ale najłatwiej byłoby zacząć od zmian instytucjonalnych.

Trudno się spodziewać, by kraje UE były na to gotowe, skoro nie wszystkie były gotowe poprzeć pakt stabilności.
Dlatego należy zacząć prace w gronie państw tym zainteresowanych - i czekać, aż inne zdecydują się przyłączyć.
Tyle że to krok w kierunku podziału Unii na dwie prędkości.

Nie musi do tego dojść, ale rzeczywiście takie zagrożenie istnieje. Ale eurofederacja nie może czekać. Albo Unia zdecyduje się iść w tym kierunku, albo się rozpadnie, a my wszyscy doświadczymy spadku jakości naszego życia. Trzeba iść do przodu.

Rozmawiał Agaton Koziński

Czytaj także:
* Wybory po francusku: Bez billboardów i spotów, ale z wielką frekwencją
* Sondaż prezydencki po debacie: Maleje przewaga Hollande'a nad Sarkozym
* "Jest pan małym oszczercą". Pojedynek na słowa między Sarkozym a Hollande'em

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel
Trudno się zgodzić z Panem Atalli, że nic się nie zmieni
w UE po wyborze Hollande"a, przecież zapowiadał zmiany.
k
kinsky
i nonszalancję, oraz w spore majątki nabyte na krzywdzie milionów pracujących za psie grosze! Dlatego należy się cieszyć, że przez tą wiosnę, którą w istocie rozpoczął Orban a za nim Hollande, dojdziemy w końcu i my do takiego rodzaju polityków. François Hollande to właściwy polityk na właściwym miejscu. Stąd należy się cieszyć że prezes Kaczyński będzie miał fajnego kumpla, i dlatego należy życzyć François Hollande powodzenia!
Dodaj ogłoszenie