Ataki na syna Tuska, Platformę, Ruch Palikota i... Martę Kaczyńską: Przegląd politycznej blogosfery

Anita Czupryn
Grzegorz Mehring/Polskapresse Dziennik Bałtycki
Udostępnij:
Nowy tydzień, a wraz z nim nowe afery i ataki na liderów politycznych oraz partię rządzącą. Libicki pisze o synu Tuska, Czarnecki o grze premiera, Migalski atakuje Platformę, Mularczyk - Ruch Palikota. A od tego ostatniego dostało się też Marcie Kaczyńskiej. Obraz politycznej blogosfery przedstawia Anita Czupryn

Senatora PO Jana Filipa Libickiego nie dziwi, że opozycja podnosi kwestię miejsca pracy syna premiera Michała Tuska. Ale czy to jest nepotyzm? - rozważa polityk, pisząc o nowej aferze, którą wykryli młodzi działacze Prawa i Sprawiedliwości: syn premiera Michał Tusk jest pracownikiem Gdańskiego Portu Lotniczego. Zwolennicy prezesa Jarosława Kaczyńskiego domagają się w związku z tym natychmiastowego zwolnienia Tuska juniora, bo ich zdaniem, to kolejny, naganny przykład nepotyzmu.
Senator Libicki odwołując się do zasad zdrowego rozsądku stwierdza, że w tej sprawie, jeśli nie chcemy dojść do absurdu, nie należy generalizować, a każdy z przypadków oceniać indywidualnie. I bierze pod lupę przypadek syna premiera, który nie jest ani prezesem, ani członkiem zarządu portu lotniczego, ani nawet kierownikiem. Podobnie jest zresztą z synem nowego ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, o którym głośno się zrobiło w ubiegłym tygodniu, bo pracuje w Agencji Rynku Rolnego. Ale, jak pisze Libicki, syn Kalemby pracował tam już wtedy, gdy PSL nie było w żadnej koalicji. Pracował, gdy z pomocą PiS resortem rolnictwa kierowała Samoobrona. Młody Kalemba nie pełni jednak żadnych kierowniczych funkcji, a jest zwykłym, szeregowym pracownikiem. Dlaczego zmuszać go do rezygnacji z pracy? Czy nie jest to po prostu chęć zaspokojenia żądzy krwi, jaką pała ta część opinii publicznej, która w mniejszym stopniu posługuje się rozumem? - publicznie pyta Libicki. I publicznie odpowiada, że tak właśnie jest, a młody Tusk z młodym Kalembą pasują do zjawiska nepotyzmu jak przysłowiowa pięść do nosa. Zgoda, opozycja ma swoje święte prawo, by czepiać się wszystkiego - zgadza się polityk. Mimochodem przypomina, że gdy w 2006 roku Jarosław Kaczyński zostawał premierem, to jego nominację na ten urząd wręczał mu jego rodzony brat bliźniak, Prezydent Rzeczpospolitej Lech Kaczyński. Nikt wtedy sprawy nepotyzmu nie traktował poważnie, bo każdy wiedział, że sprawowanie funkcji publicznej przez brata nie może uniemożliwiać drugiemu z braci korzystanie przez niego z pełni praw obywatelskich. Tę oczywistą oczywistość dedykuje senator wszystkim młodym działaczom PiS, których interesuje miejsce pracy Michała Tuska.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki przykłada z kolei lupę do samego premiera, porównując go do aktora prowincjonalnego teatru, który wciela się w kolejne role. Czarnecki wymienia: raz premier jest pogromcą pedofilii, raz walczy z hazardem, innym razem wciela się w postać unijnego prymusa i zgadza się na wszystko, co zaproponuje Bruksela i Berlin. A jeszcze innym razem pokazuje twarz ostrego eurosceptyka i składa weto w sprawie Pakietu Klimatycznego, zaprzeczając niejako sam sobie, bo wcześniej mówił, że ten pakiet jest super dla Polski. I jeszcze ostatnia rola szefa rządu - to rola niewiniątka. Nic nie widział, nic nie słyszał w sprawie afery z taśmami PSL, raportów też nie czytał. Słowem: chodząca niewinność, bielszy od śniegu - ironizuje Czarnecki. I zastanawia się, czy to nowe wcielenie Donalda Tuska kupią polscy widzowie. Bo choć premier aktorem jest niezłym - przyznaje Czarnecki, to jego zdaniem, w odgrywaniu politycznej dziewicy dobrze się nie czuje.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się w systemie Piano

Nie jest dobrze z Platformą Obywatelską - zauważa europoseł PJN Marek Migalski. I chce zwrócić się do Sądu Okręgowego w Warszawie lub do Trybunału Konstytucyjnego (w zależności od kompetencji) i prawnie odebrać Platformie przymiotnik "Obywatelska". Obiecuje, że po wakacjach z takim wnioskiem wystąpi. Powód? - Nie może być tak, że w nazwie partii występuje ewidentne kłamstwo i dezinformacja. Wyborcy nie mogą być wprowadzani w błąd i nazwa partii nie może być całkowicie sprzeczna z praktyką i zasadami, którymi kieruje się na co dzień dane ugrupowanie. Tak, jak formacja Leszka Millera nie może nazywać się "Sojusz Prawicy Demokratycznej", a Ruch Palikota nie zostałby zarejestrowany jako "Ruch Terlikowskiego", tak i partia Donalda Tuska nie może mieć w swojej nazwie przymiotnika "Obywatelska" - uważa polityk i uzasadnia, dlaczego formacja Donalda Tuska nie zasługuje na posługiwanie się przymiotnikiem "Obywatelska". Po pierwsze przez ustawę o zgromadzeniach, a po drugie, wysiłki Platformy, by wprowadzić zima nakaz jazdy na oponach zimowych. "Obecna formacja wpieprza się do naszego życia i odbiera nam nasze kolejne prawa - grzmi Migalski. Dla niego przytoczone przykłady pokazują, jak daleko PO odeszła od obywatelskich inspiracji. Ogranicza wolność, redukuje obywatelskie prawa, chce zmniejszenia swobód. Dlatego należy odebrać Platformie to, co jej się, zdaniem Migalskiego nie należy. "Niech się nazywa Platformą Etatystyczną, Kolesiową, Elewarową, Drzewkową, Chlebową, Biurokratyczną, ale niech nie ma prawa do wykorzystywania pięknego przymiotnika "Obywatelska" - proponuje Migalski i informuje, że "Tomek i Rafał" już piszą pismo procesowe w tej sprawie.

Z kolei Solidarna Polska składa projekt uchwały w sprawie apelu do "Ruchu Palikota" o zaprzestanie odmawiania kościołowi katolickiemu prawa do wyrażania swoich poglądów - o czym na swoim blogu informuje Arkadiusz Mularczyk. Albowiem
przedstawiciele parlamentarnego ugrupowania "Ruch Palikota" publicznie głoszą pogląd, jakoby hierarchowie Kościoła Katolickiego nie mieli prawa wypowiadać się publicznie powołując się na swoją funkcję, gdyż stanowi to naruszenie demokracji i rozdziału Kościoła od państwa. Arkadiusz Mularczyk stanowczo protestuje przeciwko takiemu stawianiu sprawy., gdyż jego zdaniem tego typu poglądy stanowią nawiązanie do najgorszych lewicowo-totalitarnych tendencji, które dokonały duchowego spustoszenia naszego kontynentu w ciągu kilku ostatnich wieków i pociągnęły za sobą miliony ofiar.Kościół katolicki ma prawo korzystać z gwarancji wolności słowa, jak wszystkie inne podmioty. Mularczyk apeluje więc, aby stosowne organy zbadały, czy partia polityczna (tzn. Ruch Palikota), która głosi takie poglądy, ma prawo działać w świetle obowiązujących przepisów.
I na koniec dość karkołomna przemiana samego Janusza Palikota w polityka centrowego, o czym donosi na swoim blogu. Do takiego wniosku doszedł lider Ruchu Palikota, gdy przejrzał internetowe portale i zwrócił uwagę na informacje pod tytułem: "Marta Kaczyńska ociekająca seksem". Palikot nie byłby sobą, gdyby nie pokojarzył córki prezydenta z tragedią smoleńską, krwią i krzyżem z Krakowskiego Przedmieścia.

Anita Czupryn

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się w systemie Piano

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śledź
stanowiska jakie piastował na początku młody Tusk. ... od posady gońca. :)
W wielkich korporacjach amerykańskcih nikt się nie dziwi, że schedę po prezesie i jednocześnie właścicielu obejmuje najczęściej jego potomek czyli syn lub córka, ewentualnie brat.I nie jest to komuna, a czy nepotyzm? Ręczę, że ojciec nie przekazałby nigdy firmy w ręce potomka nie znającego biznesu. Kolesiostwo, nepotyzm jest i będzie. Ale najwazżniejsze w tym jest by desygnowany na stanowisko znał się na tym co będzie robił.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Ataki na syna Tuska, Platformę, Ruch Palikota i... Martę Kaczyńską: Przegląd politycznej blogosfery
G
GW
Aleksander Grad, były minister skarbu, od niedawna prezes PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1 nie chce ujawnić swoich zarobków - informuje "Gazeta Wyborcza". Grad był ministrem skarbu przez całą kadencję poprzedniego rządu Donalda Tuska. W 2011 r. został posłem. Teraz zrezygnował z mandatu - wolał zostać prezesem.

Dlaczego akurat Grad dostał tę posadę, a nie ktoś inny, może lepiej przygotowany? Odpowiedź jest prosta: bo (Grad) jest kolegą Tuska i aktywistą PO.

---

Tomasz Sakiewicz o aferze taśmowej:

Nie ma żadnej afery ministra Sawickiego. Jest potężna afera w rządzie Donalda Tuska. To on dobrał sobie taką koalicję i takich ministrów. To on spowodował, że znaczna grupa urzędników potraktowała urzędy i spółki skarbu państwa jak dojne krowy.

Była to cena za utworzenie rządu. A tak konkretnie to Tusk zapłacił Pawlakowi za Drzewieckiego, Grada i senatora Misiaka, a Pawlak zapłacił Tuskowi za Sawickiego, władców Elewarru i wszelkich agencji rolnych.

Obydwie strony umówiły się, że podłączają się do wielkiego państwowego wymiona, każdy do innego cycka. Układ był oczywisty i zrozumiały dla wszystkich stron.

Koledzy się pokłócili, mleko się rozlało, a teraz trzeba sprawę przykryć. Sawicki nie robił większych przekrętów niż jego koledzy z rządu. Miał pecha, znalazł się na linii strzału. Może PSL przeszkadza polityce euroentuzjastów, którzy chcą ciąć budżety na rolnictwo? Może przesadził z dojeniem, nawet jak na liberalne normy unijne. Po prostu pech.

Świat dzieli się na frajerów i cwaniaków. Oni są po stronie cwaniaków. Nie chcą być z frajerami, bo frajerzy pracują od rana do nocy i nie starcza im do pierwszego. Frajerom należy się pogarda i odpowiedni bajer.
G
Gość
to pewnie nikt by synowi Tuska nie wypominał tego zatrudnienia po znajomości (bo specjalistycznego wykształcenia to ten pan nie posiada). W tej chwili posada w jednostce samorządowej, rządowej czy innej jest MARZENIEM, dostepnym tylko dla pociotków z Platformy, nieważne są kwalifikacje - ważne czyś partyjny. KOMUNA WRÓCIŁA.
Dodaj ogłoszenie