Ashton: Pomagajmy krajom Afryki Północnej, a demokracja zwycięży

Redakcja
Catherine Ashton, wysoka przedstawiciel UE ds. zagranicznych
Catherine Ashton, wysoka przedstawiciel UE ds. zagranicznych Fot. Archiwum
Jestem optymistką. Demokracja zwycięży - pisze szefowa unijnej dyplomacji, Catherine Ashton, w ekskluzywnym artykule dla "Polski".

Europejskie reakcje na arabskie przebudzenie zbyt gwałtownie przechodziły z optymizmu w pesymizm i odwrotnie. Teraz, gdy opada początkowa euforia, ustępując miejsca nieuniknionym wątpliwościom, musimy utrzymać kurs i potwierdzić nasze zaangażowanie na rzecz nowych demokracji.

Zacznijmy od tego, że demokracja - pod każdą szerokością geograficzną - może być trudna: porywająca, inspirująca, lecz również burzliwa i nieprzewidywalna. Słabsze momenty są nie do uniknięcia. Ale historia uczy nas, że gdy demokracja zapuści głęboko korzenie, gdy przestrzegane są praworządność, prawa człowieka, równość mężczyzn i kobiet, gdy panuje wolność słowa i możliwe są prywatne inwestycje, a także są organizowane uczciwe wybory, państwa żyją w dobrobycie i starają się pokojowo współistnieć ze swymi sąsiadami.

Czytaj także: Tunezja: Ludzie domagają się ustąpienia rządu. Policja gazem rozpędza demonstrację

Dlatego właśnie jestem optymistką. A to, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku, jest niezwykłe. Byliśmy świadkami wolnych i uczciwych wyborów w Tunezji, Egipcie i Maroku. Niektórych zaniepokoiły wyborcze sukcesy ugrupowań islamistycznych. Inni potrzebują więcej czasu na przyjrzenie się temu, jak ta nowa sytuacja polityczna będzie się rozwijać.
Tunezyjska Ennahda utworzyła koalicję rządową ze świeckimi siłami politycznymi. W Maroku otworzył się ważny rozdział kohabitacji króla z premierem z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju. Sondaż Instytutu Gallupa dowodzi, że choć większość Egipcjan uważa, że islam odgrywa ważną rolę w ich życiu, to chcą, by przywódcy religijni grali wobec organów rządowych jedynie doradcze role.

W Egipcie, pierwszy od 60 lat demokratycznie wybrany parlament właśnie odbył pierwszą historyczną sesję. Rzecz jasna, budowanie głębokiej demokracji wymaga zaangażowania. Społeczeństwu obywatelskiemu Egiptu musi być dana możliwość odegrania należnej mu kluczowej roli filaru demokracji. Ważne jest ponadto, by całkowicie znieść stan wyjątkowy i by jak najszybciej władza przeszła w ręce rządów cywilnych.

Czytaj także: Cała władza w rękach armii - od niej zależy, jaki będzie Egipt

Mamy również nadzieję, że Libia stanie się demokracją, z korzyścią dla wszystkich Libijczyków. Nasze zaangażowanie jest pełne. Wraz z ONZ Unia Europejska przygotowuje warsztaty przeznaczone dla naszych libijskich partnerów, abyśmy mogli szybciej udzielić im wsparcia. Nasz niepokój nie ogranicza się do Afryki Północnej. Nowo odkryte prawa stosują się bez względu na to, czy jest się obywatelem Syrii, Jemenu czy Jordanii, Bahrajnu lub innych arabskich monarchii. A z prawami wiąże się odpowiedzialność. Właśnie dlatego oczekujemy, że libijskie władze poruszą niebo i ziemię, by przeprowadzić rzetelne dochodzenia w sprawie doniesień o torturach.

Dotarły do mnie sceptyczne głosy podające w wątpliwość, czy możemy ufać tym nowym grupom politycznym, które czerpią inspiracje z różnych nurtów islamu. Niektórzy przekonują, że wspieranie arabskiego przebudzenia nie leży w interesie Europy. Nie zgadzam się. Mamy moralny obowiązek, a także faktyczną potrzebę dopomożenia naszym sąsiadom w zapewnieniu demokracji i dobrobytu. Nie możemy przyglądać się bezczynnie. Podjęliśmy zobowiązanie co do podejmowania kontaktów, współpracy i dyskusji ze wszystkimi rządami, parlamentami i organizacjami, które podzielają nasze zaangażowanie na rzecz demokracji.

Dlatego pozwolę sobie podejść do kwestii zaufania bardzo bezpośrednio. Dotyczy ona obu stron.
Islamiści często zadają sobie pytanie, czy to oni mogą ufać nam. Sądzę, że jest wielce potrzebne, by wyjść poza tę wzajemną nieufność i lepiej się poznać. Mierzenie wszystkich islamistów jedną miarą jest mylące i nie służy sprawie.

Czytaj także: Rok po wybuchu rewolucji Libijczycy chcą silnego przywódcy

Zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy więcej wiedzy z pierwszej ręki. Każda partia czy ruch polityczny musi być oceniany według kryteriów merytorycznych, a osądzany na podstawie konkretnych działań. Te ruchy polityczne uczą się i zmieniają na naszych oczach - wyraźnie to widzimy. Są gotowe uczyć się, a odpowiedzialność za sprawowanie władzy da im teraz okazję, by przełożyć ich zaangażowanie na konkretne decyzje polityczne. Im więcej zrobimy, by je zrozumieć i pomóc im zrozumieć nas, tym lepiej.

To dlatego potrzebne jest wzajemne zaufanie jako podstawa do podjęcia współpracy z nowymi politycznymi przywódcami. Można to osiągnąć jedynie w drodze bezpośredniego dialogu. Do tego historycznego zadania podejdziemy z pokorą.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
precz z kłamstwami
niszczyć gospodarki, oddawac władzę sprzedajnej wojskówce - we wszystkich "zdemokratyzowanych" przez Aschton państwach to samo - rządy przejmuje hunta wojskowa, ktora wywołała rebelię na zamówienie agentur francuskich i angielskich, przy cichym wspólnictwie reszty, w tym Kataru.

Nie udało się w Syrii, to do Turcji uciekają generałowie , którzy wywołali rebelję i rzeź.
Dodaj ogłoszenie