Arłukowicz: Nie mam pretensji do Kopacz, cieszy mnie troska Szczypińskiej

Redakcja
- Nie mam pretensji do Ewy Kopacz, ani do nikogo innego. Ustawa refundacyjna była wprowadzana w życie w trudnym momencie, ale mam wrażenie, że każdy inny moment byłby podobnie trudny - mówi Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Nie żałuje Pan dzisiaj, że przyjął tekę ministra zdrowia?
Nie żałuję, choć resort jest trudnym resortem. Ale cała moja droga zawodowa nie była drogą łatwą, zawsze podejmowałem się trudnych zadań i wyzwań. Więc z czystym sumieniem odpowiadam: Nie żałuję.

Podobno wolał Pan Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, ale z racji nie najsilniejszej jeszcze pozycji w Platformie wziął Pan, co dawali.
Miejsce, w którym się znajduję, nie należy do łatwych. Jestem lekarzem, od wielu lat zajmuję się leczeniem dzieci z chorobą nowotworową, a także pracuję społecznie. Przez całą swoją drogę zawodową i polityczną byłem związany ze zdrowiem, przewodniczyłem komisji zdrowia i polityki społecznej w radzie miasta Szczecina, zasiadałem w Komisji Zdrowia w Sejmie, więc to raczej naturalna droga.

Więc nie marzyło się Panu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej?
Zawsze zajmowałem się zdrowiem.

Ale wiedział Pan, że będzie musiał wprowadzać ustawę, przeciwko której głosował jako poseł lewicy?
Wielokrotnie dyskutowaliśmy z posłami i posłankami z Komisji Zdrowia na temat tej ustawy, zgłaszaliśmy wiele uwag i rozmawialiśmy, co zrobić, aby ta ustawa przyniosła oczekiwane rezultaty przy możliwie najmniejszych kosztach społecznych. W debatach nad tymi kwestiami byłem bardzo aktywny, tak jak starałem się być aktywny w pracy parlamentarnej od lat. Miałem pełną świadomość ustaw, które zostały przyjęte w poprzedniej kadencji, i tego, że te ustawy wchodzą w życie.

Nie podobała się Panu ta ustawa? Teraz podoba?
Nigdy nie podważałem sensu tej ustawy, wszystkie kraje europejskie podobne reformy przeprowadziły, jesteśmy jednym z ostatnich krajów w Europie, które podjęły się tej reformy. Uważam, że jest niezwykle ważne, aby państwo regulowało rynek refundacji leków i żeby pacjenci mieli dostęp do leków coraz nowocześniejszych, a dobrze, aby przy okazji coraz tańszych.

Wiedział Pan, na jakim etapie są prace wprowadzające ustawę refundacyjną w życie, że pani Kopacz nie zrobiła właściwie nic?
To trudna ustawa, ale kiedy wprowadza się ważne zmiany systemowe, wymagają one długich przygotowań. Przygotowania do wprowadzenia tej ustawy rozpoczęły się jeszcze przed przyjęciem jej przez parlament i prezydenta. Po zakończeniu procesu legislacyjnego kolejne etapy wdrażania jej w życie musiały trwać. A wszystko to trwało już od maja.

Bzdura! Przygotowania ruszyły 4 listopada...
Nie. Kalendarium wprowadzenia tej ustawy w życie pokazuje, że wymagała ona wielotygodniowego oczekiwania na oferty ze strony firm farmaceutycznych, zaproszenia do rozmów, negocjacji, tworzenia komisji ekonomicznej. A przecież nie jesteśmy w stanie przeprowadzić negocjacji na kolanie. To są trudne procesy, wymagające transparentności, szczególnej uwagi i czasu. Czasem jest tak, że ktoś coś wprowadza, a ktoś inny kontynuuje ten proces.

Czytaj także:
* Hartman: Lekarze to piąta władza. Tusk nie może bezpośrednio udoskonalić systemu
* Nad Arłukowiczem wisi duch poprzedniczki. "Myśli, że jest nieomylny. Dąsa się na pacjentów"

Czyli był Pan zadowolony, kiedy przyszedł do ministerstwa i zobaczył, na jakim etapie są przygotowania do wprowadzenia tej ustawy?
Staram się najlepiej, jak potrafię, wykonywać zadania, jakie się przede mną stawia i tu nie chodzi o moje zadowolenie, ale o to, aby ustawa przynosiła oczekiwany efekt dla pacjentów, lekarzy, aptekarzy.

Chodzą pogłoski, że rozmawiał Pan z premierem Tuskiem i sugerował, aby popracować jeszcze nad tą ustawą i wprowadzić do niej pewne zmiany, to prawda?
Wokół tej ustawy narosło zbyt wiele mitów i zbyt dużo pogłosek. Nie jestem w stanie ich wszystkich komentować i dementować, bo wtedy nie mógłbym się skupić na merytorycznej pracy.

Rozmawiał Pan czy nie?
Rozmawiam z premierem często na różne tematy związane ze służbą zdrowia, także o ustawie refundacyjnej, która miała wejść w życie 1 stycznia i weszła.

A premier nie powiedział Panu: "Bartek, wyluzuj. Wprowadź ustawę, a potem się zobaczy. Najwyżej odpadniesz jako pierwszy zderzak"?
Nie przypominam sobie innych rozmów z panem premierem, jak tylko tych merytorycznych, konkretnie na temat systemu zdrowia w Polsce.

I nie czuje się Pan trochę takim zderzakiem?
Jesteśmy w trudnym momencie. Premier w exposé zapowiadał reformy, a chcąc pozostać liderem w Europie, musimy się tych reform podjąć, i to nie podlega dyskusji. Reforma refundacyjna jest właśnie jedną z takich reform. Jest trudna i odczuwam satysfakcję, że jestem jednym z tych, którzy biorą udział we wprowadzaniu jej w życie.

Więc czuje się Pan zderzakiem czy nie?
Od kilkunastu lat jestem lekarzem, od czterdziestu także pacjentem. Od ponad dwóch miesięcy jestem ministrem.

Koledzy z Platformy nie poklepują Pana ze współczuciem po plecach, bo nawet niektórzy posłowie opozycji, patrz posłanka PiS Jolanta Szczypińska, płaczą nad Pana losem?
Bardzo lubię ludzi i staram się z każdym rozmawiać, niezależnie od różnicy poglądów. Z pełną też odpowiedzialnością odłożyłem na bok polityczne sympatie i antypatie, jak mówię - rozmawiam z każdym. A posłankę Szczypińską prywatnie lubię i cieszę się, że się o mnie troszczy.

Pytałam o to, czy współczują Panu koledzy z Platformy.
Rozmawiam z kolegami z Platformy na temat tej i innych ustaw i mamy pełną świadomość odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa.

Nie ma Pan pretensji do Ewy Kopacz, która wciąż uważa, że stworzyła świetną ustawę?
Nie mam w sobie takich uczuć. Nie, nie mam pretensji do nikogo. Ustawa była wprowadzana w życie w trudnym momencie, ale mam wrażenie, że każdy inny moment byłby podobnie trudny.

A do lekarzy Pan pretensji nie ma? Mówił Pan, że byliście dogadani przed wprowadzeniem ustawy, to prawda?
Od pierwszego dnia, kiedy objąłem resort, postawiłem sobie za priorytet, aby rozmawiać ze wszystkimi środowiskami, i tak się stało. Jestem otwarty na rozsądne argumenty każdego rozmówcy. Już w pierwszej połowie grudnia rozmawialiśmy ze środowiskiem aptekarskim i lekarskim. Uczestniczyłem w posiedzeniu Naczelnej Rady Lekarskiej 16 grudnia, w czasie którego lekarze podjęli decyzję o zawieszeniu protestu, ponieważ uznali za zasadne moje uwagi. Potwierdziłem wtedy, że będziemy ustawę monitorować i jeśli zajdzie taka potrzeba, korygować. Mimo podjęcia takiej uchwały, protest się rozpoczął.

Czytaj także:
* Hartman: Lekarze to piąta władza. Tusk nie może bezpośrednio udoskonalić systemu
* Nad Arłukowiczem wisi duch poprzedniczki. "Myśli, że jest nieomylny. Dąsa się na pacjentów"

Ale Pan oczywiście nie ma im tego za złe?
Nie mam. Staram się codziennie pracować i zaangażować w tę pracę maksymalną ilość energii, aby zminimalizować koszty wprowadzenia nowego i trudnego systemu.

Rząd ustąpił lekarzom, a aptekarzom nie. To, Pana zdaniem, w porządku?
Aptekarze od początku zgłaszali wiele uwag do ustawy i znaczna ich część została uwzględniona. Od kilkunastu lat zwracali się z prośbą o pewne zmiany. W starych przepisach nie mieli żadnej możliwości odwołania się od decyzji kontrolera NFZ. Kontroler, wydając decyzję, tak naprawdę często decydował o losie apteki. Nowa ustawa stwarza możliwość odwołania się i to dwuinstancyjnego, jednocześnie zawieszając zalecenia pokontrolne. Jest abolicja, zostały wprowadzone marże na leki importowane i, rzecz najważniejsza, znieśliśmy nieprecyzyjny i niejasny przepis, który pozwalał zerwać kontrolerowi kontrakt w przypadku utrudniania kontroli. Ma taką możliwość w przypadku jej uniemożliwiania. Większość postulatów aptekarzy została spełniona.

I tak nie rozumiem, dlaczego cała odpowiedzialność za recepty wypisywane przez lekarzy ma spadać na barki aptekarzy.
To przekłamanie, które funkcjonuje w przekazie publicznym, że lekarz nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Oczywiście, że ponosi.

Jaką?
Karną, tę związaną z NFZ, który lekarza kontroluje i może nałożyć na niego restrykcje. Zdjęty przepis 48 mówi tylko o tym, że ogranicza się restrykcję w odniesieniu do weryfikacji ubezpieczenia pacjenta.

Co nam właściwie daje ta ustawa?
Przede wszystkim powoduje, że decyzję o tym, które leki będą refundowane i do których Polacy będą mieli ułatwiony dostęp, podejmą eksperci, profesorowie i naukowcy. Zmniejsza się rola przedstawiciela medycznego czy farmaceutycznego. Zależy mi na tym, aby polscy pacjenci mieli dostęp do najlepszych i najnowocześniejszych leków i ta ustawa im taką możliwość daje.

Będziecie jeszcze nad listą refundacyjną pracować?
Wciąż ciężko nad nią pracujemy i właśnie dlatego wprowadzono mechanizm pozwalający na weryfikację listy co dwa miesiące, aby trafiały na nią najbardziej potrzebne leki, a znikały leki starej generacji. Taka jest zresztą idea tej ustawy: chodzi o to, aby Polacy mieli dostęp do nowoczesnych leków.

Jakie są kolejne plany ministra zdrowia?
Określiliśmy wiele priorytetów, które przed sobą stawiamy. Na pewno jednym z nich jest modyfikacja funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej, wprowadzenie koordynowanej opieki zdrowotnej. Kolejna rzecz: współpraca między lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej a specjalistą. Problem tak często podnoszonych kolejek wynika właśnie między innymi z tego, że droga, jaką pacjent pokonuje, jest zbyt kręta i skomplikowana. Priorytetów jest wiele. Ale zmiany będą wchodziły w życie krok po kroku.

Jak Pan ocenia ten rząd?
Na pewno jest to rząd, przed którym stoją trudne reformy i trudne plany. Rząd ludzi, którzy mają odwagę zmieniać państwo.

Czytaj także:
* Hartman: Lekarze to piąta władza. Tusk nie może bezpośrednio udoskonalić systemu
* Nad Arłukowiczem wisi duch poprzedniczki. "Myśli, że jest nieomylny. Dąsa się na pacjentów"

Jego mocne i słabe punkty?
Rząd funkcjonuje niedługo, więc trudno, abym już dzisiaj oceniał jego słabe i mocne punkty. Widzę determinację we wszystkich resortach, żeby reformować, zmieniać państwo i podjąć pełną aktywność, by przeprowadzić kraj w najmniej kosztowny sposób przez ten trudny czas w Europie.

Z którym z ministrów najlepiej się Pan dogaduje?
Nie ma takich, z którymi źle mi się współpracuje. Ze względu na wprowadzanie ustawy refundacyjnej najbardziej skupiony jestem dzisiaj na pacjentach, lekarzach, aptekarzach, ale przy okazji wprowadzania systemów informatycznych, deregulacji zawodowych, przygotowań do Euro 2012 rozmawiam ze wszystkimi ministrami.

Na premiera, jak wszyscy w Platformie, mówi Pan "kierownik"?
Na premiera zawsze mówię "premier."

Z dziećmi się Pan jeszcze widuje?
Dzieci są dla mnie najważniejsze, ale, rzeczywiście, w ostatnich tygodniach miałem dla nich trochę mniej czasu. Rzadko bywałem w domu, co z całą pewnością odczuwają moje dzieci, ale mam nadzieję, że w niedługim czasie wszystko to nadrobię i porzucam się jeszcze z nimi śnieżkami.

Mówiąc szczerze, trudno za Panem nadążyć: świetny pediatra, zwycięzca "Agenta", teraz szef Ministerstwa Zdrowia. Co Pan chce sobie właściwie udowodnić?
Niczego sobie nie udowadniam. Lubię nowe, trudne wyzwania. Takie życie jest fascynujące i ciekawe.

Ale zdaje sobie Pan sprawę, że upadek z wysokiego konia bywa bolesny?
Uczę się "jeździć konno".

To miało być ostatnie pytanie, ale zadam jeszcze jedno: kto Pana nauczył odpowiadać na trudne pytania tak, żeby na nie nie odpowiedzieć?
Zdziwi się pani, ale często działam wbrew zasadom opisywanym przez PR-owców. Staram się kierować tym, co czuję. Pozostać sobą i być naturalnym. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze.

A podczas tej rozmowy kierował się Pan instynktem samozachowawczym.
(śmiech) Odpowiadałem na pytania.

Czytaj także:
* Hartman: Lekarze to piąta władza. Tusk nie może bezpośrednio udoskonalić systemu
* Nad Arłukowiczem wisi duch poprzedniczki. "Myśli, że jest nieomylny. Dąsa się na pacjentów"

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Marnował dużo swojego cennego czasu jako wice, zamiast usprawnić wynajmując lokal i wieszając w wejściu wszelkie dane - niezbędne dla przedstawicieli firm farmaceutycznych - i w ten sposób mógł zwiększyć wydajnośc swojej pracy - no bo ile można zjeść w knajpie obiadów i wypić ???
Po zakończeniu tej upupionej sprawy, były wice wyraźnie odżył i w Sejmie w dniu 26 I 2012 r. grzmiał na wszystkich jako kryształowy urzędnik - tak mocno, że aż mnie zrobilo sie słabo i wstydziłem się za wszystkich ( tych z konieczności ) przyjaciół przedstawicieli firm farmaceurycznych.
O
Obserwator
Ma wyuczone 15 zdań na pamięć - przepraszam 10 zdań, bo 15 przerastałoby jej możliwości intelektualne - i cytuje je w zależności od tematu rozmów w różnej kolejności. Za 10 tysięcy z hakiem + koszta na biuro poselskie - to chyba pracuje za bardzo niską i nie sprawiedliwą płacę.
O
Olo
Arłukowicz to polityczna prostytutka zawsze idzie tam gdzie więcej dają. Ps. Lecz proszę pamięta Pan Arłukowicz w ciągu zaledwie 4mc rozwiazał problem wykluczonych będąc Ministrem Ds.Wykluczonych tak więc ten sukces spowodował przesunięcie jego osoby na jeszcze trudniejszy odcinek frontu został Min. Zdrowia. Osobiście nie naplułbym Arłukowiczowi w twarz gdysz szkoda mojej śliny.
s
solar
Pan Piecha robił to znacznie lepiej. Po cichu, bez rozgłosu przepychal listę leków refundowanych z przedstawicielami firm farmaceutycznych w knajpie pod stolem. I nikt się nie czepiał bo ustawiona przez Ziobrę prokuratura sprawę umorzyła (też bez rozgłosu).
d
diabetyk
Pan Arłukowicz i pani Kopacz mogą się cieszyć w kuluarach sejmowych jak wykańczają diabetyków.
Mówią pacjenci nie stracą - ci co wierzą to są głupcy. Choroby sobie nie wymyśliłam . Za paski płaciłam grosze teraz aby 4x zmierzyć poziom cukru muszę wydać ~50,00zł + 43,42 za insulinę novomix 50+siofor 1000 ( 3x6,40)=112,40zł poprzednio płaciłam ~40,00zł t.j. 72,40 podwyżki emerytury dostanę 71zł a gdzie są leki na nadciśnienie i inne podwyżki : gazu ,enrgii, żywności .... wam wystarczy . Rząd się wyżywi, wyleczy a nas ma ..........
d
diabetyk
Pan Arłukowicz i pani Kopacz mogą się cieszyć w kuluarach sejmowych jak wykańczają diabetyków.
Mówią pacjenci nie stracą - ci co wierzą to są głupcy. Choroby sobie nie wymyśliłam . Za paski płaciłam grosze teraz aby 4x zmierzyć poziom cukru muszę wydać ~50,00zł + 43,42 za insulinę novomix 50+siofor 1000 ( 3x6,40)=112,40zł poprzednio płaciłam ~40,00zł t.j. 72,40 podwyżki emerytury dostanę 71zł a gdzie są leki na nadciśnienie i inne podwyżki : gazu ,enrgii, żywności .... wam wystarczy . Rząd się wyżywi, wyleczy a nas ma ..........
z
znużony
PAN ARŁUKOWICZ MA WŁASNE ZDANIE W TEJ SPRAWIE ALE SIĘ Z NIM NIE ZGADZAA "GADA" TO CO MUSI BY NIE WYLECIEĆ Z HUKIEM ZE STOŁKA.WŁADZA (PREMIER) MA ZAWSZE RACJĘ NAWET WTEDY GDY TO SIĘ "KUPY" NIE TRZYMA. TAKI KRAJ TACY LUDZIE TAKI PREMIER.WIDOCZNIE NA TO WSZYSCY SOBIE ZASŁUŻYLIŚCIE WIĘC TAK WAS TRAKTUJĄ. A CI KTORYM TO NIE ODPOWIADA NICH WYJEŻDZAJĄ (WG WAS) ZA GRANICĘ. BUDUJCIE WIĘC SWOJE NIEBO DLA SIEBIE. PA PA PA !
J
Jerzy Boniecki
Bylem zazenowany pytaniami pani Kowalskiej - totalnie niemerytoruczne,jak z magla. Podziwiam cierpliwosc przepytywanego, na jego miejscu odmowilbym kontynuowania.
Juz zadnego tekstu podpisanego przez p. Kowalska nie zamierzam czytac.
G
Gabriel
Nie jestem Jej zwolennikiem, ale bardzo znana posłanka i wypowiedź była
wyjątkowo ludzka po prostu.
G
Gabriel
Bardzo dobry wywiad, nie wiem co Pani ma na myśli ? O jakiej bezczelności
może być w tym wypadku mowa ? Nie wie Pani do czego się przyczepić ?
Ale czasami tak bywa.
G
Gabriel
Bardzo rozsądna wypowiedź Ministra Arłukowicza.
m
ma
Tym razem odniosę się do Pani, która udając dziennikarkę, zadaje bezczelne pytania, wymądrza się nie wiedzą, ale plotkarskiego pochodzenia stwierdzeniami. Jeżeli ta Pani jest rzeczywiście dziennikarką, to jest to jeszcze jeden dowód na upadek tego zawodu. Jeżeli, oczywiście, taki zawód w Polsce jeszcze istnieje, bo aktualnej definicji prawnej tegoż zawodu po prostu nie ma! Takie rzeczy mogą się zdarzać pewnie tylko nad Wisłą...
O
Obserwator
Nareszcie wiem czym się zajmuje posłanka Szczypińska w Sejmie. Poprostu płacze nad losem ministra Arłukowicza a on cieszy sie, że właśnie ona się o niego troszczy. O innych działaniach i pracach posłanki Szczypińskiej w Sejmie nikt nie słyszał.
K
Kaszebe
Ta ustawa wprowadziła tylko jeszcze większy burdel niż był do tej pory ! Nadal nikt nie robi tego co do niego należy.ZUS nie zajmuje się windykacją zaległych składek ograniczając się do wydawania zaświadczeń komu "pracodawca" opłacił składki a komu nie,NFZ nie ma wykazu uprawnionych do świadczeń z publicznej służby zdrowia i każe lekarzom bawić się w detektywów żeby pod groźbą surowych kar sami sprawdzali co się komu należy a co nie,aptekarze mają być srogo karani za pomyłki lekarzy a pierdzistołki z NFZ-tu tylko przekładają papierzyska.Jedyną nowością tego gniota jest podwyżka cen leków przez wprowadzenie dwóch kategorii leków refundowanych za co pacjenci zapłacą 320 mln zł więcej.Tak właśnie tuskomatoły realizują testament Hitlera - "Arbeit macht frei" a staruchy i chorzy do piachu!
I nie pitol pajacu że taki chory system jak nasz obowiązuje w całej Europie !
H
Heil
Przecież prostytutka frajer nie mogą miec pretensji że są tym czym są gó.em
Dodaj ogłoszenie