Arged BM Slam Stal mistrzem Polski koszykarzy! Wielka radość w Ostrowie po czwartym zwycięstwie w finale nad Zastalem Zielona Góra

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
Tak cieszył się po końcowej syrenie trener Igor Milicić. Bez niego Stalówka nie byłaby na pewno mistrzem kraju Fot. Arged BM Slam Stal Ostrów
Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp. wygrała szósty mecz finału Energa Basket Ligi z Eneą Zastalem Zielona Góra 92:85 i zdobyła pierwszy w historii klubu tytuł mistrza Polski. Podopieczni Igora Milicicia wygrali finałową serię 4:2. Po końcowej syrenie, gdyby nie fakt, że mecz był rozgrywany bez publiczności, można byłoby powiedzieć, że cały Ostrów oszalał ze szczęścia. Poza Areną Ostrów właśnie tak było, a w samej hali oprócz złotej drużyny wielkie chwile przeżywali prezes głównego sponsora ostrowskiego klubu i jeden z jego właścicieli, Paweł Matuszewski (od siedmiu lat buduje potęgę Stali razem z Marcinem Napierałą) i prezydent Ostrowa, Beata Klimek.

?enablejsapi=1" type="text/html" width="425" height="344" allowfullscreen frameborder="0">

Po piątym meczu, w którym o wygranej obrońców tytułu z Zielonej Góry przesądziły dwie dogrywki, lepiej zregenerowali się ostrowianie. Już w pierwszej kwarcie gospodarze finałowej "bańki" świetnie zagrali w defensywie, a w ataku mieli swojego niezawodnego snajpera i specjalistę od rzutów za trzy punkty, Jakuba Garbacza (wybrany został MVP finałów). 20 punktów przewagi, wypracowane w pierwszej części meczu, okazało się kluczowe dla jego losów.

Zobacz też: TOP 10 najładniejszych koszykarek w polskiej lidze

Mały kryzys ekipa z Ostrowa miała w drugiej kwarcie (przewaga stopniała wówczas do 9 "oczek"), ale w sumie do połowy ostatniej kwarty była na bezpiecznej drodze do złota MP. W końcówce sprawy się trochę skomplikowały, bo zielonogórzanie zaczęli odrabiać straty "trójkami", a Stal miała zapaść w ofensywie. Ostatecznie obyło się jednak bez dramatycznych scen. Punkty spod kosza Treya Kella uspokoiły jednak nastroje na ławce ostrowian i pozwoliły praktycznie na rozpoczęcie wielkiego świętowania.

Najlepszym zawodnikiem finałów wybrano Jakuba Garbacza, który w sześciu meczach zanotował średnią ponad 18 punktów. - Przy pomocy bliskich i dobrych ludzi znalazłem się na szczycie, a przecież w moim koszykarskim życiu nie brakowało słabszych momentów, jak choćby wtedy, gdy grałem w I lidze. Skąd u mnie taki progres? Mocno przepracowałem okres między poprzednim a obecnym sezonem. Bałem się zmiany trenera, ale niepotrzebnie, bo Igor Milicić umotywował mnie do jeszcze lepszej gry - przyznał 27-letni zawodnik pochodzący z Radomia.

O wielkiej roli trenera Stali mówił też James Florence. - Milicić zrobił wielką robotę. To człowiek-klucz w tej całej historii. Oczywiście sukcesu nie byłoby też bez świetnej atmosfery w drużynie - podkreślił rozgrywający, który był już mistrzem Polski w barwach finałowego rywala ostrowian.

Trener Stalówki tuż przed końcową syreną rozluźnił się i trzymał z niedowierzaniem za głowę. Przez cały niemal mecz to on jednak trzymał rękę na pulsie i mówił w trakcie czasów swoim zawodnikom jak zneutralizować akcje przeciwnika.

- Przepraszam, że nie było siedem meczów, tylko sześć - żartował trener Stali, Igor Milicić. - To niesamowite uczucie zdobywać w play-off trzecie mistrzostwo z rzędu (dwa poprzednie złota Milicić zdobywał z Anwilem Włocławek - przyp. red.). Kiedy przychodziłem do Ostrowa w grudniu, w połowie sezonu, drużyna była na ósmym miejscu, a moim głównym celem było pokazanie, że trener robi różnicę. Chciałem, żeby zawodnicy mi uwierzyli i żeby poszli za mną jak w ogień. Dzięki temu, że mi zaufali i uwierzyli w mój system gry, to mogliśmy przeciwstawić się takiej maszynie jak Zastal - tłumaczył 44-letni chorwacki trener, nazywany profesorem.

Kolekcjoner złotych medali w polskiej lidze jest nie tylko wielkim strategiem, ale również niezwykle ambitnym człowiekiem, o czym świadczy jego wypowiedź na temat zakończonego w czwartek sezonu. - Muszę przyznać, że wciąż siedzi mi w głowie to, co wydarzyło się kilkanaście dni temu w Izraelu. Bardzo żałuję, że nie wygraliśmy rozgrywek FIBA Europe Cup, bo byłoby to historyczne osiągnięcie dla polskiej koszykówki - dodał szkoleniowiec posiadający polskie obywatelstwo.

Historyczny jest jednak na pewno tytuł mistrza Polski dla klubu z Ostrowa. Do tej pory popularna Stalówka zdobywała wicemistrzostwo (2018), brązowe medale MP (2002, 2017) i Puchar Polski (2019). Pierwszy krążek zespół z Ostrowa zdobywał za czasów nieżyjącego już, ale traktowanego w Ostrowie jako twórcę wielkiej Stali i legendę klubu, Andrzeja Kowalczyka. Niezapomniany przez kibiców trener spoglądał na pewno na czwartkowy sukces koszykarzy z dumą i uznaniem. Szkoda, że już tylko z nieba...

Szósty mecz finału Energa Basket Ligi: Arged BM Slam Stal Ostrów - Enea Zastal Zielona Góra 92:85 (34:13, 17:23, 21:17, 20:32)
Stal: Garbacz 22, Ogden 16, Florence 13, Sobin 13, Kell 11, Smith 8, Andersson 6, Mokros 3.
Zastal: Groselle 22, Berzins 15, Freimanis 14, Koszarek 10, Put 9, Brembly 7, Skyler 5, Kris 3.
Stan rywalizacji: 4:2 i tytuł MP dla Stali.

[g]12967857;0[/g

Sprawdź też:

Wideo

Materiał oryginalny: Arged BM Slam Stal mistrzem Polski koszykarzy! Wielka radość w Ostrowie po czwartym zwycięstwie w finale nad Zastalem Zielona Góra - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie