18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Arabską wiosnę zaczęła Tunezja

Grzegorz Ignatowski
Z dużym niepokojem oglądaliśmy ogromne zniszczenia dokonane w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych przez huragan "Sandy". Być może jednak dlatego, że za oknem zrobiło się dość ponuro i zimno, stale myślę o arabskiej wiośnie.

Są trzy powody, które o tym decydują. Najpierw: Bliski Wschód - a przecież tam mamy głównie do czynienia z protestami arabskiej ludności - jest ciągle najważniejszym regionem, zarówno w znaczeniu politycznym, jak i gospodarczym. Po wtóre, dlatego że niekiedy w pewnych publikacjach podważa się zasadność posługiwania się terminem "arabska wiosna". I w końcu, z tego chociażby powodu, że niezbyt często o dramatycznych wydarzeniach w tym regionie świata pamiętamy w naszych prywatnych rozmowach. W popularnej przeglądarce internetowej wpisuję termin "Tunezja", a więc nazwę państwa, od którego zaczął się zryw arabskiej ludności. Ukazujące się wiadomości pokazują, że wraz z przyciśnięciem następnego klawisza mogę dowiedzieć się więcej o pogodzie, walucie, wczasach w tunezyjskich nadmorskich kurortach. Stosunkowo daleko stąd do Sidi Bu Zajd, miasta położonego w centralnej części kraju, w którym samospalenia dokonał Mohamed Bouazizi i gdzie w drugiej połowie grudnia 2010 r. rozpoczął się masowy protest, który rozprzestrzenił się na wiele innych państw arabskich, chociażby takich jak Egipt, Libia, Jordania czy też Algieria. Czy można go porównać z naszą Wiosną Ludów?

Postanowiłem sprawdzić w encyklopediach, w jaki sposób definiują one europejski zryw ludności, który dokonał się w 1848 i 1849 r. Wielka encyklopedia PWN nazywa go rewolucjami i przypomina, że walczono wówczas o zjednoczenie niektórych krajów oraz o wyzwolenie innych spod obcej okupacji. Domagano się zniesienia pozostałości po ustrojach feudalnych. We Francji i Niemczech ujawnił się konflikt między robotnikami a pracodawcami. W państwach, w których mieszkały różne narody, dochodziło do zamieszek. Czytam dalej, że europejską Wiosnę Ludów cechowały jednoczesne wystąpienia w wielu krajach, a sukcesy lub porażki w jednych z nich wpływały na wydarzenia w innych. Bez trudu wiele z wymienionych cech odnajdujemy w obecnych wydarzeniach na Bliskim Wschodzie. Pozostańmy tymczasem przy naszej Tunezji, jednym z najbardziej otwartych krajów arabskich. Dokonującym się przemianom towarzyszy ożywiona dyskusja na temat powstającej konstytucji.

Przypomnijmy, że od prac nad jej uchwaleniem sprawujący obecnie władzę prezydent, premier oraz wybrani w wolnych wyborach członkowie narodowego zgromadzenia konstytucyjnego postanowili zacząć gruntownie reformować życie polityczne, gospodarcze i ustawodawcze. Nie wiemy, czy przeciągające się dyskusje nie spowodują dalszych wystąpień związanych z koniecznością poprawy bytu materialnego. Bieda w Tunezji jest dostrzegalna dla wszystkich, którzy wyjadą poza ośrodki wypoczynkowe. Mam w ręku wypracowaną z trudem preambułę do tunezyjskiej ustawy zasadniczej. Znajdujemy w niej potwierdzenie aspiracji ludzi, którzy brali udział w masowych wystąpieniach, a mianowicie dążenie do ostatecznego zerwania z korupcją, prześladowaniem i niesprawiedliwością. Konstytucja opiera się nie tylko na zasadach wynikających z islamu i jego reguł, lecz także na szlachetnych wartościach humanistycznych. Inspiracją dla ustawy zasadniczej są dziedzictwo cywilizacyjne narodu oraz podjęte przez niego działania reformacyjne, które mają źródło w tożsamości arabsko-muzułmańskiej i zdobyczach cywilizacyjnych ludzkości.

Jaśminową rewolucją nazwano wydarzenia w Tunezji, które zapoczątkowały zmiany w krajach arabskich. Przy okazji: jaśmin jest także symbolem Damaszku, gdzie wciąż trwa wojna

Państwo ma być obywatelskie i demokratyczne, a system prawny oparty na zasadach pluralizmu i neutralności administracyjnej. W preambule dostrzegamy wyjątkową troskę o prawa człowieka. Znalazło się miejsce na wzmiankę o ochronie środowiska. Widzę, że szczególną opieką ma być objęte środowisko w celu zaspokojenia pokojowego życia przyszłych pokoleń. Tym wszystkim wzniosłym ideom towarzyszą jednak w Tunezji stale protesty, jak choćby niedawne demonstracje oraz napad na ambasadę amerykańską w Tunisie po upublicznieniu osławionego filmu "Niewinność muzułmanów". Arabskie demonstracje przywołują w mojej pamięci także praską wiosnę, a więc demokratyczne i szybko poskromione przemiany w Czechosłowacji z 1968 r. Czy nie mamy prawa się obawiać, że obecne zmiany na Bliskim Wschodzie mogą zostać zahamowane przez ruchy fundamentalistyczne? Nie wszyscy wiedzą, że protesty w Tunezji, które zapoczątkowały demokratyczne przemiany, zostały nazywane jaśminową rewolucją?

Czy więc nie byłoby lepiej, abyśmy tak właśnie określali demonstracje na Bliskim Wschodzie? Jaśmin jest również symbolem Damaszku, w którym toczy się wojna domowa. Dodajmy, że niezależnie od naszych osobistych odczuć preambuła do tunezyjskiej ustawy zasadniczej narodowy zryw określa po prostu mianem rewolucji. Niech tak pozostanie, jeśli chcą tego sami Tunezyjczycy.

Kliknij, aby czytać pozostałe teksty Grzegorza Ignatowskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie