Apteki walczą o prawo do tańszych leków. Chodzi o pacjenta czy o... skuteczną reklamę?

Anna Grzybowska
Narasta konflikt między aptekami a izbami lekarskimi będący pokłosiem wprowadzonej na początku roku ustawy refundacyjnej. Chodzi o zakaz reklamy lekarstw, który zaczął obowiązywać od początku tego roku. W interpretacji Naczelnej Izby Lekarskiej (NIA) ten zakaz powinien dotyczyć także wszelkiego rodzaju programów lojalnościowych, które stosuje część aptek.

- I tego właśnie nie potrafimy zrozumieć. Mamy programy, które umożliwiają na przykład kupno tańszych lekarstw nierefundowanych osobom, które ukończyły 60 lat. Tymczasem NIA zarzuca nam, że to jest forma reklamy i zakazuje nam ich prowadzenia. A przecież nasze programy absolutnie nie służą przekonywaniu pacjentów do zakupu określonych specyfików - twierdzi Marcin Piskorski, rzecznik prasowy sieci aptek Dbam o Zdrowie (DOZ).

NIA nie ma jednak wątpliwości, że właściwie interpretuje nowe przepisy. - Dotychczasowe orzecznictwo w tej sprawie jest jasne: programy lojalnościowe są także formą reklamy aptek, tak że nie można ich stosować po wejściu w życie ustawy refundacyjnej - podkreśla Eugeniusz Jarosik, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Jednak apteki DOZ uważają, że racja stoi po ich stronie. - Owszem, stosowaliśmy programy lojalnościowe, ale je zlikwidowaliśmy z końcem ubiegłego roku, zgodnie z wytycznymi nowej ustawy. Ale jednocześnie musimy pamiętać o klientach i troszczyć się o ich wygodę. Dlatego teraz wprowadziliśmy program opieki farmaceutycznej. Podobne rozwiązania są stosowane na całym świecie od lat 70. - uważa Marcin Piskorski.

Według niego takie rozwiązania są zgodne z nową ustawą i nie mają nic wspólnego z reklamą. - To jest sposób na zbudowanie pierwszego w Polsce, realnie działającego nowoczesnego systemu zindywidualizowanej opieki nad pacjentem - podkreśla rzecznik. I dodaje, że w Stanach Zjednoczonych, które taki system stworzyły kilkadziesiąt lat temu, w ten sposób udaje się bardzo skutecznie optymalizować opiekę nad pacjentami, a przez to można leczyć taniej i bardziej efektywnie.

Nie można wykluczyć sytuacji, że decyzję dotyczącą cen leków podejmie sąd administracyjny

Naczelna Izba Aptekarska tych argumentów jednak nie przyjmuje do wiadomości. - Programy lojalnościowe można nazywać na różne sposoby, ale dalej pozostaną tym samym: formą reklamy, która w świetle nowej ustawy jest niedozwolona - zaznacza Eugeniusz Jarosik.

Apteki Dbamy o Zdrowie zamierzają dochodzić swoich racji w instancjach nadrzędnych wobec NIA. - Czekamy na decyzje wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych, a po ich zebraniu odwołamy się do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF). Nie możemy pozwolić na to, by przez tak wąską interpretację przepisów narzucaną przez NIA pacjenci musieli płacić zawyżone rachunki za leki - uważa Piskorski. Rzecznik DOZ dodaje, że w sytuacji, w której podzieli punkt widzenia NIA, sieci aptekarskie pójdą dalej i skierują sprawę do sądu administracyjnego. Jego werdykt jest sprawą otwartą. Pozostaje mieć nadzieję, że skład sędziowski przy wydawaniu werdyktu będzie kierował się przede wszystkim troską o pacjenta i szukał możliwości, która pozwoli zmniejszyć rachunki płacone w aptekach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Henryk Trzepacz
Jeżeli ktoś nie odróżnia Naczelnej Izby Lekarskie (NIL) od Naczelnej Izby Aptekarskiej (NIA) to powinien
zająć się innym tematem - takim na jakim się zna (jeżeli taki istnieje).
Od 01.01.2012 obowiązuje zakaz reklamy aptek - reklama leków to zupełnie inna kwestia.
Dodaj ogłoszenie