Apple ze swymi gadżetami to nie moja rodzina

Giles Coren
Giles Coren
Giles Coren Fot. Polskapresse
Lew Tołstoj powiedział: "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób". Rosyjski pisarz nie znał produktów Apple. Dziś powiedziałby raczej: "Rodzina iPoda jest nieszczęśliwa na swój sposób". Dlaczego? Bo firma udaje, że sprzedaje coś typu "żyli długo i szczęśliwie", gdy w rzeczywistości opycha nam głupie gadżety.

W ubiegłym tygodniu dostałem od Apple mejla. Nie mam najmniejszego pojęcia, jak zdobyli mój adres. Może zachomikowali go w swoim korporacyjnym wizytowniku, aby później bombardować mnie informacjami o kolejnych nowościach wymyślonych, jak sądzę, w jednym celu - uczynić moje życie smutniejszym, bardziej jeszcze bezbarwnym, nijakim i mniej pięknym. Temat mejla - "Poznaj nową rodzinę iPoda".

Pomyślałem sobie: "Och, chrzań się, wszechpotężny amerykański gigancie informatyczny. Produkujesz coraz cieńsze i gładsze byle co dzięki paluszkom zarabiających grosze azjatyckich dzieci. Nie masz już nawet na pierwszym froncie tego gościa w fatalnych dżinsach i czarnym golfie. Jest inny, którego nazwiska nikt nie zna. Naprawdę na wymioty się zbiera, gdy widzę, jak robisz, co możesz, aby brzmieć jeszcze bardziej swojsko, jak równy gość, ot, sąsiad z przeciwka prosto i przaśnie opisujący swoją nową serię małych, głupawych gadżetow dla żałosnych urzędasów. Goście będą słuchać gównianego popu, jadąc do znienawidzonej roboty, a potem z niej, którą - niestety - muszą wykonywać, by płacić za kupowane od was niekończące się śmiecie, jakby stanowiły RODZINĘ.

To żadna rodzina. Do cholery - nie. To płaskie kawałki metalu z brzękliwą i tandetną dochodzącą z nich muzyką. Wiem, bo wbrew sobie otworzyłem ten mejl, myśląc, że może Apple, starając się przebić konkurencję ze strony mniej wkurzających firm, rzucił na rynek serię muzycznych odbiorników w stylu Pana Kartoflanej Głowy, a w niej Pana i Panią iPodów z uszami i stopami do usuwania oraz z małym, zawiniętym w kaszmirowy becik, szczwanym iPodzikiem, który siusia, gdy podkręcasz głośność.

Nic z tego. To te same stare iPody: Touch, Nano i Shuffle, z pewnymi oczywiście wprawiającymi wszystkich w osłupienie różnicami w stosunku do wcześniejszych modeli - widocznymi przez mikroskop tylko dla międzygalaktycznych amerykańsko-chińskich supermaniaków. Apple - za Boga nie wiem dlaczego - uważa, że produkty te najlepiej zawojują rynek, gdy przedstawi je jako cudowną i kochającą się rodzinę.

Dlaczego właśnie rodzina? Co takiego wspaniałego w rodzinie? Widział kto kiedy rodzinę? Rodziny kłócą się, wrzeszczą, płaczą, rozpadają i na koniec wreszcie umierają. Dlatego właśnie okazały się bytem trącącym myszką. Firmy takie jak Apple wszem wobec głoszą, że szukają nowych i ekscytujących dróg. Po cholerę im zatem kopiować mocno przestarzałe modele organizacyjne rodem z epoki kamienia? W dzisiejszych czasach połowa małżeństw kończy się rozwodami, większość dzieciaków dorasta bez dwojga rodziców, porządek społeczny ulega rozkładowi, a sama idea życia rodzinnego staje się miałkim, wątłym i pozbawionym znaczenia mirażem klasy średniej. Jak w takich czasach zdrowo kopnięci goście z firmy - dumnej ze swojej ultranowoczesności - mogą gadać, że ich produkty stanowią rodzinę?

Oczywiście wykorzystywanie pojęcia "rodziny" jako narzędzia działań marketingowych nie jest pomysłem Apple. Gigant przejął je od gości na samym szczycie. Choćby Baracka Obamy, który myśli, że Ameryka wybierze go ponownie tylko dlatego, że ma żonę i dwójkę bystrych dzieciaków. I od innych polityków, którzy ciągną swoje żony na konwencje partyjne, zapraszają na podium i wciskają nam: "Wybierzcie mnie! Mam rodzinę!". Nie jestem takim dziwakiem jak Jimmy Savile. Swoją drogą, ten pedofil i showman BBC raz na zawsze udowodnił światu, że ludzie pozbawieni rodziny to bez wyjątku psychole molestujący dzieci.
Slogan "Jedna, wielka, szczęśliwa rodzina" to ze strony firm zwykła zasłona dymna dla własnego braku organizacji i kierunku. Tak samo mówią o sobie kościoły, gdy zarzucą już próby skaptowania cię, udając, że Bóg naprawdę istnieje. Podobnie twierdzą niemal wszystkie domy opieki społecznej, używając tego hasła jako listka figowego dla nadużyć i molestowania. To także standardowy eufemizm w kręgach przestępczości zorganizowanej. Tak samo mówili Charles Manson i jego rodzina morderców. Lub przynajmniej udawali.

Gdyby "rodzina iPoda" rzeczywiście stanowiła rodzinę, musiałaby być dysfunkcyjna, kipiąca wściekłością i krucha jak wszystkie inne.

Ojciec to pierwsza generacja - iPod 1. Urządzenie jeszcze ogromne i niezgrabne. Wciąż jeszcze w potwornej, czarnej, gumowej oprawie. Taki tata wprawia swoje dzieciaki w zakłopotanie, bo aż taaaaak baaardzo wygląda na 2008 r. Zwykły zgred.

- Hej, wstawaj - krzyczy w sobotę o godzinie 7 przez drzwi sypialni do swojego synka nowego iPoda Touch. - Prześpisz najlepszą cześć dnia!

- Odp… się, tata! - odkrzykuje iPod Touch. - Wiesz, jakie to wyczerpujące, gdy dadzą ci zupełnie nowy design z oszałamiającym wyświetlaczem o niezwykłej przekątnej i cudowny aparat iSight z 5 megapikselami. A do tego nowe słuchawki EarPod, dzięki którym brzmię równie wspaniale, jak wyglądam. Muszę jeszcze pokimać!

- Ja ci dam 5 megapikseli! Gdy sam byłem w twoim wieku…

- Ta, ta, wiem, wiem, tato. Nie spodziewam się, że cokolwiek zakumasz. Apple nie updatuje nawet twojego systemu operacyjnego, dlatego cała masa twoich aplikacji jest niestabilna i…

- Uważaj, co mówisz, synku, bo jak mi Bóg miły, wejdę tam i palnę cię w ucho, przepraszam w EarPod, abyś w pośpiechu nie zapomniał.

- Co? Co też tatko gada? Czym? Nie masz nawet wbudowanego aparatu. Prymityw.

W tym czasie mama - iPad 2 - krząta się po kuchni, szykując śniadanie. Jest młodsza niż jej sterany życiem wiekowy małżonek. Ma porysowany i wiecznie - jak to w kuchni - zatłuszczony wyświetlacz. Do tego, za Boga, nie może obsługiwać wszystkich najważniejszych aplikacji. W dodatku, jak na złość, często w najciekawszych momentach oglądania serialu "Downton Abbey" nagle przechodzi na tryb offline. Wciąż jednak szaleje z przerażenia na samą wieść o tym, że gdy wejdzie iPod 3, mąż porzuci ją dla tej nowej zabawki i zostanie sama samiusieńka jak palec. Kupiła sobie nowy, szykowny, różowy, magnetyczny pokrowiec na ekran projekcyjny. Ale czy przebrany za owieczkę iBaran zwiedzie kogokolwiek?
Martwi się też o iPod Nano, która nie chce jeść śniadania.

- No, proszę, kochanie. Zjedz trochę płatków.

- Ale nie jestem głodna, mamo!

- Musisz być, córeczko. Wczoraj prawie nic nie jadłaś. Mam nadzieję, że nie ulegniesz wariactwom nowej kampanii i nie wbijesz sobie przypadkiem do głowy, że jesteś za gruba?

- Ale właśnie JESTEM, mamo!

- Nie, skąd, kochanie. Jesteś najchudszą ze wszystkich iPodów, jakie kiedykolwiek wypuszczono. Tak przecież stoi w twojej metryce urodzenia.

- Mówisz tak tylko, żeby mnie pocieszyć. Ale spójrz na mój 5-centymetrowy wyświetlacz. Jest dwa razy większy niż przedtem. Wyglądam jak Adele. A wbudowany bluetooth dosłownie doprowadza mnie do szału.

Córka biegnie pędem do łazienki, żeby zwymiotować. Ta jednak jak zwykle jest zajęta, bo siedzi w niej jej maleńki braciszek, nowy odtwarzacz MP3 iPod Shuffle z funkcją VoiceOver w zupełnie nowych odlotowych kolorach. Clip-and-go. Raj dla oczu.

- Siedzisz tam już cztery godziny! - krzyczy.
- Bo lubię!

- Możesz po prostu użyć klipsa, powiesić się przy pasku i wyjść?

- Nie, bo właśnie bawię się sam z sobą.

- Nie wytrzymam, mamo, tato, on ZNOWU robi to samo w łazience!

- Przestań, synku, bo oślepniesz - krzyczy z kuchni stary i cały obsmarowany tata iPad 1.

- Zostaw go w spokoju. Robi tylko to, co przychodzi w sposób naturalny… - dodaje mama iPad 2.

Pukanie do drzwi. To wujek iPhone. Wygląda jak kompletnie bezużyteczny grat z innego świata. - Przepraszam, że tak bez zapowiedzi. Wciąż całkiem dobrze nadaję się do surfowania i odbierania mejli, ale wiecie, trudno mi się do kogoś dodzwonić…

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Emi
Nie do końca rozumiem Twoją wypowiedź, nie podajesz tu żadnych sensownych argumentów na nie. Jeśli krytykujesz to powinieneś to robić konstruktywnie, czarno na białym pisać co Ci nie odpowiada. Ja też nie używam zabawek Apple, bo mnie na nie nie stać i uważam że nie są warte swojej ceny. Ale bawiłam się nimi nie raz i doceniam ich działanie i technologię.
J
JK
skoro ci sie nowa technologia tak nie podoba to dlaczego siedzisz przed komputerem i publikujesz te swoje wypociny.
idz do psyhiatry moze cos pomorze.
Dodaj ogłoszenie