Apostoł w trampkach i z komórką. Bloger Rocco Palmo zna wszystkie sekrety Watykanu

Redakcja
Blog Rocco "Whispers in the Loggia" powstał w 2004 r. - To mój pierwszy krok - mówił wtedy bloger
Blog Rocco "Whispers in the Loggia" powstał w 2004 r. - To mój pierwszy krok - mówił wtedy bloger
O papieżu mówi pieszczotliwie B XVI albo Jego Puchatość. Wszyscy zastanawiają się, skąd ma gorące informacje o Watykanie. Czyta go 20 mln ludzi, bo Rocco Palmo wie, co w Watykanie piszczy - pisze Anna J. Dudek.

Przewiduje najważniejsze ruchy amerykańskiego kleru, ale konsekwentnie odmawia zajrzenia w szklaną kulę i wzięcia udziału w zgadywance "Kto będzie następnym papieżem". Wszyscy zastanawiają się, skąd ma informacje o instytucji, która znana jest z tego, że pilnie strzeże swoich sekretów. A on? A on robi swoje i dziwi się, skąd tyle zamieszania wokół 28-letniego faceta, który pisze o tym, co kocha - o Kościele katolickim.

CZYTAJ TEŻ: Ksiądz Jerzy, Pius X i tajemnice Watykanu

Watykan może wydawać się anachroniczny i skostniały, ale trzyma rękę na pulsie. Dowód? W maju, zdając sobie sprawę z tego, że tradycyjna prasa - i katolicka, i świecka - powoli odchodzi do lamusa, a ludzie coraz bardziej liczą się ze zdaniem blogerów, kardynał Gianfranco Ravasi i arcybiskup Claudio Maria Celli zaprosili ponad setkę z nich na konferencję do Rzymu. Przy długich, nakrytych czerwonymi obrusami stołach do dyskusji o roli nowych mediów w Kościele zasiedli blogerzy z całego świata. Jednym z nich był Rocco, który od 2004 r. prowadzi blog "Whispers in the Loggia". Blog, który śledzi przynajmniej pół miliona czytelników miesięcznie. - To pierwszy krok - mówił wtedy Rocco, wyjątkowo ubrany w garnitur. - Chciałbym widzieć Kościół, który potrafi lepiej się komunikować - mówił zadowolony, że Kościół zaczyna doceniać katolicką blogosferę. To, że Kościół blogosferę widzi i docenia, jest ewidentne nie tylko w kontekście watykańskiej konferencji, ale także słów wielebnego Richarda Peddicorda z Aquinas Institute of Theology, który w 2010 r. uhonorował Rocco doktoratem. - Rocco korzysta z blogosfery w bardzo znaczący sposób, komunikując światu przesłanie Kościoła - mówił wówczas Peddicord.

Watykan w miniaturze
On swój pierwszy krok w kierunku stania się osobą, o której dziś amerykańskiej media piszą jako o odpowiedniku gwiazdy rocka w świecie katolickiej (i nie tylko) prasy, postawił już dawno. Miał 8 lat, kiedy jego wierzący, włoscy rodzice zabrali go na mszę celebrowaną przez Anthony'ego Bevilacquę po wyniesieniu go do godności kardynała. Mały Rocco do kościoła szedł z ociąganiem, bo ten wydawał mu się nudny. Zdziwił się, kiedy świeżo mianowany purpurat przyklęknął i zaczął z nim rozmawiać. To był pierwszy wysoko postawiony kontakt blogera, którego dziś czyta ok. 20 mln ludzi rocznie. - Tu chodzi nie tylko o to, gdzie przyłożyć ucho, ale także komu wierzyć - mówi dziś Rocco. - To, że 10 osób twierdzi, że coś jest prawdą, wcale nie znaczy, że tak jest. Trzeba uważać i być skrupulatnym w rozróżnianiu tego, co naprawdę się dzieje, od zasłony dymnej, którą zainteresowani często chcą stworzyć - dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Esbeckie sekrety w Watykanie. Czy służby PRL stały za zamachem na polskiego papieża?

Czyli: słuchać szeptów i podszeptów - stąd też nazwa jego bloga. Rocco zaznacza jednak, że nie byłby dzisiaj w miejscu, w którym jest, gdyby nie jego duża, włoska rodzina. - Nasza rodzina działa trochę jak Watykan - niby nikt nic nie wie, ale po wielkim rodzinnym obiedzie zaczynają urywać się telefony i wszyscy plotkują o wszystkich - uśmiecha się Rocco. - To klucz do zrozumienia sekretów kolejnych pontyfikatów. Nikt nie powinien wiedzieć, ale jakimś sposobem wszyscy wiedzą - mówi.

Dystansuje się od swoich zdolności do przewidywania tego, co dzieje się w Kościele, w które wielu wierzy. - To ryzykowna gra. Nie bawię się w zgadywanki tego typu - mówi.
Bezdomny bloger superstar
Media spekulują, kto mu płaci. Sponsorzy? Kościół? - Jasne - śmieje się Rocco. - Przypuszczam, że gdyby płacił mi Kościół, dziś nie mieszkałbym z moim rodzicami w Filadelfii. Sponsorzy? A widziałaś kiedyś jakąś reklamę na moim blogu? - pyta retorycznie. Retorycznie, bo reklam na stronie "Szeptów" nie uświadczysz. Rocco mówi, że to właśnie pieniądze, a raczej ich ciągły brak, jest największą przeszkodą w jego pracy. W porównaniu z próbami utrzymania się z pisania, przebijanie się przez otaczający Watykan mur to właściwie drobiazg. Bloger, który jako pierwszy podał informację o mianowaniu arcybiskupa Edwina F. O'Briena na Wielkiego Mistrza Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, prześcigając tym samym takie mainstreamowe media jak "The Baltimore Sun" (który nie tylko przyznał się do porażki, ale jeszcze zamieścił długą na stronę sylwetkę Palmo), na swojej stronie prosi o wsparcie, ale zaznacza, że nie bierze pieniędzy od ludzi, o których pisze. - To by sprawiło, że nie byłbym wiarygodny. Dlatego też nie uważam się za katolickiego dziennikarza - wówczas musiałbym się opowiedzieć po stronie którejś z frakcji. Ja po prostu piszę o Kościele - mówi.

CZYTAJ TEŻ: Ksiądz Jerzy, Pius X i tajemnice Watykanu

To zresztą powód, dla którego jedni go uwielbiają, a inni darzą zgoła innymi uczuciami. Zagorzałym katolikom nie podoba się, że ujawnia informacje, za które jego źródłom mogłaby grozić ekskomunika. Jak wtedy, kiedy na długo przed tradycyjnymi mediami napisał o jednej z najważniejszych nominacji w amerykańskim Kościele - tej na arcybiskupa Nowego Jorku. Najpierw pisał ostrożnie, sugerując, że prawdopodobnie będzie to ktoś, kto dobrze posługuje się hiszpańskim i ma opinię rozjemcy. W dziennikarskim eterze krążyły różne nazwiska. I arcybiskupa Timothy'ego Broglio, i arcybiskupa Atlanty Wiltona Gregory'ego, i arcybiskupa Milwaukee Timothy'ego Dolana. 14 lutego Rocco od niechcenia pisze sylwetkę Dolana. Wspomina o nim coraz częściej, nazwisko dotychczasowego arcybiskupa Milwaukee pojawia się na blogu w różnych kontekstach. 23 lutego następuje oficjalne ogłoszenie nominacji. 22 lutego Rocco pisze: "Cóż, pozdrawiam z Wielkiego Jabłka… Gdybyście nie wiedzieli, dlaczego tu jestem, już mówię: Jutro zostanie ogłoszona nominacja arcybiskupa Milwaukee Timothy'ego Michaela Dolana na dziesiątego arcybiskupa drugiej największej amerykańskiej diecezji". Jest kilka minut po godz. 18. Zwykle świetnie poinformowana agencja AP poda tę informację pięć godzin później. Skąd wiedział? Nie wiadomo, bo - jak mówi - gdyby ujawnił, skąd to wie, jego źródło straciłoby pracę. Albo jeszcze gorzej. Czasami drażni się z czytelnikami, pisząc na swoim blogu: "Zanim ktoś znowu przyśle mi mejl z pytaniem, kto będzie następnym arcybiskupem Milwaukee, wyjaśnijmy sobie jedno: wasz narrator tego nie wie. Tim Dolan też nie wie. Ani papież". Czyli, w wolnym tłumaczeniu - jeśli dowie się papież albo Dolan, będzie wiedział też Palmo.

Anna J. Dudek

Więcej przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wierny

A może załatwi, że niejaki Dziwisz - handlarz relikwiami uwolni Kraków od swej osoby i wróci do Vatykanu.

Dodaj ogłoszenie