Antonow An 124 Rusłan lądował w nocy w Pyrzowicach. Olbrzym przyleciał z Wuhan ze środkami medycznymi na zlecenie firmy Zarys

Dorota Niećko
Dorota Niećko

Wideo

Zobacz galerię (59 zdjęć)
Ogromny samolot Antonow An-124 Rusłan pełen środków medycznych do walki z pandemią wylądował w poniedziałek późnym wieczorem na lotnisku w Pyrzowicach. Samolot ukraińskiej linii lotniczej Antonov Airlines przyleciał z Wuhan, przez Kazachstan i Azerbejdżan, gdzie miał postoje. To lot zorganizowany przez firmę Zarys w Zabrzu, dystrybutora i producenta takiego sprzętu, która dostarcza z Chin maseczki, kombinezony lekarskie, termometry, pulsoksymetry do szpitali w całej Polsce. Antonow odleciał z Pyrzowic do Mediolanu Malpensy 24 listopada rano.

Ma prawie 69 metrów długości, 21 metrów wysokości, jej rozpiętość skrzydeł wynosi 73,3 metry, bez paliwa i ładunku waży 175 ton. To jeden z największych samolotów świata. W poniedziałek o 22.40 wylądował na lotnisku w Pyrzowicach. Znów na zlecenie firmy Zarys z Zabrza przywiózł środki medyczne i środki ochrony osobistej. Tym razem: 700 metrów sześciennych sprzętu jak maseczki, termometry, pulsoksymetry. To 116 ton. Tak, poprzedni taki transport, z 25 września, kiedy to w Pyrzowicach lądował Jumbo Jet, już się rozszedł. Na dodatek w tym roku będą jeszcze dwa takie rejsy, w grudniu. Rusłan wystartował z Wuhan, i przez Kazachstan oraz Azerbejdżan przyleciał do Polski.
Transport trwał... siedem dni, bo tyle czasu potrzeba od momentu przyjazdu środków medycznych z fabryki, przez załadunek do startu i przelotu. To i tak o wiele szybciej niż transport pociągiem, który trwałby miesiąc czy statkiem, na co potrzeba 56 dni.

Gdy we wrześniu 2020 Zarys zorganizował dwa ogromne transporty środków medycznych z Chin do Polski, Jumbo Jet lądował w Pyrzowicach, a Rusłan - w Rzeszowie. Wypełnione milionami jednorazowych maseczek, lekarskich kombinezonów. Spotterzy zza płotu fotografowali samolot i... do dziś wspominają tę wizytę: jaka szkoda, że już do nas nie przyleci!

Tymczasem już wtedy prezes firmy Zarys Paweł Ossowski zdradził, że firma jest w trakcie ustalania szczegółów kolejnych transportów. I że chodzi o większy, niż poprzednio samolot. Nie było to pewne, bo w międzyczasie okazało się, że Węglokoks na lotnisku w Pyrzowicach będzie uruchamiać covidowy szpital polowy. A gdyby taki szpital był blisko strefy cargo, drastycznie ograniczyło by to zdolności operacyjne lotniska. Szpital jednak jest w starym terminalu cargo, więc Rusłan wypełniony środkami medycznymi i ochrony osobistej wylądował w poniedziałek 23 listopada 2020 roku po godzinie 22 w Pyrzowicach.

- Wybraliśmy tak wielki samolot, bo choć nie jest to ekonomicznie uzasadnione, to liczy się czas - wyjaśniał Paweł Ossowski, prezes firmy Zarys.

Nie przeocz

Zarys. Co to za firma?

Działa od roku 1989, powstała jako spółka rodzinna. Dziś to spółka komandytowa. To w 100 proc. polski kapitał. Ma siedzibę w Zabrzu, ale też magazyny w Gliwicach. Zatrudnia 200 osób. To oni m.in. wyposażyli szpital na Stadionie Narodowym w Warszawie.

W ich fartuchach pracują lekarze na oddziałach covidowych w całej Polsce. Dostarczyli do Polski 18 tirów sprzętu medycznego dwoma gigantycznymi samolotami. Są sponsorem Górnika Zabrze. Choć firma Zarys z Zabrza działa już 30 lat, być może nie słyszeliście o nich do czasu pandemii i ogromnego transportu środków ochrony z Chin we wrześniu. Chyba że jesteście kibicami Górnika, bo od lat są ich sponsorem.

Firma Zarys z Zabrza wyposażyła szpital na Stadionie Narodow...

Antonow An 124 Rusłan. Co to za samolot

Maszyna, która przyleciała do Pyrzowic to wyprodukowany w 1993 roku samolot, który należy do ukraińskiej linii lotniczej Antonov Airlines (Antonov Design Bureau). W rejestrze statków powietrznych figuruje pod rejestracją UR-82072. To zmodernizowana wersja o oznaczeniu 150. Ma podniesioną do 150 ton ładowność, a jej maksymalna masa startowa to 405 ton - czytamy na blogu http://blog.katowice-airport.com.

Rusłan jest większy od amerykańskiego C5 Galaxy. Pierwszą sztukę wyprodukowano w 1982 roku. W sumie wyprodukowano 55 sztuk. Przez 30 lat był to największy produkowany seryjnie samolot świata, a został zdetronizowany dopiero przez Boeinga 747 - 8 wersja F. An 124, który przyleciał do Pyrzowic z Wuhan to zmodernizowana maszyna.

To 9. komercyjna wizyta Rusłana w Pyrzowicach. Pierwsza była w listopadzie 1997 roku, a ostatnia w 2016. Zawsze takie wizyty wiążą się z ładunkami ponadgabarytowymi albo bardzo dużymi.
Rozładunek i załadunek Rusłana trwa wiele godzin, ale odbywać się może zupełnie bez udziału ludzi. Przednie i tylne drzwi ładunkowe wyposażone są w rampy. Rampa jest „rozwijana” przed samolotem. Wewnątrz przedziału cargo znajdują się dwie suwnice, pod każdą można podpiąć ładunek o masie do 10 ton oraz dwie wyciągarkami o sile ciągu 29 kN. Samolot może wylądować nawet bez betonowej drogi, wystarczy mu gruntowa.

Nie przegapcie

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nasze drimlajnery są bez pracy a my utrzymujemy Ukraiński złom i kupujemy Chińskie badziewie nie kupuje nic co chińskie!

G
Gość

Skoro może ładować na gruntowej drodze to może naszymi krywlanami nie pogardzi.

G
Gość

przywiózł nowa partię Covida bo nasz się już kończy

p
patryk

Karygodne - nie dość, że zaraza ta z Wuhan do nas trafiła to teraz z Wuhan sprowadzają chłam chiński. Chichot historii!

J
Jasio zgreda

wczoraj, 13:47

Kupujcie wszystko w Chinach to nadal bedzie pandemia i na pewno sie szybko nie skonczy

Wiecej towarów wiecej wirusów

- A czemu nie produkujeta w Polsce? No bo za drogo by bywszy. Chinczyk pracuje siedem dni w tygodniu, placi skladki partyjne, ma tydzien urlopu na dzien i wie, ze jak podpadnie u sekretarza oddzialowego, za produkowanie bubli, to wyleci z roboty.

A Polak, tob y zara Solidarnosc zalozyl, 13-ke i 14 –ki zarzadal. A i 36 godzin w tygodniu w komfortowych raunkach by udawal ze pracuje – to nie dziwta sia, ze towar – mimo subwencji unijnych, za drogo by wyszedl. Bo to nie te czasy, jak za PZPR-u, gdzie buble produkowlosie, a z roboty nie wywalali.

Spytaj tatka czy dziadzi – to ci opowiedza, jakto bylo w raju PRL-em zwanym.

A co do jakosci chinskich rzeczy. Ktos z elyty polskich managerow do Chin pojechal i kontrakty podpisal. I albo byl to jaki slepiec, albo kieszen u niego wielka, by lapowka sie zmiescila.

Bo – wicie – Polak potrafii!

A
Adolf to psychol
25 listopada, 07:05, abadon:

Dziwne. 7 dni. Z Warszawy do Pekinu drimlaynerem leci się 9,5 godz

Końmi by szybciej to przywiózł ten chłam (bez cetryfikatu?) jak tym samolotem . Znowu reżim żydowski udaiący polski rząd naciągnął nas podatników na mil zł

"Ci , którzy na co dzień narażają życie dla innych - "Widzę w mediach tych wszystkich koronasceptyków, czytam, co wypisują w mediach społecznościowych. Te ich dyskusje: „A co to za śmiertelność? Żadna! Te statystyki są byle jakie”. Na własne oczy widzę tych pacjentów, dotykam kolejnego człowieka, który się zmieścił w „byle jaką” statystykę.

Ale próbuję zrozumieć tych ludzi. Bo rzeczywiście, wiele rzeczy jest niespójnych. Zamknęli nas przy 200 zakażeniach, a luzują, gdy jest 900. Widzę, że zachorowań nagle jest mniej, ale testów też robi się dwa razy mniej. Mamy możliwość zrobienia 40 tysięcy testów dziennie, ale wykonujmy tylko 24 tysiące. To jak jest z tą liczbą zachorowań? I skąd ten pomysł na skrócenie kwarantanny i zdejmowanie z niej ludzi bez wymazu? Okres wylęgania to średnio 10–14 dni, ale bywa i dłuższy. W szpitalu mieliśmy niejednego pacjenta, który zaczął chorować dopiero po 10–12 dobach.

Tak mnie wkurzają statystyki Ministerstwa Zdrowia dotyczące zachorowań i zgonów, zwłaszcza ta formułka: „Większość miała choroby współistniejące”. Bo umiera sześćdziesięciolatek, który ma tylko nadciśnienie wyregulowane lekami, albo aktywna kobieta, która zajmuje się wnukami, gotuje im obiady – po czym są wrzucani do jednego worka z dziewięćdziesięciolatkiem, który ma za sobą parę udarów i tyle chorób, że jakby obdzielić nimi pięć osób, to każda wymagałaby stałej opieki. To jakiś bezsens.

Równie głupie są te komentarze wietrzących spiski. O każdym starszym człowieku umierającym na COVID mówią: „I tak by zaraz umarł na cokolwiek innego”. Nie, nie każdy by umarł. Część mogłaby żyć jeszcze wiele lat."

"Na OIT przyjmujemy starsze małżeństwo. Ona przyjeżdża kilka dni wcześniej, musi być zaintubowana, jego anestezja „trzyma” na airvo, cały czas jest przytomny. Leżą w różnych salach, nie mogą się zobaczyć. Umierają oboje w odstępie kilku dni.

Myślę o ich dzieciach, które nagle straciły obydwoje rodziców. Bez pożegnania. Dzwoniły do końca. Próbowały porozmawiać. Ale z mamą już nie mogły, była pod respiratorem. Gdy ich tato miał być zaintubowany, Dziki, nasz ratownik, który był na dyżurze w OIT, zadzwonił do córki i syna. Przytknął telefon do twarzy mężczyzny. Rozmowa była krótka, chory mówił dużym z wysiłkiem.

Czuł, że to ostatnia rozmowa, że się żegna. Powiedział:

– Zostańcie z Bogiem."

G
Gość
24 listopada, 19:57, Gość:

Nie lepiej kupić buty do biegania rolki narty piwo wódke niż sprzęt do pseudo pandemi której nie ma żygać się chce od tego

"...Wiele razy na naszej antenie mówił Pan o tym, że w walce z wirusem kluczowa jest nasza odporność. Co możemy zrobić żeby przygotować nasz organizm na walkę z infekcjami, w tym z koronawirusem?

Odporność jest ważniejsza niż się to podaje. A właściwie - nie podaje, bo prawie się o tym nie mówi. Prawidłowe funkcje organizmu, to większa odporność. Aby organizm prawidłowo funkcjonował to musi być odpowiednio traktowany. Właściwe odżywianie, uzupełnianie niedoborów żywieniowych (bo nawet przy najlepszym odżywianiu nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi optymalnej ilości składników - witamin, minerałów, fitoskładników - z powodu narastającego wyjaławiania gleby). Gdybyśmy chcieli w okresie zwiększonego zapotrzebowania na wit. C podać jej np 3 gramy, to trzeba by było zjeść ponad 40 cytryn lub kilkanaście pęczków zielonej pietruszki.

Z drugiej strony - wit. D. Stare zalecenia, żeby dostarczać codziennie 200 do 400 j są zdecydowanie za małe. Niemal każdy narząd posiada receptory dla wit. D i żeby uzyskać optymalny wpływ na zdrowie, to trzeba jej poziom utrzymywać w organizmie powyżej 50 ng/ml (niektórzy naukowcy twierdzą, że nawet 70 ng/ml). Ażeby to uzyskać, trzeba dostarczać co najmniej 4 tys. j/ dobę a nie 400.

Niezwykle ważną sprawą jest odpowiednia flora bakteryjna jelit, tak często niszczona nadmierną antybiotykoterapią. Nie można zapominać o aktywności fizycznej, ruchu na świeżym powietrzu (kwarantanna i maseczki działają odwrotnie), unikaniu szkodliwych czynników, niezdrowych używek itp..."

http://www.rdn.pl/audycje-odcinki/sie-przygotowac-kumulacje-sezonu-grypowo-covidowego-audycja-8-9-2020r

g
gość

oto wielka tajemnica pandemii, euro złoto i dolary

G
Gość
24 listopada, 13:47, Gość:

Kupujcie wszystko w Chinach to nadal bedzie pandemia i na pewno sie szybko nie skonczy

Wiecej towarów wiecej wirusów

wstyd tak prosty sprzet sciagac z tak daleka i tak drogo ! tysiace ludzi w polsce udaje,albo nie - ze pracuje zdalnie ,tysiace wyma[wulgaryzm]e paleczkami i sika gazem zamiast pomagac sluzbie zdrowia - panstwo z dykty ktos pedział

G
Gość

"Gdzie podziała się „zwykła” grypa? Dr Zbigniew Martyka o walce z koronawirusem

Epidemia koronawirusa sprawiła, że obecnie właściwie nie notowane są zachorowania na grypę. Liczba zachorowań spadła tu o… 98 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jak to możliwe? Dlaczego zakażenie SarsCov-2 traktuje się jako wyjątkowe, a inne, np. grypowe nie są przedstawiane jako zagrożenie epidemiczne? O tym z dr. Zbigniewem Martyką rozmawiał temi.pl.

W ostatnim tygodniu stycznia roku 2017 odnotowano 360 tysięcy zachorowań na grypę, to ponad 50 tys. dziennie. Nie było mowy ani o epidemii, ani o pandemii. Dziś, gdy świat zmaga się z tzw. pandemią koronawirusa, zachowywane są nadzwyczajne środki ostrożności i ograniczenia. Uwagę przykuwa koronawirus, o „zwykłej” grupie nie ma mowy. Co ciekawe, ilość odnotowanych przypadków grypowych w roku 2020 spadła (w statystykach) o 98 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.

W ocenie dr. Zbigniewa Martyki nie jest możliwe, by grypa zniknęła. - Biorąc pod uwagę fakt podawany przez wielu naukowców, że testy PCR są mało wiarygodne, nasuwa się wniosek, że zakażenia grypowe (które przecież nie mogły zniknąć w nadzwyczajny sposób) są traktowane jako zakażenia SarsCov-2. Mamy więc zakażenia wirusowe, typowe dla tej pory roku. Co ważne – Zakażenie SarsCov-2 traktuje się jako wyjątkowe, a inne, np. grypowe nie są przedstawiane jako zagrożenie epidemiczne – ocenił.

Medyk zauważył też, że propaganda medialna i rządowa, mówiąca o „śmiertelnym wirusie” niepotrzebnie powoduje atmosferę paniki. Ta zaś udziela się środowisku medycznemu, szczególnie temu na co dzień stykającemu się z koronawirusem. - Sądzę, że liczba zgonów osób zakażonych wirusem SarsCov-2 (nie jest to jednoznaczne ze zgonami z powodu zakażenia tym wirusem) napawa właśnie lękiem. Ponieważ osoby, u których wykryto wirusa są traktowane jak „chore na covid”, ich zgon spowodowany poważnymi przewlekłymi chorobami jest kwalifikowany jako zgon wywołany zakażeniem SarsCov-2. W ten sposób liczba tak kwalifikowanych zgonów wzrasta i jest pożywką dla tych, którzy chcą wzbudzić lęk, panikę – podkreślił.

Tak oto tworzy się rzeczywistość nieadekwatna do realnego zagrożenia i podejmowane są działania paraliżujące normalne funkcjonowanie placówek ochrony zdrowia. To zaś skutkuje większą liczą zgonów z powodu chorób przewlekłych. To wyraźnie widać w statystykach. Co więcej, liczba zgonów z powodu znacznego ograniczenia dostępności świadczeń medycznych wielokrotnie przewyższa liczbę zgonów przypisywanych koronawirusowi.

Dr Martyka zauważył, że w przypadku SarsCov-2, mamy do czynienia z dużym zróżnicowaniem przebiegu zakażenia, a około 90 proc. zakażeń przebiega bezobjawowo. Osoby ciężej przechodzące chorobę, mają różne objawy – od lekkich do ciężkiej niewydolności oddechowej, zmian zakrzepowych i zgonu. Tyle, że i w przypadku grypy dzieje się podobnie.

Jak więc należy funkcjonować w dobie koronawirusa? W ocenie medyka, należy zaprzestać kwarantanny i wykonywania testów (szczególnie, że dają one często wyniki fałszywe). Pacjentów należy zaś traktować tak jak w przypadku wszystkich zakażeń wirusowych. - Pacjenci zainfekowani powinni być przyjmowani tak jak pacjenci z grypą byli przyjmowani w ubiegłych latach. Jeśli stan pacjenta był poważny, to powinien być skierowany do szpitala bez stygmatyzowania go rodzajem wirusa – podkreślił. Jak zauważył, w latach poprzednich, lekarze pierwszego kontaktu przyjmowali w sezonie grypowym nawet kilkudziesięciu pacjentów z objawami infekcji dziennie, ale nikomu nie przyszło do głowy zarządzać kwarantanny, izolacji.

Dr Martyka zauważył też, że długotrwały stres związany z walką z koronawirusem, izolacja społeczna i zniechęcanie do aktywności fizycznej (poprzez straszenie skutkami koronawirusa), niszczy odporność..."

https://www.pch24.pl/gdzie-podziala-sie-zwykla-grypa--dr-zbigniew-martyka-o-walce-z-koronawirusem,80129,i.html

G
Gość

Kupujcie wszystko w Chinach to nadal bedzie pandemia i na pewno sie szybko nie skonczy

Wiecej towarów wiecej wirusów

G
Gość

Rozładunek i załadunek Rusłana trwa wiele godzin, ale odbywać się może zupełnie bez udziału ludzi. Przednie i tylne drzwi ładunkowe wyposażone są w rampy. Rampa jest „rozwijana” przed samolotem. Wewnątrz przedziału cargo znajdują się dwie suwnice, pod każdą można podpiąć ładunek o masie do 10 ton oraz dwie wyciągarkami o sile ciągu 29 kN. Samolot może wylądować nawet bez betonowej drogi, wystarczy mu gruntowa.......................taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa rampy same rozładują...a lądują na ściernisku...boooooooooooooooooosze

G
Gość
24 listopada, 10:43, Artur:

No cóż, jednak polskie dziennikarstwo schodzi na psy. A w sumie nie powinno się tego nazywać dziennikarstwem....

24 listopada br. na lotnisku KTW ładował An225 Mrija, a nie An124 Rusłan.

Byłem, widziałem start samolotu. Hm, no chyba, że w nocy inżynierowie dołożyli 2 silniki do Anotova w ramach przyjaźni polsko-ukraińskiej...

Żal czytać te wypociny dziennikarzy, et... pisarzy Dziennika Zachodniego.

Naiwnie, ale czekam na sprostowanie i jakby co służę oryginalnymi zdjęciami i nagraniem.

antek w tą antek w tamtą co to za różnica...no chyba ,że Antoni

G
Gość
24 listopada, 10:43, Artur:

No cóż, jednak polskie dziennikarstwo schodzi na psy. A w sumie nie powinno się tego nazywać dziennikarstwem....

24 listopada br. na lotnisku KTW ładował An225 Mrija, a nie An124 Rusłan.

Byłem, widziałem start samolotu. Hm, no chyba, że w nocy inżynierowie dołożyli 2 silniki do Anotova w ramach przyjaźni polsko-ukraińskiej...

Żal czytać te wypociny dziennikarzy, et... pisarzy Dziennika Zachodniego.

Naiwnie, ale czekam na sprostowanie i jakby co służę oryginalnymi zdjęciami i nagraniem.

psy to ty sznuj

A
Artur
24 listopada, 10:43, Artur:

No cóż, jednak polskie dziennikarstwo schodzi na psy. A w sumie nie powinno się tego nazywać dziennikarstwem....

24 listopada br. na lotnisku KTW ładował An225 Mrija, a nie An124 Rusłan.

Byłem, widziałem start samolotu. Hm, no chyba, że w nocy inżynierowie dołożyli 2 silniki do Anotova w ramach przyjaźni polsko-ukraińskiej...

Żal czytać te wypociny dziennikarzy, et... pisarzy Dziennika Zachodniego.

Naiwnie, ale czekam na sprostowanie i jakby co służę oryginalnymi zdjęciami i nagraniem.

PS. An124 Rusłan leciał w tym czasie z Hiszpanii, ale bądź co bądź, nad naszym krajem ;)

Dodaj ogłoszenie