Antkowiak: PZPN nie może ignorować tego, co mają do powiedzenia zwykli Polacy

Hubert Zdankiewicz
Stefan Antkowiak
Stefan Antkowiak Waldemar Wylęgalski/Polskapresse
- Trzeba skończyć z komunikatem, że liczymy się ze zdaniem jedynie UEFA i FIFA, bo przecież jesteśmy związkiem narodowym i nie możemy ignorować tego, co mają nam do powiedzenia zwykli Polacy, a także polski rząd - mówi Stefan Antkowiak, prezes Wielkopolskiego ZPN, kandydat na prezesa PZPN, w rozmowie z Hubertem Zdankiewiczem.

Na kilkanaście dni przed wyborami w PZPN faworytem mediów jest Roman Kosecki. Za to gdy pytamy działaczy, członków zarządu czy szefów związków wojewódzkich, to niemal wszyscy wskazują na Pana...
Na dziś to tylko spekulacje, za wcześnie, by wyciągać z nich wnioski. Niemniej jeśli moi koledzy tak mówią, to mogę się tylko cieszyć. To oznacza, że zamierzają dotrzymać pewnych ustaleń, do jakich między nami doszło.

Mówi się, że jeśli związki wojewódzkie pójdą z Panem, to Kosecki przegra, bo to one mają najwięcej głosów na Walnym Zjeździe (60 ze 118). Tyle że ich szefowie są skłóceni, widać to było wyraźnie podczas niedawnego wyboru kandydata na wiceprezesa ds. piłki amatorskiej.
To były zupełnie inne wybory - wewnętrzne. Było trzech kandydatów, więc wygrać mógł tylko jeden. Zrozumiałe więc, że dwaj pozostali poczuli się rozczarowani. Nie doszukiwałbym się analogii z tym, co wydarzy się na Walnym Zjeździe.

Trudno liczyć, by po tym, co się wydarzyło, Andrzej Padewski (baron z Dolnego Śląska) i Kazimierz Greń (z Podkarpacia) poszli do wyborów ramię w ramię. Pierwszy zarzucił drugiemu, że ze względów ambicjonalnych poparł jego rywala i w efekcie głosowanie wygrał dotychczasowy wiceprezes Jan Bednarek uchodzący za człowieka ze starego rozdania. Padły mocne słowa...
Trudno mi jest wchodzić w skórę i mentalność Kazia Grenia. Z tego, co wiem, on nie powiedział, na kogo zagłosował w drugiej turze. Faktem jest, że stało się to, co się stało. Głosowanie było demokratyczne i trzeba to uszanować.

Prezesem chce być też Edward Potok. To poważny rywal?
Każdego trzeba traktować poważnie, choć nie jest tajemnicą, że koledzy mają do Edka trochę żal, że zgłosił się tak późno.

Że nie powiedział o tym podczas lipcowego spotkania baronów w Uniejowie? W obecności Grzegorza Laty...
Uściślając, Laty w Uniejowie nie było. Była natomiast dyskusja, kto powinien być prezesem: polityk, piłkarz czy może ktoś z szefów związków wojewódzkich. Jak to pan mówi - baronów. No i zdecydowana większość była zdania, że może zmieńmy coś wreszcie. Rządził już związkiem sędzia, teraz jest piłkarz. Może więc nastał czas na działacza piłkarskiego. Gotowość startu na funkcję prezesa zgłosiliśmy ja i Eugeniusz Nowak [baron z Kujawsko-Pomorskiego później się wycofał - red.].

A potem nagle ogłosił to Potok. Mówi się, że popierają go baronowie ze Śląska i Małopolski: Rudolf Bugdoł i Ryszard Niemiec. Podobno za tym pomysłem stoją jednak tak naprawdę politycy Platformy Obywatelskiej, którzy chcą w ten sposób odebrać Panu głosy.
Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to cóż ja mogę powiedzieć? Może tylko jedno, że mnie to dziwi. Przecież nie tylko działacze związkowi, ale nawet wielu członków PO mówi, że polityka nie powinna wchodzić do PZPN.

"Nie tylko działacze, ale nawet wielu członków PO mówi, że polityka nie powinna wchodzić do PZPN"

Jest szansa, że wejdzie, w osobie Koseckiego. On, co prawda, obiecuje, że zrzeknie się wtedy mandatu poselskiego, ale to, co się dzieje, sugeruje, że tak całkiem się od swojego obecnego środowiska nie odetnie.
Nie chcę tu przesądzać, co zrobi Romek. Nie chcę nikogo dyskredytować i zakładać z góry, czy ktoś będzie dobrym, czy złym prezesem tylko z tego powodu, że należy do jakiejś partii. Osobiście jednak uważam, że powiązania związku z polityką nie powinny być aż tak bliskie.

Postawa baronów sugeruje, że niemal każdy w coś gra. Weźmy Niemca i Bugdoła - pierwszy uchodził za najwierniejszego sojusznika Laty, drugi niby go krytykował, ale ponoć chciał dać prezesowi drugą szansę. A potem nagle poparli Potoka.
Myślę, że i Ryszard Niemiec, i Rudek Bugdoł przez wiele lat bronili niezależności związku. Pierwszy jeszcze za czasów śp. prezesa Mariana Dziurowicza. Jeżeli naprawdę zrobili to, co pan mówi, to trudno jest cokolwiek komentować. Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze rozważą inne warianty.

Chce Pan się z nimi spotkać, przekonać do swoich racji?
Nie ma między nami barier, rozmawiamy. Może ostatnio mniej, ale nie wyobrażam sobie innego wyjścia przed wyborami.

Mówicie z Koseckim mniej więcej to samo: o transparentności, poprawie wizerunku PZPN. Co was różni?
Piłka nożna nie jest skomplikowaną grą. Zarządzanie już trudniejsze, ale wystarczą jasne reguły gry, których wszyscy będą przestrzegać. Dla mnie największym problemem jest wizerunek PZPN, dlatego proponuję zwołanie okrągłego stołu, przy którym zasiądą działacze, politycy - począwszy od Kancelarii Prezydenta, premiera, ministra sportu i edukacji - sponsorzy, ludzie biznesu i kultury, dziennikarze... Wszyscy, którym zależy na zmianach. To konieczne, bo PZPN sam się nie zreformuje. Będzie robił swoje, tak jak robi, ale niemoc trwająca do tej pory pozostanie. Jeżeli piłka nożna ma być sportem narodowym, to muszą się do tego włączyć wszyscy.

I co? Okrągły stół będzie rządzić w PZPN?
Okrągły stół ma wyrwać PZPN z izolacji społecznej, w jakiej się znalazł. Piłka nożna jest ukochaną grą Polaków. Jest to nasze dobro wspólne, którego nikt nie ma prawa zawłaszczać. Okrągły stół ma umożliwić różnym środowiskom faktyczny wpływ w procesie tworzenia programu naprawy i rozwoju polskiej piłki. Chciałbym usłyszeć od ludzi spoza związku, czego nam ich zdaniem brakuje. Co powinniśmy zrobić i skąd wziąć na to pieniądze. Dobrze pan wie, że środki finansowe, którymi dysponuje PZPN, wystarczają na sprawy organizacyjne. Nie ma za to pieniędzy na budowę stadionów, szkółek piłkarskich itd. Jeżeli chcemy stworzyć od podstaw nowy system szkolenia, trzeba to zrobić kompleksowo. Nie tylko na poziomie centralnym, ale również wojewódzkim, we wszystkich ośrodkach i klubach, które będą chciały się w to włączyć. Bez wsparcia i zaangażowania samorządów lokalnych nic nie zdziałamy. Musimy też sobie w końcu powiedzieć w PZPN, że nie mamy monopolu na rację, a tkwienie w oblężonej twierdzy nam nie służy i nie służy przede wszystkim polskiej piłce. Oczywiście ostateczne decyzje podejmą władze związkowe, Walne Zgromadzenie Delegatów, ale w ich przygotowaniu powinny uczestniczyć jak najszersze kręgi społeczne. Trzeba skończyć z komunikatem, że liczymy się ze zdaniem jedynie UEFA i FIFA, bo przecież jesteśmy związkiem narodowym i nie możemy ignorować tego, co mają nam do powiedzenia zwykli Polacy, a także polski rząd. Jestem też pewien, że nie zagrozi to naszej związkowej autonomii, a zapewne ją wzmocni.

To brzmi tak, jakby chciał Pan zrobić rewolucję.
Bez przesady. To samo zrobili 12 lat temu Niemcy po przegranych mistrzostwach Europy. No i teraz mają efekty...

Zgoda, musi Pan jednak zdawać sobie sprawę, że na negatywny wizerunek PZPN najbardziej wpływają inne kwestie. Takie jak kontrowersje przy budowie nowej siedziby czy słynny Klub Kibica Reprezentacji Polski. Jakie ma Pan na to pomysły?
W tych sprawach decyzje już zapadły...

Siedziba będzie w Wilanowie.
Trudno by to było teraz odkręcić. Jest już decyzja o zabudowie, są projekty, PZPN dostał pieniądze od UEFA na wykupienie ziemi. Dostanie na budowę. Przypomnę, że jesteśmy jednym z niewielu związków w Europie, który nie ma własnej siedziby. Tułamy się po Warszawie: z Alej Ujazdowskich na ulicę Miodową. Z Miodowej na Bitwy Warszawskiej, gdzie właściciel budynku dyktuje nam, co chce, w kwestii sposobu użytkowania lokalu. Według obliczeń, a mam takie informacje od sekretarza generalnego, PZPN wydaje rocznie ok. 2 mln zł tylko na siedzibę, która nie jest jego własnością. Jeżeli będzie miał swoją, będzie wydawał ok. 1,8 mln. Z czego koszty użytkowania wyniosą ok. 800 tys., milion pójdzie na spłatę taniego kredytu w UEFA.

A nie wydaje się Panu, że nowa siedziba będzie zbyt… imponująca? Może zamiast budować od podstaw, prościej było przenieść się na Stadion Narodowy?
Był taki pomysł, ale pierwsze propozycje Narodowego Centrum Sportu zakładały cenę 17 tys. zł za metr kwadratowy. To zdecydowanie za drogo. Nie mówiąc już o tym, że UEFA na pewno by takiej sumy nie zaakceptowała i nie zgodziłaby się udzielić nam wsparcia finansowego. Zresztą UEFA wyraźnie zaznaczyła: "Damy pieniądze tylko wtedy, gdy będziecie właścicielem terenu". Ta powierzchnia nie będzie poza tym służyć tylko nam. Część będzie wynajmowana, co pozwoli nam zarobić na utrzymanie obiektu.

Klub Kibica?
Jak pan wie, byłem w pierwszej komisji, która zajmowała się tą sprawą, razem z Edwardem Potokiem i Eugeniuszem Nowakiem. Jej stwierdzenia były jednoznaczne: należy wypowiedzieć umowę, bo jest niekorzystna dla PZPN. Zarząd taką decyzję podjął, wszelkie sprawy związane z Klubem Kibica przejmie związek.

Lato zostawia też po sobie niekorzystną dla PZPN umowę ze SportFive na prawa do pokazywania reprezentacji Polski.
Umowa obowiązuje i należy jej przestrzegać. SportFive z niej się wywiązuje, lecz to nie znaczy, że partnerzy nie mogą ze sobą rozmawiać i szukać lepszych rozwiązań.

Wygląda to tak, jakby Lato wodził przez cztery lata członków zarządu za nos. Podejmował decyzje bez konsultacji, zupełnie jakby ktoś nim sterował...
Trudno mi dociekać motywów Laty. Tłumaczyć czy wyjaśniać. Najlepiej pytać go osobiście. Być może dał się omamić ludziom, którzy opracowywali te dokumenty i mówili o świetlanej przyszłości PZPN. Sam nie wiem.

Obaj pijemy chyba do tej samej osoby - byłego sekretarza Zdzisława Kręciny, który również startuje w wyborach. Pana zdaniem ma w ogóle jakieś szanse?
Trudno mi komentować tę decyzję. Nie wiem, jakie Zdzisław ma motywy - czy chciał pokazać, że nadal coś znaczy. Oficjalnie mówi, że tyle lat pracuje w piłce, że nie wyobraża sobie życia poza nią...

Tak jak Panu odbiera głosy Potok, tak Koseckiemu robi to Zbigniew Boniek. Sądzi Pan, że ci dwaj mogą się porozumieć?
Nie chciałbym na tym etapie oceniać, kto jest numerem jeden, a kto dwa, trzy i cztery. Za wcześnie na to - niekiedy informacje, które wychodzą z różnych źródeł, to nic innego jak przedwyborcze baloniki.

Znów Pan mówi jak polityk. A zdaje Pan sobie sprawę, że kampania może być brutalna?
Co pan ma na myśli?

To, że tak jak Donald Tusk przegrał wybory przez dziadka z Wehrmachtu, tak Panu mogą wyciągnąć, że wiceprezesem był u Pana słynny "Fryzjer".
Uściślijmy, pan Forbrich nie był moim wiceprezesem. Tłumaczyłem to już kilkakrotnie, czasem jest tak, że siedzi się biurko w biurko z człowiekiem i nie wie się, co on robi w czasie wolnym. "Fryzjer" mieszkał 40 km od Poznania i ja go nie śledziłem ani nie zlecałem tego innym.

Sądzi Pan, że wszyscy to kupią?
Tego nie wiem, nie siedzę w głowach tych "wszystkich". Ale bądźmy poważni. Problem korupcji dotyczył nie tylko Wielkopolski, a oprócz "Fryzjera" zarzuty usłyszało kilkaset osób. Poza tym nasuwa się oczywiste pytanie - skoro wiedza o jego działaniach była ponoć powszechna, to dlaczego osoby, które ją miały, nie podjęły wcześniej żadnych kroków, nie upubliczniły tego? Podkreślam z całą mocą, że nie miałem z nim żadnych związków. Cóż ja mogłem poradzić na to, że sobie facet jeździł po Polsce... Gdybym wiedział, co robi, tobym na pewno zareagował. To oczywiste. Jak pan wie, jestem działaczem piłkarskim wiele lat i nigdy nie pojawił się nawet cień wątpliwości, jaki jest mój stosunek do sprawy korupcji.

Czy Pana zdaniem ludzie tacy jak trener Dariusz Wdowczyk mają prawo wrócić do pracy?
Stosując analogie do innych sfer życia, trzeba powiedzieć, że mają. Skoro ktoś odbył karę, to ma prawo wrócić do życia i pracować. W tym przypadku trzeba się jednak zastanowić, czy powinien to robić z powodów etycznych. Między innymi na takie pytania powinna odpowiedzieć nam dyskusja przy okrągłym stole.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie