Aniołki PiS: Nadszedł czas na paprotki Kaczyńskiego

Magdalena Żuraw
Dziennik "Polska the Times" piórem red. Joanny Miziołek powyzłośliwiał się na temat młodych kandydatek PiS do Sejmu - w tym niżej podpisanej. Sugestie autorki, że jesteśmy "paprotkami" Kaczyńskiego, oparte zostały jednak na bardzo dziwacznych podstawach.

Ja np. zostałam paprotką Kaczyńskiego tylko dlatego, że jakiś czas temu opublikowałam tekst, w którym pisałam, że kobiety stworzone są do zupełnie innych rzeczy niż mężczyźni (co jest faktem, o czym świadczy choćby rozgrywanie osobnych zawodów dla pań i panów w szachach). Dzisiaj zaś jestem "kandydatką z list PiS do Sejmu i propagatorką udziału kobiet w życiu publicznym" - co ma być, jak wynika z wydźwięku artykułu red. Miziołek, uderzającą sprzecznością.

Aby uwydatnić ten przekaz, dziennikarka poprosiła o komentarz prof. Kazimierza Kika, który powiedział: "Wypowiedzi młodych kobiet, które uderzają w nie same, wcale mnie nie dziwią. Bo one mówią dokładnie to, co myślą ich koledzy politycy. To są kobiety różańcowe. Są niczym świeczki u stóp tronu Jarosława Kaczyńskiego (...) Wszyscy popieramy to, aby młode kobiety dostały szanse na start w wyborach. Ale one nie potrafią bronić własnych interesów i stają się tylko instrumentami w rękach sztabowców".

Do przenikliwych myśli prof. Kika, który przez dwadzieścia lat (1970-1990) był świeczką u stóp tronu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, trudno się nawet odnieść, ale pani redaktor - która z namaszczeniem podpiera się jego autorytetem w walce z "seksizmem" - powinna sprawdzić, jaki procent członków Biura Politycznego KC PZPR stanowiły wówczas kobiety (zwłaszcza młode i nieróżańcowe, które na czele z Kazimierzem Kikiem i Joanną Miziołek "wszyscy popieramy").

Wróćmy jednak do paprotek. Sylwia Ługowska także nią jest, bo - jak czytamy w dzienniku "Polska the Times" - zaliczyła "medialną wpadkę". Jaką? "Podczas jednego z pierwszych programów telewizyjnych, do którego została zaproszona, podsumowując zorganizowany przez PiS Kongres Kobiet Prawicy, przyznała, że dostrzega różnice w pozycji i traktowaniu kobiet na wsi i w miastach, ale nie może drążyć tego tematu, bo nigdy nie żyła na wsi". Szokujące, prawda? Przy takiej strasznej "medialnej wpadce" blednie nawet wylansowany przez "Polska the Times" news, że jeden z pilotów Tu-154 tuż przed katastrofą smoleńską wołał: "Patrzcie, jak lądują debeściaki!".

Inne młode kobiety startujące z list PiS (Ilona Klejnowska i Anna Rożek) to również paprotki, ale tego autorka już nie udowadnia, bo po co. Przecież - jak pisze - pojawiły się mówiące o tym "komentarze złośliwców", a i prof. Kazimierz Kik, od urodzenia stojący po właściwej stronie, dokładnie i fachowo wszystko naświetlił.

Konkluzja artykułu red. Miziołek, która brzmi: "najwidoczniej nie nadszedł jeszcze czas kobiet w polskiej polityce", jest jednak dla mnie, dla Sylwii Ługowskiej, Ilony Klejnowskiej i Anny Rożek nad wyraz krzepiąca. Skoro bowiem czasy nie sprzyjają jeszcze prawdziwym, postępowym kobietom, które zgodnie z duchem nowoczesności zadowoliłyby i panią red. Miziołek, i pana prof. Kika, to może w polityce poszczęści się skromnym, patriarchalnym "paprotkom"?

Czytaj też tekst Joanny Miziołek, do którego odnosi się Magdalena Żuraw: Ługowska, Klejnowska, Rożek... Paprotki PiS, czyli czas na kobiety jeszcze nie nadszedł

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adamus

Zapraszam do odwiedzenia strony Sylwii Ługowskiej www.sylwialugowska.pl

Dodaj ogłoszenie