reklama

Andrzej Wawrzyk vs Albert Sosnowski. Dla obu była to oferta nie do odrzucenia

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Zaktualizowano 
Andrzej Wawrzyk miał walczyć z Albertem Sosnowskim w maju 2014 r., ale kilkanaście dni przed pojedynkiem miał groźny wypadek samochodowy. Bartek Syta / Polska Press
Wydarzeniem na gali Polsat Boxing Night 17 września będzie pojedynek broniącego tytułu mistrza świata Krzysztofa Głowackiego z Oleksandrem Usykiem. Ale w trójmiejskiej Ergo Arenie w ringu zawalczą też m.in. Albert Sosnowski z Andrzejem Wawrzykiem.

18 marca Albert Sosnowski (49 zwycięstw, siedem porażek i dwa remisy) pokonał Andrasa Csomora przez techniczny nokaut w drugiej rundzie. Po walce w rozmowie z Mateuszem Borkiem potwierdził, że kończy karierę. Oferta promotora Andrzeja Wasilewskiego była jednak na tyle kusząca, że „Dragon” wraca. – Na emeryturę to ty mnie wysłałeś – z uśmiechem Sosnowski zaczepił Borka podczas spotkania promującego galę Polsat Boxing Night, która odbędzie się 17 września w Ergo Arenie w Trójmieście.

– W Australii są walki celebrytów, to może i u nas będą? On mnie wysłał na emeryturę sportową, to ja go wyślę na dziennikarską. Oczywiście żartuję. Mateusz to świetny dziennikarz, znamy się, lubimy – śmiał się były mistrz Europy.

Jego pojedynek z Andrzejem Wawrzykiem (32 wygrane, 1 przegrana) będzie jednak na poważnie. Mimo, że wiele osób jest przekonanych, że to kiepski pomysł. – Albert wygrał ostatnią walkę, miał ładne pożegnanie, nadchodząca walka jest niepotrzebna – ocenił Fiodor Łapin, trener m.in. Krzysztofa Głowackiego.

– Rozumiem to, ale przygotowania idą pomyślnie. Mam zamiar pokazać dobry boks. Wierzę w zwycięstwo. Tym, którzy martwią się o moje zdrowie, dziękuję, ale niech zajmą się sobą. Ja czuję się świetnie. Przez to że prowadzę zajęcia na obiektach Legii, to przejście do przygotowań było łatwiejsze. Poza tym moi trenerzy z Jarosławem Soroko na czele znaleźli dużo obszarów mojego ciała, które były nieużywane w przeszłości. Chodzi o gimnastykę, rozciąganie mięśni, rozluźnienie ich, co wpływa na poruszanie w ringu. Tę wiedzę sam wykorzystam, jako trener – tłumaczył Sosnowski.

– Poza tym oferta Andrzeja Wasilewskiego była dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Na poprzednich galach Polsat Boxing Night byłem jako komentator. To ogromne przedsięwzięcie, czuć było świetną atmosferę, aż dreszcze przechodziły po plecach. Gdy nadarzyła się okazja na niej wystąpić, nie wahałem się – tłumaczył.

Dla Andrzeja Wawrzyka to dalszy etap powrotu do pełnej formy. W maju 2014 roku miał groźny wypadek samochodowy. Nogę miał pogruchotaną w kilku miejscach, rehabilitacja trwała 10 miesięcy. Swoją drogą, do zdarzenia doszło kilkanaście dni przed starciem... z Sosnowskim. Choć prognozy tuż po wypadku były kiepskie, wrócił do sportu. Od lipca 2015 r. stoczył trzy walki, wszystkie wygrał, ostatnią w kwietniu z Marcinem Rekowskim.

– Po tym starciu znów awansowałem w rankingu, ale wciąż za wcześnie na duże nazwiska. Gala PBN to duże wydarzenie i szansa na pokazanie się. Doszedłem już do siebie po wypadku, ale każdy sprawdzian jest dobry. Albert to wojownik, więc taki sprawdzian jest bardzo ważny – wyjaśnił 28-letni Wawrzyk, który w maju 2013 r. był pretendentem do tytułu mistrza świata. Przegrał jednak z Aleksandrem Powietkinem przez nokaut.

Wawrzyk z Sosnowskim znają się od lat. – Trenowaliśmy razem, gdy dołączyłem do grupy trenera Fiodora Łapina. Kilka razy sparowaliśmy. Andrzej był dla mnie niewygodny. Postaram się, by tym razem walka była dla niego najtrudniejszą w karierze – zapowiedział „Dragon”.

– Te sparingi były jakieś trzy lata temu, więc kawał czasu. Poza tym walka a trening, to dwie różne rzeczy – tłumaczył Wawrzyk. – Jak ta walka może wyglądać? Jestem wyższy, mam większy zasięg, bardziej lotny na nogach, więc Albert będzie musiał jakoś mnie podejść – dodał. Sosnowski: – W dotychczasowych walkach Andrzeja znalazłem luki, które wykorzystam.

Czy teraz to będzie moja ostatnia walka? Nie chcę niczego zapowiadać. Koncentruję się na przygotowaniach. Zobaczymy jak będę wyglądał w ringu i wtedy podejmę decyzję. Pomysł na siebie mam, ale czuję, że mogę walczyć. Poza tym wciąż otrzymuję oferty walki z zagranicy – zdradził 37-letni „Dragon”, który w 2010 r. przegrał z Witalijem Kliczką walkę o mistrzostw świata.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie