Andrzej Śmietanko - prawdziwa szara eminencja ludowców

Joanna Miziołek
Andrzej Śmietanko i Aleksander Kwaśniewski w 2000 roku
Andrzej Śmietanko i Aleksander Kwaśniewski w 2000 roku Fot. Wikipedia Commons
Kiedyś stał przy Waldemarze Pawlaku, pracował dla Aleksandra Kwaśniewskiego, później przy Marku Sawickim. Ale zawsze niezależnie od wpadek i afer znajdował posadę w państwowych instytucjach - pisze Joanna Miziołek.

Od lat stał przy Waldemarze Pawlaku, ostatnio jednak był zaliczany do bliskiego otoczenia Marka Sawickiego. Andrzej Śmietanko, dyrektor generalny Elewarru, spółki zajmującej się handlem zbożem, jest jednym z głównych bohaterów afery taśmowej.

Z ujawnionych taśm wyłania się obraz wyprowadzania pieniędzy z państwowych spółek zarządzanych przez PSL, traktowanie ich jak prywatnego folwarku i obsadzanie stanowisk swoimi. Na nagraniu można odsłuchać rozmowę szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z byłym dyrektorem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem. Łukasik na Śmietance nie zostawia suchej nitki i obwinia go za utratę stanowiska dyrektora w Agencji Rynku Rolnego.

- To, co Andrzejek lubi, za nic on sam nie odpowiada. On wnioskował o wynagrodzenie 50 tys. zł miesięcznie. Ja mu tego nie mogłem podpisać, ale ten słup mu podpisał - mówi na nagraniu Łukasik. Podczas dalszej części spotkania Łukasik opowiada m.in. o obchodzeniu ustawy kominowej, nepotyzmie, "delegacjach" polegających na zwiedzaniu ciepłych krajów z rodziną, ciepłych posadach dla "swoich".

Oto jak wyglądała jego ścieżka kariery. Andrzej Śmietanko ukończył w 1982 r. studia na Wydziale Rolniczym w Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, w 1988 r. uzyskał stopień doktora, broniąc pracę zatytułowaną "Ochrona rzepaku ozimego techniką lotniczą". Był kierownikiem Zakładu Rolnego MGR w Piszu od 1982 r. oraz prezesem spółdzielni Wator w Orzyszu w latach 1985-1992. W lutym 1992 r. objął stanowisko wiceprezesa Agencji Rynku Rolnego.

Należał do ZMW i ZSL. W 1990 r. przystąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego, był wiceprezesem naczelnego komitetu wykonawczego tej partii. Z jej listy sprawował mandat posła II kadencji wybranego w okręgu Suwałki. W 1997 r. bez powodzenia ubiegał się o reelekcję. Należy do Stowarzyszenia Ordynacka.

Od 26 października 1993 do 6 marca 1995 r. pełnił funkcję ministra rolnictwa i gospodarki żywnościowej w rządzie Waldemara Pawlaka. Tam jego relacje z obecnym wicepremierem zdecydowanie się polepszyły. Ba, relacje między Pawlakiem a Śmietanką były niemal znakomite.

Śmietanko u Kwaśniewskiego
Ministrem rolnictwa był dwa lata. W lipcu 1994 r. prokuratura wszczęła śledztwo, gdy rządowa lancia Śmietanki staranowała płot we wsi pod Orzyszem. Kryminalista Jarosław Z. w liście do ówczesnego ministra sprawiedliwości utrzymywał, że za kierownicą siedział Śmietanko, który wcześniej w lokalu Czarny Pająk spędził alkoholowy wieczór z nim, burmistrzem Orzysza i dwiema paniami. Śledztwo po roku warunkowo umorzono, bo burmistrz wziął całą winę na siebie.

Czasy rządów AWS i Unii Wolności Śmietanko przeczekał w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdzie w randze podsekretarza stanu odpowiadał za rolnictwo. Trafił do kancelarii prawdopodobnie dzięki temu, że poza działalnością w PSL jest także członkiem Stowarzyszenia Ordynacka. Wtedy mówiło się, że nazwisko Śmietanki mógł podpowiedzieć prezydentowi Artur Balazs, szef Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, z którym Kwaśniewski się często prywatnie widywał. Ale temu były minister rolnictwa zaprzecza. - Nigdy nie rozmawiałem na temat Śmietanki z Aleksandrem Kwaśniewskim - mówi "Polsce" Balazs. Najprawdopodobniej polecił go sam Waldemar Pawlak, przy którego boku Śmietanko był od lat.
Za rządów Leszka Millera Śmietanko został prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jedną z pierwszych jego decyzji jako prezesa był zakup czterech nowych samochodów dla agencji za 350 tys. zł. Zakupionego peugeota 607 o podwyższonym standardzie przeznaczył dla siebie. Nikogo to nie wzburzyło. Tak więc Andrzej Śmietanko zajmował kolejne stanowiska.

W latach 1998-2002 zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim jako jego przewodniczący. Zajmował stanowiska prezesa Krajowej Rady Gorzelnictwa i Biopaliw. Do 2004 r. był prezesem zarządu i przewodniczącym rady nadzorczej założonej przez Aleksandra Gudzowatego firmy Brasco Bartimpex - Holding Biopaliwowy SA. Aż w końcu po wyborach w 2007 r. objął stanowisko prezesa zarządu Elewarr sp. z o.o., spółki kontrolowanej przez Agencję Rynku Rolnego, zajmującej się głównie magazynowaniem zboża. W kuluarach PSL postrzegany jako szara eminencja partii czuł się na tyle swobodnie, że nie krępował się korzystać z partyjnych znajomości, by zajmować kolejne posady i negocjować niebagatelne wynagrodzenie.

Polityk ludowców się broni
Andrzej Śmietanko po ujawnieniu taśm nagranych w styczniu nie poczuwa się do winy. Uważa, że to próba politycznego uderzenia przede wszystkim w ministra rolnictwa Marka Sawickiego. - Myślę, że to było zrobione celowo. Ktoś wykorzystał okazję, że sfrustrowany prezes się rozżalił i trzeba było kogoś kopnąć z boku. Mnie jest tylko przykro słuchać oskarżeń od człowieka, który zasiadał we władzach spółki i brał udział w podejmowaniu decyzji - podkreślił dyrektor Elewarru, przypominając, że Władysław Łukasik przez trzy lata był prezesem tej spółki.

Śmietanko bronił się w telewizji. - No, co ja mogę poradzić na to, że ktoś mówi, że ktoś chciał się uwłaszczyć? I co on teraz miał na myśli... Bóg raczy wiedzieć, co miał na myśli! Nie ma żadnej próby uwłaszczenia się na żadnym majątku. Żadna złotówka nie wyjechała z firmy - zapewniał. - To początek zamieszania przedkongresowego w PSL - oskarżał. I zapowiedział, że złoży pozew przeciwko Władysławowi Łukasikowi.

Prawie pewne, że cała sprawa ma związek z wewnętrzną sytuacją u ludowców. Ale sylwetka i życiorys Śmietanki pokazują też mentalność niektórych polityków PSL, którzy latami przechodzą z intratnego stanowiska na stanowisko. Mimo kolejnych wpadek i afer. I może dlatego, że wciąż są bezkarni. Może kazus Śmietanki będzie pierwszym, który pokaże politykom, że choć rodzina jest najważniejsza, to niekoniecznie przy zatrudnianiu.

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Snajper
Strzał w 10...
A
Anton
Pseudo-afera aby przykryć prawdziwe afery!
Tow. Śmietanko and Company mogą działać spokojnie.
s
sandoval
Łajno do łajna i fajna ferajna.
Legalni, a łupów mogą pozazdrościć gangsterzy[nielegalni].
M
Miasto
PSL już udowodnił,że jest kupą gnoju. Gonić wsiowych cwaniaczków!
i
inżynier
W naszych realiach to typowy "człowiek sukcesu".
Aleśmy się wykierowali na niepoległość.
i
inżynier
Aż wstyd się przyznać. Stworzyliśmy kraj dla takich Śmietanków. To są klasyczni (w naszych realiach) ludzie sukcesu. Świetnie sobie "radzą", fantastycznie prosperują, światowi ludzie. Tylko że wszystko opiera się na pieniądzach podatników, w zamian za które oni głównie "piastują stanowiska" i to wszystko.
Aleśmy się wykierowali na niepodległość.
B
Bartek
D..a Jasio
b
bk
Obywatelu o czym ty mówisz. Aby się dowiedzieć co to jest godność i honor ci ludzie musieli by zajżeć do słownika wyrazów obcych. Tylko wstyd, że my ich ciągle wybieramy i im pozwalmy na to co robią.
O
Obywatel RP
Złodzieje na państwowych posadach. Gdzie honor, godność i etos służby cywilnej.
Kasta PSL okrada na miliony nas Polaków, obywateli. Gdzie ABW i CBŚ.
Nepotyzm, prywata, niegospodarność, malwersacje.
i
inżynier
Tylko jak zbliżają się wybory, znowu nam specjaliści od propagandy wytłumaczą, że nie warto "marnować" głosu na jakieś partie spoza obecnego sejmu ... . I będzie tak jak jest - zbiorowe (polityczne) dojenie państwowego koryta, a Polacy niech sobie robią co chcą, kogo to obchodzi.
p
pdf
Zawsze przy takich sprawach chodzi o jakiegoś karierowicza zaczynającego jeszcze w PRL i jego strukturach, lub jesli jest młodszy aferzysta - w ścisłym powiązaniu z takimi ludźmi i układami. To raczej nie jest przypadek.
Chyba na tym głównie miała polegać ciągłość państwa, na której tak komuchom zależało w 1989 roku.
G
Gazda z Diabelnej
Tą partie powinno się zdelegalizować bo tylko PiS bardziej szkodzi Polsce. Tyle prywaty i nepotyzmu co jest w PSL to nie ma nigdzie karierowicze
G
Gazda z Diabelnej
Tą partie powinno się zdelegalizować bo tylko PiS bardziej szkodzi Polsce. Tyle prywaty i nepotyzmu co jest w PSL to nie ma nigdzie karierowicze
c
cezar
Przy okazji kolejnej afery obozu władzy – taśm PSL-u – warto przypomnieć: PSL nie jest bytem żyjącym samodzielnie. Jest to rodzaj politycznego pasożyta, zespół ludzi bez konkretnego celu poza reprodukcją swojej władzy i pozycji. Nie jest to twór dostatecznie silny, by móc trwać w polityce samodzielnie – potrzebuje nosiciela.

To nosiciel pozwala mu dostać się do przestrzeni, które następnie PSL korumpuje i wysysa. I tym nosicielem jest PO. To Platforma, aby utrzymać władzę, wpuściła PSL do sektorów rolniczych – i dziś widzimy tego konsekwencje. Wcześniej to PO wpuściła w sektor energetyczny PSL – co niemal (gdyby nie reakcja przerażonej UE) zakończyło się dla nas wieloletnim uzależnieniem energetycznym od Rosji.

Pamiętajmy więc, że to Tusk wprowadził do Sejmu dwie choroby – Palikota i PSL. Z jednej strony postkomunistyczną zgraję gotową na posyłki pisać donosy dla ambasady rosyjskiej, a swoje realne intencje ukrywającą pod lewacką nowomową. Z drugiej – bezideowe towarzystwo, chcące tylko pozostać przy korycie. Przypatrując się dzisiejszej aferze i patologiom jakie ona odsłania, pamiętajmy też o nosicielu, który polskiej polityce zapewnił tak cudowne objawy chorobowe.
Dodaj ogłoszenie