Andrzej Seremet. Prokurator Sfinks generalny

Witold Głowacki
Trudno zliczyć przykłady momentów, w których w ważnych sprawach Andrzej Seremet formułował zdania, które można było rozumieć co najmniej dwojako
Trudno zliczyć przykłady momentów, w których w ważnych sprawach Andrzej Seremet formułował zdania, które można było rozumieć co najmniej dwojako Bartek Syta/Polskapresse
Po dwóch i pół roku kadencji Andrzeja Seremeta widać, że prokuratura rodzi problemy o charakterze uderzająco wręcz politycznym jak na instytucję ustawowo odpolitycznioną - pisze Witold Głowacki

Jeśli dożyję do 19 grudnia, to postaram się w tym spotkaniu uczestniczyć - tak odpowiedział w czwartek Bronisławowi Komorowskiemu Andrzej Seremet. To niezbyt udany żart, jeśli weźmiemy pod uwagę, że prezydent zaprosił prokuratora generalnego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęcone śledztwu w sprawie katastrofy smoleńskiej. I że formułując to zaproszenie, Bronisław Komorowski mówił, że "warto zbadać aspekt ewentualnego zewnętrznego czynnika działającego destrukcyjnie na społeczeństwo polskie w kontekście katastrofy smoleńskiej. Absolutnie warto".

To tylko jeden z wielu przykładów momentów, w których Andrzej Seremet mówił coś, co pozwalało rozumieć go co najmniej dwojako.

Trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek dowiemy się jednoznacznie, co właściwie prokurator generalny powiedział Tomaszowi Wróblewskiemu, redaktorowi naczelnemu "Rzeczpospolitej", tuż przed publikacją feralnego dla gazety materiału o trotylu na wraku tupolewa. Wiadomo, że to po tym spotkaniu zapadła ostateczna decyzja o jego druku. Dopiero tydzień po wybuchu "afery trotylowej" Seremet udzielił jednak Radiu Zet wywiadu, w którym tłumaczył się ze spotkania z Wróblewskim. Choć następnego dnia po publikacji "Rz" jego rzecznik mówił, że "prokurator generalny sądzi, że został źle zrozumiany", teraz Seremet oskarżył Wróblewskiego wprost o manipulację. Choć przyznaje, że potwierdził, że podczas oględzin i badań wraku Tu-154 narzędzia wykorzystywane przez biegłych wykazały obecność materiałów wysokoenergetycznych, podobnych do materiałów wybuchowych, to jednocześnie twierdzi, że wyraźnie zaznaczył, że jest za wcześnie, by wyciągać z tego jakiekolwiek wnioski. Były już naczelny "Rzeczpospolitej" jeszcze nie odpowiedział na te deklaracje prokuratora generalnego.

Andrzej Seremet milczy lub odpowiada wymijająco. Wie, co robi. I tak ostatecznie będzie się za niego musiał tłumaczyć Donald Tusk

Po raz kolejny jednak to Andrzej Seremet znalazł się w nieciekawym kontekście na czołówkach gazet. Po raz kolejny powszechnie zadawane są także pytania, co prokurator generalny mógł mieć na myśli, w co gra i dlaczego tak oszczędnie się wypowiada. Tłumaczyć się z jego słów muszą jednak inni. Na przykład Donald Tusk, którego i na ostatniej konferencji pytano o to, na ile konkretnie został powiadomiony przez Seremeta o skutkach ekspertyzy na wraku tupolewa. To Seremet miał zaś powiedzieć "Rz", że doszło do jego spotkania z premierem i że poświęcone ono było właśnie tej ekspertyzie. Mówiąc zaś o tym, otworzył pole do całkiem zasadnych spekulacji dotyczących tego, że pierwsze wnioski płynące z wyników badań wraku mogą być jednak znacznie bardziej poważne, niż sugerowali to prokuratorzy wojskowi dementujący informacje "Rz". Rzecz jasna zaś - pytania w tej sprawie chętniej kierowane są zaś do premiera niż do unikającego mediów Seremeta.
Rozdzielając stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Donald Tusk i jego partia przeprowadzili jedyną zauważalną w poprzedniej kadencji reformę o charakterze ustrojowym. Krótka, bo przecież tylko dwuletnia, epoka prokuratury w wydaniu IV RP przypieczętowała los połączonych funkcji ministra i prokuratora generalnego. Ich rozdzielenie stało się jednym z głównych postulatów idącej po zwycięstwo w roku 2007 Platformy. Nowelizacja ustawy została przegłosowana w połowie roku 2009. Jej wejście w życie wyznaczono prawie rok później, by można było wyłonić odpowiednich kandydatów na prokuratora generalnego.

Wszystkim marzyło się, że do konkursu na prokuratora generalnego stanie kilku sędziów Sądu Najwyższego, może któryś z byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem zgłosiło się aż 16 kandydatów. Najbardziej znane nazwiska mieli wśród nich ci, którzy zdążyli w swym życiu zakosztować polityki: Jerzy Engelking, były wiceprokurator generalny za rządów Zbigniewa Ziobry, organizator jego słynnych konferencji, prok. Marek Pasionek, były podsekretarz stanu w KPRM za rządów PiS, o którym usłyszeliśmy już po wyborze PG przy okazji konfliktu o śledztwo smoleńskie, Bogdan Święczkowski, szef ABW w IV RP, oraz Kazimierz Olejnik, były wiceszef Prokuratury Generalnej za rządów Millera, prekursor medialnych metod stosowanych później przez Ziobrę. Do tego jeszcze ustępujący z likwidowanej z dniem wejścia w życie nowelizacji funkcji prokurator krajowy Edward Zalewski oraz jedenaścioro sędziów i prokuratorów.

KRS nie wybrała z tego grona na szczęście żadnego z kandydatów, którzy mogliby budzić najpoważniejsze kontrowersje. Jednak Lechowi Kaczyńskiemu przedstawiła kandydatury Edwarda Zalewskiego, o którym mówiło się, że ma świetne kontakty z Grzegorzem Schetyną, i krakowskiego sędziego Andrzeja Seremeta. Kaczyński wybrał, rzecz jasna, Seremeta.

Ostateczne rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości nastąpiło 31 marca 2010 roku. Od tego momentu w ekspresowym tempie zaczęły się pojawiać dowody na to, że reforma, która w założeniu miała prokuraturę odpolityczniać, rodzi zupełnie nowe problemy o charakterze jak najbardziej politycznym.
Andrzej Seremet, który objął swą funkcję na zaledwie dziesięć dni przed katastrofą smoleńską, nie miał ani szczęśliwego, ani udanego startu. Już kilkanaście dni po Smoleńsku i opinia publiczna, i dziennikarze, i politycy przecierali oczy ze zdumienia, patrząc, jak skąpo i nieśpiesznie śledczy wydzielają informacje dotyczące przebiegu śledztwa. - Prokuratura zachowuje się tak, jakby chodziło o włamanie do garażu na Grochowie. To jest niezrozumiałe - mówił poirytowany Włodzimierz Cimoszewicz. A Andrzej Seremet milczał. Już wtedy zaczęły się pojawiać pytania, czy rzeczywiście warto otwierać szampana z powodu zerwania z dwudziestoletnią zależnością prokuratury od polityków. W momencie bowiem, gdy ta prowadziła jedno z najpoważniejszych śledztw w swej historii, było jasne, że rządzący nie mają właściwie żadnego wpływu na jego jakość.

Dziś, po 2,5 roku kadencji Seremeta, wyraźniej niż kiedykolwiek dotąd widzimy, że choć rząd nie ma narzędzi, by choćby korygować działania prokuratury, to jednak musi ponosić polityczną cenę za jej błędy, zaniechania i opieszałość. Nie chodzi tylko o śledztwo smoleńskie, które oczywiście było jak dotąd dla rządu Donalda Tuska najbardziej kosztowne. Za kadencji Seremeta opinię publiczną bulwersowały przecież i nieopanowany przez prokuratora generalnego rokosz w prokuraturze wojskowej z samopostrzeleniowym finałem w wykonaniu płk. Mikołaja Przybyła, i seria błędów, przecieków i samozaprzeczeń śledczych w gorąco relacjonowanej przez tabloidy sprawie Katarzyny W., i wreszcie seria zaniechań poprzedzających wybuch afery Amber Gold.

Dlatego od roku już toczy się gra o możliwość ponownego objęcia prokuratury parlamentarnym choćby, nieostrym nadzorem i o wprowadzenie bardziej wykonalnego trybu odwołania prokuratora generalnego. Seremet okazał się dobrym rzecznikiem interesów swojej grupy zawodowej - bo tym próbom od początku się sprzeciwiał i w mniej lub bardziej skuteczny sposób starał się je torpedować i rozmywać. Ponad miesiąc temu jednak minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaproponował zupełnie nową ustawę Prawo o prokuraturze, ogłaszając przy tym, niemal explicite, że obiekcje prokuratora generalnego przestały go interesować.

Ciekawe, czy z dzisiejszej perspektywy Jarosław Gowin wolałby się ugryźć w język, czy przeciwnie - jeszcze zaostrzyć swe słowa? A może, sugerując możliwość swego "niedożycia" do 19 grudnia, Andrzej Seremet nie tyle niezbyt stosownie sobie zażartował, co raczej użył nieco przerysowanej metafory odnoszącej się do życia zawodowego?

Witold Głowacki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie