Andrzej Godlewski: Chwyt na IPN

Szef działu opinie "Polski"
IPN popełnił błąd. Książkę, która interesuje miliony Polaków, wydano w paru tysiącach egzemplarzy.

Badania przeszłości Lecha Wałęsy powierzono ludziom, którzy - delikatnie mówiąc - nie cenią byłego prezydenta. Zamiast wielkiej konferencji historycznej o działalności lidera Solidarności i publikacji dostępnych akt zadziwiający marketing, który tworzył atmosferę skandalu i sensacji.

Jednak te kontrowersje nie powinny być wykorzystywane jako pretekst do osłabienia bądź likwidacji Instytutu. Przez prawie dziesięć lat istnienia IPN dorobił się już pokaźnego grona przeciwników.

Są to politycy, naukowcy i dziennikarze, a także dawni pracownicy Instytutu. Wielu z nich jest osobiście zainteresowanych ograniczeniem jego działalności. Jednak te interesy nie muszą się pokrywać z interesem publicznym.

IPN ma do wykonania zadania, którym nie były w stanie sprostać m.in. prokuratura czy ośrodki akademickie.

Jak naprawdę wyglądały ostatnie dni życia ks. Jerzego Popiełuszki? Jaki był udział MSW w innych morderstwach politycznych? Co służby specjalne PRL wiedziały o zamachu na Jana Pawła II?

Przed IPN nikt nie podjął wysiłku, by udokumentować polskie straty wojenne czy działalność niepodległościowego podziemia po 1945 r. "Odpolitycznianie" IPN to może być sposób na zniszczenie Instytutu.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
siostra Goździkowej
Panie Andrzeju, o ile w ostatnim komentarzy był Pan uśmiechnięty, tak teraz nie wyglada Pan najlepiej. Jest Pan po prostu przemęczony, widzę to od razu. Mój mąż w ostatnich latach też tak tyrał i ... już go nie ma. Teraz każdego ostrzegam, nie odpowiednio rozkłada siły - wysypia się a od firmy w której pracuje egzekwuje należne mu dni wolne. Ja też uważam, że powiniem wybrać się Pan gdzieś na wieś, popić trochę świeżego mleka prosto od krowy i prawdziwego wiejskiego sera. Takie środowisko jest lepsze niż te wszystkie SPA. Naprawdę widzę po Pana oczach, że jest to Panu potrzebene. W takiej wiosce gdzieś an Kujawach, czy nad Bugiem dwa tygodnie spedzi Pan za 1000-1500 zł. Ze wszystkim.
g
grzegorz
Lepiej by takie książki pisali historycy "-delikatnie mówiąc - nie ceniący byłego prezydenta" niż jego pochlebcy. Jeśli będą to robić ci drudzy powstawać będą kolejne laurki. Nie wiem jaka była prawdziwa historia Lecha Wałęsy, ale jeśli nie ma on nic na sumieniu, nie powinien obawiać się nawet najbardziej zjadliwego paszkwila. Jeśli fakty, są takie jak przedstawia je Wałęsa, to prezydent powinien spać spokojnie. Jeśli chodzi o sam IPN, to sprawa jest złożona. Instytut jest równie bylejaki jak cała polska rzeczywitość nie potrafi zabezpieczyć swoich archiwum, albo sam dopuszcza przecieków. Pracownicy nawzajem plują na siebie w mediach, co sugeruje, że trwajatam nieustanne tarcia. Nie mniej lepiej by istniał. Rozliczenie komunistycznej przeszłości w Polsce i tak rozpoczelismy bardzo późno. Do dziś odbierają gigantyczne emerytury esbeccy opracy. Do dziś na warszawskim Mokotowie, w 100, 120 metrowych mieszkaniach rozdawanych przez władze, mieszkają komunistyczni działacze. Jest dużo roboty panowie i choćby IPN jest jak najbardziej potrzebny.
o
ossad
natomiast nie mogę się zgodzić, że IPN popełnił błąd. Wydali w takim nakładzie, jak zwykle, wobec czego mogą się łatwo bronić przed zarzutami o zajmowanie się wydawaniem sensacji, zamiast prac naukowych. A zainteresowanie i tak jest tak wielkie, że będzie nie jeden dodruk, ale z pewnością wiele kolejnych wydań.
Dodaj ogłoszenie