Andrzej Duda szuka pomysłu na siebie. Czy prezydent zerwie z łatką „notariusza PiS"?

Agaton KozińskiZaktualizowano 
„Wszystko jest polityką” - pisał Tomasz Mann. Prawdziwości tych słów dowiódł Andrzej Duda, przekazując narty na licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - mimo że PiS jest krytyczne wobec akcji Jurka Owsiaka

Ryszard Petru: PiS oszukał Polaków. Prezydent skompromitował się kilka razy

TVN24/x-news

Gdy Małgorzata Sadurska, szefowa kancelarii prezydenta, ogłosiła w czwartek, że Andrzej Duda podpisał kolejne ustawy (m.in. małą ustawę medialną, likwidującą obowiązek szkolny sześciolatków, czy dotyczącą zmian w służbie cywilnej), natychmiast pojawiły się głosy, że prezydent po raz kolejny okazał się jedynie notariuszem. Nie samodzielnym prezydentem, który podejmuje decyzje zgodne z własnym pomysłem na prezydenturę, tylko wiernym żołnierzem własnego obozu politycznego bezrefleksyjnie kwitującym wszystkie podjęte przez niego decyzje.

O ile takie sformułowania pasowały do podpisów prezydenta pod kolejnymi nowelizacjami ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, to już w tym przypadku powielanie ich byłoby jedynie bezrefleksyjnym powielaniem klisz językowym. Widać bowiem wyraźnie, że w tym przypadku Andrzej Duda zmienił rytm działania. Zmiana jest wprawdzie kosmetyczna, niewidoczna z poziomu pisanych wielką czcionką nagłówków, ale jednak znacząca. Dowodzi, że prezydent cały czas szuka pomysłu na swoją prezydenturę, na swoje miejsce w obecnym porządku politycznym. A skoro szuka, to znaczy, że w obecnym ładzie nie odnajduje się zbyt dobrze.

Sygnały pokazujące, że Dudzie ciasno w obecnym porządku, są wątłe, ale wyraźne. Pierwszy to termin podpisania ustaw. Nie podpisał ich od razu (jak wcześniej przy okazji zmian w Trybunale Konstytucyjnym), lecz ze zwłoką - na tyle dużą, że zaczęły się publicznie pojawiać pytania, kiedy prezydent ustawę medialną podpisze i dlaczego jeszcze jej nie podpisał. Już samym opóźnieniem przykuł uwagę. Słowa Małgorzaty Sadurskiej, informującej o tym, że podpisy pod ustawami zostały złożone, słuchano z uwagą, sprawdzając, czy gdzieś między wierszami nie pojawi się jakaś kąśliwa uwaga pod adresem sejmowej większości. Nie pojawiła się - ale przeciągnięcie momentu sygnowania ustaw swoją rolę spełniło, ściągnęło uwagę opinii.

Jest jeszcze drugi sygnał pokazujący, że Andrzej Duda szuka swojego pomysłu na polityczną samodzielność. Fakt drobny, pozornie apolityczny, ale jednak znaczący - przekazanie nart na licytację zorganizowaną przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Akcja charytatywna Jurka Owsiaka jest od kilku lat mocno atakowana przez związane z prawicą media. Pojawia się wobec niego wiele zarzutów, pytań dotyczących funkcjonowania założonych przez niego spółek, czy tego, co dzieje się z odsetkami od sum, które udało mu się zebrać w czasie corocznych finałów orkiestry (oddzielna sprawa, że nerwowe reakcje Owsiaka na te pytania wyraźnie pokazują, że on rzeczywiście uważał, że jego działania są wyłączone spod medialnej kontroli).

Przed tegorocznym finałem ze strony PiS pojawiły się wyjątkowo mocne. „Jeżeli funkcjonariusz publiczny zaangażuje się w hecę WOŚP, niech nazajutrz składa raport o zwolnienie ze służby” - napisał na Twitterze poseł tej partii Stanisław Pięta. Część jednostek wojskowych otwarcie przekazała, że w tym roku nie przyłączy się do akcji. Wydawało się, że kolejne instytucje państwowe będą składać takie deklaracje - gdy nagle pod prąd tego typu założeniom popłynął Andrzej Duda, deklarując, że na rzecz WOŚP przekazuje własne narty.
W ten sposób prezydent potwierdził, jak wiele racji miał Tomasz Mann, który w „Czarodziejskiej górze” napisał: „Nie ma nie-polityki. Wszystko jest polityką”. Trudno bowiem jego gest interpretować inaczej niż politycznie. Bardziej spodziewano się, że z jego ust padną słowa krytyki pod adresem działalności Jurka Owsiaka niż słowa zachęty. Wydawało się, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie po prostu pominięcie tegorocznego WOŚP. Wydawało się to tym bardziej prawdopodobne, gdyż Owsiaka mocno wspierał poprzednik Dudy w Pałacu Prezydenckim. Bronisław Komorowski chętnie pokazywał się z Owsiakiem, mocno wspierał organizowane przez niego finały (w 2010 r. wystawił na WOŚP-wej licytacji egzemplarz konstytucji, podpisany przez niego i Jarosława Kaczyńskiego w czasie debaty telewizyjnej przed wyborami prezydenckimi), jeździł na organizowany przez niego Przystanek Woodstock. A potem przegrał wybory z Andrzejem Dudą.

Obecny prezydent w czasie kampanii wyborczej deklarował całkowitą zmianę sposobu sprawowania urzędu - ale w przypadku WOŚP wszedł w buty swego poprzednika. Co zresztą na punkty popularności się mu nie przełożyło. Krytyczne uwagi dotyczące tej decyzji spadły na niego z dwóch stron, tej decyzji dziwili się jego zwolennicy, a jego przeciwnicy z niej drwili.

I właśnie te reakcje najlepiej pokazują, w jak trudnym położeniu znajduje się Andrzej Duda. Owszem, bardzo trudno będzie mu pozbyć się opinii bycia „notariuszem” decyzji PiS po nocnym zaprzysiężeniu naprędce wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ale stawiając mu zarzut bezrefleksyjnego zatwierdzania decyzji PiS nie można zapomnieć sytuacji, w jakiej tego dokonuje - sytuacji bezwzględnej polaryzacji, zerojedynkowego podziału politycznej, sytuacji, w której można być w polskiej polityce albo czarnym, albo białym - na żadne odcienie szarości nie ma w niej miejsca. Właśnie gest Dudy wspierającego WOŚP dowiódł tego najlepiej - został za to skrytykowany z dwóch stron, nikt nie pochwalił go za tę decyzję.

O tym z jak silną polaryzacją mamy dziś do czynienia dowodzi nie tylko pozycja Andrzeja Dudy. Także inni politycy, którzy przez lata skutecznie balansowali na linii politycznego rozdziału dziś mają z tym duże problemy - przykład z milczącym Jarosławem Gowinem jest najbardziej znamienny. Obecny wicepremier i minister nauki wystosował niedawno list otwarty do absolwentów z krakowskiej Wyższej Szkoły Europejskiej. W swoim stylu podkreślił on swą odrębność pisząc o błędach dotyczących działania w sprawie TK i podkreślając, że obecna ekipa rządząca nie jest „wirtuozem politycznej elegancji” - ale jednocześnie bronił polityki wobec Trybunału, nie rozwijając wątku dotyczącego błędu. I wyraźnie widać, że Gowin nie ma zamiaru wchodzić w ostrzejsze polemiki z własnym obecnym obozem politycznym w stylu, do którego przyzwyczaił wszystkich w czasach, kiedy należał do Platformy.

Tym bardziej trudno więc oczekiwać od Andrzeja Dudy, by stawał okoniem wobec PiS - tym bardziej, że on nigdy nie ukrywał, że w pełni podziela poglądy Jarosława Kaczyńskiego. Trudno zakładać, by w decyzjach podjętych do tej pory przez PiS nie odpowiadało mu coś poza stylem ich wprowadzania w życie (choć styl radykalny gdyż mocno testujący granicę wytrzymałości konstytucji, której prezydent jest strażnikiem). Dlatego też Duda się nie spieszy z budową swojej samodzielnej pozycji. Przyjął strategię małych kroków. Tak małych, że dziś trudno ocenić, czy swój obszar niezależności powiększa, czy drogi w miejscu.

Wideo

Materiał oryginalny: Andrzej Duda szuka pomysłu na siebie. Czy prezydent zerwie z łatką „notariusza PiS"? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

jakimi mamił swoich lemingów Drogi Donald.
Muszę jednak przyznać, że daleko mu do Ryżego. Jeszcze musi się wiele nauczyć.
Tymczasem, życzę Drogiemu Petru kolejnych wyjazdów na narty, kolejnych slalomów
i wiatrów w twarz na górskich stokach.
Ratownicy górscy, z pewnością nie będą się nudzili.

zgłoś
m
masakra normalnie

Wyłączyłem dźwięk ale odeszła ochota na czytanie . Zmieńcie tytuł na Petru krytykuje PiS będą otwierać fani swetru a inni nie będą się irytować ze znowu im petru wyskoczyl

zgłoś
k
kontuzji odnuża dolnego

wybierze się w Alpy.
Na narty, ma się rozumieć.

zgłoś
h
hfghk

jakbym wiedział , że będzie petru to bym nie klikał na zajawkę

zgłoś
i
i Rychu Swetru

niech sie zajma soba, a naszego Prezydenta Andrzeja Dude zostawia w spokoju. Rychu Swetru niech zajmie sie pisaniem ustaw zamiast składaniem po raz tysieczny wniosku o przerwę.
Albo niech złozy mandat

zgłoś
G
Gość

Wszak wiadomo, że Drogi Petru leży w łóżku po szalonym narciarskim slalomie w
obronie narciarzy i demokracji.
W trakcie "akcji protestacyjnej" Drogi Petru doznał szerokiego rozwarcia kończyn dolnych,
co skutkowało zerwaniem więzadła kolanowego.
Czy zatem Drogi Petru, złożony ciężka narciarską chorobą mógł udzielić wywiadu?

zgłoś
G
Gość

Czy zatem, po "przyprawieniu gęby" prezydentowi przez szambo-nurków z Czerskiej
i Wiertniczej, prezydenta ma zmieniać swój wizerunek, skoro to tylko "łatka" ?
Gdzie jest w tym jakaś logika?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3