Anders Borg w wywiadzie dla Polska The Times: "Europa wymaga reform"

Agaton Koziński
Anders Borg, minister finansów Szwecji od 2006 r. z ramienia Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. W 2011 r. "Financial Times" uznał go za najlepszego ministra finansów Europy
Anders Borg, minister finansów Szwecji od 2006 r. z ramienia Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. W 2011 r. "Financial Times" uznał go za najlepszego ministra finansów Europy janwikifoto/CC-BY-SA
Kraje spoza strefy euro mają te same prawa w UE - mówi ekonomista w rozmowie z Agatonem Kozińskim

Analizy Komisji Europejskiej mówią, że w drugiej połowie 2013 r. powinny przynieść efekt działania służące naprawie sytuacji ekonomicznej w UE i gospodarka na naszym kontynencie zacznie się ożywiać. Czy według Pana za 12 miesięcy będziemy mogli napisać, że dzisiejszy wielki kryzys skończył się w 2013 r.?
Oczekuje pan ode mnie jednoznacznie brzmiącej prognozy, ale o taką dziś trudno. Na pewno obecnie wiele krajów boryka się z bardzo trudną sytuacją gospodarczą, cierpią z powodu bardzo powolnego wzrostu gospodarczego lub wręcz z powodu recesji, nie umieją się uporać z nadmiernym deficytem budżetowym. Scenariuszy rozwoju sytuacji jest kilka. Ten podstawowy przewiduje, że kraje strefy euro stopniowo zaczną wracać na ścieżkę rozwoju gospodarczego, ale mimo wszystko teraz nie zaryzykuję, by użyć takich słów jak "ożywienie".

W czym należy wypatrywać nadziei na lepsze czasy? Co może się okazać silnikiem, który napędzi europejską gospodarkę?
Reformy strukturalne - to w nich znajduje się klucz do większego wzrostu gospodarczego i poprawy sytuacji na rynku pracy. W ciągu ostatnich dwóch lat w wielu krajach udało się poprawić sytuację, ale wysiłki służące kontrolowaniu poziomu zadłużenia przyniosą efekt dopiero za jakiś czas. Na pewno jednak uda się go szybciej osiągnąć, jeśli będzie prowadzona aktywna polityka służąca ożywianiu gospodarki.

Jest Pan autorem jednego z najbardziej nowatorskich programów gospodarczych w Europie w ostatnich latach. Dzięki zaproponowanym przez Pana reformom, przede wszystkim obniżeniu podatków, Szwecja po załamaniu gospodarczym w 2009 r. szybko wróciła na ścieżkę wzrostu. Na ile uniwersalne są rozwiązania zaproponowane przez Pana? Czy warto je wcielić w życie w innych krajach Europy, czy też one przynoszą efekt tylko w Szwecji?

W 2013 r. kraje strefy euro powinny zacząć wracać na ścieżkę rozwoju gospodarczego. Ale jest za wcześnie, żeby oznajmić, że to jest to oczekiwane ożywienie ekonomiczne

Specyfika szwedzkiego rynku pracy to spłaszczona struktura płac, która połączona z wysokim klinem podatkowym [różnica między wydatkami pracodawcy na pensję a faktycznie otrzymywanym wynagrodzeniem - red.] bardzo utrudniała wejście na rynek pracy. Dlatego właśnie jako rząd podjęliśmy wiele działań, które miały doprowadzić do obniżenia tego klina podatkowego. Zaproponowaliśmy między innymi kredyt podatkowy (EITC) dla każdego, kto zdecyduje się powrócić do pracy - w ten sposób udało nam się sprawić, że więcej osób zaczęło ubiegać się o posady. W naturalny sposób przełożyło się to na inne dziedziny życia. Ale Szwecja nie była jedyna. EITC zastosowano nie tylko u nas, ale także w 17 innych krajach zrzeszonych w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) - i te państwa także przyznały, że to rozwiązanie dało u nich pozytywny efekt. Czyli nie było to rozwiązanie pasujące tylko do nas - przecież w tamtych państwach obowiązuje całkowicie odmienne otoczenie instytucjonalne.

Prób reform, jakie wcielają kraje europejskie, jest więcej - ale na razie rzadko kiedy przynoszą one rezultat. Nawet w Wielkiej Brytanii, w której David Cameron wprowadził bardzo ambitny program cięć wydatków budżetowych, nie udaje się wyjść z recesji. Na czym więc polega problem w Pana opinii? Czy proponowane programy naprawcze są niewłaściwie, czy po prostu należy dłużej poczekać na ich efekty?
Rzeczywiście, wiele państw należących do Unii Europejskiej nie umie się uporać z trudną sytuacją ekonomiczną, w jakiej się znalazło. Dla nich kluczowe są dwa wyzwania: odzyskanie stabilności fiskalnej oraz zaufania. Jest to możliwe, ale pod warunkiem że te kraje zdecydują się wprowadzić w życie reformy strukturalne, a także dokonać działań konsolidacyjnych. Poszczególne państwa zdecydowały się na odmienne sposoby dostosowania swych gospodarek do kryzysowej sytuacji. Część zwróciła się do Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego o pomoc w przygotowaniu programów naprawczych, podczas gdy inne uznały, że lepiej będzie, gdy same opracują pakiety reform. Różne strategie przyniosły różne efekty.
Różne? Czyli nie tylko negatywne?
Nie. W niektórych państwach byliśmy świadkami naprawdę imponujących rezultatów. Na przykład na Łotwie. Ten kraj zdołał z sukcesem wprowadzić w życie program reform gospodarczych. Podobnie jak Irlandia, która w tym momencie przekracza już założone cele budżetowe. Także nie można wrzucać wszystkich krajów europejskich do wspólnego worka. Choć faktem jest, że część państw ciągle znajduje się w trudnej sytuacji.

Podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej Herman Van Rompuy przedstawił propozycję dokumentu o nazwie "W kierunku prawdziwej unii gospodarczej i monetarnej". Powszechnie uważa się, że ten projekt jest fundamentem, na którym powstanie "Europa dwóch prędkości". Czy Pana zdaniem podział Unii na dwie części jest rzeczywiście nieunikniony?
Szwecja nie wprowadziła u siebie euro, ale z oczywistych powodów bardzo nam zależy na tym, żeby unia gospodarcza i monetarna sprawnie funkcjonowała. Nie wolno zapominać, jak silna i głęboka jest wzajemna zależność krajów, które znajdują się razem w Unii Europejskiej - i to zarówno tych ze strefy euro, jak i tych, które do unii monetarnej nie należą. Wspólna waluta to nie wszystko. Przecież kraje należące do Unii Europejskiej łączą też duże inwestycje, wspólny rynek, swoboda przepływu kapitału czy wolność do podejmowania pracy we wszystkich państwach, które należą do Unii Europejskiej.

Mimo to wyraźnie widać, jak kraje należące do strefy euro coraz bardziej się konsolidują - przykładem tego procesu jest choćby unia bankowa. Szwecja i Polska, czyli państwa nienależące do unii monetarnej, pozostają na uboczu tego procesu. Jak powinniśmy się zachować w takiej sytuacji? Powinniśmy próbować przyłączać się do projektów dla strefy euro, takich jak choćby unia bankowa?
Szwecja nie planuje dołączyć do niej w tym momencie. Być w może w przyszłości to rozważymy, ale nasze członkostwo będzie zależeć od wielu czynników, między innymi od tego, jaki wpływ na podejmowanie decyzji w systemie wspólnego nadzoru będą miały kraje spoza strefy euro. Ale to niejedyny czynnik. Bardzo ważny dla nas jest także ostateczny kształt oraz zasięg unii bankowej.

Polska podkreśla, że zamierza dołączyć do strefy euro, ale Szwecja konsekwentnie odmawia przyjęcia wspólnej waluty. Nie obawia się Pan, że z czasem Pana ojczyzna znajdzie się na marginesie Unii Europejskiej?
Nie. Jestem głęboko przekonany, że rozwiązania wspólnych problemów Europy powinny być dyskutowane, negocjowane i uzgadniane na wspólnym forum, na którym reprezentowanych jest wszystkich 27 państw należących do Wspólnoty. Oznacza to, że kraje nienależące do unii walutowej będą miały taką samą pozycję i możliwość wpływania na decyzje co kraje strefy euro.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie