Analityk ds. broni przeciwlotniczej: System Narew da polskiemu wojsku jednostki na najwyższym światowym poziomie

Marcin Koziestański
Marcin Koziestański
Marcin Niedbała przekonuje, że zakup elementów systemu Narew to bardzo dobra decyzja polskiego rządu
Marcin Niedbała przekonuje, że zakup elementów systemu Narew to bardzo dobra decyzja polskiego rządu Fot. materiały MBDA
Udostępnij:
Do Polski trafią elementy systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew. W czwartek umowę w tej sprawie podpisał szef MON Mariusz Błaszczak. Pierwsza jednostka ogniowa ma trafić do Polski we wrześniu. - Wielką zaletą obecnych zakupów jest to, że wszystkie wyrzutnie, czy radary będą wpięte w docelowy system. Dlatego decyzję polskiego rządu oceniam bardzo pozytywnie - mówi w rozmowie z Polskatimes.pl Marcin Niedbała, publicysta "Nowej Techniki Wojskowej", analityk ds. broni przeciwlotniczej.

- Co dokładnie rozumiane jest pod pojęciem "elementy systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu"?
- Punktem wyjścia jest to, że podpisana właśnie umowa jest pierwszym krokiem w budowie całego zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Cały program ma prowadzić w przyszłości do zakupu 23 baterii. Trzeba społeczeństwu uświadomić to, że tak na prawdę są to setki różnego rodzaju pojazdów, setki sprzętu, dziesiątki radarów, wyrzutni, tysiące pocisków. W całym tym wielkim programie wykonujemy pierwszy mały krok - pozyskujemy zalążek, jednostkę pilotażową, która pozwoli już naszym żołnierzom na pozyskanie zdolności do działań przeciwlotniczych na krótkim zasięgu, a przede wszystkim pozwoli na to, żeby nasi żołnierze mogli zacząć pracować na jednostkach najnowszej generacji. Ostatecznie wnioski, które nasi żołnierze wyciągną z pracy z tym systemem, będą miały wpływ na dalsze wykorzystanie i szkolenie w perspektywie całych 23 baterii.

To co teraz kupujemy to dwie jednostki ogniowe. Na każdą jednostkę ogniową składają się: "oczy", czyli radar, który jest głównym źródłem informacji, w tym przypadku jest to polski radar "Soła"; do tego dochodzi "mózg", czyli cały system dowodzenia, także polskiej produkcji, z polskimi kabinami dowodzenia, który będzie współpracował z algorytmami kierowania ogniem. Do tego dochodzą brytyjskie wyrzutnie i brytyjskie pociski CAMM. To wszystko, razem ze środkami łączności, wozami naprawczymi, itd., składa się na wyposażenie jednostki ogniowej. Dwie takie jednostki tworzą jedną baterię. Jednostki te mogą działać razem, ale można też je rozdzielić, żeby funkcjonowały w dwóch różnych miejscach. Jednym z kluczowych elementów będą zagraniczne wyrzutnie iLauncher, które są w stanie przenosić 8 pocisków CAMM. Takich wyrzutni mamy kupić 6. Zasadniczym elementem jest oczywiście rakieta - produkcji brytyjskiej, która jest "długim ramieniem" systemu. Rakiety pozwalają na zwalczanie pełnego spektrum celów powietrznych, może poza jakimiś pociskami balistycznymi.

To przede wszystkim system wielokanałowy. Systemy starej generacji są zdolne do atakowania w danym momencie jednego celu. Natomiast te systemy są w stanie atakować kilkanaście celów jednocześnie. To powoduje, że zaledwie dwie jednostki ogniowe będą miały prawie tak dużo kanałów kierowania ogniem, jak wszystkie zestawy Newa, które mamy obecnie w siłach powietrznych. Co warto jeszcze zaznaczyć, to fakt, iż półroczny okres realizacji kontraktu to błyskawiczny czas! Może wskazywać na to, że Brytyjczycy przychylili się do naszych potrzeb i są gotowi sprzedać nam elementy, które mają już na linii produkcyjnej.

- Czy ta jedna bateria, o której Pan mówi, jest wystarczająca na potrzeby obronności naszego kraju?
- Tak jak powiedziałem, jedna bateria to dopiero mały krok, ale niezwykle ważny, bo dający nam realną zdolność bojową. Potrzebujemy 23 takich baterii. I cały program będzie do tego prowadził. Jednak podpisana właśnie umowa opiewa na razie na jedną taką baterię. Jest to długofalowy proces, ale pierwszy krok w nim poczyniony jest niezwykle ważny. Przeskok generacyjny między tym co mamy w polskim wojsku teraz, a tym co będziemy mieć już w niedalekiej przyszłości, jest kolosalny. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że system Narew da naszemu wojsku jednostki na najwyższym światowym poziomie.

- Czyli ogólnie rzecz ujmując, Polska dokonała dobrych zakupów?
- Porównując nasz przyszły system obrony do innych krajów, nawet do USA, będziemy mieć coś na topowym poziomie. Nie ma się czego wstydzić. Tylko patrząc długofalowo, my chcemy jeszcze więcej! Chcemy system o jeszcze lepszych parametrach, jeszcze większych możliwościach. Obecnie jesteśmy na etapie rozwoju kolejnych komponentów. Z punktu widzenia systemowego wykonujemy pierwszy krok, który będzie nas prowadził do pełnego skompletowania systemu. Wielką zaletą obecnych zakupów jest to, że wszystkie wyrzutnie, czy radary będą wpięte w docelowy system. Dlatego decyzję polskiego rządu oceniam bardzo pozytywnie.

Rozmawiał: Marcin Koziestański

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie