Amerykanie chcą zmodernizować siły nuklearne w Europie. Rosja zapowiada "odwet"

Wojciech Rogacin (AIP)
Pocisk atomowy B61
Pocisk atomowy B61 Public Domain/hill.af.mil/
Rosja grozi podjęciem działań "odwetowych" wobec amerykańskich planów modernizacji sił nuklearnych w Europie Zachodniej. Amerykanie zamierzają wymienić 20 pocisków nuklearnych B61 na nowocześniejsze B61-12 - informuje "The Times".

Według brytyjskiego dziennika Amerykanie zamierzają wymienić 20 pocisków nuklearnych w bazie Büchel w Niemczech na nowsze, lżejsze, mające mniejsze ładunki, ale celniejsze. Mogą one być przenoszone przez bombowce Tornado.

To wywołało gniewną reakcję Kremla. Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy prezydenta Władimira Putina stwierdził, że plany te są "poważnym krokiem w stronę eskalacji napięć na kontynencie europejskim", że naruszą równowagę strategiczną w Europie oraz że spotkają się z adekwatnymi działaniami ze strony rosyjskiej - informuje "The Times".

Rosja nie po raz pierwszy wyraża głośny sprzeciw wobec amerykańskich i natowskich planów wzmacniania sił militarnych w Europie. Kreml w latach 90. sprzeciwiał się rozszerzeniu NATO o byłe kraje bloku wschodniego, w tym Polskę, potem ostro protestował przeciw budowie amerykańskiej tarczy antyrakietowej m.in. na terytorium polski i Rumunii. Za każdym razem Rosja argumentowała swój sprzeciw naruszeniem równowagi militarnej w Europie, a w przypadku rozszerzenia NATO, także naruszaniem jej "strategicznej strefy wpływów", jak to określał Kreml.

Zdecydowane protesty Rosji w kwestii tarczy antyrakietowej doprowadziły na początku prezydentury Baracka Obamy do wstrzymania tej inwestycji mającej chronić USA i jej sojuszników przed przewidywanym w przyszłości atakiem rakietowym ze strony Iranu.

W ostatnich miesiącach Moskwa zdecydowanie występowała przeciwko tworzeniu stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce, powołując się na porozumienie prezydentów Niemiec i Rosji z lat 90. Wobec ostrych protestów Moskwy oraz oporów Berlina Waszyngton zrezygnował z utworzenia w Polsce stałej bazy. Na terytorium Polski powstaje natomiast tzw. natowska szpica, a w jej ramach przewidziana jest rotacyjna obecność żołnierzy amerykańskich.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leon z
otoczenie Rosji przez siły NATO i wojska tuż u jej granic , to chyba nie propaganda tylko fakt obiektywny.
"działania umacniające wschodnią flankę " - to też propaganda ?
i co Rosja będzie patrzeć z założonymi rękami ?
A
Ala
Czyli nowe zaopatrzenie dla imigrantów ?
s
spokojny
Rosjanie to mogą straszyć Polskę, bo my się zobowiązaliśmy, że będziemy krajem NATO „drugiej kategorii” ale Niemcom mogą naskoczyć, oni i tak będą mieli najnowocześniejszą broń, czy to własnej produkcji Tornada czy z amerykańskiego importu pociski atomowe.
E
Ewiak Ryszard
Amerykanie chcą zmodernizować siły nuklearne w Europie i nie jest to przypadek. Księga Objawienia ostrzega: "I wyszedł inny koń barwy ognia, a siedzącemu na nim dano odebrać ziemi pokój, by się wzajemnie ludzie zabijali - i dano mu wielki miecz [w tym kontekście oznacza broń jądrową]. A gdy otworzył pieczęć trzecią, usłyszałem trzecie Zwierzę, mówiące: 'Przyjdź!' I ujrzałem: a oto czarny koń, a siedzący na nim miał w ręce wagę [żywność będzie racjonowana]. I usłyszałem jakby głos w pośrodku czterech Zwierząt, mówiący: 'Kwarta pszenicy [ok. litr] za denara [dniówka] i trzy kwarty jęczmienia za denara, a nie krzywdź oliwy i wina! [te gatunki odporne są na długotrwałą suszę]'" (6:4-6). Na razie możemy jednak jeszcze spać spokojnie. Wcześniej powrócić ma, występująca w roli "króla północy" - Rosja (Daniela 11:29a). Powrót Rosji w tym kontekście oznacza także rozpad UE i NATO. Wtedy wiele krajów z dawnego bloku wschodniego powróci pod skrzydła Moskwy. To będzie już ostatni sygnał ostrzegawczy przed globalną wojną jądrową. Nie będzie to, ani Armagedon, ani koniec świata, lecz jak stwierdził Jezus - "początek bólów porodowych" (Mateusza 24:7,8; por. Daniela 11:29b,30a).
M
Marek Sternicki
Rosja już zapowiada modernizację sił zbrojnych, więc tym bardziej eksploatuje propagandowo informacje o modernizacji przez Amerykanów pocisków atomowych. Z tym że "adekwatne działania" ze strony rosyjskiej pozostaną jedynie na papierze jako forma wojny psychologicznej. rosja przezywa obenie ogromne trudności gospodarcze i wydatki na zbrojenia pogorszą sytuację. Oczywiście zawsze może istniec niebzezpieczeństwo że Putin podobnie jak Hitler będzie nieprzewidywalny i tak jak jego pierwowzór zwiększy ilość pocisków a nie tylko przeprowadzi ich modernizację.

Działania NATO które drobnymi krokami umacnia flankę wschodnią czyniąc z niej co prawda ruchomy ale mocny bastion plus działania kontrpropagandowe planowane na obszarach Estonii i Litwy są dla Putina niczym zagrożenie w szachach wymuszające określone posunięcia. Oczywiście nie jest to jeszcze szach, ale Putin swą uwagę i operacje na tej szachownicy musiał skierować na inne kraje (Syrię), traktując dotychczasowy stan w Europie - Ukrainie jako miejsce gdzie ma militarną przewagę sytuacyjną.

Kiedyś wiele wiele lat temu w ramach The RADIR Project (Revolution and the Development of International Relations - częściowo tajny) prowadzonego przez amerykańskich uczonych z Uniwersytetu Stanforda, badano możliwość przewidywania zmian - główne tendencje przemian społecznych w całym
świecie ze szczególnym uwzględnieniem możliwych zmian w krajach takich jak Związek Radziecki a więc tam gdzie istnieje dyktaura. Wielka wagę w tym projekcie przypisywano oddziaływaniu psychologiczno - socjalnemu na masy (Polska tez była obiektem) zarówno ze strony dyktatur jak i propagandy krajów demokratycznych. W jednej z części opierając się na historycznych doświadczeniach z przed II wojny światowej jak i w czasach powojennych wysunięto hipoteze wg której dyktatura broniąc swych zdobyczy może dopuścić sie irracjonalnych i nieobliczlnych nawet dla niej samej posunięć. Oczywiście przebiegły dyktator, na co także zwrócono uwagę, może sztucznie stawrzać takie wrażenie, ale przyjmując tę hipotezę można w tej grze przegrać. Istnieje także niebezpieczeństo, że społeczeństwo tam gdzie panuje dyktatura może dokonać rewolucji. Dlatego dyktator stawiac musi na wzmozoną akcje propagandową skierowaną do własnego narodu. Akcja ta ma często na celu z jednej strony wywołać napięcie strachu po to by następnie własnymi działaniami propagandowymi zapewnić społeczeństwo o obronie a nawet o krokach "odwetowych" wskazujących na silne państwo.
Być może pogóżki sa tylko pogózkami, ale warto traktować je jak prawdziwe zamiary.

Wojna psychologiczna jaka obecnie trwa i obecnie powinna być elementem pomocniczym w prowadzeniu współczesnej strategii. Jeśli jakaś specjalna polityka strategiczna ma w rozsądny i skuteczny sposób odstraszyć od wojny- napisał Paul Linebarger, to wojna psychologiczna, za pomocą której poprzemy tę politykę, przyczyni sie do zapobieżenia wojnie.

Dlatego nadal należy prowadzic studia nad tym tematem tak jak to uczyniono dawniej. Dodam jako ciekawostkę, że w ramach Projektu RADIR podjęto badania nad asymilacją obcokrajowców z krajów niedomokratycznych w społeczeństwach demokratycznych. Tymi badaniami obęci byli także polscy emigranci w USA, a część narzędzi badawczych "zapożyczono" z prac naukowych Floriana Znanieckiego polskiego socjologa z Uniwersytetu Adama Mickiewicza który wyemigrował do USA.
Konkluzja odnosnie asymilacji była w skrócie mówiąc optymistyczna pod warunkiem prowadzenia akcji propagandowej w danym środowisku emigrantów.
Dodaj ogłoszenie