Ameryka wydaliła 94-letniego niemieckiego zbrodniarza. Zdradziły go dokumenty odnalezione w zatopionym okręcie

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Przez kilkadziesiąt lat niemiecki zbrodniarz żył spokojnie na amerykańskiej prowincji. Sprawiedliwość upomniała się jednak o niego, deportowano go do Niemiec, gdzie może być sądzony.

94-letni były hitlerowski strażnik obozu koncentracyjnego zostanie deportowany ze Stanów Zjednoczonych do Niemiec.

Friedrich Karl Berger ukrywał swoją brunatną przeszłość przez 75 lat, pogrążyły go dokumenty wydobyte z wraku zbombardowanego przez brytyjskie lotnictwo niemieckiego statku, który poszedł na dno pod koniec wojny.

Gdyby nie one, Berger spokojnie dokończyłby żywota na amerykańskiej prowincji.

Nie wiadomo jeszcze, czy po przetransportowaniu go do Niemiec stanie tam przed sądem.

Berger był zaskoczony odkryciem jego przeszłości oraz wydaleniem z USA. Odwoływał się, nadaremnie. Pobierał emeryturę za służbę w niemieckiej marynarce wojennej podczas II wojny światowej.

Z odnalezionych w zatopionym statku dokumentów wynikało, że Berger był strażnikiem w obozie koncentracyjnym Neuengamme w Niemczech.

W obozie tym oprawcy zabili ponad 40 tysięcy więźniów, wśród których byli Polacy, Żydzi oraz radzieccy jeńcy wojenni.

Początkowo Berger udawał niewinnego, wyrażał zdziwienie, że po 75 latach spędzonych na amerykańskiej ziemi grozi mu deportacja.

Tłumaczył, że był w marynarce wojennej, w końcu jednak przyznał, iż był strażnikiem w obozie, ale taki dostał rozkaz i nie był nawet uzbrojony, nie zabijał więźniów.

Jednak podczas dochodzenia wyszło na jaw, że nadzorował pod koniec wojny w 1945 r. dwutygodniowy „marsz śmierci” więźniów, podczas którego zginęło kilkudziesięciu z nich.

Niemieccy śledczy będą musieli podjąć wkrótce decyzję, co do postępowania wobec deportowanego. Być może stanie on przed sądem tak, jak pięć lat temu Oskar Gröning, nazywany „księgowym Auschwitz”. 94-letniego wówczas oskarżonego uznano za winnego udziału w zabójstwie 300 tysięcy Żydów, skazano go za to na cztery lata więzienia. Gröning nie trafił jednak do więzienia, zmarł, nim uprawomocnił się wyrok w jego sprawie.

Czytaj także

Latem tego roku inny zbrodniarz, Bruno Dey, były strażnik SS w obozie koncentracyjnym Stutthof, został uznany winnym 5232 zarzutów popełnienia morderstwa. Skazano go na dwa lata w zawieszeniu. W momencie wydawania wyroku miał 93 lata.

Czytaj także

Choć Berger, w przeciwieństwie do wymienionych łotrów, nie służył w SS, to jednak trafił z marynarki wojennej do pracy w obozie koncentracyjnym jako strażnik.

Jego praca polegała na pilnowaniu więźniów zmuszanych do katorżniczej pracy, która polegała między innymi na kopaniu umocnień przeciwczołgowych.

Nadzorował też kilkadziesiąt tysięcy więźniów w czasie „marszu śmierci”, kiedy strażnicy uciekali z nimi przed naciągającymi siłami aliantów. Kilkudziesięciu więźniów wtedy skonało.

Po zakończeniu wojny Berger wyjechał z żona i córką do Kanady, zatajając swoja przeszłość. Pod koniec lat 50. przeniósł się do USA i osiadł w Tennessee.

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie